Minimalizm

Najlepsze prezenty dla minimalistki

13/11/2016
prezenty dla minimalistki

Zbliżające się święta rodzą pytanie rodziny i przyjaciół aspirujących minimalistów: “Co podarować tym, którzy nie lubią gromadzić rzeczy?” Wprawdzie nie wiem, czy wszyscy minimaliści chcą tego samego, jednak wiem, co chciałabym dostać ja sama. Przedstawiam Wam więc kilka pomysłów na najlepsze prezenty dla minimalistki. 

Prezenty dla ducha

Prezenty dla ducha

E-book

Książki to zawsze dobry prezent, jednak minimaliści, którzy często świadomie zmniejszyli swój księgozbiór, niekoniecznie byliby zadowoleni z kolejnej tradycyjnej książki w swojej niewielkiej kolekcji. Alternatywą takiego prezentu jest podarowanie e-booka. Wiele platform sprzedażowych oferuje zakup produktów cyfrowych na prezent w prosty i przejrzysty sposób. Wystarczy podać maila osoby, której chcemy podarować e-booka, wpisać treść życzeń, określić datę wysyłki, zapłacić i cieszyć się tą nietypową niespodzianką. (Po moje propozycje ciekawych książek zapraszam TUTAJ)

Abonament na Spotify

Wszelkie abonenty na usługi cyfrowe to dość niecodzienny, ale nowoczesny prezent nie tylko dla minimalistów. Sama jestem zadowolonym użytkownikiem płatnego abonamentu Spotify, platformy z ogromną biblioteką muzyczną, więc polecam go wszystkim, dla których muzyka jest nieodłącznym elementem codzienności. Dzięki takiemu abonamentowi mamy dostęp do milionów piosenek, zarówno nowości, jak i klasyków, wszystko bez reklam. Zamiast kupować jedno CD możemy podarować ich miliony :) O tym, jak zdobyć usługi Premium dla bliskich na Spotify dowiecie się TUTAJ, to samo oferuje Deezer, kliknij TUTAJ.

Bilet do teatru

Bilet do teatru, opery, kina, na koncert czy wernisaż to świetny prezent dla wszystkich, którzy lubią korzystać z bogatej oferty kulturalnej. To też niecodzienna niespodzianka dla domatorów, którzy od czasu do czasu chcą zrobić coś nowego.  Bilet do kina wraz z samodzielnie wykonanym “kuponem na opiekę nad dzieckiem” to także fantastyczny prezent dla młodych rodziców (wiem coś o tym!).

Kawa / herbata

Jako niepoprawny kawosz nie pogardzę paczką dobrej kawy, a także z chęcią powitam nowy smak herbaty liściastej. Jestem przekonana, że kawa czy herbata w pięknym opakowaniu to na tyle uniwersalny prezent, że ucieszy nie tylko minimalistów. Na rynku jest wiele sklepów oferujących oryginalne mieszanki kaw i herbat wysokiej jakości, na pewno każdy znajdzie coś, co zadowoli bliskich.

Czekolada

Czekolada jest dobra na wszystko. Można zjadać ją w kostkach, roztopić na polewę do babeczek albo dodać do mleka, by cieszyć się smakiem gorącego napoju. Gorzka czy mleczna, z owocami czy przyprawami czekolada w prezencie zadowoli każdego łasucha.

Własnoręczny wypiek

Bardzo lubię wręczać rodzinie na święta ciasteczka i dżemy własnej roboty. Sama nie pogardziłabym takim upominkiem, bo nie dość, że smaczny, to od serca. Dobrych ciasteczek nigdy za wiele, a dżemik można nałożyć nie tylko na kanapki, ale również dodać do naleśników czy babeczek. Własnoręczny wypiek to bardzo praktyczny prezent!

