12 niecodziennych rzeczy

12 niecodziennych rzeczy – styczeń

31/01/2016

Kiedy pod koniec 2015 roku obmyślałam dokładny zarys akcji “12 niecodziennych rzeczy” nie przypuszczałam, że zainteresuje ona tak wielu z Was. Po cichu liczyłam na udział najbardziej aktywnych czytelników Drogi do minimalizmu, a okazało się, że włączyły się również osoby, które wcześniej mojego bloga nie znały. Jest to dla mnie niesamowita radość, że udało mi się Was zainspirować do próbowania nowych rzeczy. Zapraszam do styczniowego podsumowania cyklu 12 niecodziennych rzeczy.

#12niecodziennych – Styczeń

Nowy rok 2016 rozpoczął się dla mnie chorobą, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo wygrzewając przeziębienie w łóżku mogłam w spokoju poczytać, a to naprawdę dość niecodzienne w moim wykonaniu. Tym sposobem błyskawicznie przeczytałam “Minimalizm dla zaawansowanych”, o którym pisałam TUTAJ. Wstyd przyznać, ale już dawno nie czytałam żadnej książki, więc przypomniałam sobie, jaka to przyjemność. (Zastanawiam się nad zainwestowaniem w czytnik ebooków, możecie mi coś podpowiedzieć w tej kwestii?)

Dość niezwykły był też nasz – mój i B. – powrót do “wieczoru z grą”, czyli partyjka w Scrabble. Niestety przegrałam, ale już niedługo rewanż. Mam nadzieję, że kiedy skończy się budowlane szaleństwo będziemy mieć więcej sił na intelektualne potyczki wieczorami.

A post shared by Kasia (@drogadominimalizmu) on

Zupełnie niecodzienna była dla mnie styczniowa przejażdżka komunikacją miejską! Nie wiem, czy takie wyznanie dobrze o mnie świadczy, ale nie ukrywam, że wszędzie poruszamy się samochodem, więc kiedy nie udało się logistycznie rozplanować trasy dwóch osób, jedna musiała przeżyć powrót do przeszłości. Jako studentka cały czas transportowałam się autobusem codziennie pokonując kilkadziesiąt kilometrów. Mogłam więc sobie przypomnieć, jak to jest marznąć na przystanku czy trzymać się kurczowo barierki na zakrętach. Przyglądałam się znanej na pamięć trasie oczami pasażera autobusu, a nie kierowcy auta, porównując obrazy znane z przeszłości z obecnymi. Niewiele się zmieniło od tych czterech lat. Jazda autobusem to jedno, ale po dotarciu na przystanek docelowy musiałam jeszcze pokonać pewną trasę pieszo. Idąc dobrze znaną drogą oglądałam mało estetyczne szyldy sklepów typu “Wszystko po 4 złote”, bary z kebabem, placówki bankowe, zaniedbane kamienice i rozwalone kosze na śmieci. Smutny to był widok i skłonił mnie do refleksji odnośnie polskiego poczucia estetyki, brak szacunku do rzeczy wspólnych i ciągot do taniego badziewia.

A post shared by Kasia (@drogadominimalizmu) on

Z okazji urodzin mąż zabrał mnie na romantyczną kolację na sushi. Było to zupełnie niecodzienne doświadczenie, bo te japońskie cuda jedliśmy pierwszy raz. Jak na pierwszaków przystało zostaliśmy poinstruowani, jak posługiwać się pałeczkami, a na stole wylądował skomponowany specjalnie dla takich jak my zestaw startowy. Muszę przyznać, że byłam zachwycona bogactwem smaku każdej z “roladek”, a sam sposób jedzenia (czyli dokładne smakowanie, przeżuwanie, doświadczanie różnych połączeń smakowych) dał mi do myślenia. Przecież właśnie w taki sposób, powolny, uważny, świadomy, powinniśmy jeść wszystko! Ta wyprawa na sushi zdecydowanie wywarła na mnie największy wpływ z wszystkich doświadczeń w ramach #12niecodziennych i skłoniła mnie do pracy nad uważnym smakowaniem posiłków, nawet tych najzwyklejszych.

A post shared by Kasia (@drogadominimalizmu) on

Wyprawa na sushi nie była jedynym prezentem od męża, bo zafundował mi – na moje życzenie – profesjonalny masaż relaksacyjny. Początkowo miał się odbyć w pobliskim salonie kosmetycznym, ale zmieniły się plany i udałam się na egzotyczny masaż balijski. Przyznaję, że tak naprawdę poczułam się zrelaksowana, kiedy przemiła pani Azjatka skończyła mnie masować. Doświadczenie niecodzienne, ale nie jestem pewna, czy mam ochotę je powtórzyć, a już na pewno nie w tym samym miejscu. Azjatyckie klimaty to jednak nie moja bajka.

