Prosta szafa w praktyce

Prosta szafa w praktyce – Ola

05/11/2016

Po publikacji efektów porządków w szafie Pauliny zostałam zasypana mailami z prośbą o pomoc w stworzeniu prostej szafy. Jedną z dziewczyn, które potrzebowały moich wskazówek była Ola – dwudziestokilkuletnia nauczycielka w przedszkolu. Zdała sobie sprawę, że ma za dużo ubrań w momencie, kiedy pod ich ciężarem złamał się drążek w szafie. Pod wpływem lektury blogów o minimalizmie Ola dokonała wstępnej selekcji ubrań, ale wszystkie wydawały jej się nudne i niepasujące do siebie. Nie wahałam się ani chwili i postanowiłam pomóc dziewczynie. Jako że ograniczała nas odległość, postanowiłyśmy zadziałać zdalnie, poprzez wymianę maili, co wymagało wypracowania odpowiedniego systemu komunikacji.

Wywiad

Wymianę maili zaczęłyśmy od przeprowadzenia krótkiego wywiadu, który był konieczny, by określić plan działania. Musiałam wiedzieć, czego tak naprawdę Ola oczekuje ode mnie  i od swojej szafy, a także na czym musi się skupić porządkując swoją garderobę. (Minusem porad na odległość jest to, że gros pracy musi wykonać sama osoba potrzebująca pomocy. Ola była jednak bardzo zdeterminowana, by zminimalizować swoją szafę.) Zadałam jej kilka kluczowych pytań, na które szybko udzieliła odpowiedzi:

Czego oczekujesz od swojej szafy?

Ola jest przedszkolanką, więc zależy jej na wygodzie w pracy. Chciałam też wiedzieć, co lubi robić w wolnym czasie, czy jest domatorką czy imprezowiczką, czy chodzi do teatru lub na mecze piłkarskie. Chciałam nie tyle określić styl Oli, co móc rozłożyć pewne proporcje między casualowymi ubraniami na co dzień, tymi do pracy i tymi wyjściowymi.  Ola jest raczej domatorką, ale po pracy lubi spotykać się z przyjaciółmi. Lubi też górskie wędrówki i kontakt z naturą. To bardzo ważna wskazówki. Dziewczynie zależało przede wszystkim na tym, by jej ubrania były uniwersalne, pasowały do siebie nawzajem i nie zajmowały zbyt wiele miejsca w szafie.

Co lubisz nosić?

Sukienki czy spodnie? Marynarki czy swetry? Dopasowane fasony czy może workowate? Długi czy krótki rękaw? Golfy czy dekolty? Odpowiedź na te pytania to fundament, by stworzyć takie zestawy ubrań, które będzie się nosić z przyjemnością. Ola lubi marynarki i spódnice, ale najlepiej czuje się w spodniach i ciepłych swetrach. Lubi też opatulać się ciepłymi szalami i chustami.

Czego nie lubisz nosić?

Ola stwierdziła, że nie znosi obcisłych rzeczy, dopasowanych sukienek, golfów i dekoltów. Nie przepada też za kolorem czerwonym, różowym i brązowym.

W czym dobrze się czujesz?

Nasza bohaterka stawia na wygodę. Bardzo lubi ubierać się „na cebulkę”, musi być jej ciepło. Na co dzień nosi trampki albo płaskie kozaki. Po powrocie z pracy ubiera się w dresy lub leginsy, do tego zarzuca bluzę z kapturem.

Jakie kolory lubisz?

Ulubione kolory Oli to czarny, szary, biały i granatowy, odcienie błękitu są jej najbliższe.

Szafa Oli

Ola podesłała mi kilkadziesiąt zdjęć swojej garderoby, w tym swoich ulubionych zestawów. Moja pierwsza myśl: “dziewczyna nosi się po szkolnemu”. Na zdjęciach dominowały czernie, biele, granaty i beże, jak na szkolnej akademii. Nie uważam to za nic złego, po prostu wiedziałam, że Ola stawia na bezpieczne rozwiązania, klasyczne wzory i kolory.