Roślina doniczkowa

“Rygorystyczni” minimaliści zapewne nie mają w domu zbyt wielu kwiatów, natomiast ja wierzę w zbawienną moc zieleni w otoczeniu. Oryginalna roślina w eleganckiej (białej?) doniczce ucieszy szczególnie tych, którzy lubią być blisko natury. Tym bliskim, którzy nie mają ręki do kwiatów, możemy podarować praktyczne rośliny jak aloes czy żyworódkę, znane ze swoich właściwości zdrowotnych i pielęgnacyjnych.

Prezenty dla ciała

prezenty dla ciała

Wizyta u kosmetyczki

Bon na wizytę u kosmetyczki ucieszy każdą kobietę, nie tylko minimalistkę. Wizyta w dobrym salonie kosmetycznym nie tylko pomoże zadbać o urodę, ale również pozwoli odprężyć się i na chwilę zapomnieć o codzienności. Taki prezent jest bardziej praktyczny niż nawet najlepszy krem, który – jeżeli nie przypadnie do gustu obdarowanej – może ostatecznie stanąć na półce i się kurzyć.

Wizyta w spa

Masaż relaksujący, kąpiel w mleku czy wizyta w jacuzzi to tylko kilka z zabiegów oferowanych przez salony spa. Nie trzeba tam spędzić całego tygodnia, a nawet dnia – czasami wystarczy kilka godzin z dala od codziennych spraw, by niecodziennie zadbać o swoje ciało. Prezent w postaci wizyty w spa na pewno ucieszy każdą kobietę, która na co dzień nie ma czasu na długie zabiegi pielęgnacyjne.

Karta upominkowa do perfumerii

Jeśli nie wizyta u kosmetyczki czy w spa, to karta upominkowa do eleganckiej perfumerii. Dzięki takiemu prezentowi minimalistka sama wybierze sobie swój prezent, dobierając go do swoich aktualnych potrzeb. Wręczanie takiej karty wydawać się może mało osobiste, a sama karta często bywa ostatnią deską ratunku, jednak czasem to lepszy pomysł niż kupno kosmetyku, który u osoby obdarowanej zupełnie się nie sprawdzi.

***

A co Wy podarowalibyście minimalistce? Jaki prezent Was by ucieszył, a czego wolelibyście już nigdy nie dostać?

 

Przeczytaj także

  • Wymienilaś wszystkie prezenty, które chciałabym dostawać, zamiast tych zbednych rzecz, które zazwyczaj dostaję i sprawiają mi niemało kłopotu :) a do listy dopisałabym tylko abonament na Netflix.

    • Widzisz, nie pomyślałam o tym abonamencie, bo żaden ze mnie kinomaniak ;) To również świetny pomysł na prezent. Dzięki za podpowiedź!

  • Co roku robię listę prezentów, co bym chciała na ur i święta. I w tym roku moja lista jest wyjątkowo skromna. Ale znajduje się na niej praktycznie wszystko to co wymieniłaś. Chcę też jedną z 3 bluzek, które zapisałam na listę, bo brakuje mi koszulki do ćwiczenia jogi, czy po prostu podoba mi się taki t-shirt na co dzień, ale żal mi na niego kaski :) Więc połączyłam przyjemne z pożytecznym:) Na mojej liście będzie też “naprawa kolczyków”, bo jeden złoty kolczyk zgubiłam, ale mam od niego zapinkę i drugą sztukę chcę przetopić + dopłacić na nową parę.

  • Meg

    Do list dodałabym abonament kinowy np Cinema City Unlimited lub abonament na Netflix albo abonament w Internetowym Studio Jogi. Można też kupić kurs online jakiś rozwojowy lub w temacie zainteresowań osoby obdarowywanej albo abonament w aplikacji do nauki języków.

    • Tak! Wszelkie cyfrowe, muzyczne i kinowe abonamenty to na pewno dobry prezent dla tych, którzy nie chcą gromadzić rzeczy.