Byłam bardzo ciekawa, jak w praktyce sprawdzą się założenia akcji (przeczytaj opis w tym poście). Jestem bardzo zadowolona z efektów – nowe doświadczenia poszerzyły moje horyzonty, skłoniły ku większej uważności, no i przy okazji znowu mam o czym rozmawiać ze znajomymi i rodziną. Poświęcając większość czasu dziecku nie zawsze miałam się czym dzielić z innymi, przygody w stylu “A dzisiaj w piaskownicy…” nie wszystkich interesują, więc odkryłam sposób na to, by nie tylko motywować siebie samą do rozwoju, ale także podjąć ciekawe tematy rozmów.

A czego niecodziennego doświadczyły inne uczestniczki akcji?

Pierwsza na Instagramie otagowała swoje niecodzienne doświadczenie Jula Romanowicz.

Zdjęcie zrobione już po twoim poście, podczas spontanicznego, końcoworocznego wyjazdu do Gdańska, który sprawił mi dużo radości :) w planie więcej niecodziennych rzeczy :) – napisała Jula.

Karolina z Pracowni pod aniołem skróciła włosy, i to jak!

Nie muszę nikomu tłumaczyć się dlaczego to zrobiłam. Chciałam. Dobrze się z tym czuję. Lubię się taką. I wiecie co? Nie boję się zdjąć czapki bo nic nie będzie się elektryzowało ani odstawało.

Moja szwagierka Ania zrobiła coś, czym zainspirowała mnie do zamówienia wizyty u kosmetyczki

Kasiu dzięki Twojemu postowi o akcji 12 niecodziennych rzeczy dziś wreszcie wybrałam się do kosmetyczki na profesjonalne oczyszczanie skóry kwasami owocowymi :) a wybierałam się już od dłuższego czasu tylko ciągle coś było wymówką.

(Też zawsze miałam wymówkę, by nie iść do kosmetyczki. Teraz nie ma zmiłuj się, w lutym się odświeżam.)

Prawdziwa – blog bez bloga zrobiła mnóstwo niecodziennych rzeczy! Sprawdźcie sami.

To, że nie jesteśmy typem ludzi imprezujących hucznie witając Nowy Rok nie jest niecodziennością – coraz więcej osób się do tego przyznaje. Ile jest jednak takich par, które w Sylwestra remontują łazienkę???!!!

MinimalNat odbyła trening z trenerem personalnym! Szczęściara:

Właśnie czekam na trenera… Tyle obaw, tyle strachu, ale… W końcu się odważyłam! Nieźle motywuje ta akcja!

Kasia W z bloga Ograniczam się postanowiła zacząć ćwiczyć jogę.

Nie jest to mój pierwszy kontakt z wykonywaniem asan. Kilka lat temu miałam zwyczaj ćwiczenia prostego układu na rozpoczęcie dnia, w którym witałam słońce i napełniałam się nową energią na cały rozpoczynający się dzień. Tym razem poczułam potrzebę znalezienia czegoś na wieczorne wyciszenie.

Autorka bloga Change Life uczestniczyła w zajęciach fitnessu na trampolinie (nigdy nie słyszałam o czymś takim, a Wy?), a także świetnie bawiła się na kręglach z mężem (więcej przeczytacie TUTAJ).

Od 2 lat się zbieraliśmy i akcja 12 niecodziennych rzeczy pomogła nam się zebrać. Wyszliśmy z Mężem ze swojej strefy komfortu (ja to nawet podwójnie). Fantastyczna, odrestaurowująca zabawa.

Ewa z Przygody Yvette przeniosła prowadzonego od siedmiu lat bloga na własną domenę (gratulacje!).

A zatem – jako pierwszą rzecz zaliczam po prostu podjęcie się wyzwania (#12niecodziennych). Drugą rzeczą całkiem nietypową dla mnie jest zmiana dotycząca bloga. Przez pierwsze siedem lat prowadziłam bloga na bloggerze i zamieszczałam tam zdjęcia prac, które wykonałam (…) W tym roku nastąpiła kolejna zmiana – zaczęłam trochę więcej pisać o sobie. Jest to dla mnie samo w sobie dużym wyzwaniem, na razie dość dziwnie się z tym czuję, ale pierwszy krok już za mną!

