12 niecodziennych rzeczy

12 niecodziennych rzeczy – marzec

01/04/2016

W porównaniu ze styczniem i lutym mój marzec nie był zbyt łaskawy jeśli chodzi o zdobywanie nowych doświadczeń. Z drugiej strony jednak wszystko zależy, jak spojrzy się na sam sens słowa “niecodzienny”. W naszej akcji (której zasady przypominam TUTAJ) często przewijają się całkiem wyjątkowe doświadczenia, ale niecodzienny może też być spacer, wycieczka czy wprowadzenie w życie nowego rytuału. Być może w marcu zdobyłam niewiele nowych doświadczeń, za to Wy idziecie jak burza, co – jak zwykle – zaprezentuję w drugiej części artykułu. Koniecznie przeczytajcie post do końca, bo w marcu dołączyła do nas wyjątkowa osoba.

Moje marcowe niecodzienne doświadczenia

Wraz z początkiem wiosny i polepszeniem pogody postanowiłam zmienić podejście do spacerów z Mają i od pewnego czasu tuptamy sobie bez wózka. Mimo że spacerujemy codziennie, to każda z tych wypraw jest niezwykła i pozwala mi uczyć się czegoś nowego o sobie, dziecku i naszym otoczeniu. Do tej pory nie wiedziałam, że w stadninie na katowickich Trzech Stawach można zobaczyć alpaki czy też – pomimo regularnych wizyt w poprzednich latach – w parku Kościuszki jest jakiś kanał. Takie powolne spacery uczą uważności, a w moim przypadku niecodzienność polega nie tylko na wolniejszym tempie, ale również na sposobie spacerowania, bez celu, pośpiechu, bez dowodzenia kierunkiem marszu (bo na tych spacerach dowodzi Maja).

Oprócz spacerów na dworze niecodziennymi w marcu były spacery po… sklepach. Końcowy etap wykończeń w małym białym domku niestety wymaga od nas rozglądania się za podłogami, płytkami i meblami. Muszę przyznać, że po tylu latach sklepowego postu tego typu wyprawy to dla nas katorga. Z jednej strony wybór w sklepach jest ogromny, z drugiej – tak naprawdę nie ma nic dla nas i ciągle musimy iść na kompromisy. Na szczęście powoli zbliżamy się do końca męczarni. (A postępy na budowie możecie podglądać na Instagramie).

Niecodzienne były też prezenty, jakie w tym miesiącu otrzymałam od czytelniczek. Ciekawa pozycja pt. “Dwie kropki” przyszła od jej autorki – Agnieszki Siołek-Cichockiej (pewnie niedługo podzielę się z Wami moimi wrażeniami z lektury), przepiękna kartka z życzeniami od Ewy i książka “Święta bez chemii” J. Bator w podziękowaniu za bycie częścią redakcji portalu Ulica Ekologiczna – te trzy niespodzianki sprawiły, że poczułam się jak “prawdziwa” blogerka ;) Bardzo dziękuję!

A co niecodziennego zrobili w marcu inni uczestnicy?

Ania z bloga You Can Call Me Ann po raz pierwszy odwiedziła Warszawę i zrobiła to z wielką pompą!

W pierwszy weekend marca, z okazji naszej rocznicy, zostałam zaproszona przez Przema do Warszawy. Nigdy nie zwiedzałam naszej stolicy, więc bardzo się ucieszyłam. (…) Nie chciał powiedzieć, co zaplanował, więc ciekawość zżerała mnie niesamowicie. Kilka minut przed 17 zaprowadził mnie na ulicę Agrykola i mało nie zemdlałam z wrażenia. Staliśmy przed Atelier Amaro, gdzie za chwilę mieliśmy zjeść najpyszniejszą kolację ze wszystkich jakie jedliśmy do tej pory!

Przyznaję, że też mam ochotę w tym roku w ramach #12niecodziennych odwiedzić tę restaurację i opis Ani jeszcze bardziej mnie do tego zachęcił. Cały opis niezwykłego doświadczenia Ani znajdziecie TUTAJ.