  • właśnie ostatnio toczyłam dyskusję na ten temat na ogólnoświatowym forum dla minimalistów i podobnych.

    większość była zdania, że nie wolno absolutnie kupować przedmiotów (to w większości dużo bardziej skrajni ludzie niż w polskiej blogosferze) poza dobrej jakości rzeczami do jedzenia lub picia, więc zwłaszcza sekcja dla ducha się w ten klimat wpisuje się doskonale.

    u nas w tym roku pierwsza próba świąt bez prezentów (jedna rodzina już się zgodziła, druga na razie kręci nosem). nie widzę sensu dawania prezentów, poza tymi, które kupujemy dzieciom oczywiście :)

    gdybym mogła spotkać zamożnego mikołaja, poprosiłabym go, żeby fundował mi co roku wycieczkę dla dwóch osób w ciepłe kraje na 2 ostatnie tygodnie grudnia. marzenia! mam nadzieję, że kiedyś się spełnią.

  • I jeszcze wino. Teatr Korez ma bilety in blanco, swego czasu obdarowywaliśmy rodzinę, wszyscy byli zadowoleni. My na szczęście nie kupujemy prezentów na święta, za wyjątkiem dzieci. To duża ulga?

    • Ruda

      w tamtym roku też dałam ten prezent rodzicom :) pojechali na “Kolegę Mela Gibsona”.

    • Granda, dzięki za podpowiedź, jakoś nie byłam świadoma takiej opcji, a bilety in blanco to genialny prezent!

    • kpirozek

      My kiedyś daliśmy teściom taki bilet do Teatru Śląskiego im. Wyspiańskiego :) Mogli sobie wybrać spektakl bodajże w ciągu 3 miesięcy z regularnego repertuaru teatru.

  • Kasia Antosiewicz

    nie do końca to zgodne z naszym minimalistycznym podejściem, ale … ja bym mogła dostać (zamiast np. kuponu do drogerii) kupon do sklepu z bielizną – z kosmetykami mi nie do końca po drodze, bo stosuję absolutne minimum ale zawsze mi szkoda kasy na dobrą i ładną bieliznę, a czasem bym chciała coś ładnego dla ciała. Myślę też, że dla mnie osobiście dobrym prezentem byłoby ładne pióro wieczne – taki gadżet kobiety przedsiębiorczej. Pióro to bardzo osobista rzecz, dlatego chciałabym, aby było oryginalne.

  • Ada

    Zgadzam się ze wszystkim. Tylko z kwiatkami doniczkowymi mi nie po drodze. Niestety, wciąż większość ludzi chce koniecznie kupić prezent materialny, żeby został z tobą na wieki. A jak go puścisz w dalszy obieg, to jest obraza majestatu :/

    • Dorota Czopyk

      Eee! Ja tam puszczam w obieg, tzn, jak wiem, że komuś kogo lubię to się podoba lub spodoba. Zawsze sobie tłumaczę, że jeśli ktoś dał mi prezent, ale nie zadał sobie trudu, żeby wiedzieć czego mogłabym pragnąć, to trudno. Trzymanie takich rzeczy może spowodować kolejne podarki w tym stylu.

      Co do kwiatków, to kocham te ogrodowe, ale nie cierpię kwiatków w domu, więc dla mnie też nie jest to za dobry prezent.

      • Otóż to! Skoro ktoś kupuje prezenty zgodnie ze swoją filozofią, a nie bierze pod uwagę, że dla mnie taki prezent albo będzie nieprzydatny albo zupełnie nie w moim guście no to cóż… Doceniam intencje, że ktoś chciał mnie obdarować, ale rzecz to tylko rzecz. Jeśli jest brzydka albo irytuje mnie swoją obecnością to zamiast przypominać mi o intencjach danej osoby, będzie tylko wywoływać wyrzuty sumienia i frustrować swoją obecnością.
        A jak jest obraza majestatu to wystarczy powiedzieć, że doceniasz gest, ale jeśli ktoś chce Ci sprawić przyjemność przedmiotem – to niech najpierw spyta, a Ty możesz zasugerować co by sprawiło Ci radość.