Bogusia z bloga Piękno i minimalizm zrobiła sobie masaż bańkami chińskimi.

Przy porządkach znalazłam zapomniane banki chińskie, masaż takimi bańkami działa ujedrniajaco i antycellulitowo. Więc co mi szkodzi zrobiłam już kilka razy w tym miesiącu w ramach akcji 12 niecodziennych rzeczy. (…) Czym jeszcze mogę się pochwalić? Wróciłam do chłodnych pryszniców kończących mycie ciała, mam nadzieję, że jak nadejdzie wiosna to odwzajemni mi się ono ładną, jędrną skórą i lepszą odpornością!

Edyta, autorka bloga Life Simplicity Project, wzięła udział w kursie Masażu Dotyku Motyla. Co to takiego?

Cały masaż trwa około 15 minut, wykonuje się sekwencję konkretnych ruchów. Ważne też, by wykonywać je z sercem. (…) Wyszłam z kursu z wewnętrznym przekonaniem, że świetnie spędziłam ten dzień, zdobyłam nową umiejętność, poznałam i doświadczyłam czegoś niecodziennego.

Mr Guru Limited, męski rodzynek uczestniczący w akcji 12 niecodziennych rzeczy, oprócz tego, że dzięki niej rozpoczął z sukcesem wprowadzać w życie  rytuały tybetańskie, to podjął się czegoś zupełnie zaskakującego.

A, w sumie to dałem się namówić na psychologa rodzinnego, do którego wybieram się z małżonką w najbliższym czasie – to jest niewątpliwie krok milowy dla mnie. Opory były od zawsze podyktowane tym, że po pierwsze stałem na straży przekonania, że nikt nie będzie grzebał mi w głowie, a po drugie co powiedzą inni (tym bardziej w Polsce). Ale ostatecznie pokonałem swoje ego co uważam za rzecz niecodzienną.

***

Fitness na trampolinie, kurs masażu, próbowanie nowych potraw to tylko kilka przykładów zdobywania nowych doświadczeń, poszerzania horyzontów, poznawania siebie, praktykowania uważności. Właśnie do tego wszystkiego motywuje wspólna akcja o nazwie 12 niecodziennych rzeczy. Mam nadzieję, że powyższymi relacjami zainspirowaliśmy Was do podobnych, niecodziennych, niezwykłych działań. Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach, na Facebooku, Instagramie lub wysyłając mi maila na adres kasia@drogadominimalizmu.pl. Pamiętajcie, by zawsze dodawać tag #12niecodziennych.

A co Wy niecodziennego zrobiliście w styczniu?

Przeczytaj także

  • Anna Sroczyńska

    o jej Bratowa zainspirowałam Cię :) fajnie :) ale Ty mnie i tak bardziej otóż spieszę donieść że również spróbowałam sushi i bardzo mi smakowało mimo że jedzenie za pomocą pałeczek nie poszło mi najlepiej ;)

    • Niezle! No my może dzisiaj pójdziemy spróbować sushi w innym lokalu, ale kurs jedzenia paleczkami muszę przejść jeszcze raz :)

  • no ładnie ;) widzę styczniowe szaleństwo! Co ja zrobiłam? Nagrałam mój pierwszy filmik na youtube dla moich czytelników i to było mega wyzwanie, aby stanąć przez kamerą i powiedzieć kilka słów ;) Więc spokojnie mogę sobie to odhaczyć na styczeń :D

  • Witaj Kasiu ponownie! Siedząc sobie przy biurku z kawą i muffinką przeczytałam Twój post i chciałam Ci napisać jedno – bardzo Ci dziękuję za tę akcję. Jest rewelacyjna, teraz we wszystkim co robię jeszcze bardziej niż zwykle dopatruję się różnych “niecodziennych” szczegółów. Ściskam gorąco i pozdrawiam niedzielnie!

  • Ty niecodziennych doświadczeń w jednym miejscu! Świetnie, Kasiu motywujesz!

  • Haha, dobre :) pełna profeska ;)

  • Ach, ja miałam napięty egzaminami początek stycznia i przegapiłam Twoją akcję! Ale kiedy tak sobie myślę, to w styczniu po raz pierwszy po 4 latach odwiedziłam Ikeę i nie kupiłam nic, ponad to co zaplanowałam (2 taborety, jakże magicznie!). Po kilkuletniej przerwie codziennie robię zdjęcia, nie jest już więć to niecodzienne doświadczenie, ale jakże przyjemny powrót do pasji! I pierwszy raz w życiu spróbowałam papaję. O. A w kolejnym miesiącu bardziej się postaram! :)

    • Zdobyłaś całkiem sporo nowych doświadczeń! :) Oby tak dalej. (A papaja dobra?)

