Różności

Odkrycia miesiąca – październik

28/10/2016
Odkrycia października

Nie jestem wielką fanką “ulubieńców miesiąca”, które bardzo często są stałym cyklem na wielu blogach. Kiedyś sama regularnie umieszczałam posty z tygodniowymi podsumowaniami (ktoś jeszcze pamięta niedzielne inspiracje?), jednak przestałam robić takie podsumowania z braku nowych odkryć. Ostatnio jednak coraz częściej zadajecie mi pytania, o to, co czytam, czego słucham, czego używam, postanowiłam więc zebrać to do kupy i opublikować w jednym miejscu. 

Książka

“Włosi” John Hooper

Wciągająca książka przybliżająca historię, kulturę i tradycję Włoch napisana przez brytyjskiego dziennikarza, który spędził wiele lat w kraju pysznej kawy, piłki nożnej i wszechobecnej korupcji. To dzięki tej pozycji w końcu zrozumiałam przyczyny odwiecznych antagonizmów między Północą a Południem, czego nie potrafili wytłumaczyć mi znajomi z Mediolanu czy Neapolu. “Włosi” Johna Hoopera to lektura lekka i przyjemna, a jednocześnie naszpikowana ciekawymi informacjami. Autor w reporterskim stylu starannie zanalizował źródła postaw i zachowań współczesnych Włochów, które wynikają nie tylko z geograficznych, ale przede wszystkim historycznych uwarunkowań. Zdecydowanie polecam! Książkę możesz kupić tutaj:

Muzyka

Playlista do chodzenia

Od czasu do czasu lubię maszerować w ciszy. Odkryłam jednak, że mój trening power walk jest o wiele bardziej udany, kiedy towarzyszy mi muzyka. Przeglądając zasoby Spotify przypadkowo trafiłam na playlistę pod tytułem Power walk i postanowiłam spróbować. Nie jest to w najmniejszym stopniu muzyka, której słucham na co dzień, jednak świetnie nadaje się do maszerowania. Dzięki utworom na tej liście udaje mi się utrzymać stałe, szybkie tempo marszu. Ta energetyczna muzyka jest też świetna do ćwiczeń na siłowni na powietrzu, którą zaliczam przy okazji każdego treningu power walk.

Pielęgnacja

Płyn micelarny

Od pewnego czasu się nie maluję, co wpłynęło na mój wieczorny rytuał oczyszczania twarzy. Idealnie wpasowała się tu paczka-niespodzianka od BIO IQ, w której znalazła się m.in. organiczna woda micelarna. Od dawna nosiłam się z zamiarem jej wypróbowania, więc z ciekawością ją przetestowałam. Muszę przyznać, że przemywanie twarzy płatkiem nasączonym płynem micelarnym BIO IQ to wielka przyjemność. Świetnie oczyszcza i pozostawia przyjemne uczucie na twarzy. Po miesiącu regularnego stosowania nie zużyłam nawet połowy, jest więc bardzo wydajny.

Peeling miodowo-solny

Po ponad roku przeprosiłam się z domowy peelingiem z miodu i soli. Mimo że na jakiś czas postawiłam na sklepowe peelingi do twarzy, to uważam, że ten robiony z miodu jest najlepszy na świecie. Nie dość, że świetnie się u mnie sprawdza, to jest zawsze dostępny od ręki (miód i sól to stałe elementy w mojej spiżarni). Łyżeczka miodu i pół łyżeczki soli zmieszane i wmasowane w buzię świetnie odświeżają skórę. Dzięki antybakteryjnym właściwościom miodu taki peeling wspomaga walkę z niedoskonałościami. Czasami po kilku minutach masowania pozostawiam resztkę peelingu na chwilę na twarzy, dzięki czemu jest dodatkowo nawilżona. Uwaga! Peeling miodowo-solny nie jest dla każdego, miód może uczulać, dlatego najpierw sprawdź, czy nic się nie dzieje nakładając trochę miodu na skórę. Dobierz też proporcje do własnych potrzeb – łyżeczka miodu i pół łyżeczki soli to porcja mocno ścieralnego peelingu, który mi odpowiada, jednak może być zbyt mocna dla delikatnej cery.

***

A jakie były Wasze odkrycia października? Co myślicie o takim cyklu? Dajcie znać w komentarzach.

 

Przeczytaj także

  • Manufaktura Zdjęć

    Lubię te podsumowania. To zawsze jakieś natchnienie. Nie mogę powiedzieć, że każdy tego typu post, na który trafię powoduje efekt „wow” ale często zdarza się, że któreś z wymienionych odkryć trafia na moją „discovery list”. Tym razem jest to książka.

    • “Włochów” naprawdę polecam. Uwielbiam takie pozycje z mnóstwem ciekawostek i pokazujących źródła tego, co widać współcześnie.

