12 niecodziennych rzeczy

12 niecodziennych rzeczy – sierpień

01/09/2016

Zaczął się wrzesień. To niesamowicie jak szybko płynie czas, przecież jeszcze niedawno witaliśmy lato. Sierpień to dla większości z nas synonim kończących się wakacji, ostatnich chwil beztroski, odpoczynku, opalania, zbiorów. Ten miesiąc to także idealny czas na zdobywanie nowych doświadczeń, a to właśnie robimy w naszej wspólnej akcji pt. 12 niecodziennych rzeczy. Zapraszam na podsumowanie sierpnia.

Moje niecodzienności w sierpniu

Sierpień w naszej rodzinie upływa pod znakiem uroczystości – urodziny ma Maja i Bartek, a razem z nim obchodzimy rocznicę ślubu. W tym roku postanowiłam uczcić to wszystko robiąc swoje pierwsze w życiu podejście do zrobienia tortu. Wybrałam ten przepis z Kwestii Smaku, bo potrawy z tej strony zawsze mi wychodzą. Wyszedł i tort. Trochę się przy nim namęczyłam, postresowałam, czy wyjdzie, ale był pyszny! Wszyscy chwalili, niektórzy załapali się na dokładkę. Mimo wszystko nie jestem pewna, czy kiedykolwiek jeszcze upiekę tort… Zdecydowanie jestem zwolenniczką prostej, jednogarnkowej kuchni.

Urodziny męża to dla niego okazja do zdobywania nowych doświadczeń – co roku robię mu niespodziankę, która pozwoli mu odkryć coś nowego. Dwa lata temu miał kurs nurkowania, rok temu – poprawiał technikę z trenerem pływackim, a w tym roku zapisałam go na weekendowy kurs windsurfingu. Tak mu się spodobało, że tydzień później, kiedy to wybraliśmy się do Warszawy, wziął kolejną lekcję nad Zalewem Zegrzyńskim. Jestem pewna, że to nie jest koniec przygody z windsurfingiem. Dla mnie to także była pierwsza styczność z tym sportem i gdybym umiała pływać, to może bym się skusiła na podobną lekcję.

Nasz sierpień był bardzo podróżniczy, ciągle gdzieś nas nosiło. W pierwszej połowie odwiedziliśmy stolicę, w drugiej – spędziliśmy kilka dni nad polskim morzem. Tym razem – w przeciwieństwie do majowej wizyty – trafiliśmy  na piękną pogodę. Trochę się poopalaliśmy, pochlapaliśmy i przede wszystkim zrobiliśmy kilkanaście dobrych kilometrów pieszo. Korzystając z obecności moich rodziców, mogliśmy z Bartkiem spędzić trochę czasu razem, tylko we dwoje, co bardzo było nam potrzebne. Te kilka godzin świetnie wpłynęło na nasz związek. Wypożyczyliśmy nawet wieloosobowy rower, zwany podobno gokartem, pierwszy raz jechałam na czymś takim. To było… ciekawe doświadczenie. Przy okazji tego krótkiego wyjazdu postanowiłam odpocząć od makijażu. Ten odpoczynek trwa do tej pory i chętnie go przedłużę.

12 niecodziennych rzeczy: sierpień

Ania

Ania i jej mąż obchodzili w tym roku dziesiątą rocznicę ślubu! Z tej okazji wybrali się na romantyczną podróż do Paryża.

Ta podróż była niecodzienna i wyjątkowa! Cała podróż to były pierwsze razy… Pierwszy raz za granicą, pierwszy raz widziałam wieżę Eiffla, pierwsze gofry bezglutenowe, pierwszy raz jadłam ślimaki, paryskie makaroniki i creme brulée… Tak naprawdę wszystkie atrakcje w podróży i oczywiście lot samolotem! Cieszę się, że to właśnie od tej podróży mogę rozpocząć 12 niecodziennych rzeczy :)

Po więcej wrażeń z tej niecodziennej podróży odsyłam Was na blog Ani, Kobiece myśli.

