Goście Książki

Jak oni pracują. Recenzja książki i wywiad z autorką – Agatą Napiórską

11/03/2017
Jak oni pracują

Zgodnie z tym, co mówi Łukasz Orbitowski czytanie książki, by napisać recenzję to półpraca. Nie jest to czytanie tylko dla przyjemności, we własnym tempie, ale również czytanie pod kątem późniejszego opisania swoich wrażeń i obserwacji. Właśnie taka półpraca czekała mnie, gdy wydawnictwo WAB poprosiło mnie o recenzję książki Agaty Napiórskiej “Jak oni pracują?”. Pani Napiórska, redaktor naczelna “Zwykłego życia”, przetłumaczyła książkę Masona Curreya “Codzienne rytuały. Jak pracują wielkie umysły”, o której wspominałam na łamach bloga dokładnie rok temu. Tłumaczka zainspirowana tematyką tamtej pracy postanowiła zająć się twórczymi rytuałami polskich wielkich umysłów.

Uwielbiam tematy mające coś z podglądactwa, więc z nieukrywaną radością porzuciłam książkę Jojo Moyes na rzecz “Jak oni pracują”. Od pierwszych stron lektura ta niesamowicie mnie wciągnęła. Uwielbiam dowiadywać się o kulisach powstawania różnych dzieł jednocześnie konfrontując to z moim trybem pracy. Nie jestem może ani pisarką, ani malarką, ani tym bardziej rzeźbiarką – bo tacy twórcy pojawiają się w książce Napiórskiej – jednak od czasu do czasu też coś tworzę.

Książka Napiórskiej miała być polską odpowiedzią na książkę Curreya, ale okazuje się, że to niebo a ziemia. Currey skupił się na przeszukiwaniu dokumentów, listów, pamiętników, a za książką Napiórskiej stoją bezpośrednie rozmowy z wyjątkowymi ludźmi. Autorka w przeciwieństwie do Amerykanina nie buszuje w archiwach czy bibliotekach, tylko zadaje konkretne pytania współczesnym twórcom, co jest głównym atutem tego zbioru. O ile suche fakty u Curreya były ciekawe, tak u Napiórskiej ciekawi są najpierw ludzie, a potem dopiero ich twórcze rytuały. Nie ma tu zdań typu “pracuje od rana do wieczora, je ciemny chleb i kładzie się spać nad ranem”, tylko opowieści o ciekawych postaciach i ich sposobie patrzenia na świat. Nie mogłam oderwać się od tej książki. Moja półpraca stała się przyjemnością.

Artysta pracuje najwięcej, kiedy wcale nie pracuje (Zbigniew Libera)

Przyznaję, że niektóre nazwiska pojawiające się w “Jak oni pracują” były dla mnie zupełnie obce. Na szczęście do wszystkich rozmów dołączone są krótkie notki biograficzne, dzięki którym zdołałam zmniejszyć swój zakres ignorancji. Książka Napiórskiej naszpikowana jest anegdotami i śmiesznostkami osób, które do tej pory mogły się jawić jako poważne, stateczne i nieskazitelne. Katarzyna Bonda jest wyjątkowo przesądna, a Wanda Chotomska uwielbia lumpeksy. Jerzy Pilch jest pedantem, a Michał Rusinek uwielbia udzielać się w mediach społecznościowych. Dowiedziałam się, że Beata Chomątkowska jest moją bratnią duszą (ma podobny rozkład dnia), a z profesorem Janem Hartmanem mogłabym przybić piątkę (też zbyt długo nie zapamiętuję treści przeczytanych książek). Co więcej, z niektórych rozmów możemy się dowiedzieć trochę o artystycznym procesie twórczym. Przemek Dębowski krok po kroku opowiada, jak zaprojektował album “Peiper. Papież awangardy”, a duet Leśniak-Skarżycki odkrywa kulisy powstawania serii o jeżu Jerzym. Czytając te wszystkie wywiady człowiek ma wielką ochotę samemu zabrać się do roboty.

W książce Agaty Napiórskiej zakochałam się od pierwszych przeczytanych słów, więc – jak to z zauroczeniem bywa – nie dostrzegam zbyt wielu wad “Jak oni pracują”. Przeszkadzać może warszawocentryzm autorki i brak wybitnych postaci ze świata mody czy dziennikarstwa, otwiera to jednak drogę do kolejnych publikacji tego typu. Do całości szczęścia brakowało mi jeszcze odpowiedzi na pytanie, jak pracuje sama Agata Napiórska, na szczęście zgodziła się odpowiedzieć na kilka moich pytań.

Pisze Pani o twórcach i o tym, jak oni pracują. A jak pracuje Pani? Czy redaktor naczelna pracuje “od do” czy ma nienormowany czas pracy?

Agata Napiórska: Mam normowany czas pracy we wtorki, środy i czwartki – wtedy mamy spotkania redakcyjne. A pozostały czas i tak staram się pracować jak urzędniczka, czyli od 8-9 do 17-18 z przerwami.

