Minimalizm

Nic na siłę

29/04/2016
ważne co tu i teraz

Jeśli jesteście moimi stałymi czytelnikami zapewne zauważyliście, że ostatnio rzadziej publikuję coś nowego. Kiedyś w takich sytuacjach miałam wyrzuty sumienia, szczególnie, że przyzwyczaiłam Was do regularnych publikacji. Ostatnio jednak odpuściłam sobie. Pomiędzy nieprzespanymi nocami wypełnionymi wołaniem “Mama! Mama!”, uczelnianymi zobowiązaniami a wybieraniem mebli jest jeszcze coś, co nazywa się nicnierobienie tudzież leniuchowanie i szczerze mówiąc brakuje w tym wszystkim miejsca na pisanie. Poranny rytuał, który wyśmienicie się u mnie sprawdzał, niestety musi poczekać na dopracowanie, bo tak naprawdę przez ostatnie kilka tygodni o godzinie piątej nad ranem dopiero zasypiam, więc technicznie rzecz biorąc nie mogę wtedy wstawać, by cudownie rozpoczynać dzień. Przez ten nagły nawał zadań do wykonania zupełnie zatraciłam świadomość – czasu, otoczenia i siebie. Zaprzestanie regularnego uprawiania sportu też zapewne ma wpływ na moją nie do końca dobrą kondycję – fizyczną i psychiczną – ale brak mi sił, by wykonać te kilkanaście ruchów, które codziennie wprawiały mnie w dobry nastrój. Mam wrażenie, że to jakby zamknięty cykl, który muszę zatrzymać. Nie mam energii, bo nie śpię, źle śpię, bo nie uprawiam sportu, nie uprawiam sportu, bo nie mam energii. Ze zmęczenia stałam się bardziej nerwowa, mniej cierpliwa, na zajęciach umykają mi pewne szczegóły… Jestem zmęczona, więc odpoczywam. Na pewno nie macie mi tego za złe.

Jestem przeszczęśliwa, że mamy ekscytujące plany na weekend majowy. Najpierw Warszawa, potem Trójmiasto, ciągle w drodze z daleka od utartych tras. Jestem przekonana, że dzięki tej podróży nabiorę znowu energii do działania i pisania. Może nawet zapakuję buty do biegania i wybiorę się na poranną przebieżkę po plaży? Nic na siłę. Cieszę się na tę wyprawę, na wspólny dobry czas z mężem i córką, na nowe doświadczenia i nowe otoczenie. Nie będę zmuszona myśleć o budowie czy przygotowywaniu zajęć na uczelni. Na pewno będę zbierać myśli, by przelać je potem na ekran monitora. I wiecie co? Pierwszy raz nie bierzemy laptopa ani tableta, Kindle też zostanie w domu. Skupimy się na sobie.

Przeczytaj także

  • Kasia / drogadosiebie 29/04/2016 at 08:11

    Witaj Kasiu. Jakże jest mi znajome to, o czym piszesz. Ostatni czas, to też i dla mnie trudny okres. Zmęczenie to mój chleb powszedni. Niestety. Bardzo nie lubię takiego stanu rzeczy. Tak jak wspomniałaś, to jakiś zamknięty krąg, z którego strasznie trudno się wydostać. Jestem padnięta do granic możliwości, bo za dużo obowiązków i pracy. Nie mogę się ze wszystkim wyrobić, bo nie mam sił. I tak w kółko… Makabra po prostu. Zresztą i ja wspomniałam o tym ostatnio na swoim blogu. Staram się łapać każdą najmniejszą chwilę na odpoczynek, ale niewiele to daje. Nawet perspektywa majowego weekendu nie jest zbyt zachęcająca, bo właśnie zaczęliśmy remont poddasza, więc pewnie będziemy robić to i owo. A do tego oczywiście codzienne obowiązki. Ale to piękne słońce, zaglądające właśnie przez okno naszej kuchni, tak kusi, że pewnie wyciągnę chłopaków na jakąś wyprawę w knieje :-)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 02/05/2016 at 06:04