Bogusia

Tak się zastanawiałam, czy w minionym miesiącu wydarzyło się u mnie coś niecodziennego. Nic konkretnego nie zaplanowałam do wykonania. Po prostu wdrążam różne rozwiązania, które usprawnią codzienne życie i pozwolą zaoszczędzić pieniądze: w przyszłym roku czekają nas dwa wesela znajomych oraz mam ogromny niedosyt wakacji, słońca. Testuję co rusz nowy sposób, wydzielanie pieniędzy na daną kategorię w miesiącu itd. Ale za szybko mówić o długotrwałych efektach. Jednym ze sposobów na oszczędzanie pieniędzy jest zwiększenie dochodów. I tak się zastanawiałam co mogłabym robić, by zarobić w internecie. Takim sposobem wpadłam na pewien program, który pozwolił mi zarobić dodatkowe pieniądze. Żeby nie zanudzać opisałam ten sposób obszerniej na swoim blogu.

***

Podróże, jedzenie, oszczędzanie – to tylko kilka nowych doświadczeń, jakie zebrałyśmy w tym miesiącu w ramach akcji 12 niecodziennych rzeczy. Zdecydowanie wolimy kolekcjonować przeżycia niż rzeczy! Uczymy się nowych rzeczy nie tylko o sobie, ale też o innych. A co Wy niecodziennego zrobiliście w sierpniu?

Przeczytaj także

  • Gratuluję pierwszego tortu:) Ja robię co roku dla siebie i dla męża na urodziny, czasami wychodzi lepszy czasami gorszy (wizualnie), bo smakowo zawsze na +. Super, że mężowi spodobał się prezent urodzinowy, a może Ty postanowisz nauczyć się pływać? Skoro jeszcze nie potrafisz?

    Paryż też bym bardzo chętnie zobaczyła, w ogóle zwiedzałabym więcej, bo za granicą byłam w niewielu miejscach. Pogoda w sierpniu była kiepska i całymi dniami marzyłam o tym by wyrwać się chociaż na weekend w ciepłe kraje. Na szczęście koniec sierpnia zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i spędziłam 3 dni na działce u rodziców w tym samym mieście co mieszkam. Nabrałam kolorów i więcej energii:) Jak widać nie trzeba szukać daleko.

    • No ja i pływanie to ciężki temat ;) Mam nadzieję, że kiedyś się przemogę.
      Fajnie, że Ci się udało zrelaksować u rodziców, rzeczywiście czasem to co nieoczywiste daje wiele radości :)

      • Heheh, może akurat się nauczysz, kto wie:) Fajnie by było, gdybyście mogli we trójkę cieszyć się w pełni przebywaniem nad wodą;)

    • Podziwiam :) Ja mam dwie lewe ręce do tortów i skomplikowanych ciast (w przeciwieństwie do mojego męża…). Uparłam się, że zrobię na roczek Juniora… nie wyszły mi trzy biszkopty i Oszczędnicki leciał kupić do cukierni :P

      • Ja o biszkopt akurat byłam spokojna, najbardziej bałam się o krem i samo wykończenie. Wyszło o wiele lepiej niż myślałam ;)

  • Niecodziennego? Hm, wyszłam za mąż! :) I pierwszy raz wracając z wakacji cieszyłam się, że wracam.. co traktuję jako sygnał, że żyję tak, jak zawsze chciałam i życie rajcuje mnie równie mocno jak wakacje :)

    • O, to gratulacje! A z wakacjami czasem tak jest, że nie można doczekać się powrotu ;) Ja często tak mam, dlatego preferujemy krótkie wypady zamiast jakichś dłuższych, bo to nuda ;)

  • chyba podpatrzę sobie pomysł na prezent urodzinowy dla Narzeczonego :)

  • a mi sierpień tak zleciał, że nawet nie wiedziałam, co wpisać w tym miesiącu. czy pierwszy w życiu spływ kajakowy się liczy? :)

  • Mnie końcówka sierpnia bardzo zaskoczyła i byłam pierwszy raz w życiu na L4 (jeśli nie liczyć ostatniego miesiąca ciąży)! Także melduję wykonanie bardzo niecodziennej rzeczy :P

    • Ojeja, to musiało Cię nieźle rozłożyć! Mam nadzieję, że już jesteś w pełni sił.