Prosta szafa Oli przed porządkami

Zdjęcia zestawów, które często nosi nie do końca mi do niej pasowały. Ola łączyła ciemne ubrania z równie ciemnymi, przygaszony dodatkami, co tłumiło jej delikatną urodę. Wśród ubrań widziałam sporo jasnych rzeczy, jednak coś mi podpowiadało, że Ola nie do końca jest świadoma potencjału swojej szafy. Pisała do mnie:

Ograniczyłam ilość ubrań, ale nadal mam niedosyt. Niby mam kilka zestawów, ale wydają mi się one strasznie nudne. Nigdy nie miałam zdolności do ubierania się w ciekawy sposób. Zazwyczaj, t-shirt, dżinsy, trampki/baletki i już.

Potraktowałam to zadanie poważnie. Cały dzień myślałam nad szafą Oli, przeglądałam internet pod kątem inspiracji, dobierałam najbardziej optymalne zestawy z ubrań ze zdjęć. Nie poznałyśmy się osobiście, więc musiałam wyciągnąć jak najwięcej wniosków z otrzymanych od Oli maili. Młoda, fajna, wesoła dziewczyna chciała mieć prostą i wygodną szafę. Trzeba było szybko działać!

Moje propozycje

Według mnie szafa Oli była spójna, tylko za duża. Napisałam do niej:

Jako że nie mogę porządkować z Tobą szafy osobiście, to sama “zmuś się” do pozbycia się tych rzeczy, w których dawno nie chodziłaś. Nie trzymaj ubrań na zapas, “bo kiedyś założysz”. Uwierz mi, to nigdy się nie stanie ;) Jeśli niezbyt często wychodzisz na przyjęcia, to jedna elegancka mała czarna wystarczy, szczególnie że możesz w niej chodzić także na spotkania z przyjaciółmi zakładając na nią np. gruby sweter.

Przygotowałam dla Oli małą ściągę z przykładowym uniformem, kolorami, którymi ma się kierować przy doborze zestawień i kilkoma zadaniami do wykonania:

ograniczenie “duplikatów” – nie ma sensu trzymać po kilka sztuk bardzo podobnych rzeczy

stworzenie własnego uniformu –moja propozycja to zestaw spodnie + t-shirt + marynarka z podwiniętymi rękawami. Takie zestawienie jest wygodne, ale eleganckie i z powodzeniem można założyć go do pracy, a po niej od razu wyjść na kawę ze znajomymi. Podwijanie rękawów marynarki sprawi, że zestaw jest nadal elegancki, ale bardziej na luzie.

– <b)łączenie ciemnych “dołów” z jasnymi “górami”. Zestawianie czarnej marynarki z granatowymi spodniami i jeszcze ciemną koszulą przytłacza delikatną urodę Oli.

czerń, granat i biel to dobre kolory bazowe, do których świetnie pasują szare i błękitne dodatki, które nasza bohaterka tak lubi. Wszystko może przełamać beżem lub odcieniem brązowej skóry (paski, torebki, buty). Ola ma delikatną urodę, więc musi starać się jasne odcienie umieszczać przy twarzy, zakładając szare, białe i błękitne góry czy apaszki.

Prosta szafa Oli - ściąga

Poleciłam Oli przejrzeć szafę pod kątem powyższych propozycji oraz ułożyć kilka gotowych zestawów i powiesić je razem w szafie. Taki zabieg usprawnia ubieranie się i przygotowanie do wyjścia.

Teraz ruch był po stronie Oli – musiała podjąć decyzję odnośnie tego, które ubrania zostają i jak je ze sobą zestawić.

Jak Ola poradziła sobie z porządkami?

Oli bardzo spodobały się moje propozycje i niemal natychmiast wzięła się za porządki w szafie. (Na pewno pomógł fakt, że naprawiła złamany drążek). Kiedy już pozbyła się ubrań, w których na pewno nie zamierzała chodzić, pojawiły się nowe wątpliwości.

Opróżniłam z szafy tyle, ile byłam w stanie sama się zmusić. Narzeczony nie mógł wyjść z podziwu, że w szafie jest prześwit, że są wolne wieszaki – był ze mnie dumny. Sama z siebie też jestem zadowolona, ale muszę się przyzwyczaić, że mniej znaczy lepiej – teraz czas uczyć się to zestawiać.

