Różności

Odkrycia miesiąca – styczeń

30/01/2017
krople

Książka, kreatywny blog oraz “zapomniany” zabieg kosmetyczny. Te trzy rzeczy znalazły się w moim styczniowym zestawieniu odkryć miesiąca. Mimo że nie przepadam za blogowymi ulubieńcami, to moje miesięczne odkrycia traktuję trochę jako trening uważności oraz dodatkowe ćwiczenie pisania. A że staram się ostatnio pisać regularnie, to i ten zadany przez siebie samą temat ulubieńców ostatnich trzydziestu dni jest dobrym pretekstem do trenowania warsztatu. Co więc podbiło moje serce w ubiegłym miesiącu?

Książka

“Rezydencja. Sekretne życie Białego Domu” była na mojej wishliście od czasu, gdy przypadkowo dowiedziałam się o niej przy okazji amerykańskiej kampanii prezydenckiej. Egzemplarz tej książki przyszedł do mnie w paczce od wydawnictwa Znak, więc byłam podekscytowana możliwością jej przeczytania. Uwielbiam literaturę faktu z elementami historii i biografii, więc “Rezydencja” wpasowała się idealnie w mojej czytelnicze gusta. To fantastyczny zapis tego, co dzieje się za kulisami Białego Domu i opowieść o ludziach, którzy wiernie służą ciągle zmieniającym się prezydentom Stanów Zjednoczonych. Kate Anderson Brower udało się przeprowadzić wywiady nie tylko z byłymi pracownikami, ale również z Pierwszymi Damami, które zgodziły się zdradzić niektóre sekrety życia w najsłynniejszej waszyngtońskiej rezydencji. Dziwactwa prezydenta Forda, otwartość Busha czy muzyka, jakiej słuchali po godzinach Obamowie to tylko kilka z ciekawostek zawartych w książce. “Rezydencję” czyta się wyśmienicie i polecam ją wszystkim, nie tylko tym zainteresowanym polityką czy historią.

Blog kreatywny

Ci z Was, którzy podglądają mnie na Instagramie, mogli niedawno zobaczyć rezultaty mojego pierwszego od dawna DIY. Od dawna planowałam w końcu udekorować jakoś ściany w pokoju Mai, ale nigdy nie miałam na to czasu. Stwierdziłam, że to najlepszy moment, by wygospodarować godzinkę na coś kreatywnego i zrobić najłatwiejszą na świecie girlandę z trójkątów. Miałam pewien zarys tego, jak girlanda ma wyglądać, ale rzuciłam się w sieć w poszukiwaniu inspiracji. Tak trafiłam na blog Archistacja, fantastyczne miejsce pełne kreatywnych inspiracji, pięknych grafik i projektów DIY. Polecam to miejsce wszystkim, którzy chcą zrobić coś fajnego i relaksującego.

Wzory idealnych trójkątów znalazłam TUTAJ, a fajne wzory do wydruku TUTAJ.

DIY - girlanda

OCM

Oil Cleansing Method, czyli w skrócie OCM, miał okres swojej największej popularności kilka lat temu. Prawie wszystkie blogerki i vlogerki urodowe przekonywały się wtedy do mycia twarzy olejami odkrywając coraz to nowsze mieszanki i patenty na OCM. W tamtym czasie ja byłam zadowoloną użytkowniczką olejku myjącego z Biochemii Urody, który w pewnym stopniu nawiązywał do olejowania twarzy, jednak był łatwiejszy w użytkowaniu.

Mój styczniowy powrót do OCM miał podstawy praktyczne. Jako że ostatnimi czasy mniej się maluję, moja wieczorna toaleta opiera się głównie na zmywaniu twarzy wodą micelarną. Pewnego dnia nałożyłam trochę więcej kremu CC, korektora i pudru, a kiedy przyszło do wieczornego demakijażu zdałam sobie sprawę, że sama woda sobie nie poradzi. Wtedy przypomniałam sobie o olejowaniu i sięgnęłam do zawsze obecny w naszej spiżarni olej kokosowy. Od tamtej chwili bardzo polubiłam OCM. Masowanie twarzy ciepłymi dłońmi z odrobiną olejku należy do bardzo przyjemnych zabiegów, a końcowe przemycie buzi ręczniczkiem zanurzonym w gorącej wodzie daje świetne uczucie oczyszczenia. Niestety, olej kokosowy ma skłonności do zapychania, co niestety odczułam na własnej skórze, ale jestem w trakcie poszukiwania idealnego olejku do mojego wieczornego OCM. Może któraś z Was poleci jakiś dla skóry z tendencją do przetłuszczania?