Przemiła czytelniczka Agnieszka przysłała mi maila, w którym przytoczyła listę dokładnie 12 niecodziennych rzeczy, które zrobiła tylko w marcu! Wiele z nich dotyczyło wielkanocnych doświadczeń – jak np. dziesięciokilometrowy spacer z narzeczonym na święcenie jajek czy bardzo mokry śmigus dyngus. Ponadto pierwszy raz: spróbowała pierogów z gęsiną i żurawiną (niebo w gębie!), upiekła ciasto z zakalcem, kupiła spinkę do włosów, które postanowiła zapuszczać. Do tego wszystkiego zaczęła jeść kaszę jaglaną z masłem orzechowym na śniadanie (dodaje również inne rzeczy, ale taka wersja jest podobno najpyszniejsza). “Przyjemnie tak zastanowić się chwilę, co nietypowego wydarzyło się w mijającym miesiącu. Bardzo miłe dla mnie zwłaszcza, gdy po przerwie świątecznej musiałam wrócić do biura.” napisała Agnieszka.

Jamaska w mailu do mnie żali się:

Miałam bardzo zły miesiąc i już myślałam, że nici z nowych rzeczy w marcu. Jednak wczoraj przy kolacji przypomniałam sobie! Od ponad 3 tygodni nie jem mięsa.  Nie deklaruję, że już nigdy więcej, ale póki co mnie nie ciągnie. Jest o tyle trudniej, że pozostali domownicy są zdecydowanie mięsożerni. Czy myślisz, że zmiana diety liczy się jako coś niecodziennego?

Nie widzę przeciwwskazań, a jakie jest Wasze zdanie? :)

Ania z bloga Change Life niecodziennie gotowała razem z mężem (świetna sprawa!), ćwiczyła trzy godziny bez przerwy w klubie (szalona!) i zafundowała mężowi własnoręczne strzyżenie maszynką. Jeśli jesteście ciekawi jej wrażeń zajrzycie na jej bloga.

Prawdziwa bez bloga w lutym i marcu zrobiła mnóstwo zupełnie wyjątkowych rzeczy. Numerologia i leczenie ziołami to może nie moja bajka, ale czasem można spróbować. Prawdziwa odwiedziła również Warszawę w ramach delegacji, ale oprócz pracy miała możliwość zdobycia niezwykłych doświadczeń. Zobaczyła spektakl “Mamma Mia” w teatrze Roma (“przeciętny”), w kinie obejrzała film “Niewinne” (“zdecydowanie podniosłabym ocenę na filmweb o 1 – gdyby to było w mojej mocy”) i zrobiła jeszcze kilka zakręconych rzeczy, o których przeczytacie TUTAJ.

Kasia W, autorka bloga Ograniczam się, zrobiła tyle rzeczy, że nie ogarniam wszystkiego. Jeśli śledzicie jej konto na Instagramie, to pewnie jesteście na bieżąco. Kolejny wywiad w radiu, bluzka szyta na miarę czy pierwsze próby z dietą wegańską to tylko niektóre niecodzienne doświadczenia, jakie w marcu zafundowała sobie i swoim bliskim Kasia. (Mam cichą nadzieję, że podzieli się swoimi wrażeniami w komentarzu.)

Kasia z Drogi do siebie w ramach urodzinowego prezentu odbyła wizytę w SPA. MinimalNat wzięła udział w wieczorze gier w jednej z krakowskich knajpek. “Wszystko się udało, humory dopisywały, lokal dla niepalących z dużym stolikiem został znaleziony i wszyscy przyjechali punktualnie. Najlepszy wieczór tego miesiąca.” napisała Natalia, która przyznaje także, że tegoroczna Wielkanoc była dla niej niezwykła głównie z powodu niesamowitej rodzinnej atmosfery.

Ewa, autorka bloga Przygoda Yvette, po raz pierwszy spróbowała swoich sił w pieczeniu batatów, a poza tym  zaczęła biegać do… audiobooków!