Twoje propozycje podobają mi się bardzo, bardzo, niestety sama jakoś nie potrafię złożyć sensownych zestawów… Czy mogłabyś zerknąć na to, co zostawiłam w szafie i podpowiedzieć mi jakieś zestawy?

Na zdjęciach po porządkach zobaczyłam piękne ciuchy w stonowanej palecie z przewagą błękitu, który tak lubi Ola. Szczerze mówiąc nie miałam najmniejszych problemów z doborem ciekawych zestawów, które w moim mniemaniu świetnie pasowałyby do stylu bycia Oli. Na szybko stworzyłam 21 zestawień.

prosta szafa w praktyce - Ola

To tylko ułamek możliwości szafy Oli

Co na to Ola?

Kasiu, bardzo Ci dziękuję! Już wypróbowałam połączenia czarna sukienka + wdzianko = rewelacja! Sama na to nie wpadłam, że do tej sukienki będzie to pasować. Przejrzałam jeszcze raz rzeczy, które “odrzuciłam” na początku i mam jasną marynarkę – biało-beżowe pionowe paski. Wydawała mi się taka nijaka, ale jak podwinęłam rękawy (jak radziłaś), marynarka zaczęła zupełnie inaczej wyglądać. Dzięki Tobie, inaczej patrzę na moje ubrania. Mam teraz mnóstwo możliwości, które koniecznie muszę wypróbować/sprawdzić na sobie w praktyce.

Po tych słowach wiedziałam, że zadanie zostało dobrze wykonane. Moje rady okazały się pomocne i dziewczyna jest zadowolona z rezultatów. Czego chcieć więcej?

Co o doświadczeniu myśli sama Ola?

Otóż mniej znaczy więcej. Przede wszystkim mniej rzeczy to mniejsze kombinowanie co na siebie włożyć. Byłam na weekendowym wypadzie nad morzem. Koleżanki miały ogromne walizy, wypełnione po brzegi ubraniami i bardzo narzekały, że nie wiedzą co na siebie włożyć. A ja? Trzy konkretne zestawy. Pierwszy raz w życiu nie brałam niczego “na zapas”, bo po prostu nie było takiej potrzeby. Wzięłam tylko to, co było mi potrzebne i tylko to, co przez ten krótki czas byłam w stanie mieć na sobie.
Bardzo mnie cieszy również fakt, że mniej rzeczy to mniej prasowania; to, co rzeczywiście zostało wyprasowane i powieszone w szafie – jest wyprasowane. Do tej pory był w mojej szafie taki ścisk, że mimo wszystko, ubrania “wisząc wyprasowane w szafie”, nadal były pogniecione.
Moja szafa to teraz marzenie! Jakie to wygodne, podejść do niej i wyciągnąć to, co rzeczywiście dobrze wygląda i nie wymaga wymyślania. Teraz mam sprawdzone zestawy, które dobrze wyglądają i jeszcze lepiej się noszą. Korzystam z Twojej ściągi, ale też sama próbuję łączyć jedno z drugim, a że moja szafa jest spójna, to ciężko jest ubrać się “źle”. Dziękuję, Kasiu, za oszczędzenie mi wieeeelu godzin stania przed szafą.
Teraz trzymam się zasady, że wykorzystuję to co mam w szafie, bez dodawania nowych rzeczy. Potrafię się powstrzymać od zakupu kolejnej takiej samej bluzki albo czegoś, co zupełnie nie pasuje do moich zestawów. Nadal poszukuję dżinsów, ale mam dużo cierpliwości, więc nie łapię pierwszej lepszej pary, która akurat wpadnie mi w ręce.

ola-fav

Ulubione zestawy Oli po metamorfozie szafy

Epilog

Z moją pomocą Ola uporządkowała swoją szafę i cieszy się ubraniami, które nie tylko jej się podobają, ale w których świetnie wygląda. Nie musiała wyrzucać wszystkiego i iść na zakupy – to, co było jej potrzebne znalazła na swoich wieszakach. Dzięki ograniczeniu liczby ubrań Ola dostrzegła potencjał w tym, co już posiada, uruchomiła pokłady kreatywności, zbiera komplementy od znajomych w pracy, a przede wszystkim – jest zadowolona ze swojej szafy. Bardzo się cieszę, że mogłam jej pomóc.