      • Na szczęście to nie było nic poważnego, tylko baaaaardzo uciążliwy kaszel. Ale szybko przyszło, szybko poszło :)

  • Justyna

    Sierpień minął mi jeszcze szybciej niż poprzednie wakacyjne miesiące :)
    Wiele się działo, z ważniejszych rzeczy byliśmy na wakacjach w Beskidach,w tym córka pierwszy raz w tych górach. Zaliczyła pierwszą podróż prawdziwym pociągiem do Wisły ( a my sami pierwszą od wielu lat).
    Wrzesień zaczął się wspaniale i mam nadzieję na piękną pogodę, a przy okazji wiele wycieczek rowerowych ( tak jak przez całe lato )

  • Aniu! Wspaniała rocznica! :)

    Moja niecodzienna rzecz to dwa koncerty (Muse i Meskie Granie), dwa cudowne wspomnienia, które wrzucam do słoiczka z naklejka 2016 :)

  • Dzięki, Aniu

  • NIecodzienności były dla moich dzieciaków: przejażdżka nocnymi pociągami i kąpiele w morzu (to nowość dla obojga). W sumie ponad 2 tys km koleją, ale z Lublina wszędzie daleko :P

    • To pewnie były ogromne przeżycia dla dzieciaków :) Ja bym powiedziała, że nie tylko z Lublina daleko, ale i do Lublina też ;) Wybieramy się w Wasze strony od jakiegoś czasu (mąż ma rodzinę pod Zamościem), ale jakoś nie umiemy się wybrać…

  • Dla mnie sierpień był dość mocno niecodzienny w takim sensie, że był otwarciem nowego rozdziału w moim życiu. Zaczęłam ograniczać produkcję śmieci. Uruchomiłam balkonowy kompostownik. Zrobiłam własną odżywkę do włosów. Zrobiłam krem na warsztatach w trakcie urlopu. I pierwszy raz w życiu byłam w Górach Kaczawskich. Piękne miejsce! A ile starych domów do zagospodarowania! Naszły mnie nawet myśli o przeprowadzce ;)

    • Im dłużej mieszkam w nowym domu, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jest za duży ;) więc chętnie dołączę do Ciebie w Górach Kaczawskich. Nie znam tego miejsca, ale brzmi kusząco :)
      Trzymam kciuki za Twój projekt no waste i podglądam wszystkie pomysły, na pewno je wykorzystam. Mój kompost już coraz bardziej wygląda jak kompost, a nie góra odpadków ;)

  • Kasiu, ale miałaś sierpień intensywny. Fajny pomysł, że co roku “organizujesz” dla męża coś nowego i tort – zaimponowałaś mi z moim antytalentem kuchennym ;)

    • Kochana, jak dobrze Cię widzieć/czytać! Szczerze mówiąc sama sobie zaimponowałam z tym tortem ;) Ale naoglądałam się tych wszystkich Masterchefów i postanowiłam spróbować. Tak jak teraz – w piekarniku piekę mój pierwszy sernik, do tego nowojorski i już wydaje mi się, że coś sknociłam, ale i tak zjemy :D

  • Mąż na pewno jest szczęśliwy mając taką żonę! Zamiast skarpet i krawata dostaje świetnie przemyślane prezenty. Fajnie, że są jeszcze takie kobiety na świecie. Pozdrawiam!

    • To bardzo miłe, co piszesz :) Te prezenty dla mojego męża to trochę też prezenty dla mnie – jego zadowolenie i dobre samopoczucie= moje zadowolenie i dobre samopoczucie :)