Proste życie

Cisza w hałasie

10/05/2016

hałas

dźwięk niepożądany lub szkodliwy dla zdrowia ludzkiego

cisza

brak jakichkolwiek odgłosów, dźwięków
stan atmosfery bez wiejącego wiatru
wewnętrzny spokój ducha

Ponad rok temu poruszałam już temat ciszy i od jakiegoś czasu miałam ochotę znów do niego wrócić. Bo znów poczułam, że moje otoczenie jest za głośne i nie chodzi tu tylko o kwestie akustyczne. Mówimy przecież o krzykliwych barwach mając na myśli ich zwracającą uwagę jaskrawość. Hałas możemy więc znaleźć w niepozmywanych naczyniach, rozrzuconych ubraniach, workach przeznaczonych dla potrzebujących, które czekają na wyniesienie od dobrych kilku tygodni. Taki hałas to także szybko połykany obiad, bo trzeba zdążyć przez zamknięciem wypatrzonego sklepu meblowego, ogarnianie papierologii dla zleceniodawcy czy odpisywanie na nagle zwiększoną liczbę maili. Hałas daje chaos, chaos robi hałas. 

O tym, jak bardzo lubię ciszę, przypomniałam sobie podczas jednego z biegów, na który nie zabrałam muzyki. Wprawdzie ponad pół godziny treningu to straszna nuda, jednak tak naprawdę ta otaczającą mnie rano cisza daje mi wiele radości. Podczas tych cichych biegów mam okazję zajrzeć w głąb siebie. I o ile naprawdę nie lubię tego typu górnolotnych stwierdzeń, to akurat w tym kontekście zaglądanie w siebie samą pasuje. Chłodny powiew wiatru, poranny śpiew ptaków, szum liści sprawiają, że czas nagle się zatrzymuje, codzienność przestaje istnieć i pojawia się jakaś ogólność, można nawet powiedzieć, że transcendencja. Podczas takich biegów najczęściej wpadam na świetne pomysły, nowe tematy blogowe, nowe rozwiązania starych problemów.

Miałam miesięczną przerwę w bieganiu.

Niektórzy do pracy potrzebują białego szumu, odgłosów kawiarni, a ja najlepiej funkcjonuję w ciszy. Kiedy nie otacza mnie żaden dźwięk jestem  najbardziej produktywna. Tego brakowało mi ostatnio i właśnie w tej ciszy piszę dla Was pierwszy post od długiego czasu. Poprzednia rutyna przynosiła świetne rezultaty, bo wstając o 5 rano człowiek może zrobić naprawdę wiele zanim z niewielkiego łóżeczka – i z tego dużego – wstanie małe słodkie źródło szumu, a czasem i nawet hałasu. Piąta rano to pora, kiedy za oknem niewiele się dzieje. Mieszkamy na pierwszym piętrze przy dość ruchliwej ulicy i pomimo zamkniętych okien od 7 do 17 musimy znosić odgłosy samochodów, a o 5 nie jeździ tu jeszcze nic. W ciągu dnia nie mam zbyt wiele okazji do upajania się ciszą, do korzystania z jej dobrodziejstw, więc tak bardzo chcę znowu wrócić do dobrego porannego rytuału – godzinne pisanie, półgodzinny trening jogi przed pobudką domowników.

Wydaje mi się, że współczesnemu człowiekowi potrzebna jest cisza  – stąd taka popularność minimalizmu, prostoty, życia w stylu slow. Pozbycie się nadmiaru – przedmiotów, myśli, zobowiązań – daje przestrzeń idealną do zaproszenia ciszy. W filozofii wschodu nazywa się to chi, czyli energią życiową, która w uporządkowanych wnętrzach – i życiach – może swobodnie przepływać i odnawiać się. Kiedy teraz patrzę na pokój, w którym dane jest mi pisać ten tekst, mogę domyślać się, co blokuje moje chi, moją ciszę. Mamy dużo mniej niż nawet te kilka miesięcy temu, a tak naprawdę nadal przez nasze otoczenie pojawia się wiele przypadkowych przedmiotów, których nie chciało się schować do szafy, a co do których posiadania i tak mam wątpliwości.

Nie jestem osobą świetnie poukładaną z natury. Lubię uczyć się tego “poukładania”, bo dobra organizacja pomaga wprowadzić wspomnianą ciszę. Jednak jak to często z nauką bywa, przy braku systematyczności to, co wypracowane traci pożądane efekty. Nie lubię planować dnia, ale kiedy chociaż częściowo to robiłam, miałam czas na delektowanie się ciszą. Nie lubię rutyny i przewidywalności, ale dzięki nim miałam czas na pisanie, ćwiczenia, myślenie, psychiczny odpoczynek. Ostatnio do wprowadzenia przewidywalnego planu dnia prowadzącego do pewnego automatyzmu przekonała mnie książka o rytuałach wielkich ludzi (recenzja TUTAJ) i mam ochotę ponownie do niej wrócić po inspirację. Być może wielka nie będę, za to odzyskam spokój i ponownie znajdę moją ciszę.

Przeczytaj także