Jest pani skowronkiem czy sową, a może fuzją obu tych postaw? Woli pracować do południa, po południu, a może w nocy?

Jestem stuprocentowym skowronkiem. Wolę wstać o piątej rano niż siedzieć po nocach. Sprawy wymagające totalnego skupienia załatwiam z samego rana, ale oczywiście jeśli trzeba (a czasem przecież trzeba) to siedzę dłużej, chociaż po 19 mój mózg już ledwo ciągnie.

Co szczególnie zafascynowało Panią w książce Masona Curreya, że zdecydowała się Pani na napisanie “polskiej wersji”? Czy było ciężko przekonać artystów do rozmowy o swoim trybie pracy i życia?

Kwestia łączenia pracy z pasją, samodyscyplina, automatyzmy, nawyki i rytuały, czyli wszystkie rzeczy, które są istotne w pracy wolnego strzelca, bez których ani rusz. Lubię też anegdoty w stylu tej, że Charles Schulz musiał myśleć o rzeczach nieprzyjemnych i smutnych, by móc się skupić na rysowaniu Fistaszków albo to, że Beethoven odliczał samodzielnie ziarna do swojej porannej kawy albo, że Stawiński stawał na głowie.

A jeśli chodzi o przekonywanie polskich twórców – było z tym różnie. Jedni zgadzali się ochoczo, innych musiałam zadręczać kilkakrotnie, jeszcze inni tyle razy przekładali spotkania, że w ogóle do nich nie doszło.

Jaki system pisania książki przyjęła Pani podczas jej przygotowywania? Spisywała wywiady na bieżąco czy robiła to większymi partiami? Zamykała się w domu pracy twórczej, kawiarni, gabinecie czy przy stole w jadalnie?

Spisywałam na bieżąco, w domu przy biurku, czasem na kanapie, jak mnie zaczynał boleć kręgosłup. Jak raz się zgapiłam, to potem miałam nauczkę w postaci dwudziestu godzin rozmów do odsłuchania i zredagowania.

Jak wygląda Pani miejsce pracy? Panuje na nim chaos czy bałagan? Czy podczas pisania musi być cisza czy grać muzyka?

Mamy z moim chłopakiem specjalny pokój do pracy, który dwa razy w tygodniu bywa tez miejscem spotkań kolegiów reakcyjnych magazynu. To wielki stół, panuje na nim względny porządek. Ja muszę pracować w ciszy, więc Szymon używa słuchawek, ale czasem w tle leci 2 program Polskiego Radia. Mogę pracować wszędzie, jeśli muszę.

Ostatnio na moim blogu poruszałam temat pisania. Autorzy książek dzielili się swoimi złotymi radami odnośnie tego, jak pisać. Co poradziłaby Pani komuś, kto chciałby napisać książkę? Czy według Pani jest coś, o czym szczególnie trzeba pamiętać chcąc zarabiać na życie pisaniem?

Należy pamiętać, że w Polsce pisaniem książek zarabia na życie jedynie garstka osób. Cała reszta wykonuje mnóstwo zleceń, pisze artykuły, felietony, pracuje gdzieś na pół etatu. Nie odpowiem jak pisać, każdy musi znaleźć swój własny sposób, ale na pewno jest to żmudna praca, która tylko w filmach wygląda tak pięknie. Owszem, przynosi dużo satysfakcji, kiedy już książka się ukazuje, ale proszę zobaczyć w tych wywiadach, które przeprowadziłam – większość osób uważa, że to praca jak każda inna, trzeba swoje na tyłu wysiedzieć, natchnienie nie istnieje, albo przychodzi z rzadka, więc nie ma co na nie czekać. Na pewno ważne jest wydawnictwo – bo przecież nad książką pracuje cały sztab ludzi – redaktorzy, korektorzy, graficy, promocja, dział handlowy itd. Ja miałam naprawdę dużo szczęścia, że trafiłam na taki fajny zespół.

Dziękuję za rozmowę.

***

Książkę Agaty Napiórskiej “Jak oni pracują” można dostać tutaj:

Przeczytaj także

  • Świetny wywiad! Jestem coraz bardziej ciekawa tej książki i chyba wkrótce po nią sięgnę.

  • Super aż mam ochotę przeczytać tę książkę ;)

  • Ja jestem już po lekturze tej książki (również zamierzam ją zrecenzować w najbliższym czasie :)) i muszę przyznać, że mi się podobała właśnie ze względu na to uchylanie „rąbka tajemnicy” odnośnie nawyków i rytuałów polskich twórców. Brawo za wywiad – konkretny a jednocześnie przyjemnie się czyta.

    • Ta książka obudziła we mnie chęć do zadawania pytań ;) Miałam ich jeszcze więcej, ale nie chciałam aż tak męczyć autorki.