Proste życie

Pochwała krótkich włosów

22/04/2016
Zalety krótkich włosów

Większość życia nosiłam długie włosy. Nie powiem, żeby to była moja świadoma decyzja, po prostu od najmłodszych lat “hodowałam” długie, więc i takie nosiłam, w późniejszym czasie spinając je po prostu w kucyk, bo rozpuszczone wkurzały i były niepraktyczne. Z wiekiem skracałam włosy po kilka centymetrów z różnym skutkiem dla mojej fryzury – nie każdy fryzjer umie obchodzić się z naturalnie kręconymi włosami. Dopiero kiedy niedawno ostatecznie zdecydowałam się na radykalne cięcie przekonałam się, jak wiele mnie ominęło, kiedy przechodziłam życie w długich włosach.

W sporej mierze długie włosy zawdzięczam mojej mamie, której zawsze było “szkoda takich włosów”. Za każdym razem, kiedy – już będąc pełnoletnia – wracałam od fryzjera z pasmami krótszymi o kilka centymetrów mama nie umiała tego odżałować. (Sama jednak w czasach liceum, kiedy przebywała w internacie, po kryjomu dała się obciąć na modnego w tamtych czasach boba.) Lubiłam moje długie włosy bardziej z przyzwyczajenia, nie robiłam sobie wymyślnych fryzur, a od kiedy zaczęły mi się kręcić (w wieku 12 lat) stały się jedynie utrapieniem. Kręcone włosy mają to do siebie, że raz mogą wyglądać zjawiskowo (najczęściej wtedy, kiedy człowiek nie musi się nikomu pokazywać), a na drugi dzień można je przyrównać do fryzury mokrego psa (głównie wtedy, kiedy człowiek ma wystąpienia publiczne). Nie mówiąc o tym, jak komicznie wyglądałam z tymi lokami, kiedy w okresie nastoletnim słuchałam gangsta rapu i nosiłam się jak skejt…

Bałam się jednak radykalnych zmian – z perspektywy czasu uważam, że był to ten sam strach, który towarzyszy przeglądom szaf i pozbywania się rzeczy ze schowków. Człowiek przyzwyczajony całe życie do pewnych zachowań czy rytuałów nie bardzo ma ochotę na poznawanie czegoś nowego. Bardzo długo zajęło mi dojście do tego, że krótkie włosy są praktyczne i naprawdę twarzowe. Wiecie, wydawało mi się, że moje długie loki to atrybut kobiecości, który stracę bezpowrotnie obcinając je na krótko. Podjęcie decyzji o wizycie u fryzjera ułatwił fakt, że po ciąży zaczęłam nadmiernie tracić włosy i nie mogłam zbyt wiele zrobić, by to zamaskować, trzeba je było obciąć. I całe szczęście! Uwielbiam moje krótkie włosy! A jak się okazuje, nie zatraciłam żadnej kobiecości, po prostu ewoluowała. To nie fryzura zdobi człowieka – aczkolwiek może mu w tym pomóc – a to, co promieniuje z wnętrza.

Po moich kręconych włosach nie ma już śladu, są krótsze więc i cięższe, co uniemożliwia mocny skręt. Od czasu do czasu coś tam mi się zawija nie tak, jak bym tego chciała, jednak zaakceptowałam to. Dla mnie krótkie włosy to kolejny krok na drodze do minimalizmu – nie wymagają już tyle zabiegów pielęgnacyjnych, czasochłonnego układania, wiecznego poprawiania w ciągu dnia. Mogłam pozbyć się prostownicy, gumek, spinek, wsuwek, specjalistycznych grzebieni czy piankowych papilotów. W czasie upałów nie muszę kombinować, co zrobić z włosami, żeby nie umrzeć z gorąca, a podczas deszczu nie muszę się bać jego szkodliwych efektów. Jestem przekonana, że przez najbliższe lata nie zdecyduję się na zapuszczanie loków – cały czas pamiętam, jak niepewnie czułam się w długich pasmach i porównuję to z moim świetnych samopoczuciem teraz, kiedy noszę je krótkie.

Kiedy kilka lat temu przeczytałam, że Leo Babauta – guru minimalistów – goli się na łyso, by ograniczyć do minimum zabiegi pielęgnacyjne związane z utrzymaniem fryzury, wydało mi się to dziwne. Nadal zastanawiam się, czy rzeczywiście dzięki goleniu głowy oszczędza czas, który mógłby poświęcić na jej mycie np. pod prysznicem, jednak mogę się domyślać, dlaczego podjął taką decyzję. Krótkie włosy to dla mnie spore ułatwienie i wygoda, mniej trosk (jak się uczesać? czy dzisiaj się pokręcą? gdzie jest moja prostownica?) i wiele czasu zaoszczędzonego na zabiegi pielęgnacyjne, za którymi nie przepadam. To prawda, muszę częściej odwiedzać fryzjera (krótkie włosy zbyt szybko rosną), ale jest to jedna z niecodziennych przyjemności, bo u mojego mistrza (Daniel Pasierb jest najlepszy!) panuje rodzinna atmosfera, kawa jest pyszna, a muzyka w tle bardzo mi pasuje. Podobno kobieta, która skraca włosy zmieni swoje życie. Chyba coś w tym jest.

Więcej o mojej decyzji i motywacji związanej ze skróceniem włosów przeczytacie w archiwalnym wpisie sprzed roku “Krótko coraz krócej“.

Przeczytaj także