    • @disqus_BiQPTmlDP0:disqus @dorotaczopyk:disqus @disqus_LJsSM7pDsG:disqus

      Też puszczam w obieg prezenty, które raczej nam się nie przydadzą. Tak naprawdę tylko nam się wydaje, że ludzie pamiętają, co nam podarowali (oczywiście, pewnie są wyjątki, szczególnie jeśli prezent jest oryginalny). Nigdy nie spotkałam się z tym, by ktoś zapytał “A gdzie masz tę filiżankę, którą podarowałam Ci na dwudzieste trzecie urodziny?”

      Wiadomo, nie każdy ma rękę do kwiatów (ja też zawsze tak uważałam), więc te rośliny doniczkowe to prezent idealnie pode mnie ;)

  • Gosza

    Hmmm dostawanie i kupowanie prezentów to temat rzeka… ja do rodziców i rodzeństwa postawiłam sprawę jasno zawsze mówię ze najlepszym prezentem będzie gotówka :) i wtedy sama sobie kupuje prezent np. w tym roku były to fajoskie getry na trening nike… pokazuje potem rodzicom prezent i mówię ze to odnich dostałam…. sama też staram sie kupować prezenty które sie “zużyją”: wino, krem przeciw zmarszczkowy, wodę do goleniu, dobra herbate czy kwykwintną czekoladę a nie kolejna apaszkę która będzie leżała latami nieużywana w szufladzie…..

  • Prezent dla minimalisty to rzeczywiście problem. Myślę, że najlepiej sprawdzają się rzeczy „zjadliwe”, takiej jak dobre słodycze czy inne oryginalne przysmaki. Ja sama na pytanie, co chcesz dostać odpowiadam: „Herbatę”. Niektórzy wiedzą, że jestem też smakoszem jednego rodzaju słodyczy i gdy kończyłam pracę w moim ostatnim miejscu pracy otrzymałam ich hurtową ilość :)

  • Dorota Czopyk

    Super pomysły!
    Ja najbardziej lubię skromne ręcznie robione prezenty, ale na super-hiper-wyjątkowe okazje zdecydowanie przydaje się taka baza niematerialnych, ale wartościowych i wspaniałych podarunków!

  • Magdalena Soboń

    Bardzo fajna lista :)
    Ja myślałam, żeby w tym roku zrobić dla bliskich eko kosmetyki lub kupić len i jutę i zrobić z nich eko sciereczki do mycia naczyń.

  • Anna Zumi

    Ja najbardziej lubię dostawać herbaty, oliwę, ew. jakieś przysmaki, których sama bym raczej nie kupiła. Czasem są to tez konkretne kosmetyki albo akcesoria kuchenne, ponieważ lubimy z mężem gotować, przyjmować gości i wiele przedmiotów się zużywa lub po prostu jeszcze czegoś nie mamy (obecnie brytfanna). Mój mąż dostaje często karty podarunkowe Amazon co jest dobrym pomysłem, ponieważ tam można kupić prawie wszystko.

    Nietrafione prezenty bez sentymentów wędrują dalej w świat. :)

  • Ruda

    Szczerze mówiąc, to jeśli ktoś mi podaruje jeszcze jeden kwiatek to zabiję. Wszyscy wiedzą, że nie mam ręki do kwiatów, ale regularnie dostaję. Czy oni nie mają żadnego współczucia do roślin :)
    A tak na serio: dobre propozycje. Ja bardzo lubię dostawać i dawać karty upominkowe do sklepów – wiem, że to nie jest tak osobiste jak własnoręcznie wybrany prezent, ale one często są nietrafione, a gdy ktoś lubi dekorować dom, to nie wiem, czy chce taki, czy inny obrusik i świeczkę, ale mogę dać mu kartę do ulubionego sklepu z bibelotami.
    Ja dodałabym jeszcze – gra planszowa – niby rzecz materialna, ale zbliża rodzinę i znajomych (bo z kimś trzeba grać).
    We własnym domu powiedziałam: nie chcemy żadnych prezentów na święta. Moim rodzice nie mają z tym problemu. Natomiast teściowie muszą kupić bardzo drogi prezent dla dziecka. I wymyśliłam, żeby wykupili roczny abonament na stronę www dla dzieci do nauczania angielskiego (moje dziecko ją uwielbia, a ma dostęp do darmowego demo, więc kiedy zapytałam go, czy chciałaby na święta dostać nieograniczony dostęp, to stwierdził, że bardzo.) A od rodziców (czyli nas) dostanie grę planszową do wspólnego grania.

