Minimalizm

Radosny minimalizm

06/02/2016

Czasami kiedy przeglądam czy to zagraniczne, czy polskie blogi o minimalizmie odnoszę wrażenie, że minimaliści to straszni nudziarze! Autorzy piszą o jakimś ograniczaniu się, porządkach, ubierają się w czerń i biel, a z kolorów uznają tylko szarość, są spokojni i opanowani, no ogólnie nuda! A przecież tak naprawdę minimalizm to radość!

Czy to nie jest piękne, że posiadając mniej rzeczy zamiast pół dnia sprzątania, wycierania kurzów, odkurzania dywanów możemy ten czas wykorzystać na rozmowę, czytanie książek czy dłuższy spacer? A czy nie wzbudza uśmiechu fakt, że dzięki uproszczeniu zawartości szafy szykowanie się do wyjścia zajmuje minut pięć zamiast dwudziestu pięciu? Wielką radością jest także większa kwota na koncie oszczędnościowym, bo nie kupujemy tyle, co wcześniej, kupujemy lepiej i z głową. Spacery po centrach handlowych zastąpiliśmy spacerami po parku, a czas zmarnowany w internecie porzucamy na korzyść bliskich. A czy nie jest fantastyczne to, że przy spokojnym, pysznym, rodzinnym śniadaniu towarzyszy nam muzyka a nie telewizor? Może nie cieszy fakt, że mieszkanie stało się większe, bo po odgruzowywanie można było się pozbyć szafki na przydasie?

Przypomnijcie sobie uczucia po Waszym pierwszym wielkim sprzątaniu. Co czuliście, gdy wynieśliście te wszystkie niepotrzebne rzeczy? Ulga? Spokój? Poczucie dobrze wykonanej roboty? Jestem pewna, że pojawiła się też radość, że nagle zrobiło się więcej miejsca, można bez strachu otworzyć szafkę i że nie trzeba już przekładać miliona pierdółek przy wycieraniu kurzu. A co czuliście, kiedy wstrzymaliście się z zakupem kolejnej białej koszuli, chromowanego gadżetu czy aniołka do kolekcji? Duma? Zadowolenie? A może właśnie radość, że oparliśmy się pokusie, zaoszczędziliśmy pieniądze i że w domu nie nagromadzą się znowu pierdółki.

Minimalizm to nie jest nudna, sztywniactwo, wieczne umartwianie się. To że mamy mniej, nie znaczy, że jesteśmy mniej szczęśliwi od tych, którzy wolą gromadzić. To, że nosimy kolorowe ubrania nie skreśla nas z listy minimalistów, tak samo jak to, że mamy trochę więcej niż 100 przedmiotów w domu. Minimalizm, prostota, optymalizm, slow life to bardzo podobne określenia, często stosowane wymiennie, obejmujące trochę inne aspekty życia, ale dążące do tego samego, by nasze życie było świadome, niezagracone, przyjemne. A skoro przyjemne to i radosne. Cieszmy się więc tym minimalizmem, jeśli według jego zasad założyliśmy żyć. Nie traktujmy oczyszczania przestrzeni jako przykrego obowiązku, tylko jako radosne dążenie do porządku w otoczeniu i w głowie. Nie miejmy poczucia winy, jeśli po drodze zdarzyły nam się wpadki typu impulsywne zakupy czy zachomikowane przydasie. Przecież zmiana stylu życia i zmiana myślenia to trudny proces wymagający pracy. Ta praca jednak daje niesamowite rezultaty. Cieszmy się nimi.

Fot. Szymon Grząba

Przeczytaj także

  • Zobaczymy więcej zdjęć z twojej sesji?

  • Cudowne zdjęcie!

    A co do Twojego postu, siedzę wieczorem z mężem, który ogląda tv, przytulam się i cieszę się chwilą. Leci reklama lotto, 12 milionów do wygrania.
    Więc mąż się mnie pyta – co bym chciała jakbyśmy wygrali, ‘
    a ja na to: otworzyłabym studio fotograficzne z wizażem,
    on na to – przecież to praca, nie o to pytam,
    ja – wycieraczkę do samochodu i tylne światło trzeba wymienić,
    on – ale coś innego?
    ja – nie wiem, chciałabym drugiego kotka!
    on – nawet z 2 kolejne bym wziął dla Ciebie

    hehe, serio mi dużo do szczęścia nie potrzeba, bo już jestem szczęśliwa z tym co posiadam :) i przede wszystkim z ludźmi, którzy mnie otaczają:)

  • Właśnie o tym będzie moja książka, o radosnym, kolorowym, punk rockowym minimaliźmie. O chodzeniu na bazar po warzywa (albo wygrzebywaniu ich z kontenera pod marketem i spieraniu później plam z kurtki), o sadzeniu marchewek w doniczce na balkonie i kupowaniu ciuchów na pchlim targu.

  • Catherine Sophie

    Lepiej bym tego nie ujęła – co trafiam na jakiś “największy blog o minimaliźmie” to takie bzdury tam widzę, że oczy bolą. Ludzie, którzy kompletnie nie rozumieją tego pojęcia nazywają siębie ekspertami w tym temacie. Myślę, że to hasło już tak wiele straciło. Sama go nie używam, właśnie z tego powodu. Wolę mówić o upraszczaniu, oczyszczaniu życia.