***

Jeśli Ty też chciałabyś, żebym pomogła Ci w stworzeniu (prawie) idealnej prostej garderoby proszę, napisz do mnie maila na adres kasia@drogadominimalizmu.pl. Jestem otwarta na nowe doświadczenia, znajomości i wyprawy nawet na drugi koniec Polski. Chętnie pomogę Ci w porządkach, podpowiem co zostawić, czego się pozbyć, by stworzyć spójną i dobrze działającą zawartość szafy.

Przeczytaj także

  • Świetna robota! Jak widać, można pomóc również zdalnie:) Szkoda tylko, że nie mogę obejrzeć jak prezentuje się bohaterka metamorfozy szafy, bo na pewno jest rewelacyjnie!

    • Za zgodą Oli umieściłam zdjęcia jej ulubionych zestawów po zmianach :)

      • Diana

        Kasiu! Jestem w trakcie pisania wiadomości do Ciebie. Jeszcze trochę to potrwa ponieważ mam problemy zdrowotne ;-) mam nadzieję że nie zmęczy Cię ilość tekstu wysmarowanego przeze mnie :-)

      • Super! Wygląda świetnie i na pewno nie nudno!

  • Ruda

    Kasiu, ten cykl jest fantastyczny. Nie mogę się doczekać kolejnego odcinka. Potrafisz udowodnić, że każdy ma w szafie to, czego potrzebuje, tylko trzeba to odgruzować. To jak szukanie kości dinozaurów (bardzo eleganckich, klasycznych i dobrze skrojonych dinozaurów).

    • Ale piękna metafora ;) To prawda – w tych wszystkich porządkach skupiam się na tym, by pokazać dziewczynom, że wszystko mają, tylko muszą obudzić swoją kreatywność i na nowo odkryć stare ubrania. Bardzo mnie to zawsze cieszy, kiedy mówią “O, rzeczywiście, nigdy nie pomyślałam, żeby tak to dobrać, a wygląda świetnie!”.

  • Pani Asia

    Gratulacje, piękne kolory i zestawy, ta duża torba wręcz genialna, nadaje charakteru całej stylizacji. Jestem na tak!

  • Wow, świetna robota! Kasiu, stajesz się personalną stylistką polskich kobiet! Jestem pełna podziwu, bo to naprawdę ważna sprawa i wielki krok. Praca zdalna nad czyjąś szafą jest na pewno o wiele trudniejsza, ale z tego co widzę, Ola jest zadowolona, a to świadczy o profesjonalizmie, którym dysponujesz. Brawo!

    • Haha, Kasia! To za duże słowa, nie obrażałabym profesjonalnych stylistów ;) Cieszy mnie jednak to, że moje podpowiedzi coś dają i inspirują dziewczyny do odkrycia swojej szafy na nowo. Rzeczywiście, porady na odległość są trochę bardziej skomplikowane, ale do tej pory udało mi się wspomóc kilka dziewczyn mailowo, które utrzymują, że nadal są zadowolone z efektów ;)

  • Czytam kolejny tekst z tego cyklu i jestem pod wielkim wrażeniem! Kasiu, masz naprawdę talent do tego. Stylistka, czy nie stylistka – potrafisz pokazać dziewczynom zalety małej szafy :)

    • Jeja, cieszę się, że Ci się podoba. Najbardziej cieszy mnie fakt, że moje rady rzeczywiście sprawdzają się u dziewczyn, które proszą mnie o podpowiedzi. Czasem takie spojrzenie z zewnątrz potrafi zdziałać cuda ;)

  • mój ulubiony cykl znowu w akcji!
    szkoda że ja się do niego nie nadaję… chyba moja praca w branży odzieżowej spaczyła mnie na dobre ;) a

    • Szczerze mówiąc w życiu bym nie przypuszczała, że będę komuś doradzać w kwestiach ubraniowych… Ale i tak najfajniejsze jest to, że mogę poznawać tyle świetnych dziewczyn!

