Minimalizm

Minimalizm na własnych zasadach

05/03/2016
morze i chmury

Do napisania tego tekstu skłonił mnie komentarz Kingi. Trafnie stwierdziła, że my, autorzy, pisząc o minimalizmie podajemy mnóstwo narzędzi, metod, sposobów na upraszczanie życia, podczas gdy tak naprawdę jedynym narzędziem w dążeniu ku prostocie powinna być nasza silna wolna. Nietrudno się z tym zgodzić. To co napisała Kinga skłoniło mnie do pewnych przemyśleń na temat tego, jak każdy z nas postrzega temat minimalizmu.

Na blogu staram się tworzyć w miarę uniwersalne teksty, by każdy – a nie tylko osoby zainteresowane minimalizmem – znalazł tu coś dla siebie. Nie każdy przecież musi być minimalistą. Proste życie to życie na własnych zasadach. Być może mam mało ubrań w szafie, za to namiętnie korzystam z kilku aplikacji w telefonie, ale wiem, że właśnie to się u mnie sprawdza. Oczywiście, do stereotypowej pełnej prostoty brakuje mi wiele, bo pewnie powinnam w ogóle nie korzystać z internetu, czytać tylko książki wypożyczone w bibliotece, przejść na dietę wegańską i zrezygnować z samochodu. Wiem jednak, że to nie ten etap w moim życiu, kiedy byłabym na to wszystko gotowa. Mogę za to skupić uwagę na upraszczaniu tych życiowych zakamarków, które w tym momencie mi przeszkadzają i wydają się kluczowe. Mam więc prostą szafę, prostą kuchnię, zbliżam się do prostszej biblioteczki i nieskomplikowanej zawartości kalendarza. Niedługo zamieszkam w niewielkim domu, co przełoży się na nowe wyzwania i poszukiwanie kolejnych prostych metod na proste życie. Skupiam się na poznawaniu siebie, swoich przyzwyczajeń i potrzeb, by do tego wszystkiego dostosować otaczającą mnie rzeczywistość. To my kreujemy to, co nas otacza, my podejmujemy życiowe decyzje i to od nas zależy, jak nasze życie będzie wyglądało.

Nie ma jednej recepty na tzw. minimalizm. Dowodem na to są na przykład historie moich gości czy opowieści życia w prostocie z najnowszej książki Anny Mularczyk-Meyer. Każda historia jest inna, każda z tych osób prowadzi odmienny tryb życia, ma różne doświadczenia, na co innego stawia nacisk. Wspólnym mianownikiem są słowa “prosto, minimalnie, uważnie, powoli”, ale rozumiane w inny sposób, tak jak to często bywa w języku. Myślenie determinuje język, a język determinuje myślenie. Nie ma jednej dobrej definicji, bo dla każdego z nas “prosto, minimalnie, uważnie, powoli” może oznaczać coś zupełnie innego.

Jakiś czas temu na pewnym forum o minimalizmie rozgorzała dyskusja o tym, kto z jego członków jest większym i lepszym minimalistą. Ten spór sprawił, że porzuciłam tamto miejsce, bo zupełnie nie popieram tego typu porównań. To naprawdę nie ma znaczenia, czy ktoś ma mniej czy więcej niż ja, znaczenie ma to, że mój stan posiadania mi służy. Nie uważam się za minimalistkę (wolę mówić, że przyjęłam minimalistyczne myślenie), przede mną długa droga i wiem o tym.  Wiem też, że już mam mniej – rzeczy i potrzeb – niż miałam kiedyś. Może i mam mniej, niż sąsiad-chomik, ale to nie moja sprawa. Nie zamierzam nikogo nawracać na minimalizm, bo każdy ma prawo do życia na swoich zasadach. Chętnie jednak “głoszę” to, że nieprzywiązywanie wagi do posiadania jest fajne, daje dużo radości i dużo miejsca na fantastyczne doświadczenia. To, że u mnie coś działa, nie znaczy, że sprawdzi się u każdego, dlatego powstrzymuję się od podawania jedynych słusznych przepisów na lepsze życie. Opisując tu moje doświadczenia z upraszczaniem życia mam na celu podpowiadać Wam, czego możecie – ale nie musicie – spróbować. W wiadomościach i komentarzach dajecie mi znać, że coś Wam pomogło, a coś innego zrobiliście inaczej i też się sprawdziło. Truizmem jest stwierdzenie, że każdy z nas jest inny, ale właśnie na tym polega bogactwo naszego społeczeństwa. Wszyscy szukamy przepisu na dobre życie, ale takiego nie ma, bo to dobre życie znaczy coś innego dla każdego z nas.