    Faktycznie – życie większości “minimalistów” wydaje się smutne i zagubione. Kolory (rówież te metaforyczne, życiowe) trzeba umieć łączyć i nimi operować. Za dużo zrobi chaos i bałagan, za mało – nudę i smutek. I to jest esencja minimalistycznego podejścia – umieć znaleźć tylko te kolory, które faktycznie nam służą i tylko w takiej ilości, że nie tworzymy w naszym życiu bałaganu.

    Pozdrawiam ciepło!

    • Dość ostro potraktowałaś blogi o minimalizmie ;) Mam nadzieję, że u mnie nie znajdujesz aż tylu bzdur… Ale ładnie to ujęłaś – trzeba w życiu znaleźć NASZE kolory.

  • Mart Vesce

    Pani Kasiu, Pani na tym zdjęciu wygląda jak 20-tka!

    • Jaka ze mnie pani :) Jestem Kasia. Ale fakt, jeszcze niedawno zdarzało mi się pytanie o dowód przy kupowaniu wina do kolacji ;)

  • Anna Mularczyk-Meyer

    Kasiu, masz całkowitą rację, trzeba więcej mówić o tym, że proste życie to radosne życie. Prześliczne zdjęcie, wyglądasz młodo, świeżo i szczęśliwie :) Ściskam mocno!

    • Aniu, cieszę się, że podzielasz moje zdanie. Bardzo mi miło, że zostawiłaś komentarz zważając na fakt, że nie czynisz tego często. Un besito! ;)

  • Przyznam szczerze, że jak wynosiłam pierwsze worki ubrań z szafy miałam lekkie wyrzuty sumienia. Nie do końca wiedziałam, czy to właściwe. Musiałam się przemóc, by pomyśleć, że one i tak mi już od dawna nie służyły. Wyrzucanie nigdy nie przychodziło mi łatwo. Z czasem stało się jednak nawykiem jak każdy inny i po jednej czystce już zaczynałam wymyślać następną :) Teraz przychodzi mi to o wiele łatwiej i czuję ogromną ulgę w momencie, gdy zyskuję nową przestrzeń. Radość? Jak najbardziej! Bo mam miejsce nie tylko w szafie, ale i w głowie – na nowe przeżycia, na czas z bliskimi, na wszystko to, o czym piszesz :)

  • A wiesz, że tak właśnie ostatnio pomyślałam, że blogi o minimalizmie są nudne? Że wychodzi, że też jestem nudziara? Tylko, że jak się wczytasz w te blogi, to esencja jest zakopana pod tym całym nudziarstwem, które nas zasypało i przez które trzeba przebrnąć. Porządki, rozpraszacze, rutyna, obowiązki. Przekopujemy się właśnie po to, żeby nudno nie było i żebyśmy mieli możliwość rozprostować skrzydła. Wierzę, że ci co zaczęli kopać i wiedzą po co to robią są właśnie najmniej nudni. Przynudziłam ;)

    • Masz rację, gdzieś między tą “powierzchowną nudą” jest ciekawa, głęboka treść i absolutnie tego nie neguję. Ale jeśli jako autorzy blogów o minimalizmie mamy przekonać innych, że warto spróbować coś uprościć, to nie ma co przynudzać, ubierać się w szarości, tylko szerzyć radość z powodu tego, że mamy mniej ;)

  • To prawda, minimalizm kojarzy mi się czernią i bielą. I choć kocham obydwa jeden i drugi, w mojej szafie pojawia się całe mnóstwo innych barw. I nadal wszystko ładnie ze sobą “gra”. Bo ubrań mam niewiele, ale wszystko ze sobą gra. I ha, ja mam tylko jedno pudełko na “przydasie” (czyli termofor, śrubokręt, mini zestaw do szycia i zestaw do tworzenia domowego dyfuzora zapachowego). I jest pięknie!

  • Agnieszka Kulawczyk

    Wspaniała zmiana na blogu, powiew świeżości i radości. i Ty, Kasiu, pięknie i radośnie wyglądasz :)

  • Dokładnie! Wyjęłaś mi to z ust! Minimalizm jest synonimem radości, cieszenia się życiem! Daje poczucie wolności, odejmuje nam stresu. Oby więcej ludzi to zrozumiało! p.s. Bardzo, bardzo podoba mi się Twoje nowe zdjęcie!

    • Jestem strasznie niefotogeniczna, ale na szczęście udało się wybrać kilka zdjęć z sesji ze świetnym fotografem :)

      • Lidia Kućmierz

        Śliczne zdjęcie Kasiu. Ja jestem bardzo niefotogeniczna i niestety jeszcze nie dorobiłam się takiego ładnego zdjęcia. Nie tracę nadziei, choć lata płyną. Powtarzam afirmację “Czas mi sprzyja”. :)

  • Magda Kędzierska

    Dokładnie, radość! Jak piszę, że mam tylko jeden mały regał z książkami to słyszę, że moja biblioteczka jest taka smutna. A ja tam mam najukochańsze, najbardziej wychuchane tytuły, do których wracam co chwilę np. zaczytana na amen Chmielewska. Ubrania kocham czerń i szarość, ale do tego zawsze mam co kolorowego np. soczystą czerwień. Sprzątam cały dom w mniej niż godzinę i mogę poświęcić czas dzieciom. I to właśnie jest radość

  • Już dawno odkryłam, że nadmiar mi szkodzi. Dlatego postawiłam na minimalizm. Ja po prostu go potrzebuję. :)