      • To chyba najlepsza rzecz w blogowaniu – tyle fajnych osób tylko czeka, żeby je poznać :)

  • Aleksandra Siciarz

    Również zaczęłam wprowadzać zmiany w swojej garderobie. Efekt 3 worki ubrań, których kompletnie nie potrzebuję, nie nosze. One jedynie wisiały i zbierały kurz czekając na lepsze czasy, które nigdy dla nich nie
    nadeszły. Jednakże czuję niedosyt. Gdy weszłam jeszcze raz do mojej garderoby zauważyłam jeszcze kilka ubrań, które zostawiłam “z litości”. Myślę, że dam im 2 tygodnie i zrobię kolejny re- search w mojej szafie.

    https://uploads.disquscdn.com/images/1bdeb98c1fbdf75831c50febb31723222088ec6a279d0985461f631830d05bfc.jpg .

  • happy-betty.blogspot.com

    Dokladnie! Posprzatana I przemyslana szafa to nie tylko czste polka, ale rowniez i czysty umysl.

    Pozdrawiam

    • Otóż to! Nie wszyscy doceniają porządek w szafie, a to nie tylko ułatwia ubieranie się, ale i życie :)

  • Anna Zumi

    To mój ulubiony cykl na blogu, naprawdę świetna robota! Z niecierpliwością czekam na kolejne porządki w szafach Twoich czytelniczek. Zresztą z autopsji mogę potwierdzić, że wychodzi Ci to naprawdę dobrze i masz niesamowitą intuicję. :)

    • Aniu, dziękuję za miłe słowa. Szczerze mówiąc sama jestem zaskoczoną tą intuicją, bo ok – każdy ma jakieś swoje wizje, ale cieszę się, że te moje propozycje rzeczywiście się sprawdzają i podobają. Oczywiście w większości przypadków muszę bazować na informacjach, które dziewczyny same mi ujawnią, ale z drugiej strony ze słów w mailu czy tych wypowiedzianych przy kawie można wiele wywnioskować. No i z każdego z nas emanuje jakaś “aura”, trzeba tylko ją odczytać :)

  • Relacyjny cykl! Przemyślany, fajnie zaprezentowany mimo, iż nie byłaś z Ola na miejscu. Kasiu, rośniesz nam na pogotowie ubraniowe! Chyba niedługo otworzysz kolejną firmę:”Lekarz szaf” :) Naprawdę to widzę! A wiesz co jest najfajniejsze? Że nie wbijasz dziewczyn w monochromatyczne zestawy, tylko króluje kolor! To w tobie uwielbiam! :)

    • Lekarz szaf, no nieźle ;) A ostatnio ułożyłam dziewczynie bojącej się koloru dość monochromatyczną paletę i zapytała, że właściwie dlaczego nie dodałam innych kolorów ;) Bo ona może by jednak chciała. No i super! Chyba coraz więcej ludzi przekonuje się do kolorów innych niż tylko czarny, biały i szary :)

  • kpirozek

    Lubię ten Twój cykl o ciuchach :) Świetne są tez rady z Twojego posta o tym, czy minimalistyczna szafa jest tez dla mnie. Zdecydowanie tak, ale z podziałem na pory roku i rzeczy do pracy (formalny dress code) i po pracy :)
    Znowu nadchodzi pora, żeby przejrzeć moją garderobę (robię to tak raz do roku i co roku wyrzucam mniej ;)) Wiem na pewno, ze jedna letnia garsonka pójdzie w świat, nie wiem tylko, czy cała, czy same spodnie. Żakiet mogę dopasować do innych spodni, ale muszę popróbować :D

    Ale na razie zamierzam zrobić porządek z pościelą. Mam bodziec, bo na UŚl będzie zbiórka rzeczy dla schronisk dla zwierząt :)

  • Odkąd zaczęłam świadomie podchodzić do tematu kupowania ubrań, też rzadko co mnie zadowala ;) Szycie na miarę to czasem jedyne wyjście, by mieć coś wymarzonego (i dobrej jakości).

    • Niestety szycie na miarę ma też ma swoje wady. Nigdy nie możesz być pewna efektu końcowego. Teoretycznie fason Ci się podoba, teoretycznie jest dopasowany do Twojej sylwetki, a jednak coś nie gra. Sama się o tym boleśnie przekonałam, gdyż kilka razy robiłam coś na miarę i rzeczywistość odbiegała od moich wyobrażeń a zapłacić (i to nie mało) i tak musiałam, bo przecież wszystko było wykonane prawidłowo. Ale wiele osób jest zadowolonych z ubrań na miarę, to fakt :) A Ty?