    • Gra planszowa to rzeczywiście fajny prezent, ale ja np. wolałabym takiego nie dostać ;) Ale to trochę tak jak z tymi kwiatami doniczkowymi :D Dla każdego coś miłego.

  • Agnieszka Kulawczyk

    Lubię dostawać ubrania :) Oczywiście nie są wtedy niespodzianką, bo z bliskimi jadę na zakupy, ale wiem, że paczuszka pod choinką jest dobrze wybrana i rzecz na mnie pasuje :) Lubię również porządne prezenty: skórzany portfel, pasek, etui na klucze – coś na co zgłaszam wcześniej zapotrzebowanie :) Nie ma elementu zaskoczenia, ale radość wielka ;)
    Wybierając prezent staram się, aby osoba, której preferencji nie znam mogła go zużyć/puścić dalej w świat. Wyjątkiem są zabawki dla dzieci, wybieram takie, którymi chcę, aby się bawiły ;-)

    Kasiu, a może o prezentach ślubnych coś? Najlepiej cykl, albo o minimalistycznym ślubie, co? :D

    • ja u siebie robiłam serie ślubne, ale nie wiem czego konkretnie szukasz :)

      • Agnieszka Kulawczyk

        Z przyjemnością poczytam :) Dziękuję :)

    • No właśnie, @simplife:disqus robiła u siebie serię ślubną, na pewno znajdziesz tam ciekawe podpowiedzi. Fakt, nasz ślub był bardzo minimalistyczny (żadnych fotografów, kamerzystów, 20 gości i DJ, którego tak naprawdę nie planowaliśmy), ale wiem, że każdy ma swoją wizję ślubu i nie jest łatwo doradzać w tej kwestii ;)

      • Agnieszka Kulawczyk

        Pewnie, że nie (chociaż wizję mam dość podobną, podobną liczbę gości – mniejszą; tylko z fotografem na 3-4 godziny) :) Założyłam, że dzisiaj przemówiłoby przez Ciebie doświadczenie osoby, która już ma to wydarzenie za sobą i być może obserwowała również ślubne przygotowania u bliskich kobiet. Po prostu nie chciałabym zapomnieć o czymś lub wydawać pieniędzy na coś, co wraz z nabytym doświadczeniem okaże się bez sensu :)

        • Teoretycznie tak jest, jednak właśnie z tego doświadczenia wiem, że porady ślubne trzeba traktować indywidualnie. Dla mnie np. jest zbytkiem robienie specjalnej sesji kilka (a nawet kilkadziesiąt) dni po ślubie, w jakimś wypasionym plenerze, który z miejscem ślubu nie ma nic wspólnego, jednak dla innych to po prostu jeden z głównych punktów ceremonii. Ktoś inny może mieć wielką rodzinę (np. piątkę rodzeństwa, z których każde ma trójkę dzieci), więc te 20 osób gości na weselu to na pewno za mało.

          My np. podarowaliśmy każdej parze jednorazowy aparat. Niektóre ze zdjęć do nas wróciły i są fajnym zapisem indywidualnych wspomnień gości. Zrobiliśmy też na sali mini wystawę zdjęć ślubnych wszystkich obecnych małżeństw – fajnie się oglądało te zdjęcia sprzed kilkudziesięciu i kilkunastu lat. Poza tym pod kościołem po ślubie zrobiliśmy jedno wspólne zdjęcie, które jeszcze w tym samym dniu wywołał dla nas znajomy fotograf i przykleiliśmy do przygotowanych wcześniej podziękowań. Większość rzeczy robiliśmy metodą chałupniczką, ale zaproszenia zamówiliśmy w lokalnej drukarni.

