Dobre życie

Jak zaspokoić ochotę na słodycze? Proste (i zdrowe) sposoby

15/03/2016

Czasami znienacka dopada mnie ochota na słodycze. Jako że ostatnimi czasy ograniczamy zakup słonych i słodkich przekąsek na korzyść owoców i warzyw, to z braku zwyczajowego zapasu czekolady czy słodkich ciasteczek uruchamiam swoje ukryte pokłady kuchennej kreatywności i tworzę szybkie domowe pyszności, które nie tylko zaspokajają ochotę na słodkości, ale także nie zawierają tyle chemii, co te sklepowe. Nie jestem na modnej ostatnio diecie wegańskiej, jem gluten i wcinam nabiał, ale mimo to chciałabym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, jak zaspokoić ochotę na słodycze.

Owoce

Najprostszym i najzdrowszym sposobem na nagły słodki głód jest zjedzenie porcji owoców. Sama często sięgam po banana, jabłko czy pomarańczę, jednocześnie pamiętając o tym, by nie przesadzić z ilością. Owoce to źródło wielu witamin, ale też sporo cukru. Poza tym staram się unikać owoców po godzinie 16 – podobno późnym popołudniem zmienia się nasz metabolizm i lepiej nie objadać się wtedy cukrami.

Suszone owoce

Suszone owoce to świetny sposób na szybkie zaspokojenie ochoty na słodycze. Wystarczy mi jeden, góra dwa daktyle, garść rodzynków czy suszonej żurawiny, by poczuć się zasłodzona. Suszone owoce są dość kaloryczne, ale zawierają mnóstwo cennych składników: są źródłem potasu, magnezu, żelaza i miedzi, a także witaminy K oraz witamin z grupy B, a dzięki temu, że są  bardziej skoncentrowanym źródłem składników odżywczych zawierają także więcej błonnika, minerałów i niektórych witamin niż owoce świeże. Wielu producentów dodaje do suszonych owoców dwutlenku siarki. Ma on działanie konserwujące i chroni przed rozwojem bakterii, drożdży i pleśni,  jednak może wywoływać reakcje alergiczne. Podobno dwutlenek siarki w niewielkich ilościach nie jest szkodliwy, warto jednak zaopatrywać się w sprawdzonych źródłach.

Koktajl owocowy

Różnego rodzaju koktajle i szejki owocowe i warzywne to od wielu lat hit żywieniowy. Kiedy dopada mnie ochota na słodycze wrzucam do blendera wszystko, co mi się tylko nawinie: może być to cząstka banana niezjedzona przez córkę, kawałek jabłka, mrożone truskawki czy też zagubione na tyłach lodówki kiwi, do tego siemię lniane, płatki owsiane i coś zielonego: jarmuż, szpinak albo pietruszka. Płynną bazę koktajlu może stanowić woda, mleko albo mleko roślinne (do słodkich szejków świetnie pasuje ryżowe o smaku waniliowym). Taki koktajl jest nie tylko zdrowy, ale też bardzo sycący i szybko zaspokaja głód.

Kakao

Kakałko zawsze pomaga mi okiełznać ochotę na czekoladę. Szklanka mleka, dwie-trzy łyżeczki prawdziwego kakao, łyżeczka-dwie miodu (w zależności od stopnia czekoladowej desperacji), wszystko zagotować i voilá! Nie trzeba już wciągać tabliczki Milki.

Domowy budyń

Do znalezienia przepisu na domowy budyń skłoniła mnie ostra desperacja: w domu nie było ani jednego owocu, Maja wyżarła wszystkie rodzynki, a matka po prostu musiała zjeść coś słodkiego! Przepis okazał się banalnie prosty, a efekt powalający.

Składniki na dwie porcje:

2 szkl. mleka

3 łyżki mąki ziemniaczanej

1-2 łyżeczki cukru

sproszkowana wanilia 

Podobnie jak w przepisie na budyń z torebki – rozpuszczamy mąkę z cukrem w połowie szklanki mleka energicznie mieszając, a resztę płynu wlewamy do garnka i dodajemy szczyptę sproszkowanej wanilii według uznania. Gdy mleko się zagotuje, zmniejszamy ogień i dodajemy rozmieszaną mąkę cały czas mieszając mleko aż budyń zgęstnieje. Chwilę gotujemy i nasz domowy budyń jest gotowy.

