Dobre życie

Sposoby na miły początek dnia

04/01/2016

Nie każdy przepada za porankami. Dla większości z nas dzwoniący rano budzik łączy się z niezadowoleniem – bo praca, bo obowiązki, terminy, dzieci. Trzeba więc za wszelką cenę próbować od samego rana nastawić się pozytywnie za pomocą pewnych prostych rytuałów. Przedstawiam Wam więc moje sposoby na miły początek dnia, które udało mi się wprowadzić w życie w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Mogę zagwarantować, że działają – pomimo nieciekawej zimowej aury rano mam sporo energii do działania i wychodzę do pracy z uśmiechem.

Wstań wcześniej

Wiem, że czasami lepiej powiedzieć niż zrobić, ale wygospodarowanie nawet 15 minut sprawi, że lepiej się ogarniesz przed wkroczeniem w rytm dnia. Sama jestem skowronkiem i poranne wstawanie nie jest mi obce, ale nawet sowy po jakimś czasie zauważą zbawienny wpływ tych dodatkowych 15 minut dnia. O powolnym dostosowywaniu się do wcześniejszego wstawiania pisałam niedawno TUTAJ

Pościel łóżko i otwórz okno

Ścielenie łóżka nigdy nie było moją domeną, ale wiem, że to kluczowy element dobrej reszty dnia spędzonej w domu (wspomniałam o tym w poście o magii zasłanego łóżka). Sam proces ułożenia pościeli zajmuje chwilę, a ogarnięta sypialnia od razu wnosi więcej porządku i spokoju. Jeśli śpisz przy zamkniętych oknach, to rano koniecznie wywietrz dom. Cyrkulacja powietrza to ważna sprawa, a ożywcze powiewy – nawet zimowego – wiatru trochę nas dobudzą.

Poruszaj się

Wcześniej nie lubiłam ćwiczyć rano, zresztą do tej pory wolę praktykować wieczorną jogę, ale od kilku miesięcy – dzięki wspomnianym piętnastu minutom poranka – serwuję sobie krótką dawkę ruchu. Rozszerzone powitanie słońca albo bieganie to akurat mój wybór, ale Wy możecie zrobić kilka skłonów, pajacyków, kocich grzbietów. Wystarczy nawet, że potańczycie trochę przy przygotowywaniu śniadania. Ważne, by właśnie rano rozruszać ciało, bo tym sposobem obudzi się także umysł i lepiej będzie reagował na całodzienne zadania. Ruch podnosi poziom endorfiny odpowiedzialnych za dobre samopoczucie, więc to idealny sposób na miły początek dnia.

Zjedz dobre śniadanie

Wszyscy eksperci twierdzą, że dobre śniadanie to podstawa wyśmienicie rozpoczętego dnia. Oczywiście, można też idąc za przykładem Francuzek czy Hiszpanów zaserwować sobie mocną kawę i słodką bułkę, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że szybko będziemy głodni i nici z dobrego poranka. Najczęstszą wymówką, by ominąć śniadanie jest brak czasu, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by śniadanie przygotować wcześniej (np. taka owsianka ze słoika, mniam!). Wieczorem dnia poprzedniego można zrobić kanapki, a rano wsunąć ze smakiem. Ja sama codziennie mogłabym wcinać ciepłą owsiankę na tysiąc sposobów i zaraziłam tym moich domowników. Wbrew pozorom wsypanie płatków owsianych do garnka, dodanie banana, rodzynków i wiórków kokosowych, a potem zalanie tego gorącą wodą nie zajmuje wiele czasu. Podobnie jest z proponowanymi już przeze mnie placuszkami śniadaniowymi – ciasto można przygotować dzień wcześniej, rano wyjąć z lodówki i odstane krótko smażyć na patelni. Szybkie, ciepłe, pyszne.

Celebruj chwilę

Pewnie część z Was pomyśli, że rano nie ma czasu na celebrowanie chwil, trzeba wstać, umyć się, ubrać, poćwiczyć, zrobić śniadanie i uciekać ile sił w nogach do obowiązków. Przyznajmy się jednak przed samym sobą, co TAK NAPRAWDĘ jeszcze robimy przed wyjściem z domu. Jakieś fejsbuki, maile, zawracanie głowy. By dobrze rozpocząć dzień, trzeba to zrobić powoli, celebrować każdą minutę porannych rytuałów uśmiechając się jednocześnie. Bardzo lubię po śniadaniu jeszcze wypić małą czarną kawę, by zatrzymać czas. Bywa że jej nie dopijam, bo dziecko ciągnie za rękaw, ale uwielbiam ten moment, kiedy na zegarze zostało jeszcze kilka minut do wyjścia, a ja w spokoju mogę ułożyć sobie nadchodzący dzień w głowie. Spróbujcie wybrać sobie swój własny rytuał do parominutowego celebrowania, a jestem pewna, że czekający Was dzień będzie wspaniały.