      • Hmmm, dla mnie bez szału, ale ja lubię kiedy owoce są słodkie, a papaja mnie pod tym względem rozczarowała :)

  • Co do czytników to ja mam Kindle PaperWhite. Uwielbiam go niezmiernie. Zawsze lubiłam czytać, aż w pewnym momencie przestałam, do biblioteki było nie po drodze, w ksiągarnii kupowałam książki jakoś tak w ciemno i byłam potem niezadowolona, a czytnik cóż umożliwia zakupy online, więc lepiej dobieram książki. Do czytania w innym języku niż polski Kindle jest boski, każde słówko możesz sprawdzić dotykając je. Do podróży PaperWhite jest też świetny, bo ma podświetlenie ekranu, które możesz dostosować, więc podróż ciemnym autobusem już niestraszna. Zakupy z Amazona na Kindle to bajka, klikasz na komputerze i książka sama pakuje się do Kindle po wifi, a książki da się upolować i za mniej niż 1 funta.
    Do polskich książek polecam serwis UpolujEbooka. Do Kindle polecam też okładkę magnetyczną, sprawia, że Kindle się włącza wraz z otwarciem okładki, a do tego daje poczucie książki (tak odrobinkę).
    No i na czytniku na wakacje da się zabarać o wiele więcej książek niż w walizce. Swój z resztą kupiłam po przygodzie z 900stronicowym Murakamim, którego nie mogłam zabrać na wakacje. Jak masz jakieś pytania pytań.
    Niestety nie mam porównania do innych czytników.

    • Dzięki za wyczerpującą recenzję :) Myślimy o Kindle, ale chcielibyśmy go pooglądać na żywo, niestety w żadnym sklepie nie możemy go dorwać na wystawie… Ale czytnik wylądował już na naszej wishliście i po głębszym researchu na pewno jakiś kupimy.

      • Popytaj wśród znajomych, albo bloggerów, może ktoś może ci pokazać swój. Jakbyś była w Krakowie to zapraszam na kawę przyjdę z moim :)

  • A ja zaczęłam ćwiczyć jogę z Adriene, już 2 tygodnie za mną :)

  • #12niecodziennych rzeczywiście motywuje do próbowanie tego, co nowe albo dawno zapomniane :) Czuję się bardzo zainspirowana, by co jakiś czas eksperymentować i nie bać się próbować, nawet, jeśli jestem sceptyczna. Ostatnio nowymi praktykami są dla mnie eko kosmetyki, z którymi zaczynam przygodę. Z pewnością napiszę o tym za jakiś czas na blogu, a tymczasem testuję, czy na pewno mi służą.

  • Nie brałam udziału w akcji, ale zrobiłam w styczniu trochę niecodziennych, nieoczekiwanych, zaskakujących rzeczy. Przeprowadziłam się (z dnia na dzień, całkowicie, od A do Z, to bardzo w moim stylu, ale naprawdę nie planowałam tego, po prostu podjęłam spontaniczną decyzję i to zrobiłam), umówiłam się z latynosem (co jakoś strasznie nigdy mnie nie kręciło i zawsze raczej unikałam, ale stwierdziłam, że raz się żyje i było naprawdę fajnie i wbrew temu co sobie ubzdurałam o facetach z Ameryki Południowej na podstawie stereotypów – przy zachowaniu pełnej równości płci), nauczyłam się grać na ukulele (w jeden dzień; zawsze chciałam; gram na gitarze, trochę się bałam, że ukulele jest zbyt “zabawkowe”, ale okazuje się, że nie jest i daje równie wiele możliwości muzycznych, a w dodatku można je zabrać ze sobą do toalety!).

  • Czytanie w muzeum? Nieźle :)

  • Edyta | LifeSimplicityProject

    Niesamowite jest to, że każda z nas trochę inaczej zrozumiała przesłanie tej akcji. I chyba w tym jej największa wartość :)

    • Najważniejsze, że zebraliśmy wspólnie mnóstwo doświadczeń i podpowiedzielismy innym, co ciekawego można w życiu zrobić.

  • Z małym opóźnieniem, ale zgłaszam swą gotowość do akcji #12niecodziennych. Bardzo podoba mi się ten pomysł. :) Rozumiem, że może być nawet 12 w miesiącu? :) Mój opis styczniowych nowości jest tu: http://pociagdozycia.blogspot.com/2016/02/podsumowanie-stycznia.html
    Pozdrawiam. :)