Oczyszczanie przestrzeni

Moje doświadczenia z portalem Wiewiórka.pl

03/02/2016

O istnieniu portalu Wiewiórka.pl dowiedziałam się z jednego z komentarzy Bogusi M (autorki bloga Piękno i minimalizm), postanowiłam więc przetestować oferowaną przez niego usługę odpłatnego przekazania nieużywanych rzeczy. Dość sporo czasu zajęło mi kompletowanie całego worka – bo po kilku latach odgruzowywania nie zgromadziliśmy już tylu niepotrzebnych przedmiotów – i ostatecznie w zeszłym tygodniu udało mi się z sukcesem nadać paczkę. Jakie więc są moje doświadczenia z portalem Wiewiórka.pl?

Co takiego oferuje Wiewiórka.pl?

Głównym hasłem portalu Wiewiórka jest “Zarabiaj na recyklingu”, za którym kryje się prosty schemat – przekazujesz swoje niepotrzebne rzeczy, portal je wycenia i przekazuje pieniądze na kartę przedpłaconą (lub na rzecz wybranej fundacji). Wiewiórka przyjmuje głównie ubrania, ale też książki, płyty, zabawki, a poza tym szkło i metal. Cały zakres skupowanych materiałów znajdziecie TUTAJ. Portal udostępnia również szczegółowy cennik skupowanych surowców. Ważne, by ubrania były czyste, niezawilgocone, niezmechacone, a książki i płyty miały kody kreskowe. Aby rozpocząć współpracę należy się zarejestrować, podać poprawne dane teleadresowe, a następnie poczekać parę dni na zestaw startowy, w którym znajdują się trzy specjalne worki na surowce oraz wspomniana karta przedpłacona, dzięki której będziemy mogli skorzystać z przelanych przez Wiewiórkę pieniędzy. Po skompletowaniu worka wypełniamy formularz nadania paczki, za kilka dni odbiera ją kurier, następnie czekamy na wycenę i przelew. Do tej pory zasady są jasne.

Jak to wyglądało u mnie?

Po przejrzeniu ciemnych domowych zakamarków i opróżnieniu pudełka z nazwą “Wyprzedaż garażowa” skompletowałam paczkę o wadze ok. 10 kg z następującą zawartością:

  • 4 szt. ubrań + 2 właściwie nigdy nienoszone staniki
  • 2 pary butów + 4 pary bucików dziecięcych
  • 1 torebka
  • 11 szt. ubranek dziecięcych (w tym czapeczki)
  • 2 czapki
  • 1 ręcznik, 1 prześcieradło
  • 7 szt. zabawek (głównie plastiki)
  • 9 książek
  • 4 płyty

Przy zbieraniu zawartości paczki nie kierowałam się chęcią zysku. W środku znalazły się rzeczy używane, które i tak chciałam oddać za darmo albo – w przypadku płyt i książek – ponad rok wisiały na OLX i nie znalazły właściciela. Do wszystkiego dorzuciłam jeszcze kilkanaście płyt, z którymi nie miałam co zrobić. Uznałam, że nie mam czasu ani cierpliwości, by czekać, aż uda mi się odzyskać część poniesionych kosztów, więc możliwość przekazania tego Wiewiórce wydała mi się atrakcyjna. Mogłam przekazać komuś “zmartwienie” ponownego wykorzystania surowców lub przekazania ich potrzebującym. No i przy okazji mogłam jednak dostać trochę pieniędzy. Zanim postanowiłam zakleić pełny worek upewniłam się, że ubrania się czyste, bez dziur i plam, książki i płyty mają kody kreskowe, a zabawki działają i nie mają skaz. Po przeczytaniu doświadczeń Jamaski ze wspomnianym portalem nie wiedziałam, czego tak naprawdę mogę się spodziewać.

Paczkę nadałam w środę wieczorem, więc na kuriera musiałam czekać dopiero w piątek. Z przesłanego mailem listu przewozowego dowiedziałam się, że paczka zostanie wysłana do firmy 3R Recycling Solutions sp. z o.o. z siedzibą w Milejowie. Z ciekawości zrobiłam mały research i okazało się, że ta firma istnieje na rynku już od dawna, tj. od 2006 roku i obsługuje m.in. znane nam z ulic miast pojemniki na używane ubrania. W wynikach wyszukiwania znalazłam też sporo nieprzychylnych opinii na temat sposobu działania tej firmy, ale został one zamieszczone kilka lat temu, więc nie muszą być aktualne.