Ciasto jogurtowe

Gâteau au yaourt przez długi czas było jedynym ciastem, które umiałam upiec. Ostatnio się wyrobiłam i potrafię zrobić też inne rodzaje ciast, ale to ciasto jogurtowe jest tym, do którego się uciekam w momentach słodyczowej desperacji. Jest banalnie proste – pieką je od najmłodszych lat francuskie dzieci – i stanowi świetną bazę: można urozmaicić je dodatkami według własnego uznania (ja często dodaję wiórki kokosowe albo kawałki jabłek z cynamonem). Nawet zakalec jest pyszny. Zawsze korzystam z przepisu z Kwestii Smaku, który możecie znaleźć TUTAJ.

A jakie są Wasze sposoby na zaspokojenie nagłej ochoty na słodycze? Koniecznie podzielcie się z nimi w komentarzach. A może w ogóle nie jecie słodkości? Chętnie się dowiem, jak tego dokonaliście.

***

Jeśli spodobały Wam się moje pomysły na to, jak zaspokoić ochotę na słodycze, to zerknijcie również na:

przepisy na moje ulubione zupy

kreatywne sposoby na gotowanie z kuchennych resztek

oraz 12 pomysłów na śniadanie

 

Przeczytaj także

  • Dorota Czopyk 15/03/2016 at 09:43

    DAKTYLE!!!

    • Kasia Wu 15/03/2016 at 09:45

      A czytasz skład? Mnie ostatnio zatkało, kiedy stwierdziłam, że większość daktyli pompowana jest syropem gluk-fruk… Kto by podejrzewał niewinne daktyle…

      • Dorota Czopyk 15/03/2016 at 09:47

        UPS! No nie czytam, bo kupuję na wagę. :(

        • Kasia W | Ograniczam Się 15/03/2016 at 11:33

          W kooperatywie poznańskiej sprowadzamy daktyle organiczne. Z Izraela. Te chyba warto jeść :)

      • Kasia | Droga do minimalizmu 15/03/2016 at 10:09

        Zawsze czytamy składy i rzeczywiście nie kupujemy suszonych owoców jak leci, bo dodatki czasami przerażają…

    • Kasia | Droga do minimalizmu 15/03/2016 at 09:46

      Daktyle są najlepsze na takie głody ?

  • Olga | Gray Moka 15/03/2016 at 10:01

    Kostka czekolady 85% (kupuję Vivani) dla mnie najlepsza. Choć tam jest na 3 (i ostatnim!) miejscy w składzie cukier trzcinowy nierafinowany :).

  • Agnieszka Kulawczyk 15/03/2016 at 10:20

    kasza jaglana zblendowana z daktylami i wiórkami kokosowymi (można dodać również banana)
    obłędny! krem czekoladowy z awokado (bardzo miękkie), daktyle i kakao :) pychotka <3 to najpyszniejszy czekolady mus :)

  • Agnieszka Kulawczyk 15/03/2016 at 10:25

    Kasiu, odnośnie tego przepisu, a jak będę miała mniejszy kubeczek – 150g, to ile jajek i proszku do pieczenia?

    • Kasia | Droga do minimalizmu 15/03/2016 at 20:03

      Agnieszko, też zawsze dodaję taki mały kubeczek 150 g i daję dwa jajka. Nie stosuję proszku do pieczenia, zazwyczaj dodaję 1/2 łyżeczki sody.

      • Agnieszka Kulawczyk 16/03/2016 at 09:11

        dziękuję :)

  • Ola 15/03/2016 at 10:54

    Codziennie na drugie śniadanie wypijam koktajl owocowy i zauważyłam, że już nie ciągnie mnie żeby zjeść “coś słodkiego do kawy”. A nawet jeśli to wybieram gorzką czekoladę. :)

  • Kasia W | Ograniczam Się 15/03/2016 at 11:34

    Ja lubię własnoręcznie zrobioną granolę – może być na śniadanie albo jako słodka chrupiąca przekąska :) Robię na miodzie, z bakaliami, suszonymi morelami, więc zaspokaja potrzebę słodkości dość skutecznie.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 15/03/2016 at 20:04

      Mniam! Ja niestety raz przypaliłam granolę i od tamtego czasu mam obawy podejść do jej ponownego zrobienia…

  • Catherine Sophie 15/03/2016 at 11:56

    Bardzo miły wpis! Ja mam jeszcze kilka innych, wspaniałych, ale zdrowych smakołyków: http://zyciepodpalmami.wordpress.com/2015/04/01/zdrowe-desery-w-diecie-pierwotnej/

    • Kasia | Droga do minimalizmu 15/03/2016 at 20:05

      Ile cudnych przepisów! Dziękuję za linka, na pewno wykorzystam kilka z Twoich propozycji.