      Kochana, jestem pewna, że to tylko przejściowe i obie niedługo znów odzyskamy energię :)

  • Agnieszka Kulawczyk 29/04/2016 at 09:20

    Najważniejsze to umieć zadbać o najważniejszą osobę w swoim życiu, którą – wbrew wszystkim głosom z zewnątrz – jesteśmy my sami :)
    U mnie również nastąpiło zwolnienie tempa. W poniedziałek wieczorem bardzo źle się poczułam, zaczynało mnie atakować silne przeziębienie. Na szczęście i niestety wtorek miałam wolny. Miałam spędzić ten dzień dość aktywnie, tymczasem odpoczęłam i wygrzałam się w domu. Co więcej odpuściłam ukochaną siłownię na cały tydzień. Po raz pierwszy od bardzo dawna nie odczuwałam presji, aby poćwiczyć za wszelką cenę. W środę po powrocie z pracy spałam ponad 2 godziny, bo mój organizm tego potrzebował. Dzisiaj czuję się już zdecydowanie lepiej, a wczoraj wieczorem poszłam nawet na krótki spacer połączony z zakupami spożywczymi :)
    Myślę, że to kwestia pogody, dość spora dobowa amplituda temperatur nie służy nam do optymalnego funkcjonowania. Dodatkowo masz bardzo wiele zadań i spraw na głowie. Bardzo cenię Twoje szczere podejście i pisanie “na gorąco”. Miło, że dzielisz się w takich chwilach swoim zmęczeniem zamiast publikować zakurzone posty zalegające na dysku. Jesteśmy tylko ludźmi, głowa do góry :*
    Trzymam również kciuki za Twój wypoczynek :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 02/05/2016 at 06:06

      Coś chyba rzeczywiście jest w powietrzu, ale jestem pewna, że niedługo minie. A jeśli chodzi o posty, to czasem piszę na zapas, ale to co mam w szkicach jakoś zupełnie mi się nie podoba…

  • Anna Sroczyńska 29/04/2016 at 09:28

    Brawo :) w końcu człowiek to nie robot musi odpocząć, zregenerować się, nabrać dystansu…ja też wybieram się nad morze w weekend majowy, miałam być w pracy w poniedziałek ale wczoraj zaglądam w grafik a tu niespodzianka i mam wolny więc tym samym mam 4 dni wolnego i mam zamiar się zresetować nad morzem :D także udanej wycieczki Wam życzę Kochani :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 02/05/2016 at 06:09

      Super! Muszę przyznać, że nawet przy niezbyt ładnej pogodzie polskie morze jest urokliwe.

      • Anna Sroczyńska 05/05/2016 at 06:17

        Kasiu ja miałam piękną pogodę nad morzem, fakt wiało ale było słonko cały czas, jednym słowem pogoda była idealna na piesze wędrówki więc wykorzystałam okazje :D

  • Kasia W | Ograniczam Się 29/04/2016 at 09:59

    Wspaniale, Kasiu! Widzę, że nie jestem osamotniona w moich własnych odczuciach. Ostatni tydzień poświęciłam na podróż, w której aż grzechem byłoby siedzenie w hotelu i wymyślanie nowych wpisów. Ale dzięki mojej przerwie czuję, że siły wracają, a inspiracji mam teraz wiele. Obyś też się skutecznie zregenerowała, a czas “bez kabla” tudzież monitora spędziła z największą korzyścią dla siebie i dla Was wszystkich.

  • youcancallmeann 29/04/2016 at 10:05

    Odpoczywaj! W pewnym momencie intensywnego trybu życia może dojść do “przegrzania” – aż się wtedy prosi, żeby na spokojnie naładować baterie i wrócić. Ja ostatnio żyję tak samo: praca, dom, angielski, praca, dom, praca, dom, angielski, praca, dom.. I nawet nie wiedzieć kiedy trochę osłabłam.. I tak samo jak Ty cieszę się na długi weekend – bo o ile bardzo lubię mieć zajęcie i jak coś się wokół mnie dzieje, tak czasem trzeba sobie po prostu “dychnąć” :) Udanego weekendu! :)

