Wokół szafy

Z małej szafy (III): sukienki i spódnice

16/08/2016

Jak mogliście do tej pory zauważyć, najlepiej czuję się w spodniach, jednak od czasu do czasu możecie mnie spotkać w sukience czy spódnicy, szczególnie jeśli okazja jest wyjątkowa. W dzisiejszej, przedostatniej już części cyklu “Z małej szafy” pokażę Wam kilka egzemplarzy, które zostały w mojej szafie z kiedyś ogromnej kolekcji sukienek i spódnic. 

Moje sukienki i spódnice

Miałam dość długi okres, kiedy to w ogóle nie nosiłam spodni. Pewnego razu powiedziałam sobie “W tym roku noszę tylko sukienki i spódnice” i rzeczywiście tak było. To postanowienie noworoczne weszło mi w krew i przez kilka kolejnych lat bardzo rzadko zakładałam spodnie. W mojej szafie królowały bardzo wąskie ołówkowe spódnice z wysokim stanem, klasyczne koktajlowe sukienki, wysokie obcasy i marynarki. W tym stylu ubierałam się nie tylko do pracy, ale też na spacery, zakupy, spotkania. Odkąd na świecie pojawiła się Maja porzuciłam wysokie obcasy na rzecz płaskich mokasynów, a wąskie spódnice na rzecz cygaretek, w których nie tylko czuję się wygodnie, ale jest mi o wiele łatwiej biegać za małą.

Dzisiaj w mojej szafie znajdują się

  • trzy spódnice – w granatowe wzory, różowa w srebrne barokowe kwiaty oraz czarna “garniturowa”
  • cztery sukienki – mała czarna szyta na miarę, turkusowa koktajlowa, rozkloszowana czarno-biała oraz… skrócona suknia ślubna, którą zakładam co rok na rocznicę ślubu.

Z małej szafy: sukienki

Idealnej “małej czarnej” szukałam bardzo długo i ostatecznie zdecydowałam się po prostu na jej uszycie (pisałam o tym TUTAJ). Lubię ją nosić tak po prostu, bez dodatków lub tylko ze sznurem pereł. Kiedy jest chłodno zakładam jasną marynarkę albo bladoróżowy sweterek, który teoretycznie nie pasuje do mojej wybranej palety kolorów w szafie (pisałam o niej w pierwszej części cyklu), ale bardzo go lubię – rozświetla moje czarne ubrania. Turkusową sukienkę (wraz z marynarką lub innym wdziankiem) zakładam na oficjalne spotkania czy inne okazje, na których nie wypada pójść w czerni. Mam ją już od jakichś siedmiu czy ośmiu lat i mam nadzieję, że jeszcze długo mi posłuży. Sukienka w delikatne białe wzorki to mój najnowszy nabytek, dla którego przejechałam pół Śląska, by znaleźć ostatni egzemplarz w moim rozmiarze. Uwielbiam ją za fason z lat 50., przewiewny materiał idealny na lato i uniwersalność.

Z małej szafy: spódnice

Spódnicę w granatowe wzorki widzieliście już w pierwszym odcinku serii “Z małej szafy”. Bardzo ją lubię, mimo że jest z poliestru, ale latem sprawdza się idealnie. No i się nie gniecie, a to zawsze plus dla kogoś, kto nie znosi prasować. Czarna spódnica z trzyczęściowego garnituru nieraz mnie “ratowała”. Mogę do niej założyć praktycznie każdy top z mojej szafy i będzie świetnie pasować. Ma klasyczny krój i na pewno jeszcze długo będzie mi służyć. Spódnica po prawej, której koloru nigdy nie umiem opisać, to jedna z pozostałości typowych dla mojej dawnej szafy – wąska, ołówkowa, z wysokim stanem. Z mojej palety barw w szafie pasuje do niej właściwie tylko czarny t-shirt, ale i tak uwielbiam tę spódnicę. Nie jest jakoś bardzo wygodna, ale zakładam ją jak tylko mam ochotę na kilka godzin całkowicie zmienić wizerunek.

