Goście Książki Oczyszczanie przestrzeni

Minimalizm a biblioteczka. Jak pozbyć się nadmiaru książek radzi Magda, książkoholiczka

28/04/2017
Jak pozbyć się książek?

Pozbywanie się nadmiaru książek to jeden z najtrudniejszych etapów na drodze do minimalizmu. Jak skutecznie posprzątać regały? Jak pozbyć się książek? Co zrobić z tymi, których już nie zamierzamy czytać? Na te i inne pytania odpowiada Magda Kędzierska, książkoholiczka-minimalistka, autorka bloga o książkach, kulturze i minimalizmie Chaos i ja.

Wyznania książkoholiczki

Magdalena Kędzierska, książkoholiczka-minimalistka

Magdalena Kędzierska książkoholiczka-minimalistka

Czy czytanie to zawsze było Twoje ulubione hobby? A może coś więcej?

Magda Kędzierska: Nie zaczynajmy od mówienia o czytaniu, bo wtedy ta rozmowa nigdy się nie skończy, a ja i bez tego dużo mówię. Od zawsze lubiłam kochałam książki. Wychowałam się w domu wielopokoleniowym, gdzie każdy czytał, ilość książek na półkach szła w tysiące, a wyjścia do biblioteki były na porządku dziennym. Miałam dostęp do dowolnego gatunku od historii, przez fantastykę, po kryminały i romanse. Dla mnie czytanie książek zawsze były sposobem na życie, a kilka lat temu postanowiłam, że mógłby to być również mój zawód. I częściowo wcieliłam ten pomysł w życie, choć nadal nie jest to mój główny sposób zarabiania pieniędzy.

Ile sztuk liczył Twój księgozbiór w kulminacyjnym momencie? Książki wysypywały Ci się z szafek i nie mieściły już w ubikacji, czy raczej grzecznie piętrzyły się na regale?

Tak tragicznie nie było, bo w porę się opamiętałam, ale najwięcej miałam około 800 tytułów. Nie umiem tak jednoznacznie powiedzieć, bo ta liczba była bardzo płynna, pozbyłam się kilku książek, na ich miejsce przybywało kilkanaście. Zajmowały cały regał z 16 półkami, w dwóch rzędach, plus 3 regały po 8 półek w każdym. Trochę tego było, choć znam osoby, które mają znacznie więcej książek i rzeczywiście grozi im śmierć pod nimi.

Co sprawiło, że postanowiłaś zredukować swoje zbiory książkowe? Co było Twoją motywacją?

Pierwszą motywacją był ślub. Przed ślubem postanowiliśmy z narzeczonym zrobić remont naszego piętra, w domu moich rodziców. I po remoncie, kiedy rozpakowywałam swoje rzeczy z pudeł, zaczęłam przeglądać książki i stwierdziłam, że tego to nie będę czytać, a to jest beznadziejna książka, a w ogóle to za dużo tego – miałam wówczas zatrważającą liczbę około 350 książek. Oddałam 90 pozycji.

Drugą motywacją było dziecko. Byłam jakoś w szóstym miesiącu ciąży i na myśl, że mam te regały sprzątać robiło mi się słabo. Włączyła mi się opcja ‘wicia gniazda’ i na szczęście u mnie nie objawiła się zakupami wyprawkowymi, a porządkami i robieniem miejsca dla dziecka. Stwierdziłam, że skoro teraz nie mam siły sprzątać, to przy dziecku tym bardziej nie będzie mi się chciało, a i z czasem może być krucho. Kilka miesięcy wcześniej pod wpływem „Lekcji Madame Chic” posprzątałam szafę i porządki w książkach były taką naturalną kontynuacją, tyle że odłożoną nieco w czasie. No cóż, do wszystkiego trzeba dojrzeć.

Oczyszczanie regałów

Jak wyglądał proces pozbywania się książek?

