12 niecodziennych rzeczy

#12niecodziennych: materiał w magazynie JOY

25/02/2016

Jakiś miesiąc temu na blogowej skrzynce pojawił się kolejny mail z propozycją współpracy zupełnie oderwaną od tematyki Drogi do minimalizmu. Jakaś miła pani oferowała mi niby to atrakcyjną prowizję za zachwalanie kredytów gotówkowych. Zawsze dziwią mnie tego typu oferty, bo po treści tych maili ewidentnie widać, że nadawca zupełnie nie zadał sobie trudu przejrzeć blogowego archiwum czy nawet spisu kategorii i wysłał szablonową wiadomość na adres podany w zakładce Kontakt. Kiedy wzdychając z dezaprobatą pokazywałam rzeczonego maila mężowi, w skrzynce pojawiła się wiadomość o temacie “JOY – reportaż”.

Nadawcą wiadomości okazała się przemiła redaktorka magazynu JOY Kasia Mizera. Zdziwiła mnie propozycją wystąpienia w charakterze eksperta w przygotowywanym do marcowego wydania raporcie o minimalizmie. Zaskoczona odpisałam z prośbą o szczegóły; magazyn o trendach, modzie i zakupach chce napisać o minimalizmie? Co więcej, ogólnopolska gazeta – którą zdarzało mi się czytać kilka lat temu – chce, żebym to JA była ekspertem w tej dziedzinie? Propozycja była naprawdę ekscytująca. Po podsumowaniu wszystkich za i przeciw postanowiłam spróbować.

Po wymianie kilku maili i ustaleniu daty spotkania wybrałam się w towarzystwie męża i córeczki do Warszawy. W notatniku zapisałam mnóstwo pytań do pani redaktor – chciałam podejść do tego artykułu profesjonalnie, ale na luzie, jednocześnie dbając o to, by przedstawić bloga i samą siebie na odpowiednim poziomie. Nie mogę zdradzać zbyt wielu szczegółów powstawania materiału, ale na pewno mogę powiedzieć, że atmosfera spotkania z Kasią Mizerą była niezwykle swobodna, sympatyczna i owocna. Poznałam także redaktor naczelną – Karolinę Weber-Bęben – która wydała się podekscytowana tematem raportu przygotowanego przez Kasię – w końcu JOY o magazyn o trendach, a minimalizm ostatnio jest w modzie… Tego dnia pogoda w Warszawie była okropna, więc po spotkaniu w redakcji zaszyliśmy się w trójkę w Aioli na Świętokrzyskiej i zjedliśmy naprawdę przepyszne dania.

Ja, Kasia Mizera i Pałac Kultury w mgle

Ja, Kasia Mizera i Pałac Kultury w mgle

Po powrocie na Śląsk musiałam przemyśleć kilka kwestii związanych z samym materiałem, a przy okazji zorganizować sesję, której efekty możecie obejrzeć nie tylko w Joyu, ale także na blogu. Nikomu nie chwaliłam się otrzymaną propozycją, bo cały czas obawiałam się, że w ostatecznej wersji do druku materiał ze mną nie ukaże się i w efekcie będzie tak jak z polskimi aktorami w Hollywood – wszyscy podniecają się, że grają w nowym filmie obok Ala Pacino czy Roberta De Niro, a potem scena z ich udziałem zostaje wycięta w postprodukcji. Odetchnęłam w ulgą, kiedy na stronie 35 w marcowym numerze JOYa zobaczyłam autoryzowany wcześniej przeze mnie materiał.

Dzięki propozycji JOYa ruszyła pewna machina, która zmotywowała mnie do zmian, a przy okazji dostarczyła wielu nowych doświadczeń: odwiedziliśmy Warszawę w tygodniu (zazwyczaj bywamy tam tylko w weekendy), poznaliśmy kulisy powstawania znanego magazynu, nawiązaliśmy nowe ciekawe znajomości, odbyłam sesję zdjęciowa, no i przede wszystkim przesłanie mojego bloga pojawiło się w tradycyjnych mediach. Nawet w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że jakaś ogólnopolska redakcja będzie zainteresowana moją osobą i moim blogiem. Artykuł w Joyu to kolejny znak, oprócz Waszych maili i komentarzy tutaj, że moje pisanie ma sens. Mam nadzieję, że czytelnicy magazynu zainspirują się radosną odmianą minimalizmu, która jest mi bliska i odnajdą tutaj motywację do pozbywania się zbędności z życia i otoczenia.

Przeczytaj także