          Nie stroiliśmy kościoła, nie braliśmy udziału w strojeniu sali, pozostaliśmy przy pakiecie “podstawowym”. Nie było fondue z czekolady, fajerwerków, a do ślubu wiózł nas wujek swoim SUVem, bo bardzo nalegał (mimo że chcieliśmy iść do kościoła pieszo, w końcu z mojego mieszkania to jakieś 5 minut). Z bardziej “wystawnych” rzeczy, to podczas ceremonii śpiewał chór, którego od 50 lat członkiem jest moja mama. Nie wyobrażali sobie nie zaśpiewać ;) To był taki bardzo wzruszający motyw.

          • Agnieszka Kulawczyk

            Na moim ślubie będzie również około 20 gości. Na founde z czekolady nie wpadłam :D To tak się robi? :D
            Ale widzisz Kasiu, świetna sprawa z tymi aparatami! Bardzo mi się podoba pomysł :) Cenne jest, gdy zostało jeszcze trochę czasu do ceremonii zebranie pomysłów, które można wykorzystać lub które będą stanowiły inspirację. U Simplife.pl | Natalia Knopek bardzo podobały mi się malutkie słoiczki wypełnione przyjemną zawartością, jako prezent dla Gości :)

    • Prawdziwie minimalistyczne śluby (jak mój;)) są tak minimalistyczne, że nie ma z czego robić notek na bloga, a co dopiero cyklu ;)

  • oprócz kwiatka i abonamentu na Spotify wszystko mi się podoba :) fajna lista :)

  • Tak! Jestem na tak “zamówionym” prezentom, przemyślanym i wyczekiwanym. Podane przeze mnie propozycje to właśnie pomysły dla tych, którzy nie są zbyt blisko, a jednak chcieliby dać jakiś niematerialny i praktyczny prezent. Sama nie przepadam jak znajomi zapraszani na domówki przynoszą nam kolejne kubki, filiżanki czy solniczkę z pieprzniczką ;)

  • Przyjazne Życie

    Bardzo fajna lista. Może nie wsyztskie prezenty są idealne dla mnie, ale wszystkie są dobrą propozycja na podarek. Bardzo lubię zamawiane prezenty, wtedy jest gwarancja sukcesu. Mimo braku niespodzianki i tak czekam na nie z niecierpliwościa.

  • Magda Kędzierska

    Ja zawsze chcę ebooki:) Roślinki to nie dla mnie, mam jednego kwiatka na komodzie w salonie, na tyle wysoko, że dzieci nie sięgną by zacząć grzebać w ziemi:)
    A karty podarunkowe są świetne, na 30 urodziny dostałam do Reserved, a rok później do perfumerii, kupiłam co chciałam i co akurat potrzebowałam.

  • Izabela K.

    U mnie w domu już od kilku lat nie robimy sobie prezentów – zazwyczaj były kupowane na ostatnią chwilę i totalnie nietrafione, a nikt nie chciał się zgodzić na robienie wish list. Trochę szkoda, ale z drugiej strony odetchnęłam z ulgą, bo już nie wiedziałam, co robić robić kolejną okropną bluzką czy gryzącym szalikiem niepasującym do niczego ;-)
    Prezenty robimy sobie tylko z narzeczonym i tu wish lista jest idealną sprawą, zazwyczaj już w październiku dajemy sobie znak, co byśmy chcieli. Chociaż już mi się zdarzało, że nie miałam pomysłu (wszystko mam :-D) a prezent i tak był trafiony.
    Cieszą mnie wszystkie typowo kobiece prezenty – perfumy, biżuteria, kwiaty, ubrania ale też książki czy muzyka.

    • Ciekawe, czy w naszej rodzinie kiedyś przyjmie się zwyczaj nie robienia prezentów ;) Nic na to nie wskazuje, ale z drugiej strony jakoś nigdy nie rozmawialiśmy na ten temat.