W piątek po południu po paczkę zjawił się wesoły kurier, a w poniedziałek otrzymałam smsa z informacją, że została ona odebrana. Nazajutrz, czyli we wtorek, dostałam maila z informacją, że na moją kartę pre-paid została przelana kwota 18,02 zł. Nie wiem, czy to dużo, czy mało, nie nastawiałam się na chęć zysku, a osiemnaście złotych piechotą nie chodzi. Mimo wszystko poczułam pewien niedosyt.

Z przesłanych przez Panią 9,8 kg surowców wtórnych przyjęliśmy:
– 4 zabawki,
– 5 książek, 4 książki były to poradniki, których nie skupujemy,
– 5 płyt CD/DVD, 25 płyt nie posiadało kodów kreskowych,
– 1,85 kg odzieży.
Pozostała odzież nie spełniała wymogów ponownego wykorzystania  i w związku z tym firma nie będzie miała z tego tytułu dochodu, którym mogłaby się z Panią podzielić.

Wiewiórka dała mi możliwość odzyskania nieprzyjętych surowców paczką zwrotną w cenie 13,50. Oczywiście odpisałam, że nie potrzebuję tych rzeczy, więc je im oddaję do dyspozycji, ale zapytałam, co  robią z tego typu surowcami.

(…)[odzież], która nie nadaje się do ponownego użytku, jest przerabiana na surowce do przemysłu, np. czyściwa, szmatki, pakuły. To oprócz kosztu odbioru surowców od klientów jest dla nas kolejnym kosztem, dlatego nie możemy wypłacić wynagrodzenia za surowce, które nie spełniają kryteriów ponownego wykorzystania.

Byłam też ciekawa, dlaczego z przesłanych przeze mnie prawie pięciu kilo ubrań przyjęto tylko 1,85.

Odzież, której nie przyjęliśmy do wypłaty wynagrodzenia w ilości 2,9 kg. była sprana i zmechacona. Odzież, która jest do nas przesyłana musi nadawać się do ponownego wykorzystania, ponieważ jest wysyłana do krajów biednych Afryki, Pakistanu.

Wytłumaczenie całkiem logiczne – nie chcemy przecież wysyłać paczek dobroczynnych z badziewiem. Żałuję jednak, że nie zrobiłam wcześniej zdjęć przesłanych rzeczy, by móc udowodnić, że przekazałam im ubrania i buty, w których jeszcze niedawno chodziłam ja i moja córka, czyli były w całkiem dobrym stanie. Nie zamierzam się jednak kłócić, przecież nie chodzi o kasę, tylko może nie do końca jasne kryteria, co dla Wiewiórki (a raczej 3R Solutions, bo to oni zapewne zajmują się sortowaniem przyjętych surowców) oznacza “ubrania do ponownego wykorzystania”.

Wnioski

Jeśli podczas odgruzowywania przestrzeni, wiosennych porządków czy zwykłych przeglądów szaf uzbieracie pełno rzeczy w całkiem dobrym stanie i zamierzacie po prostu to oddać za darmo, przygoda z portalem Wiewiórka.pl to coś dla Was. Ktoś od Was odbierze ciężką paczkę, posegreguje zawartość, odda (odsprzeda) co trzeba potrzebującym, a Wam przeleje symboliczną kwotę “za fatygę”. Jeśli jednak chcecie odzyskać część wydanych na zupełnie niepotrzebne klamoty pieniędzy, to musicie o to postarać się sami (wyprzedaże garażowe i popularne portale aukcyjne to Wasze zbawienie). Jeśli bliska jest Wam idea recyclingu i ponownego wykorzystania rzeczy, to warto spróbować. Jeśli w Waszym zasięgu nie ma żadnego skupu surowców wtórnych, to możecie skłonić się ku Wiewiórce – w końcu skupują również metale i szkło. Pamiętajcie jednak, że nie jest to instytucja charytatywna i sama odsprzedaje uzyskane od Was przedmioty.

Korzystaliście już z usług portalu Wiewiórka.pl? Jakie są Wasze doświadczenia? A może planujecie ich przetestować? Podzielcie się wszystkim w komentarzach.