Podsumowanie

Lubię spodnie, ale od czasu do czasu zakładam też sukienki. Nie da się ukryć, że dodają kobiecości i elegancji. Każda sukienka w mojej szafie ma inny styl i inne zastosowanie, ale przy odpowiedniej stylizacji mogę je także nosić na co dzień.

To byłą przedostatnia część cyklu “Z małej szafy”, w którym pokazałam zawartość mojej minimalistycznej garderoby. W ostatniej części podsumuję to, co mam w szafie, krótko wspomnę też o dodatkach. Zobacz:

Z małej szafy (I): wzorzyste spodnie

Z małej szafy (II): wzorzyste topy

 

Przeczytaj także

  • Ale żałuję, że nie pokazałaś się w skróconej wersji sukni ślubnej:P

    U mnie więcej sukienek – dresówek na co dzień, 3 z ByInsomnia (jasnoróżowa, ciemniejszyróż/fiolet, szara) 1 maxi szara na szerokich ramiączkach, szarą do połowy uda z dłuższymi rękawkami z ekoskórą.

    Spódnice mam 4: biała a’la bombkę, czarną mini łączoną z ekoskóry z materiałem, czarną z ekoskóry w kształcie litery A oraz jedną długą granatową z lejącego materiału.

    Mam też 3 sukienki typowo wyjściowe “małe czarne” tyle, że jedna jest stalowo szara. Na wesela czy inne ważniejsze okazje. Chętnie tą ostatnią kategorię bym uszczupliła, ale jakoś nie umiem się z nimi na razie rozstać.

    • Jeszcze niedawno w mojej szafie była piękna kobaltowa sukienka. Zupełnie nie mój fason. Ciężko mi było się z nią rozstać, ale dojrzałam do tej decyzji, bo po prostu wyglądałam w niej źle… Tak czasem jest z tymi ubraniami, że niełatwo powiedzieć im “papa” ;)

      • Właśnie u mnie jest tak, że dobrze w nich wyglądam;p ale ich ilość uważam za zbyt dużą

        • Bogusia, ja mam podobny dylemat :) Lubię siebie w sukienkach i też uważam, że mam ich za dużo… Może zrobimy jakiś projekt przeglądania szafy i w konsekwencji się czegoś pozbędziemy? :)

          • Heheh, może jakiś test, albo nosić częściej, albo się pozbyć? Trzymam te bardziej eleganckie bo np. w przyszłym roku idziemy na 2 wesela, ale na jedno moja przyjaciółka wymyśliła sobie druhny i najprawdopodobniej zmuszona będę do zakupu jeszcze jednej sukienki lub nawet taką otrzymam… koszmar…

  • Екатерина Kasia

    Podziwiam, że dała Pani radę wytrwać w noworocznym postanowieniu noszenia spódnic i to przez tak długi czas :) U mnie spódnice tylko wiosną i latem, wtedy są niezastąpione. Niestety podczas chłodniejszej części roku nie dałabym rady nosić tak często spódnic. Wszędzie mam za daleko i taki strój byłby niewygodny zimą. Często po prostu najwygodniej i najłatwiej jest ubrać spodnie. W dodatku mam takie jakieś wyobrażenie, że spódnica i sukienka szczególnie zimą jest bardzo zobowiązującym strojem, ciężko dobrać płaszcz i odpowiednie zimowe buty, żeby całość wyglądała zawsze spójnie. Oczywiście to tylko moje doświadczenie, mi noszenie spódnic zimą nigdy się nie udawało :)

    • Kasiu, żadna ze mnie pani, też jestem Kasia :) A powiem Ci, że w tamtym okresie najbardziej lubiłam nosić sukienki właśnie zimą – grubsze czarne rajstopy i wysokie buty to styl, który bardzo mi odpowiadał.