Pierwszy raz był trudny, odpływałam co chwilę, zatapiając się we własnych myślach. Za drugim razem już było dobrze. A potem zaczęłam wyczekiwać momentu, kiedy znów założę słuchawki na uszy! Przypomniało mi się, jak w dzieciństwie słuchałam wieczornych słuchowisk w radio i z płyt analogowych – moje ulubione to „Lato Muminków”.

Więcej o tym biegowym niecodziennym doświadczeniu Ewy i o jej audiobookowych propozycjach przeczytacie TUTAJ.

Bogusia, autorka bloga Piękno i minimalizm zaskoczyła mnie swoją marcową niecodziennością.

Moje 12 niecodziennych to coś o czym myślałam już od zeszłego roku, jak tylko dowiedziałam się o akcji Rak&Roll – czyli o oddaniu włosów (co najmniej 26 cm) na peruki dla kobiet po chemioterapii. Miałam już w swoim życiu krótkie włosy, więc wiedziałam z czym to się wiąże. Ale skoro długość zaczęła mi już ciążyć w wielu codziennych czynnościach to klamka zapadła. Umówiłam się na strzyżenie i oddanie włosów. (…) Jestem świeżo po strzyżeniu i efekty przewyższyły moje najśmielsze oczekiwania. Jest mi lżej na głowie, przeszłam swoją wymarzoną metamorfozę i mogłam przy okazji komuś pomóc co mnie ogromnie cieszy.

Bogusiu, to naprawdę inspirujące! To na pewno niesamowite przeżycie zmienić niejako swoje życie (zgodnie z maksymą Coco Chanel, która twierdziła, że kobieta skracając włosy zmienia swoje życie) mając świadomość, że pomaga je zmieniać także innym.

Na koniec wisienka na torcie. Bardzo mnie cieszy fakt, że do grona uczestników akcji 12 niecodziennych rzeczy dołączyła jedna z moich ulubionych blogerek, a zarazem jedna z pierwszych czytelniczek – Marta znana jako Pani Poczytalna.

Moje dwie marcowe niecodzienne rzeczy to dwie odrębne lekcje. Zmiany planowanej i spontanicznego wyczynu. Każda z nich na inny sposób skłoniła mnie do przełamania rutyny lub wyobrażenia o sobie. I odkryłam przy okazji, że dużo mam w sobie rewirów, które traktuję jako w miarę oczywiste pewniki. A tymczasem… Cieszę się z tej akcji, bo czuję, że pozwoli mi je trochę przełamać.

Jeśli ciekawi Was, co w minionym miesiącu skłoniło Martę do takich refleksji koniecznie przeczytajcie ten wpis. Muszę się przyznać, że obmyślając akcję 12 niecodziennych rzeczy chodziło mi właśnie o to, o czym wspomniała Pani Poczytalna. Samo zbieranie nowych doświadczeń jest świetne, ale ważne jest także rozmyślanie nad nimi. Istotne jest, by te nowości skłaniały nas do refleksji, pomagały nam lepiej rozumieć siebie i świat. Kolejny raz przekonuję się, że z Martą nadajemy na tych samych falach. Pani Poczytalna – oprócz bycia moim guru uważności – jest niesamowitą osobą z dojrzałym spojrzeniem na świat, zawsze gotowa trafnie i głęboko zanalizować otaczającą nas rzeczywistość. Mam nadzieję, że dzieląc się z nami częścią swojego świata jeszcze długo będzie nas inspirować do refleksji.

 Spacery bez wózka, zmiana fryzury czy poznawanie nowych smaków to tylko kilka przykładów zdobywania nowych doświadczeń, poszerzania horyzontów, poznawania siebie, praktykowania uważności. Właśnie do tego wszystkiego motywuje wspólna akcja o nazwie 12 niecodziennych rzeczy. Mam nadzieję, że powyższymi relacjami zainspirowaliśmy Was do podobnych, niecodziennych, niezwykłych działań. Podzielcie się swoimi marcowymi doświadczeniami w komentarzach, na Facebooku, Instagramie lub wysyłając mi maila na adres kasia@drogadominimalizmu.pl. Pamiętajcie, by zawsze dodawać tag #12niecodziennych.