Kingo, dziękuję za dawkę inspiracji. Przemyśleń nigdy za wiele.

Przeczytaj także

  • Magda Kędzierska 05/03/2016 at 09:20

    To jest właśnie to o czym mówię odkąd zainteresowałam się minimalizmem – dostosowanie go do swoich potrzeb, do swojego trybu życia. Ne potrafiłabym być tak skrajną minimalistką jak Leo Babauta, ale ograniczyłam stan posiadania dość mocno dobrze mi się z tym żyje. Z pewnych rzeczy nie mogę albo zwyczajne nie chcę zrezygnować, bo np. mając małe dziecko mieszkając na wsi, gdzie autobus jeździ raz na półtorej godziny muszę mieć samochód, jest on niezbędny żeby zrobić większe zakupy, pojechać z chorym dzieckiem do lekarza, czy cokolwiek załatwić. Dlatego każdy powinien dostosować minimalizm do siebie, a nie siebie do minimalizmu. Jeden nie może żyć bez książek, inny bez samochodu, a jeszcze inny bez kolekcji butów:)

  • Emily 05/03/2016 at 11:50

    Zgadzam się z Tobą w stu procentach, na swoim blogu również pisałam o minimalizmie skrojonym na miarę. Minimalizm dla mnie to silna inspiracja, podstawa na bazie której upraszczam własne życie.Czuję się spokojniej i lepiej posiadając mniej przedmiotów, i pracując nad upraszczaniem wielu aspektów życia, co nie oznacza, że zadziała to tak samo u innych.

  • Viennese breakfast 05/03/2016 at 15:46

    Od słowa minimalizm wole “proste życie”, bo o upraszczanie przecież chodzi. Proste życie informatyka wygląda inaczej niż wersja życiowej prostoty szefa kuchni ;)
    Minimalizm stał się od jakiegoś czasu swoistym sportem i ideologią ostro wyznaczającą normy jakie trzeba spełnić by być godnym tego miana. Tyle, że wtedy nie jest to już upraszczane życia a jeden z toksycznych “izmów”. Podobną drogą poszedł weganizm. Z czegoś co ma dobre założenia powstaje walcząca ideologia. Nie o to przecież chodziło na starcie…

    • Kasia | Droga do minimalizmu 06/03/2016 at 08:49

      Świetnie to ujęłaś. Minimalizm u mnie to taki skrót myślowy (pisałam o tym rok temuhttps://drogadominimalizmu.pl/2015/03/potocznosc/). Nie chciałabym, że moje dążenie do prostoty stało się sportem…

  • mamanaturalnie 05/03/2016 at 18:01

    myślę, że dla każdego minimalizm będzie czymś innym. ważne aby nie doprowadził on do tego, że będziemy źle się czuć z tym jak żyjemy.

  • Przygoda Yvette 05/03/2016 at 23:26

    “Jakiś czas temu na pewnym forum o minimalizmie rozgorzała dyskusja o tym, kto z jego członków jest większym i lepszym minimalistą.” – ludzie potrafią wymyślić sobie rywalizację na każdym polu… A jakby tak osiągnąć mistrzostwo w minimalnym porównywaniu się do kogokolwiek innego? Jak dla mnie byłoby to genialne. I o ile prościej by się wszystkim żyło…

    Minimalizm to coś, co jest dla mnie fascynujące, ale ciągle mi obce, dlatego z zaciekawieniem czytam takie posty jak Twój – dziękuję Ci za to! Pozdrawiam i życzę dobrej nocy :*

