Dobre życie

Lubię jesień

15/09/2016

Jesienne powietrze wyczuwałam już od pewnego czasu. Jest spora różnica pomiędzy porankami letnimi, a tymi jesiennymi i nie chodzi tylko o to, że coraz później wschodzi słońce. Jesienne powietrze jest chłodne, ale nadal przyjemne i w przeciwieństwie do tego letniego ma w sobie coś… tajemniczego, niesie w sobie jakąś melancholię. Chociaż jestem zmarzluchem od kilku lat już w sierpniu z utęsknieniem czekam końca upałów i rażącego w oczy słońca. Coraz częściej w ostatnich tygodniach zamieniam szklankę wody na kubek ciepłej herbaty, a w pogotowiu czeka kocyk, którym lubię okrywać się przy czytaniu. No właśnie, ostatnio czytam na potęgę, o ile te kilka godzin dziennie na lekturę można w ogóle tak nazwać. Od pewnego czasu nadrabiam zaniedbaną w zeszłych latach średnią i z przyjemnością poświęcam każdą wolną chwilę na czytanie.

Jak tylko wyczuję jesienne powietrze przypominam sobie odcinek “Seksu w wielkim mieście”, kiedy Carrie zauważa koniec lata, pierwszy raz od długiego czasu wyciąga z szafy koc, a Big oznajmia, że wyprowadza się z Nowego Jorku. Każda jesień kojarzy mi się z tym odcinkiem, Nowym Jorkiem i piosenką w wykonaniu Elli Fitzgerald i Louisa Armstronga łączącą w tytule obie te rzeczy. W takim melancholijnym nastroju co roku wkraczam w jesień.

Mam wrażenie, że jesienią czas trochę zwalnia, a może właściwie pozwala nam trochę zwolnić. Nagle znajduje się czas na czytanie, picie tej herbaty pod kocem czy niekończące się maratony seriali. Pewnie to zasługa krótszych dni, które już nie kuszą jasnością do godziny 21 i skłaniają do zamiany szalonych wypraw w nieznane na równie szalone wieczory w domu.

Bardzo lubię jesień z tym jej chłodem, wiatrem i deszczem. Jestem przekonana, że inny domatorzy też ją lubią. W końcu można bezkarnie siedzieć w środku i nikt już tak chętnie nie odciąga od zadań do wykonania w domu. Chociaż jako dziecko uwielbiałam lato, to i tak nie mogłam się doczekać jesieni, która oznaczała powrót do szkoły, pachnące nowością książki i zeszyty oraz drogę do niej usłaną żółtymi liśćmi. Teraz codziennie przechodzę obok tej szkoły i z ogromną przyjemnością przechadzam się w cieniu tych samych drzew, jeszcze z liśćmi na gałęziach.

I chociaż pisząc to wszystko za oknem nadal letnio grzeje słońce, to powietrze letnie już nie jest. Już nie mogę się doczekać, kiedy do krótkiego rękawa dołożę ulubiony kardigan i będę mogła bezkarnie założyć skórzane sztyblety. Bo “modowo” jesień jest chyba najwdzięczniejszą porą roku: jeszcze nie jest na tyle zimno, by zakryć strój kurtką, a już nie tak bardzo ciepło, co pozwala wyciągnąć z szafy ulubione dodatki w postaci rajstop, swetrów i apaszek.

Widok za oknem małego białego domku w postaci bujnej zieleni na drzewach, żółci dzikich traw uginających się na wietrze i czerwieniących się jabłek w sadzie sąsiada nastraja mnie do pisania, a jeszcze dwa tygodnie temu byłam zdecydowana zrobić sobie blogową przerwę. Kiedy opadły emocje po przeprowadzce, minęły urlopy i zmienił się rozkład dnia w nowym miejscu, nie umiem wejść w wypracowany do tej pory rytm. Narzuciłam sobie nowe rygory, o których chciałabym kiedyś napisać, ale ponieważ jeszcze są nowe, świeże, nie do końca zbadane, to nagle to, co było poukładane, stało się chaotyczne. Inaczej mówiąc – mam potrzebę odzyskania wewnętrznej równowagi. Ta zbliżająca się jesień jednak obudziła moje pokłady słownej kreatywności. Być może publikacje na blogu nie są tak częste jak kiedyś, ale już nie planuję robić przerwy. Wiem, że mam jeszcze wiele do opowiedzenia tej jesieni.