A Wy, jakie macie sposoby na miły początek dnia? Proszę, podzielcie się nimi w komentarzach, może ktoś inny tym sposobem zmieni swój poranek na lepszy.

Przeczytaj także

  • BogusiaM 05/01/2016 at 15:12

    Ja również pod aktywność fizyczną ustawiam swój plan dnia i poranek, planuję tak by zdążyć poćwiczyć, chyba, że wiem, że dysponuję wolnym popołudniem/wieczorem i wtedy będę mogła na spokojnie poćwiczyć. Ale to jak ćwiczy się rano, daje dopiero kopa na cały dzień:)
    Śniadanie to też dla mnie była podstawa każdego dnia, teraz, gdy jem roślinnie trochę się to zmieniło, wystarczy mi czasami za pierwszy posiłek gruszka, albo jabłko, a dopiero później przygotowuję coś bardziej pożywnego. Ale zawsze coś tam skubnę przed wyjściem z domu.
    Akurat kawy nie pijam – jedynie do towarzystwa po południu, gdy spotykam się z Mamą lub przyjaciółką albo Sis:) Więc nie potrzebuję jej rano, ale ostatnio praktykuję picie wody z imbirem, miodem i cytryną, w taką zimnicę rozgrzewa i wzmacnia odporność! No i jest pycha:) Czasami już nawet nie dosładzam miodem.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 05/01/2016 at 16:07

      Ja rano też serwuję sobie dużo wody, a kawę to pijam dla smaku i trochę z przyzwyczajenia, bo tak naprawdę budzą mnie te poranne ćwiczenia. Jak to niewiele potrzeba :)

      • BogusiaM 06/01/2016 at 13:20

        Dokładnie, jeśli mam rano jeszcze chwilę na książkę to już w ogóle jest super!

  • czmiel 05/01/2016 at 16:15

    Ja tańczę. I śpiewam. I współczuję przy tym domownikom :D

  • Anna Sroczyńska 05/01/2016 at 21:09

    mój sposób na miły początek dnia: z samego rana spacerek z psem tak ok. 30 min (co się dotlenię to moje na cały dzień) potem piję wodę z miodem i cytryną (na odporność i nie tylko:)), potem tak jak piszesz ściele łóżko (bo wietrzyć to się wietrzy jak jestem na spacerku z psem) i dopiero potem śniadanie, ja nigdy nie umiałam zrozumieć jak można pominąć śniadanie, nie wyjde z domu bez śniadania muszę je zjeść i mieć na nie czas, a potem to już się zaczynają obowiązki i szarość dnia codziennego, no a teraz zaczynam się zastanawiać nad jeszcze jakąś inna formą ruchu niż tylko spacer z psem ;) wiem wiem tu się nie ma co zastanawiać tylko trzeba zacząć… :)

  • Anna M. Lukasiewicz 05/01/2016 at 21:37

    Inspirujący post, sama mam duży problem ze wstawaniem i nie śpieszeniem się. Zazwyczaj wstaję 15 min przed wyjściem do pracy – wystarcza na odświeżenie się i lekkie ogarnięcie samej siebie. Robię to od zawsze w wielkim pośpiechu, współlokatorki na studiach na początku mieszkania ze mną myślały, że codziennie gdzieś zasypiam, dlatego tak szybko się ubieram. Właśnie mi uświadomiłaś, że to smutne i pora to zmienić. Dzięki !

    • Kasia | Droga do minimalizmu 06/01/2016 at 10:10

      Aniu, jeśli rzeczywiście nie jest Ci z tym dobrze, to spróbuj coś zmienić, ale stopniowo, nie wszystko na raz :) Zacznij od nastawienia budzika na pięć minut wcześniej, potem na dziesięć i stopniowo przyzwyczajaj organizm do wcześniejszego wstawania. Nawet się nie spostrzeżesz, kiedy będziesz mieć mnóstwo czasu na smakowanie poranka :) Powodzenia i koniecznie daj znać, jak Ci idzie!

  • Anna Sroczyńska 06/01/2016 at 12:29

    mój sposób na miły początek dnia: wczesnoporanny spacerek z psiakiem taki ok. 30 minutowy (co się dotlenię to moje na cały dzień:)), po powrocie od kilku już lat pijam z rana wodę z miodem i cytryną (dobra na odporność i nie tylko :)), potem ściele łóżko u mnie to jest nawyk zawsze tak robiłam (dzielenie pokoju z Bratem więc pokój miał dzienną i nocną wersję) i tak mi już zostało, ale nawet jakbym miała osobną sypialnie to i tak nie mogłabym mieć niepościelonego łóżka, jeśli chodzi o wietrzenie to otwieram okna jak wychodze na spacer i tak mi się wietrzy przez ten czas, gdzieś niedawno usłyszałam że podobno pościeli po nocy właśnie nie należy od razu składać i chować tylko zostawić i najlepiej wywietrzyć, więc dla mnie to żadna nowość bo tak właśnie robię ;), no i jak już to ogarnę to mogę wziąść się za śniadanie i tu również teraz wszyscy tzw “znawcy” mówią że to najważniejszy posiłek dnia i nie można go pomijać, a ja znowu powiem że nie wyobrażam sobie początku dnia bez śniadania, tym bardziej że po takim wczesnym spacerku człowiek głodnieje ;) no i po takim początku dnia ruszam do codziennych obowiązków :)

