Proste życie

Jak zmienić swoje nawyki zakupowe?

15/04/2017
Jak zmienić swoje nawyki zakupowe

Jedną z konsekwencji przyjęcia postawy minimalistycznej była zmiana moich nawyków zakupowych. Oczywiście, nie stało się to z dnia na dzień. Im bardziej zagłębiałam się w bezsens gromadzonych przeze mnie rzeczy i trwonionych przez to pieniędzy, tym mocniej skłaniałam się ku rozsądnym, przemyślanym zakupom. W tym tekście podpowiem Wam, jak zmienić swoje nawyki zakupowe będąc konsekwentnym i zmobilizowanym do poprawy swojej sytuacji finansowej.

Zapisuj wydatki

Zapisywanie wydatków to pierwszy krok do zrozumienia, gdzie podziały się ciężko zarobione pieniądze. Zbieranie paragonów i wpisywanie każdej, nawet najmniejszej kwoty, do odpowiedniej rubryki na koniec miesiąca wyraźnie pokaże tendencję do czasem bezmyślnego wydawania. Ewidencję wydatków możemy prowadzić w arkuszu kalkulacyjnym, aplikacji na telefonie albo w zwykłym zeszycie. Najważniejsze, by robić to skrupulatnie i… wyciągnąć wnioski. Zapisywanie wydatków dla samej idei zapisywania bez żądnych refleksji nie ma większego sensu.

Sama zapisuję wydatki od jakichś dwunastu lat. Kiedy rzucam okiem na pliki w excelu widzę, jak bardzo zmieniły się kierunki wydawania pieniędzy. Wydatki ulegają zmianie równocześnie ze zmianami w naszym życiu. Warto więc prowadzić taką ewidencję i reagować na wydatki wymykające się spod kontroli.

Ustal dzienny limit wydatków

Niektórzy stosują metodę kopertową, ale u nas swego czasu najlepiej sprawowała się “gra” w dzienny limit wydatków. Ustaliliśmy konkretną kwotę, której staraliśmy się nie przekraczać jednego dnia. Jeżeli nam się udało, to oszczędzone tego dnia złotówki przechodziły na kolejny dzień. Jeśli przekroczyliśmy nasz limit, nadwyżkę pobieraliśmy z limitu dnia następnego.

Ustalenie dziennego limitu istotnie ma w sobie coś z gry. Zarówno ja i mój mąż robiliśmy wszystko, by zmieścić się w ustalonej kwocie i jak najwięcej oszczędzić w ciągu tygodnia, by potem nagrodzić się obiadem na mieście czy większymi zakupami spożywczymi. Każdy może ustalić swoje zasady, najważniejsze, by się ich trzymać.

Odkładaj zakup w czasie

(wishlista)

Jedną z najbardziej “dydaktycznych” metod pomagających zmienić nasze nawyki zakupowe jest odkładanie w czasie większych zakupów. Marzy Ci się nowa sukienka? Zapisz to na swojej liście życzeń i wróć do niej po kilku tygodniach. Nadal chcesz ją kupić? Świetnie, zrób to. Przeszła Ci ochota na sukienkę? Jeszcze lepiej, ominął Cię zbędny wydatek, a może i niepotrzebne wyrzuty sumienia.

Stworzenie wishlisty – lub inaczej mówiąc: listy życzeń – to jedna z najlepszych metod, by zmienić swoje myślenie o zakupach. Często wydaje nam się, że MUSIMY coś kupić, ale po pewnym czasie, gdy entuzjazm opadnie, okazuje się, że tak naprawdę nie potrzebujemy nowego garnka, kolejnej pary butów czy lakieru do paznokci w szóstym odcieniu czerwieni. Tworzenie listy życzeń to przy okazji świetny sposób na rozwiązanie problemów typu “Co chciał(a)byś na urodziny/święta/walentynki?”.

Nie idź na kompromisy

Nieodpowiednie i nienoszone ubrania w mojej szafie pojawiły się tam głównie dlatego, że zbyt często szłam na kompromisy. Szukałam “idealnej” ołówkowej spódnicy, a kupowałam taką, która była ładna, ale słabo dopasowana, strasznie się gniotła albo miała kolor, który do niczego mi nie pasował. Teraz jeśli chcę kupić coś nowego dokładnie określam, jakie to musi być i staram się nie iść na kompromisy. (Nie zawsze mi się to udaje, tak jak to było przy okazji kupowania wiosennych butów w zeszłym roku). Nie znoszę robić zakupów, więc kiedy mierzę kolejną bluzkę, która jest bliska ideałowi, ale dziwnie się układa albo prześwituje, jestem zła, bo znowu niczego sobie nie kupię. Z drugiej strony ze sklepu wychodzę zadowolona, że oparłam się pokusie i w szafie nie zawiśnie coś, czego nie będę nosić. Nie idź na kompromisy, jeśli nie chcesz zagracić swojego życia i żałować straconych czasu i pieniędzy.

Kupuj używane

Zawsze zazdrościłam dziewczynom, które potrafiły znaleźć perełki w ciucholandach, bo sama nie umiałam trafić na coś wartego uwagi. Poza ubraniami nigdy nie brałam pod uwagę kupowania rzeczy używanych. Wszystko miało być nowe, błyszczące, nietknięte. Dopiero moja przygoda z minimalizmem i ograniczenie zakupów nauczyło mnie, że kupowanie z drugiej ręki nie musi oznaczać znoszenia do domu staroci. Sama przecież wystawiłam na portalach z ogłoszeniami prawie nieużywane rzeczy za ułamek ich pierwotnej ceny. Teraz każde większe zakupy zaczynam od przejrzenia OLX. W ten sposób nie tylko kupiłam wiosenną kurtkę w świetnym stanie, ale również zaopatrzyliśmy się w naszą sofę czy stoliczek kawowy. Maja od urodzenia nosi ubranka po rok starszej koleżance, a potem oddaje je młodszym dzieciom znajomych.

Kupując rzeczy z drugiej ręki dajemy im nowe życie. Przestały być potrzebne poprzednim właścicielom, ale my przemyśleliśmy ten zakup i przygarnęliśmy je do siebie. Gdy nadal masz ochotę na coś ze swojej listy życzeń zacznij od przejrzenia ogłoszeń swoich sąsiadów, zapytaj rodziny, przyjaciół i kolegów z pracy – może czyjeś rupiecie staną się twoim skarbem?

Unikaj wizyt w centrum handlowym

Centrum handlowe to najgorsze miejsce dla osób, które chcą ograniczyć konsumpcję. Kuszą pięknymi wystawami, próbkami, gratisami i wabią nas, byśmy zostawili tam jak najwięcej pieniędzy. Kiedyś chodziłam po sklepach jak po galeriach sztuki i potrafiłam spędzić tam nawet kilka godzin. Za każdym razem kończyłam z co najmniej jednym drobiazgiem. Teraz unikam wizyt w centrum handlowym nie tylko ze względu na męczący hałas i tłumy, ale też starając się uciec od pokusy wydawania. A to ładny talerzyk, a to ciekawa książka, a może jakiś fajny szalik… Nawet najbardziej zaprawiony w antykonsumpcyjnych bojach człowiek czasami ulega pokusie bezsensownych zakupów. Czasem po prostu wystarczy unikać spacerów po takich miejscach bez wyraźnej potrzeby.

***

A jaki są Wasze sposoby na niekupowanie? Jak jeszcze możemy zmienić nawyki zakupowe? Co zrobić, by nasze zakupy były przemyślane i zawsze udane? Proszę, podzielcie się wszystkim w komentarzach.

Przeczytaj także