      • Екатерина Kasia

        A właśnie u mnie zawsze największy problem stanowiły buty zimowe. Zawsze były zbyt szerokie w łydkach i noszenie spódnicy wyglądało źle :( Od jakiegoś czasu już nawet nie szukam odpowiednio dopasowanych zimowych, wysokich butów tylko chodzę w krótkich botkach itp. Ale trochę szkoda mi tych spódnic zimą, zawsze to jakieś urozmaicenie, szczególnie jeśli byłaby jakaś większa okazja :)

  • ja swoją sukienkę ślubną noszę na codzień do ramoneski, bo idealnie pasuje do stylu boho. myślę czy jej nie przefarbować na granat, bo ecru niestety nie nadaje się na część okazji (wg ludzi, ja sama nie mam z tym problemu).

    • Takie połączenie na pewno świetnie wygląda. No i sam fakt noszenia sukienki, która teoretycznie zazwyczaj jest na raz, to genialna sprawa.

      • Szkoda tylko że w większości kobiecych umysłów zamiast mnie pochwalić jest komentarz ze kremowej sukienki nie wypada na ślub założyć… U mnie na ślubie były białe, czarne, kremowe, czerwone – wszystkie piękne!

  • Justyna

    Ja cały czas pracuję nad swoją szafą, pozbywam się rzeczy, ale staram się to robić w sposób rozważny. Dla mnie wyrzucenie dobrych, fajnych choć nie pasujących mi ubrań, tak jak i innych rzeczy to nie jest optymalne rozwiązanie (nie chcę zaśmiecać naszej planety bezmyślnie). Zawsze staram się znaleźć ciuchom i innym przedmiotom nowy dom ;)
    Oczywiście robię też coraz bardziej świadome, rzadkie zakupy. Kupuję także w sklepach z używaną odzieżą, już od wielu lat i często znajduję piękne rzeczy za grosze ( chociaż jestem ostatnio bardzo wstrzemięźliwa, bo nie chcę mieć zapchanej szafy) Zresztą nigdy nie kupowałam przesadnie dużo.
    Piękny Twój styl, nie wiem co bardziej przypadło mi do gustu sukienki, spódnice czy spodnie.
    Lubię i chodzić w sukienkach/spódnicach nawet zimą (wtedy ciepłe, wełniane rajstopy;), a także spodnie.

  • Ruda

    Nie dziwię się, że nie potrafisz się rozstać z tą kwiatową spódnicą – świetnie wyglądasz w tym zestawieniu.

  • Kwiatowa spodnica wg mnie ma kolor wrzosowy, ale zdjecie jest male, wiec moze sie myle. Granatowy top rowniez powinien do niej pasowac. Pasowalby rowniez szary (ktorego nie masz). Pasowalby tez do spodni i podnicy w granatowe wzorki.
    A wlasnie…. gdzie ta sukienka slubna? :-)
    Pozdrawiam, J.

    • Po zdjęcie skróconej sukni ślubnej zapraszam na Instagrama :)

      I dziękuję za podpowiedzi! Rzeczywiście, granatowa bluzka będzie idealnie pasować do tej spódnicy, nie wiem dlaczego na to nie wpadłam.

      • Milo mi, ze sie przydalam :)

  • Krótkie włosy + sukienki = zawsze uroczo. ;)

  • Mam słabość do sukienek, uważam, że wyglądam w nich kobieco, a czasem profesjonalnie – w zależności od okazji. Chyba nadal mam ich za dużo, ale noszę je często, więc nie będę redukować ilości.
    Do spódnic jestem sceptycznie nastawiona, bo mimo że można je łączyć z dodatkami, które już mamy, chyba średnio mi pasują. Bardziej lubię te rozkloszowane i za kolano, podobnie z sukienkami. Z przerobienie sukni ślubnej rewelacyjny pomysł! Moja jest chyba zbyt strojna, ale w sumie, może to dobry pomysł?
    Ach, te ubrania, tyle można o nich pisać! ;)

    • No rzeczywiście, ubrania to temat rzeka, ale ja się cieszę, że już w najbliższy wtorek kończę ten cykl o małej szafie ;) Pisanie o garderobie to nie jest moja ulubiona rzecz.

  • Agnieszka Kulawczyk

    Mnie się podobają mała czarna i ta w groszki :) Świetnie w nich wyglądasz :)