  • Konstanty Aniołek

    Zawsze daję sygnał w świat co bym chciał otrzymać. Jak nie dam sygnału, to dostanę coś co będzie nieużyteczne, dla mnie brzydkie i niepotrzebne (i potem oddam komuś, albo wcisnę, żeby się pozbyć). Szkoda pieniędzy moich bliskich na “badziew” dla mnie. Jak już dogadaliśmy się, że robimy prezenty to niech to będzie rzeczywiście coś co mnie ucieszy, a nie tylko sprawi, że obdarowującemu odejdzie jedno imię z listy. Przede wszystkim króluje u mnie praktyczność i prawdopodobnie dostanę sweter wełniany, bo ktoś podpatrzył moje lamenty na facebooku, że marznę :D Jakbym dostał bon na zakupy w sklepie xyz, to bym był na ten przykład niepocieszony, bo ten prezent wymusza na mnie zrobienie “zakupów” tam konkretnie, a tego nie lubię. Wolę mniej niespodziewajek, a więcej spersonalizowanych, zasygnalizowanych praktycznych darów.

    • Tak! Właśnie dlatego nie przepadam za bonami do sklepów odzieżowych czy z akcesoriami do wnętrz, bo to zbieranie kolejnych rzeczy, ale już do perfumerii to inna sprawa ;) Każda babka od czasu do czasu lubi się czymś posmarować :) Też lubię praktyczne prezenty, jednak nie zawsze jest łatwo poprosić o coś, kiedy się już właściwie wszystko ma ;)

  • kpirozek

    W mojej rodzinie (mam na myśli moich rodziców i rodzeństwo) już od dawna mówimy i piszemy sobie listy prezentów, dlatego sporadycznie dostaję coś, czego nie chciałam. No bo jak się napisze “jakaś książka”, to można dostać taka, która się już ma, co mi się zdarzyło w zeszłym roku. Też najbardziej lubię prezenty “do zużycia”, jakieś kosmetyki, kawę, herbatę, coś do domu, co potrzebuję, albo książki, które chciałabym przeczytać.

  • Dla mnie idealnym prezentem jest bilet do kina, na koncert albo bon na wycieczkę, jeśli ktoś chciałby mi zafundować coś ekstra ;) Wiem, że niektóre biura podróży takie sprzedają.
    Moim dzieciom w zeszłym roku dawałam kupony na przeżycia, które pokochały miłością autentyczną. Muszę coś wymyślić na ten rok…
    P.S. Niektóre prezenty już mam “w produkcji” ;)

    • Ja w tym roku jestem do tyłu z produkcją moich prezentów :| Ale jeszcze jest trochę czasu, może zdążę ;)

      • Ja z mydłem musiałam wystartować już teraz, jak przeczytałam u Doroty Czopyk, że leżakowanie trwa 6-8 tygodni! I rzeczywiście, mydło musi mocno wyschnąć i stwardnieć. Ale ciii, nic nie mówcie moim znajomym ;)

    • Małgorzata eS

      Takimi prezentami też bardzo lubię się opiekować :)

  • Myślę, że taki karnet na jakiś przyjemny dla ciała (i ducha!) zabieg to fantastyczny pomysł. Raz, że nie zbiera kurzu, dwa – że w takim przypadku to już wreszcie TRZEBA pójść na ten masaż albo do kosmetyczki, bo karnet ma określoną ważność i inaczej się zmarnuje. Dużo łatwiej zmotywować się do wykorzystania prezentu niż do zarezerwowania sobie samej takiej przyjemności “ot tak” – w końcu zawsze są jakieś ważniejsze rzeczy :)

    • To fakt, zdarzało mi się odwoływać umówioną osobiście wizytę u kosmetyczki czy fryzjera, ale jakbyś musiała wykorzystać karnet, to raczej bym nie odwoływała ;)

  • Kawą, herbatą a także kubeczkiem do kawy lub herbaty nie pogardzę nigdy ;p