      • Kasiu, gdybyś szukała czegoś dla dziecka, to polecam serię “Oto jest…” My mamy Londyn i Paryż (jest też Rzym). To dość stare książki, więc świat się zmienił, ale przy okazji podróży można dziecku fajnie pokazać jak miasta i obyczaje ewoluują. Ten komentarz może wyglądać na przypadkowy, ale uruchomiłaś go hasłem “źródła tego, co widać współcześnie” ;)

        • Bardzo Ci dziękuję! Rozejrzę się za tą serią, sama chętnie bym ją poczytała :)

        • Justyna

          Dziękuję również za polecenie książki, przeglądałam na stronie wydawnictwa zapowiada się bardzo ciekawie.

  • Peeling miodowo-solny – nie znałam, dziś przetestuję :) Do ciała często robię sama kawowy, ale on się raczej nie nadaje do twarzy. Zobaczymy jak się spisze ten miodowy.

    • Ja od czasu do czasu aplikuję sobie ten kawowy pod prysznicem, ale sprzątanie po takim “zabiegu” nie należy do najszybszych ;) Miodowy jest zdecydowanie mniej skomplikowany :)

  • Karolina

    Kasiu, miałam zostawić komentarz pod ostatnim wpisem, ale jakoś tak się nie złożyło:) Chciałam pogratulować Ci świetnego bloga, którego bardzo dobrze się czyta. Bije od niego jakiś taki spokój, ciepło, świadomość siebie i kobiecość. Jeden z moich ulubionych! Pozdrawiam! Karolina

  • Lubię takie “odkrycia” lub jak ja to nazywam “faworytów”, ulubieńcy to można by rzec, gdy coś na stałe wpasowuje się w nasze rytuały. Czytam właśnie ostatnią część przygód Chyłki “Immunitet” Remigiusza Mróz i ta czwarta w porównaniu z trzecią podoba mi się bardziej:) W ogóle to już chyba 7 książka tego autora, więc nawet mogłabym go nazwać odkryciem roku! Wróciłam na zajęcia z jogi, napiszę Ci o tym w #12niecodziennych bo to ciekawa historia:) A jeśli chodzi o peeling to nigdy takiego domowego nie kładłam na twarz, bo nie lubię takiego tarcia, ale do ciała kawa + cukier czy do skóry głowy jak najbardziej:)

    • Kawa z cukrem na głowę, muszę zapamiętać, bo to też może być świetny patent (szczególnie, że Ty go polecasz). Czekam z niecierpliwością na Twoją relację z miesięcznych niecodzienności (czekam do poniedziałku).

  • Anna Zumi

    Chociaż zazwyczaj nie czytam poradników i książek psychologicznych, to moim „odkryciem” jest książka Jaspera Juula pt. „NIE z miłości”. Niby nie pisze o niczym, czego byśmy nie wiedzieli, ale w chwilach zmęczenia i obwiniania cały świat za bałagan w kuchni zupełnie inaczej spoglądam na własną codzienność i rodzicielstwo („za mało troszczymy się o nasze indywidualne granice i potrzeby, a potem zrzucamy za to winę na innych”).

    Mieszkałam z Włoszkami, nasi sąsiedzi są Włochami – muszę koniecznie przeczytać polecaną przez Ciebie książkę.

  • Małgorzata eS

    Nie tyle odkrycie, co potwierdzenie, że na klasykę nie ma mocnych :) Robimy właśnie obrączkowy rekonesans i przez jakiś czas miałam taką fanaberię, żeby moja obrączka była z brylantami. Nawet fakt, że takiego modelu nie da się w przyszłości korygować nie potrafił mnie odwieźć. Wmówiłam sobie, że będę trzymać linię ;) Dopiero rozmowa z moją świadkową (:*:*:*) poruszyła tę strunę, która gdzieś tam majaczyła w oddali, że obrączka to symbol, więc niech wygląda jak obrączka :) Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to kwestia gustu, więc zaznaczam, że to tylko moje zdanie:)
    Co do kosmetyków Bio IQ to mam mleczko do demakijażu i muszę omijać okolice oczu gdy go używam, ale ja mam bardzo wrażliwe oczy, naprawdę mało który kosmetyk ich nie podrażnia.

  • Justyna

    Zawsze jestem chętna na polecenie nowych książek, innymi rzeczami też nie pogardzę.

  • Екатерина Kasia

    Cykl bardzo w porządku, zawsze można dzięki temu dowiedzieć się o czymś ciekawym :) Wiele razy już w taki sposób dowiedziałam się interesujących rzeczy, na których trop sama raczej bym nie wpadła. Tak mi się skojarzyło przy okazji wspomnianej włoskiej korupcji, że Rosja też przoduje w tej dziedzinie, a akurat moim odkryciem października jest właśnie reportaż z Rosji Jacka Hugo- Badera pt. “Biała gorączka”.

    • To fakt, nie tylko dzięki takim wpisom można dowiedzieć się ciekawych rzeczy, ale też dzięki komentarzom pod tekstami, tak jak tutaj – podpowiedziałyście mi mnóstwo ciekawych pozycji do przeczytania.

  • Bardzo lubie takie Cykle! Zwłaszcza, ze w natłoku produktów i książek fajnie jest mieć jakiś drogowskaz ;)

  • Ja robię od lat taki peeling miód + fusy kawy. Idealny! Najlepszy!

  • Ksiazki Super

    Ja robie peeling, z cukru i oleju kokosowego.