A co Wy niecodziennego zrobiliście w marcu?

Przeczytaj także

  • Jestem pod wrażeniem, ile ciekawych i nowych rzeczy się dzieje dzięki Twojemu wyzwaniu. Naprawdę super! Muszę przyznać, że dodaje to pozytywnej energii i odwagi do próbowania NOWEGO. Nie wpadamy w rutynę, ale myślimy, jak z niej wyjść, a to nas wzmacnia i rozwija. Brawa dla wszystkich, którzy się tego podejmują!

    • Też mi się podoba, w jakim fajnym kierunku idzie ta akcja. Tyle różnych pomysłów, ale i odmienne podejścia do wyzwania to duży plus.

    • Bardzo się to inspirująco wszystko razem czyta, zgadzam się. Do tak różnych pomysłów i refleksji prowadzi to wyzwanie… No i tyle miłych słów, dziękuję <3 A w ogóle taka jestem "slow", że nie mam instagramu ;) i dopiero tu zorientowałam się, że Kasia odwiedziła radio, któremu zawdzięczam kilkuletnią fantastyczną radiową przygodę ;) I moja macierzysta Poczytalnia wciąż jeszcze na antenie ;) Czadersko! I muzeum z przedszkolakami, i włosy przekazane na szczytny cel, jestem pod wrażeniem :)

      • Instagram to zło, więc nigdy, pod żadnym pozorem nie zakładaj tam konta ;) A z Twojego komentarza bije taki entuzjazm, że aż mnie się udzielił i idę ćwiczyć :D

      • Marta, jakby co w Aferze miałam nagranie, a możesz tego posłuchać jutro po 9, w porannej audycji :)

  • Wooow, ile się dzieje! Ja z kolei zabrałam moje przedszkolaki do muzeum :) pozdrawiam wszystkich wiosennie!

  • Nawet małe zmiany są warte obserwacji, tak jak Twoje spacerowanie z córcią;)
    Ja mam nadzieję wrócić do biegania w kwietniu, bo ostatnio zdrowie nie dopisywało by podjąć jakąkolwiek aktywność fizyczną. A niecodzienne czynności z lutego przeszły i na marzec – mowa tu o tym moim gotowaniu i dokładnym planowaniu każdego posiłku:) Będę kontynuować dalej, bo się taki system sprawdził:)

  • PS.
    naturoterapia to nie wróżbiarstwo tylko leczenie ziołami ;-) u Pani Eli to takie wellness sobie zrobiłam. A że Pani Ela widzi aury i takie tam to taki gratis ;-)

    Chyba muszę to uzupełnić w poście :-D

  • I znów masa wspaniałych, inspirujących kobiet w jednym wpisie :)

    • biegajacazwilkiem

      Dokładnie tak :) czas nadrobić zaległości :)

  • Kasiu, kolejny raz dziękuję za podzielenie się moim doświadczeniem z ubiegłego miesiąca :)) Pogoda nas ostatnio rozpieszcza, więc sama też chętnie spaceruję po okolicy :) Mimo, że wybieranie rzeczy do wykończenia domu może być rzeczywiście ciężkie to jednak zazdroszczę Wam niesamowicie! Sama z wielką chęcią już bym urządzała swoje miejsce na ziemi :) Pozdrawiam serdecznie!

  • Ja w marcu pierwszy raz w życiu doświadczyłam narkozy i muszę przyznać, (jakkolwiek dziwnie to zabrzmi) że jest to bardzo ciekawe uczucie!

    • O kurczę, mam nadzieję, że to nie było nic poważnego.

      • Odwarstwienie siatkówki, rzadkie u młodych osób i nie miałam żadnych objawów, więc od czasu do czasu każdemu polecam gruntowne badanie u okulisty ;) ale już naprawione!