    ostatnio, głównie przez ciągłe siedzenie w pracy, zaczęła mi chodzić myśl o innej formie aktywność niż tylko spacery, muszę przyznać że nie mam zbytnio czasu i pewnie to jest wymówka czasami (jak nie brak czasu to wcześniej brak kasy), ale czytając Twoje wpisy blogowe o ruchu właśnie, zresztą inspirujące bo pokazujące że się da jak się chce, stwierdzam że nie mam się nad czym zastanawiać tylko działać, zresztą sama to wiem bo już miałam przygodę z bieganiem oraz chodzeniem na spinning,
    przyznam się że kusi mnie joga chociaż nigdy wcześniej nie miałam z nią nic wspólnego i jakoś tak zawsze wydawała mi się nudna, głupie wiem….

    • Kasia | Droga do minimalizmu 06/01/2016 at 14:23

      Spacer z pieskiem to całkiem porządny początek dnia, można się szybko obudzić :) ja rano piję samą wodę, ale może skuszę się na Twoją wersję, miodu u nas dostatek ;) Szykuję post o jodze w domu już niedługo, więc może skorzystasz ze wskazówek.

      • Anna Sroczyńska 06/01/2016 at 15:32

        ooo to super, w takim razie czekam na ten post z niecierpliwością :)
        co do picia samej wody to ja jej piję przez cały dzień bardzo dużo i już się ze mnie śmieją że tyle hektolitrów wypijam a zwłaszcza w pracy, no ale jak się gada cały dzień to trzeba się nawadniać ;)

        • Kasia | Droga do minimalizmu 06/01/2016 at 15:48

          Maja też wypija mnóstwo wody, chyba więc po cioci to ma ;) Ja też sporo piję, ale teraz w okresie zimowym to głównie herbatki idą w ruch. Robimy cały dzbanek i po chwili trzeba robić następny ;)

          • Anna Sroczyńska 06/01/2016 at 16:03

            oj tak przez ostatnie dni to ja też się przestawiłam na herbatki :)

  • Kasia W | Ograniczam Się 06/01/2016 at 22:46

    Ja pobudzam się ostatnio porannym odśnieżaniem auta :) A tak serio to śniadania są dla mnie kluczowe. Zawsze zdrowa owsianka, własna granola lub jaglanka. Idealnie by było, żeby jeszcze kurier przynosił mi pod drzwi gazetę, bym wdychając zapach świeżego druku mogła przejrzeć newsy z poprzedniego dnia. Staromodna jestem pod tym względem ;)

  • Oszczędnicka 07/01/2016 at 09:44

    Łatwiej napisać, niż wprowadzić w życie :) Od jakiegoś czasu mam problemy z zasypianiem i przez to poranki są tragiczne. Wprawdzie mogę sobie pozwolić na dłuższe spanie i nie gonią mnie żadne pracownicze obowiązki (bo jestem jeszcze na urlopie macierzyńskim), ale jestem na siebie zła jak wstaję za późno. Potem dzień jest taki niepoukładany…
    Ruch rano to moje “marzenie”, ale nie jestem w stanie się przełamać. Taka jestem “zastana” po nocy.
    Jeśli chodzi o moje poranki, to zawsze najpierw wietrzę pokój, a dopiero potem ścielę łóżko. Chociaż ostatnio jestem na bakier z narzutą :P No i śniadanie – podstawa!
    A kawa dopiero po posiłku, bo inaczej nie służy naszemu organizmowi :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 07/01/2016 at 18:55

      Ja też fatalnie ostatnio śpię, więc może coś w powietrzu ;) mam nadzieję, że niedługo Twój sen się unormuje.

      • Oszczędnicka 08/01/2016 at 21:28

        Dziękuję i również lepszego snu życzę :)

  • Tonia 08/01/2016 at 14:51

    Jestem fanką długich poranków. Do pracy mam na 8, wstaję po 6tej. Uwielbiam spokojne picie kawy, pierwsze śniadanie jeszcze w domu i czas na robienie makijażu. Zajmuje mi to około pół godziny, nie spieszę się, słucham radia i powoli budzę do życia. W ostatnie dni nawet cieszyłam się z odśnieżania samochodu. Było mroźno i świeżo, z przyjemnością poskakałam wokół auta i powdychałam poranek.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 08/01/2016 at 17:49

      Ale piękny poranek! Taki optymistyczny początek dnia pozytywnie wpływa na jego resztę. Aczkolwiek ja bym nie potrafiła umilić sobie odśnieżania auta ;)