Przeczytaj także

  • Agnieszka Kulawczyk

    Też lubię jesień, bardzo bardzo. wiosna i jesień, to moje ulubione pory roku :)
    Czytanie, to największa przyjemność :) a czytanie z herbatką (lub kawką) – wspaniały sposób na popołudnie.
    Zgadzam się również z Tobą, że modowo jesień daje nam największe pole do popisu. Zawsze zazdrościłam bohaterkom seriali np. “Powrót do Providence”, czy “Gilmore girls”, ze mają piękną, złotą i słoneczną jesień, kiedy aż chce się wyjść z domu i poszurać po liściach. Uwielbiam szurać po liściach ;-)

  • Gosza

    o nie nie nie o żadnych przerwach nie może być mowy, proszę się podzielić tym co jest czytane teraz a co będzie później a co już jest przeczytane… a tak sobie myślę że biblioteki to fantastyczny wynalazek dla minimalistów pożyczamy książkę czytam i oddajemy, nie musimy gromadzić ich u siebie w domach a treść i emocje towarzyszące czytaniu zostają w nas… jesień w polskim wydaniu jest naprawdę urokliwa i piękna – nie wiedziałam że rześkie chłodne poranki pełne słońca są tak wspaniałe – dowiedziałam się dopiero wtedy kiedy zamiast samochód parkować pod blokiem zaczęłam chować go do garażu (powolutku wprowadzam Twoją radę Kasiu żeby jak najwięcej chodzić) i te poranne 10 min spacery przed pracą nie tylko mnie wybudzają ale również dają mi wiele radości…

    • Gosza, cieszę się, że znajdujesz przyjemność w porannych spacerach, ja też to lubię! A biblioteka to rzeczywiście świetna rzecz, ja jeszcze doczytuję swoje książki, ale pewnie niedługo mi się skończą ;)

  • Opisałaś dokładnie to wszystko co czuję jesienią. Takie cudowne spowolnienie, melancholia, ale taka pozytywna, ciepłe łaskotanie słońca, babie lato, powietrze od którego robi sie jakoś tak przyjemnie. :) A jednocześnie gotowość do nowego, do zaczynania od początku (to chyba pozostałość z czasów szkoły:)), jakaś taka energia, która bierze się niewiadomo skąd. Może z tego że w upały nic się nie chciało, a teraz można wrócić do realizacji swoich zadań i celów. Tak, zdecydowanie jesień to moja ulubiona pora roku. Wspaniała pora roku. :)

  • Małgorzata eS

    Czytam i myślę sobie, że u mnie jak zwykle wszystko do góry nogami ;) Bo jesień to zawsze bardzo zakręcony czas w moim życiu. Jakoś tak dopiero jesienią budzę się do życia, dużo mi się chce, mam też więcej ciekawych projektów w pracy. Ale i tak tegoroczna jesień bije wszystko na głowę, bo dochodzi do tego urządzenie mojego kawałka powłoki i moja wielka tym ekscytacja oraz przygotowania do…takiej tam uroczystości ;)

  • Ja uwielbiam jesień. Też zawsze z chęcią wracałam do szkoły, bo uwielbiałam (i chyba nadal uwielbiam) się uczyć. Lato kojarzy mi się z alergią pyłkową, która trwa do połowy sierpnia. Choć w ostatnim czasie znacznie złagodniała, nadal nie jest idealnie, a każdy dłuższy pobyt na łonie natury kończy się kichaniem. Uwielbiam wrześniowe niebo i te jesienne zapachy. Chłód o poranku też jest bardzo przyjemny. Chcę tylko słońca. Chcę, by było jasno. I by słota nie nadeszła zbyt szybko.

  • Anna Zumi

    Ja również bardzo lubię jesień. Kojarzy mi się z powrotami do szkoły, chłodnymi porankami, TYM powietrzem, o którym piszesz, nowym początkiem i końcem upałów, których szczerze nie znoszę. Wreszcie, jesienią często popadam w melancholię, wspominam wszystkie te miejsca, w których było mi dane mieszkać i wszystkie jesienie, ale też wiosny, zimy i lata, które było mi dane tam przeżyć i myślę sobie, że nawet tacy pesymiści jak ja pamiętają przede wszystkim to co dobre i piękne.

    Kiedy jeszcze mieszkałam w domu rodzinnym, poza miastem, lubiłam zapach ognisk i palonych liści. Może i wy poczujecie ten zapach w waszym ogrodzie.

    Pozdrawiam

    • Hmm, no mieliśmy za oknem raz “małe” ognisko, do którego musieli przyjechać strażacy… no więc raczej taki zapach dobrze mi się nie kojarzy ;)

      • Anna Zumi

        To faktycznie nie zachęca do pozytywnych skojarzeń ;)

  • Екатерина Kasia

    U mnie jest zupełnie na odwrót niestety :( Od zawsze jesień kojarzy mi się ze wszystkim co stresujące, dawniej z początkiem szkoły, teraz z nieubłaganym końcem lata i początkiem półrocznej szarzyzny (z małymi wyjątkami). Najlepiej czuję się wczesną wiosną kiedy jeszcze wszystko przede mną, całe lato dopiero ma przyjść. Mój drugi ulubiony moment w roku to koniec czerwca/ początek lipca czyli prawdziwa pełnia lata :) Zawsze żałuję, że nie potrafię przejść płynnie od lata do jesieni bez zawracania sobie głowy tym, że dni są coraz krótsze i chłodniejsze :)

    • Czyli letnia z Ciebie dziewczyna :) Kiedyś też średnio lubiłam jesień, ale jakoś tak na “starość” polubiłam ;)

  • Każda pora roku ma swój urok, szczególnie doceniamy jej początki. Zażółcone liście, pierwszy śnieg, pierwsze ciepłe promienie słoneczne. Ja uwielbiam wiosnę i lato, ale jesień jest idealna jeśli chodzi o fotografię. Żadna pora roku nie ma tak fascynujących kolorów. Pozdrawiam!