Przeczytaj także

  • Już od początku ta inicjatywa mi się nie podobała. Wolę spróbować sprzedać na Allegro niż oddać tej firmie (nawet za parę groszy) lub komuś, kto tego potrzebuje oddać za darmo.

    • Jak już napisała Bogusia, często czas i pieniądze włożone w ogłoszenia na portalach aukcyjnych nie są warte zachodu, nie zawsze jest możliwość przekazania dalej rzeczy potrzebującym. Wiewiórka to jakaś opcja, ale nie jedyna, wiadomo.

  • Uff, a już myślałam, że tylko ja byłam “nieco” rozczarowana. :)

    • Nie wiem, czy jestem rozczarowana, to był tylko test, głównie na potrzeby czytelników, żeby sami mogli ocenić, czy gra jest warta świeczki. Szału nie było, ale mogę się przyczepić jedynie do kryteriów oceny przydatności konkretnych przedmiotów.

  • kpirozek

    Myślałam o Wiewiórce, ale po przeczytaniu procedury stwierdziłam, ze może jednak nie skorzystam. Trochę zawracanie głowy a jak widać żadnych z tego kokosów nie ma.
    Z reguły ubrania wrzucam do kontenerów na ubrania (dawniej to było PCK) lub korzystam z sezonowych akcji charytatywnych i wtedy przekazuję też zabawki dzieci, książeczki (dzieci jakoś dobrze reagują na informację, ze to co im się znudziło może się przydać innym dzieciom). Książki oddałam do lokalnej biblioteki :)

    • Przyznaję, że skorzystałam z usług Wiewiórki głównie po to, by później wrażenia opisać na blogu. Taki mini test ;) Też wiele ubrań wrzuciłam do kontenerów, zabawek zostawiliśmy w Domu samotnej matki, mnóstwo dobrych książek wylądowało w bibliotece. Czasami jednak człowiek nie ma czasu / możliwości przekazać rzeczy potrzebującym i ten portal to jakaś alternatywa.

    • Zespół Wiewiórka.pl

      Witam, przy okazji przystąpienia do programu Wiewiórka.pl istnieje również możliwość przekazania środków na konto jednej ze wskazanych fundacji.
      Lista fundacji dostępna jest na stronie http://www.wiewiorka.pl

      Zachęcamy serdecznie do korzystania z usługi – w niedługim czasie lista fundacji zostanie powiększona o kolejne grono obdarowywanych.

      Pozdrawiamy,

      • W tekście wspomniałam o możliwości wsparcia fundacji, ale dobrze, że Państwo o tym przypomnieli. Fajna sprawa. Pozdrowienia :)

        • Zespół Wiewiórka.pl

          Dziękujemy za miłe słowa i odwiedziny Wiewiórki:) Pozdrawiamy ciepło!

  • Prosto w punkt ;) Zamiast wyrzucać na śmietnik można wszystkie zbędne rzeczy przekazać komuś, kto się nimi zajmie, też mi wisi, czy z tych moich 2 kilo “szmatek” zarobi 2,50 zł, ważne, że nie zalegają ani u mnie w szafie, ani na wysypisku.

    Dzięki za kolejny cynk (skupshop), na razie nie planuję spektakularnych opróżnień półek, ale nigdy nie wiadomo.

    • Mi z tego skupszop prawie 25 zł wróci, więc nie jest źle, na olx zero odzewu przez tydzień, a zależy mi żeby szybko się tych rzeczy pozbyć. Dziś byłam ponownie w tej kawiarni, co oddałam wcześniej część książek jest tam taka półka na wymiankę i widziałam, że 3 moje książki są a resztę widoczniej ktoś zabrał do czytania:)

      • Anvariel

        Przelicznik strasznie niekorzystny, ale jak ktoś faktycznie potrzebuje się pozbyć książek, to ma to sens.

  • Hmm, czyli równie dobrze mogę wystawić kartonik pod blok – mieszkam na osiedlu, gdzie jest sporo biednych ludzi i każde buty czy ubrania znikają w trymiga… I wtedy na pewno są noszone i używane bez kręcenia nosem.

    • Też czasem tak robiliśmy, wiem również, że nasze katowickie PCK raz w tygodniu rozdaje potrzebującym ubrania z kontenera.