  • Emily 29/04/2016 at 10:57

    Bardzo dobra decyzja, aby nie brać ze sobą te całej elektroniki :) Dzięki temu na pewno bardziej odpoczniesz :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 02/05/2016 at 06:11

      Zdecydowanie no i wycieczka jest bardziej uwazna i świadoma bez wszystkich rozpraszaczy :)

  • czmiel 29/04/2016 at 11:19

    Odpocznij, doskonale rozumiem ten stan i potrzebe zwyklego nicnierobienia :)

  • Aneta Kicman | ZenBlog.pl 29/04/2016 at 17:58

    Wyjazd bez Kindle’a? Nawet bez czytania wspólnego? Nie jestem jeszcze gotowa na takie szalone decyzje ;) Ale całkowicie rozumiem pętlę, w jaką teraz wpadłaś – brak energii – brak snu – brak ruchu. Aż za dobrze to znam! Ale będzie reset – wspaniałych chwil życzę :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 02/05/2016 at 06:13

      Dziękuję! Ale tak, elektronika została w domu i dobrze, udaje mi się lepiej przeżywać tę wycieczkę :)

  • Olga | Gray Moka 29/04/2016 at 21:31

    Nam laptop na urlopie służy za mapę i pomoc w planowaniu wycieczek :).
    A odpoczynek “z dala od utartych tras” przyświecał nam także w ten mijający urlop :).
    Odpoczywajcie!

    • Kasia | Droga do minimalizmu 02/05/2016 at 06:15

      U nas wystarczą telefony, bez GPS ani rusz, bo często jeździmy z dala od głównych tras i mamy tendencje do drogowych przygód :)

  • jamaska 30/04/2016 at 21:18

    Dolce far niente! Udanej majówki

  • Simplife.pl | Natalia Knopek 30/04/2016 at 22:44

    słuszne podejście :) udanego wypoczynku :)

  • Natalia | minimalnat.com 01/05/2016 at 22:14

    Widziałam zdjęcie muszelek i wzystko ułożyło sie w zgrabna całość! Odpoczywaj Kasiu i ciesz sie polskim morzem!

  • BasiaK 01/05/2016 at 23:04

    Świetny pomysł z tym wyjazdem bez sprzętu elektronicznego. :-)
    Kasiu, co rusz zyskujesz nowe czytelniczki, lub czytelników, którzy mogą poczytać sobie Twoje poprzednie posty, stali czytelnicy zapewne cierpliwie na Ciebie poczekają. W końcu rozpowszechniasz minimalizm, więc nie możesz mieć zbyt dużo na głowie, bo dużo to wbrew minimalizmowi. :-)
    Brak snu i brak ruchu bardzo nam szkodzi. Wypoczywaj więc i pozdrów morze od Mazowsza. :-)

  • aGwer 03/05/2016 at 14:20

    Życzę miłej podróży w takim razie o powrotu energii! :)

  • Przygoda Yvette 03/05/2016 at 18:05

    Mam kilka rzeczy do kwietniowych #12niecodziennych, ale nie zdążę napisać posta dziś ani jutro – kiedy będziesz publikowała swój post? Może zdążę?

    • Kasia | Droga do minimalizmu 04/05/2016 at 08:21

      Zdążysz, miałam publikować dzisiaj, ale nie dam rady… Post podumowujący ukaże się prawdopodobnie jutro :)

  • Marta / Pani Poczytalna 03/05/2016 at 22:59

    Ja też pozostawałam skutecznie odcięta od wirtualnego świata w minionych dniach. Przyjemnie, nie powiem ;)

  • mai 05/05/2016 at 12:19

    Kasiu, ale wróć do nas niedługo.. :)

  • BogusiaM 05/05/2016 at 23:59

    Ciekawa jestem czy udało Ci się wyjść pobiegać po plaży:) Ale nawet jeśli nie, to na pewno miło spędziłaś czas.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 06/05/2016 at 09:39

      Niestety nie, mieszkaliśmy trochę za daleko od plaży, ale następnym razem już nie odpuszczę :)

      • BogusiaM 08/05/2016 at 17:41

        Koniecznie:)