    • Uwielbiam wczesną wiosnę, kiedy wszystko budzi się do życia, śnieg wreszcie topnieje i robi się cieplej. Ale rzeczywiście, kolory jesieni są jedyne w swoim rodzaju. Dziękuję za wizytę!

  • MTSZKNP

    Jak bardzo się cieszę, że w Polsce mamy 4 pory roku! Najbardziej lubię jesień zwłaszcza najpiękniejszy dla mnie miesiąc w roku – październik… Bardzo lubię też początek wiosny, przełom marca i kwietnia, i wcale nie przeszkadza mi obecna niejednokrotnie w tym czasie plucha. Ogólnie właśnie najbardziej podoba mi się ten czas w okolicach równonocy marcowej i wrześniowej, gdy zaczyna się jesień i wiosna. Wtedy dzień jest idealnej długości, bo nie jest zbyt długi jak w czerwcu i nie jest zbyt krótki jak w grudniu. Temperatury są umiarkowane (na początku jesieni oczywiście nieco wyższe niż na początku wiosny), a powietrze specyficznie leniwe. Cudowne jest to ciepło wczesnowiosennego słońca, gdy ziemia jeszcze oddaje swój wyraźny chłód po okresie zimowego zamrożenia oraz cudowne jest wczesnojesienne babie lato! A jakie piękne są kolory drzew w październiku! Podoba mi się też traktowany przez większość ludzi jako najsmutniejszy, najbardziej przygnębiający miesiąc listopad. Lubię te szarugi, mgły, mżawki a czasem też listopadowe słoneczko. Lubię te dywany z opadłych liści które fermentują na trawnikach i chodnikach. Ten miesiąc skłania do refleksji nad wiecznością, ma coś w sobie transcendentalnego :) Za latem nie przepadam ze względu na upały, których nie znoszę, choć z drugiej strony bardzo lubię obserwować burze, które właśnie w lipcu i w sierpniu są najczęstsze i najsilniejsze ;) Co do zimy, to sam urodziłem się w styczniu i bardzo lubię tę porę roku o ile jest ona prawdziwą zimą ze śniegiem i mrozem! Nie lubię gdy styczeń i luty są kontynuacją listopadowo-grudniowego przedzimia, co niestety jest w ostatnich latach coraz częstsze… O ile w listopadzie i pierwszej połowie grudnia tzw. szaruga mi nie przeszkadza, o tyle jej kontynuacja zimą jest już męcząca. Jeżeli zima jest prawdziwa, ze śniegiem, mrozem i dużą ilością słońca oraz sporadycznymi odwilżami, to dla mnie, człowieka zimnolubnego, jest to pora jak z bajki :) Co do atmosfery zimy to jest ona niepowtarzalna ze względu na Adwent, okres Świąt Bożego Narodzenia, Nowy Rok, moje urodziny na początku stycznia, karnawał, zaczynający się zazwyczaj w lutym Wielki Post, itd. Lubię te krótkie grudniowe dni i długie wieczory spędzane w domu, świeżość nowego roku w styczniu i zauważalne w lutym pierwsze oznaki nadchodzącej wiosny, np. w postaci wyraźnie wydłużającego się dnia. Lubię też tą wietrzną, deszczową, odwilżową pogodę przedwiośnia na przełomie lutego i marca, gdy piękne szare chmury gonią po błękitnym niebie… Podsumowując, bardzo cieszę się, że Polska ma taki klimat i nie wyobrażam sobie życia w klimacie np. śródziemnomorskim, który przez większość ludzi uważany jest za wymarzony, gdyż jest on dla mnie po porostu zbyt nudny, a latem nieznośnie upalny…

  • MTSZKNP

    Uwielbiam jesień, a zwłaszcza październik! Październik to mój ulubiony miesiąc ze wszystkich dwunastu, choć nie oznacza to jednocześnie, że którychś miesięcy nie lubię. Wszystkie są oryginalne i czymś się wyróżniają od pozostałych. Październik jednak jest moim faworytem ze względu na: piękne, kolorowe krajobrazy; przyzwoitą jeszcze długość dnia; zapachy opadających lub palonych liści oraz ich szelest; piękne zamglone i subtelnie ciepłe słońce w babie lato i dość wczesne już zachody słońca oświetlające złote drzewa; bogactwo grzybów, warzyw i owoców jakie wraz z wrześniem przynosi; dość długie wieczory, kiedy zaczyna doceniać się przytulność domu; smak kawy i herbaty jaki potęguje się jesienią; atmosferę tajemniczości, która potem pogłębia się w listopadzie i skłanianie do refleksji; dynamizm pogody, możliwość wystąpienia lata jak i zimy, podobnie jak w kwietniu i wiele innych, niewysłowionych klimatów, jakie niesie ze sobą dziesiąty miesiąc roku… Polski klimat jest piękny, a jesień jest najpiękniejsza i mówię tak mając 24 lata ;)

  • Tak! Mam podobnie, szczególnie z tym wyczekiwaniem na powrót do szkoły :)