  • Ja po prostu wrzucam ubrania do pojemników stojścych na osiedlu, w Niemczech są też dość popularne “wystawki” – ale dotyczą główmnie mebli i sprzętów domowych, choć z tym różnie bywa, bo nieraz te rzeczy stoją na ulicy i mokną… Ale ostatnio odkryłam, że w Berlinie działa coś takiego jak Givebox – każdy może przyjść i coś zostawić lub sobie zabrać :) Taki społeczny recykling!

  • Z Wiewiórki nigdy nie korzystałam, ba, nawet nie wiedziałam o jej istnieniu, także dziękuję, Kasiu, za rzetelną informację. Jest to ciekawa opcja dla tych, którzy rzeczywiście nie wiedzą, co zrobić z nadmiarem rzeczy w domu, a nie ufają kontenerom i nie mają w swoim otoczeniu żadnych wymienianek czy – tak jak piszesz – wyprzedaży garażowych. Kto wie, może się kiedyś skuszę na Wiewiórkę? Choć wydaje się to być trochę czasło- i energochłonne.

    • Myślę, że to całkiem ciekawa opcja dla osób, które mają sporo rzeczy do oddania. Ci którzy mają ich mało niekoniecznie skorzystają.

  • Nigdy nie słyszałam o Wiewiórce, ale z pewnością informacje o niej kiedyś mi się przydadzą, dlatego świetnie, że o niej napisałaś! :)

  • Widzisz, nie spojrzałam dobrze, do którego wątku odnosi się Twoja odpowiedź… Też sprawdziłam kilka pozycji z mojej biblioteczki pod kątem cen skupu i szału nie ma. Ale zawsze jakaś alternatywa.

  • To zależy od książki, książka z 2012 roku ma już 4 lata, nie koniecznie będzie nią wielkie zainteresowanie.

    Ale czy przelicznik jest korzystny cenowo czy nie to kwestia bardzo indywidualna, jeżeli książki mają leżeć i się kurzyć to wolę oddać je chociaż za te 5 zł za sztukę;P

  • Justyna Z

    Jakoś mam mieszane odczucia jeśli chodzi o tą Wiewiórkę.. Pachnie mi tu naciągactwem… Bo jaką masz gwarancję, że oni te niby nie nadające się do noszenia rzeczy faktycznie oddają na czyściwa itp? Wiadomo, że ZDECYDOWANA większość ludzi machnie ręką i nie będzie chciała dopłacać do zwrotu (w takim wypadku ty wyszłabyś prawie na zero…). A dla nich – czysty zysk…. To ma sens tylko wtedy jak i tak chcesz coś wyrzucić – tak jak sama z resztą pisałaś. Tak czy inaczej – dzięki za wpis! Bardzo cenne informacje.

    • Test usługi zrobiłam głównie dla Was, by każdy mógł ocenić pod kątem swoich oczekiwań. Cieszę się, że te informacje były dla Ciebie przydatne.

  • Joanna Sobieska

    Hej ! Niesamowite.. ! Właśnie zaczęłam stosunkowo niedawno pisać o moich doświadczeniach z wiewiórką pl :):) Odgracam mieszkanie z ubrań. Piszesz, że żałujesz, że nie zrobiłaś zdjęć. Ja także uważam, że ubrania które przekazuję są w dobrym stanie. Niektóre z metkami. Postanowiłam założyć bloga,. Jeśli masz ochotę poczytać co mi wyszło z tego doświadczenia będzie mi bardzo miło :) http://minimalizmwnas.blogspot.com

  • tmy

    Niestety , też wysłane były rzeczy czyste , i w pełni sprawne (12kg) a zakwalifikowano tylko u mnie 5kg, co lepsze wprowadzono nowy regulamin i od należnej kwoty odliczyli wg załącznika do umowy 8zł za wysyłkę czyli wyszliśmy na zero!

    • Ała! Nie wiedziałam o zmianach w regulaminie, ale raczej nie planowałam kolejny raz skorzystać z Wiewiórki. “Stare”, sprawdzone aukcje internetowe może i trwają dłużej, ale dają większe zwroty gotówki… No chyba że ktoś ma naprawdę mnóstwo ciuchów do wydania / sprzedania, to może coś na tym ugrać.