  • Kasia Mıstaçoğlu 15/03/2016 at 12:50

    ja lubię na takie okazje domowe kuleczki energetyczne – kokosowe, orzechowe czy z masła orzechowego :) poza tym gorzka czekolada w rozsądnych ilościach :)

  • mamanaturalnie 15/03/2016 at 15:19

    ja lubię budyń z kaszy jaglanej + mleko migdałowe + banan + syrop daktylowy :) a tak wogóle to w moim przypadku owoce najlepiej się sprawdziły jako zamiennik cukru :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 15/03/2016 at 20:06

      Zestaw kasza jaglana + banan + daktyle jest dość popularny, widzę. Wcale się nie dziwię, bo jest pyszny!

  • Klaudia Jaroszewska 15/03/2016 at 19:28

    ale czasem można sobie pozwolić na wielką tabliczkę czekolady :)

  • Przygoda Yvette 15/03/2016 at 21:10

    U mnie sprawdza się wszystko z Twojej listy, oprócz ciasta jogurtowego – bo go po prostu nigdy nie robiłam :) Ale – wszystko przede mną!

  • Aleksandra Kułdo 16/03/2016 at 07:01

    ja ma przepis na szybki biszkopt ‘wegański’ którego robię od jakiegoś czasu w przeróżnych wariacjach: z czekolada gorzka i malinami mrożonymi, przekładam bitym mlekiem kokosowym i sypie pol na pol make kokosowa a na wierzch wiórki, bita smietana i domowym tofi, sypne do niego pare garsci takich czy innych owoców, daje kakao figi i daktyle… co mi w ręce wpadnie albo to co w domu mam.. a podstawa jest taka: 2szkl mąki, łyżeczka proszku do pieczenia, pol szkl cukru, do tego pol szkl oleju, szkl mleka koniecznie wymieszana z łyżeczką sody i łyżeczką soku z cytrtny. to szybko mieszamy, wylewamy na blache i do piekarnika 180st na 45min. VOILA!
    przepis na wyzsze ciacho w malej tortownicy lub takie 3-4cm w dużej :-D

  • Pensjonarka 16/03/2016 at 09:03

    ja nauczyłam się jeść czekoladę 90%. Jak mam ochotę na “coś słodkiego” to właśnie sięgam po nią. 2 kostki i mam spokój na cały dzień :)

  • Ruda 16/03/2016 at 11:52

    Unikam słodyczy jak mogę, ale jeśli już “muszę” – to robię sobie budyń (lub kupuję w wersji bez cukru) i słodzę stewią (podobno się nie wchłania do organizmu i w związku z tym ma kaloryczność 0). Czasem pozwalam sobie na tzn. mieszankę studencką – mieszam różne orzechy i rodzynki lub żurawinę, daktyle, morele.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 17/03/2016 at 13:29

      A gdzie kupujesz stewię? Masz jakieś sprawdzone źródła/firmy?

      • Ruda 17/03/2016 at 14:37

        Nie pamiętam, gdzie kupiłam – na razie tylko raz – chyba w Almie. Przeliczyłam cenę za 1 kg, (zasadniczno w każdym sklepie podobna wartość) – wyszła kosmiczna, więc kupiłam opakowanie 200g i gdy sięgam po łyżeczkę tych kryształków to myślę sobie – możesz sobie na to pozwolić, bo nie kupujesz słodyczy, batonów, więc w przeliczeniu to nie jest takie drogie :) Opakowanie mam już prawie rok, więc to działa. Poza tym stewia ma dla mnie taki ostry posmak, więc słodzę nią gdy naprawdę muszę zjeść coś słodkiego.