To był proces wieloetapowy. To nie jest coś, co łatwo przychodzi. Wszyscy ‘specjaliści’ od porządków i minimalizmu (Marie Kondo, Leo Babauta, Karen Kingston czy mój ulubiony ostatnio Joshua Becker) mówią, żeby książki zostawić na koniec, bo jest to coś bardzo emocjonalnego, trudnego, i warto mieć już wprawę w odgracaniu domu zanim przejdzie się do książek. Tymczasem ja właściwie od książek zaczęłam, to ich miałam najwięcej, to z nimi miałam najwięcej kłopotów, bo nie poprawiałam sobie humoru kolejną kiecką tylko właśnie wizytą w księgarni.

Kiedy zaczynałam swoją minimalistyczną drogę to o minimalizmie jeszcze nie było głośno. Ja też o nim nie słyszałam, po prostu postanowiłam odgracić dom. Nie znałam metod KonMari, ani innych minimalistów, sama musiałam sobie wszystko poukładać. I tak przy okazji przedślubnego remontu pozbyłam się około 90 książek. Potem w czasie ciąży kilka razy porządkowałam książki stopniowo wynosząc z domu po kilkanaście, kilkadziesiąt tytułów. Co kilka tygodni robiłam przegląd, bo okazywało się, że książka, która jeszcze pół roku temu wydawała mi się niezbędna do życia teraz nie budzi we mnie żadnych emocji.

Nigdy nie żałowałam, że oddałam jakiś tytuł. Im mniej książek było na półkach, tym łatwiejsze były kolejne porządki. Czasem siedziałam na kanapie i wpadała mi w oko książka, którą postanawiałam oddać, a jak już podeszłam do regału, to wyciągałam jeszcze kilka tytułów, a czasem sprzątałam pod wpływem lektur o minimalizmie, zwłaszcza „Sztuka prostoty” Dominique Loreau i „Feng Shui. Jak pozbyć się bałaganu ze swojego życia” Karen Kingston świetnie motywowały do działania.

Co zrobiłaś z książkami, z którymi postanowiłaś się pożegnać?

Wszystko co młodzieżowe poszło do pobliskiego rodzinnego domu dziecka, część sprzedałam, trochę rozdałam znajomym, a resztę oddałam do biblioteki. Teraz z perspektywy czasu żałuję jednej rzeczy – że nie zdecydowałam się pożegnać większości książek naraz. Zrobić imprezę, zaprosić znajomych i pozwolić im wybierać do woli w mojej biblioteczce. I patrzeć na ich radość.

Co czułaś już po wszystkim? Co czujesz teraz? Warto było?

Czułam spokój. Taki wewnętrzny spokój. Jakbym uporządkowała nie tylko dom (bo po drodze pozbyłam się również wielu innych rzeczy, nie tylko książek), ale i swoje myśli. I ten spokój mnie nie opuszcza. Tak, warto było, mam więcej czasu dla rodziny i na pracę, którą kocham. Teraz mam dokładnie 44 książki papierowe, mieszczą się na dwóch półkach. Ale na Kindle mam miliony ebooków. No może przesadziłam, ale kilkanaście do przeczytania. Czytnik jest moim najlepszym przyjacielem i nie wiem jak mogłam bez niego żyć. Co więcej w pewnym momencie stwierdziłam, że gdyby przyszło mi się przeprowadzić za granicę, to nie wzięłabym ani jednej papierowej książki, za to zabrałabym czytnik. Zajmuje mało miejsca, a mieści setki historii.

Jak pozostać książkoholikiem będąc minimalistą

Co według Ciebie najlepiej przekonuje do wprowadzenia w życie zasad minimalizmu?

Moim ulubionym argumentem, dlaczego warto zredukować nadmiar przedmiotów, nie tylko książek – jest sprzątanie. Nienawidzę sprzątać, jest to dla mnie kara za grzechy. I gdzie tylko mogę szukam ułatwień. Mniej książek – mniej sprzątania – więcej czasu na przyjemności, rodzinę, pracę. Ale prawda jest taka, że zyskujesz przestrzeń, czujesz jakbyś na nowo zaczęła żyć, łatwiej Ci się oddycha (co w moim Krakowie i tak jest dość trudne). Wiem, że dom bez książek jest pusty, jakby martwy, ale też nie oznacza to, że musisz książkami wypełnić każdy jego kąt. Lepiej wypełnić go wspomnieniami. A książki niech będą ich częścią. Trzymanie książek dla samego ich posiadania nie ma sensu. Książka żyje w myślach czytelników, a nie wtedy kiedy kurzy się na półce.