***

A co widnieje na Waszej liście styczniowych odkryć? Proszę, podzielcie się wszystkimi w komentarzach.

Przeczytaj także

  • Kasiu, książka zapowiada się ciekawie, więc wpisuję na moją wishlistę! Girlanda – super Ci wyszła. Myślę o czymś podobnym tylko z literami do pokoju dzieciaków, wiesz taki napis z imionami Edgar i Eryka. Poszperam na polecanych przez Ciebie stronach. Co do olejów – dla mnie tylko kokosowy, ale… testowałam także z nasion malin (z Ministerstwa Dobrego Mydła) i wprawdzie na twarz się nie sprawdził, ale do ciała tak. No i zapach ma boski i naturalny filrt słoneczny! A może z Twoją skórą się lepiej dogada? No i jeszcze z opuncji figowej – ten akurat miałam z Najel, ale widzę, że Ministerstwo też już ma. Wiem, że nieznośna jestem z tym Ministerstwem, ale bardzo lubię :)
    No i będę szykować mój opis 12niecodzinnych ze stycznia!

  • Kaczka

    Osobiście mogę polecić mieszankę olejów z Resibo, ma piękny zapach i nie zapycha mojej trądzikowej skóry. Ostatnio jednak spróbowałam oleju kokosowego (chciałam zaoszczędzić i nie kupować kolejnego opakowania produktu z Resibo) i mnie nie zapchało ani razu, więc chyba mam szczęście ;)

    • Mnie kokosek zapchał gdzieś po trzecim dniu :( Ale to na pewno zależy od wielu czynników. O olejku Resibo słyszałam wiele dobrego, przyjrzę mu się, dziękuję!

  • Wypróbuj olej Jojoba jego cząsteczki są zbliżone do łoju naszej skóry więc nie zapycha a dobrze przy okazji pielęgnuje. Olejek Resibo mnie osobiście bardzo zawiódł i miałam po nim nowe niedoskonałości:/

  • Dopisałam „Rezydencję” do mojej listy lektur. Gdzieś mi umknęła.

  • BASIA

    Chętnie przeczytam “Rezydencję”, bo właśnie jestem w takich klimatach. Od jesieni oglądamy wraz z mężem “House of cards”. Jesteśmy już na czwartym sezonie, a piąty ma być emitowany w maju tego roku. Basia.

    • Właśnie, Basiu, po lekturze Rezydencji też zaczęliśmy z mężem maratony House of Cards. My zaczynamy sezon trzeci i aż strach, co to będzie dalej ;)

  • Екатерина Kasia

    Przez ostatni rok również używałam do mycia twarzy olejku z Biochemii Urody. Dla mnie to o wiele wygodniejsze niż tradycyjna metoda, gdzie trzeba dodatkowo używać ściereczki do zmycia oleju ze skóry. Porów nie zatyka olej słonecznikowy, i z tego co pamiętam to właśnie z niego składa się olejek myjący BU. U mnie przy stosowaniu nic złego się nie działo a mam skłonną skórę do takich rzeczy. Chyba najprościej oprócz olejku od BU, jest używać do zmywania oliwki dla dzieci z Rossmanna Babydream, bo jest właśnie na bazie oleju ze słonecznika.:)

    • Faktycznie, olej słonecznikowy! Dzięki za uświadomienie ;) Natomiast miałam w przeszłości możliwość eksperymentowania z oliwką Babydream, o której piszesz. To, co się stało potem na mojej twarzy, to był jakiś sajgon…

      • Екатерина Kasia

        Ojej :( A czy to na pewno była ta niebieska dziecięca ? Kiedyś używałam do ciała również tej drugiej Babydream, ale z serii dla przyszłych mam i faktycznie ta wersja miałaby prawo zatykać, bo jest na bazie oleju sojowego, a on podobno ma takie właściwości.

  • Katarzyna Schulz

    U mnie dobrze działał olejek nagietkowy (czasem łączyłam z jojoba).

  • Kasiu, bardzo dziękuję za polecenie :)

  • Kasiu, uwielbiam OCM, sama najczęściej oczyszczam twarz olejem ze słodkich migdałów, jest delikatny i świetnie się spisuje również jako “krem” ;) Natomiast typowo do cery tłustej i mieszanej polecam olej konopny lub jojoba. Ten pierwszy jest lżejszy i ma zielony kolor, drugi żółtozłocisty, bardzo dobrze sobie radzi z delikatną cerą.