  • Kasia | Droga do minimalizmu 06/03/2016 at 08:43

    Oby tak dalej! :)

  • nanowosmieci 07/03/2016 at 10:18

    “Jakiś czas temu na pewnym forum o minimalizmie rozgorzała dyskusja o tym, kto z jego członków jest większym i lepszym minimalistą.”
    Dokładnie. Dlatego bardzo często nie jestem w stanie czytać forów tematycznych – prędzej czy później, ale zawsze dochodzi do rywalizacji. Ludzie strasznie się lubią szufladkować, a potem się spierać, która szufladka jest idealna. Dziękuję za ten post: właśnie o to chodzi, o zdrowe podejście.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 08/03/2016 at 14:51

      Mnie też dziwi to, że ludzie, którzy walczą o spokój w życiu – bo minimalizm pomaga go osiągnąć – szukają zwady. Ale nie ma co się oglądać na innych, trzeba działać dalej po swojemu :)

  • Kinga Stanek 08/03/2016 at 07:58

    Dziś znów tu jestem :) Kasia, Twój wpis idealnie odzwierciedla moje odczucia po przeczytaniu dziesiątek blogów. Minimalizm jest jednym z elementów życia i jak wiemy nie ma idealnej, jednej recepty na osiągnięcie szczęścia czy zadowolenia z życia w tej materii. Na wielu blogach znalazłam coś dla siebie, a na innych pewne porady nie były całkiem dla mnie, nie sprawdziły się. Stąd wyniosłam, że każdy z nas musi znaleźć przysłowiowy “złoty środek”, który sprawi, że poczujemy “to jest to – jestem szczęśliwa, jest prosto, dobrze i tak chcę żyć”. Moje poszukiwania w tej dziedzinie okazały się bardzo owocne. Wiem, którą drogą będę w życiu spacerować. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za ten wpis :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 08/03/2016 at 14:54

      Kinga, dziękuję za kolejny świetny komentarz! Pisz nam częściej, bo – jak widać – inspirujesz :)

  • Konrad Moskwa 08/03/2016 at 17:14

    “Wszyscy szukamy przepisu na dobre życie, ale takiego nie ma, bo to dobre życie znaczy coś innego dla każdego z nas” Właśnie! Truizmy są świetne, bo to co dla Nas wydaje się proste, bo jest… Wymaga z kolei wiele czasu na zrozumienie tego przesłania, zatem Wszyscy szukamy przepisu na dobre życie, ale nadal jesteśmy poddawani wpływowi zewnętrznemu :) Większość ludzi nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, jak ciężko jest być Panem swojego życia, podejmować swoje własne decyzje, nie oglądać się za siebie, czyli nie żyć przeszłymi wydarzeniami bądź też nie przejmować się opinią ludzi, która częściej jest negatywna… musimy się nauczyć potrafić rozróżniać: Co myślą o Nas ludzie? Bo jest to główny powód, przeszkodą w Naszym życiu w dążeniu do SUKCESU (cel), SZCZĘŚCIA, bo to jest Nasz sens w życiu, a sensem jest Poszukiwanie prawdy, czyli tego Szczęścia. By to osiągnąć musimy być czyści, a mianowicie: 1. Mając czysty umysł (uporządkowane myśli, własne przemyślenia, poznanie bliżej siebie i zaakceptowanie takim, jakim jesteśmy i umiejętność dostrzegania we wszystkim dobrych stron, czyli pozytywnego myślenia) 2. Czysto w domu (tutaj właśnie mogę się odnieść do tego minimalizmu) Im mniej niepotrzebnych rzeczy tym lepiej dla Naszego samopoczucia. 3. Czyste ciało (Higiena, która również przekłada się na nasze samopoczucie, zdrowie) także WSZYSTKO TO, CO CZYSTE JEST NAJLEPSZE. I TO JEST GŁÓWNY PRZEPIS NA DOBRE ŻYCIE.

    Dziękuję i Pozdrawiam ;)