Oprócz tego, że w życiu podążasz drogą minimalizmu, piszesz o książkach i współpracujesz z wydawnictwami. Jak radzisz sobie z książkami, które dostajesz do recenzji?

Kiedy zaczynałam prowadzić Stulecie literatury, mój pierwszy blog, to egzemplarze recenzenckie były dla mnie rajem, jak dla każdego książkoholika. Z czasem nauczyłam się wybierać tylko te książki, które rzeczywiście chciałam przeczytać, więc z początkowych 10 tytułów miesięcznie zeszłam na 3-4. Większość oddałam do biblioteki lub puściłam w obieg znajomych na zasadzie przeczytaj – podaj dalej. Obecnie niewiele recenzuję książek na blogu, i w większości są to moje własne książki. Przyszedł taki moment, kiedy recenzowanie stało się moim zawodem i nadal to robię, ale poza blogiem. Poza tym potrzebowałam też odmiany, chciałam pisać o minimalizmie, rozwijać blog i stąd też zmiana nazwy na Chaos i ja i częściowe odejście od recenzowania książek. Nadal dostaję tytuły do recenzji na blogu, ale jest to kilka egzemplarzy rocznie, najczęściej od zaprzyjaźnionych autorów i wydawnictw, zostają nieliczne (w tym roku jak dotąd jedna książka), a jeśli jest taka możliwość to proszę wydawnictwo o ebooka.

Jak skutecznie pozbyć się nadmiaru książek na półkach?

Co poradziłabyś tym, którzy czują, że ich księgozbiory przytłaczają? Od czego zacząć? Czego nie robić?

Książki są jak wyrzut sumienia, a jeśli Cię przytłaczają to potem będzie tylko gorzej. Nie czekaj, tylko bierz się za porządki, teraz zaraz. Przejrzyj jedną półkę (powiedzmy 20 książek), pozbycie się nawet jednego tytułu będzie już sukcesem. W kwestii książek działa tylko metoda małych kroczków, nie da się zrobić wszystkiego naraz. Mnie zejście z 800 książek do 40 zajęło 5 lat.

Nie określaj z góry konkretnej liczby książek, które chcesz oddać. Przeglądaj po kolei, półka po półce. Jedną dziennie. Albo tygodniowo. Każdą książkę weź do ręki i pomyśl o niej. Czy ją lubisz, czy Ci się podobała, wrócisz do niej? Tutaj metoda KonMari się sprawdza – zachowaj te książki, które wywołują w Tobie dobre emocje i wspomnienia.

Odłożone książki wynieś z domu w ciągu kilku dni, najlepiej od razu, albo następnego dnia. Inaczej wrócą na półkę, bo zrobi Ci się żal. Najlepiej wcześniej przygotować sobie pomysł, co z nimi zrobisz. Jeśli chcesz oddać do biblioteki – zadzwoń i upewnij się czy przyjmują książki, bo nie wszystkie biblioteki to robią.

Spróbuj zaprzyjaźnić się z czytnikiem ebooków. Może ktoś ze znajomych może Ci pożyczyć na kilka dni.

Te książki, które czytasz na bieżąco, nowości, to co ostatnio kupiłaś, jak tylko przeczytasz od razu decyduj zostaje czy nie.

Nie odkładaj porządków w czasie. Książki magicznie się mnożą. Jeśli uważasz, że masz ich za dużo, to zajmij się porządkami już dziś.

Dziękuję za rozmowę.

***

Przytłacza Was liczba książek na półkach? A może porządki na regałach macie już za sobą? Co Wy poradzilibyście książkoholikom spoglądającym w stronę minimalizmu? Proszę, podzielcie się wszystkim w komentarzach.

Przeczytaj także