  • Marta | Zafascynowana życiem 16/03/2016 at 15:50

    Niesamowita sprawa – właśnie zjadłam obiad, po czym jak zwykle naszła mnie okropna ochota na słodkie. Obiecałam sobie jednak, że nie ruszę, choć w pracy trudno, bo współpracownicy co rusz bombardują kuchnię nowymi smakołykami. Nie dałam się, a w międzyczasie otworzyłam Twój blog i na wstępie taki post! :) Suszone owoce idealnie się sprawdzą w chwilach słabości, a jak dopadnie mnie bardziej to skuszę się na kaszę manną z domowym sokiem :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 17/03/2016 at 13:30

      Kasza manna z sokiem – bomba! Kiedyś wcinałam ją razem z córką jak była maluszkiem, chyba muszę znów przypomnieć sobie ten smak :)

  • Kasia | Droga do minimalizmu 17/03/2016 at 13:27

    Dziękuję za podpowiedź! :) Sprawdzę, czy jest gdzieś w sklepach.

  • Mr Guru Limited 20/03/2016 at 19:03

    Najgorsi są wszyscy “kusiciele” w pracy. Zastanawiam się czy częstują z grzeczności czy z poczucia winy (która rozchodzi się na całe zajadające towarzystwo). Od października zajadam słodyczę okazjonalnie (okazyjny kawałeczek na urodziny sobie nie odmówię) i widzę, że “częstująca ręka” omija moje biurko szerokim łukiem – ku mojej uciesze :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 21/03/2016 at 05:35

      Kusiciele w pracy i kusiciele w domu ;) Mamy, teściowe, babcie – częstowania w odwiedzinach nie da się uniknąć i czasem ciężko odmówić.

  • Manufaktura Zdjęć 28/09/2016 at 09:58

    Słodycze nie są dla mnie tak wielką pokusą jak słone przekąski. Odruch “przekąskowy” włącza mi się najczęściej, gdy sięgam po książkę. Oszukuję się wtedy ziarnami – najlepiej sprawdza się ekspandowany orkisz czy amarantus.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 28/09/2016 at 15:01

      No proszę,nigdy nie jadłam takiego cuda jak ekspandowany orkisz czy amarantus…Aż się rozejrzę :)

      • Manufaktura Zdjęć 28/09/2016 at 15:22

        Duży wybór znajdziesz w drogeriach Rossmann

  • Małgorzata eS 28/09/2016 at 10:05

    Też chętnie zastępuję owocami :) Szczerze pisząc zapomniałam już jak to jest mieć tak ogromną chęć na słodkie, że nie można się powstrzymać: po prostu zjadam kawałek i mówię do siebie ‘Wystarczy!’… no dobrze: brakuje mi jeszcze wystarczająco silnej woli na widok ptasiego mleczka ;) Poza tym świetnym patentem jest inwestowanie w wysokiej jakości słodycze, np. taka prawdziwą czekoladę, której tabliczka kosztuje naście zł: nie tylko wychodzi nam to na zdrowie, bo mamy tu więcej prawdziwego kakao a mniej czystego cukru, ale i koszt, zwłaszcza dla oszczędnickich, może być dobrym hamulcem ;) Poza tym do dobry sposób na naukę takiego przyjemnego, powolnego delektowania się tym, co naprawdę jest tego warte ;)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 28/09/2016 at 15:02

      Sama lubię uczyć się delektować kawałeczkami jedzenia, bo zdarza mi się za szybko pochłaniać porcje :(

  • Elka 28/09/2016 at 10:36

    Oh, tak, mnie jesienna chęć na słodycze też dopadła. :)
    Ja się jeszcze ratuję brownie z kubeczka – plusem jest że jest go mało. Z dodatkiem dobrego kakao, ciemnej czekolady i malin, Mniam.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 28/09/2016 at 15:02

      Z mikrofalówki?

      • Elka 18/10/2016 at 11:27

        Przepraszam za refleks szachisty :) Tak, miesza się mąkę, cukier, mleko, rozpuszczone masło, kakao i opcjonalnie kawałki czekolady albo mrożone maliny i daje na 1-2 minuty do mikrofali. Trzeba wyczuć czas, żeby brownie nie było ani zbyt suche, ani niedopieczone. Niestety, jest bardzo dobre ;)