Oczyszczanie przestrzeni

Technika oczyszczania przestrzeni: ogranicznik

11/12/2015

Jedną z technik, jakie stosuję przy okazji odgruzowywania przestrzeni, jest tak zwany “ogranicznik”, czyli fizyczne ograniczenie miejsca na daną kategorię przedmiotów. O ile możemy ograniczać swoje chciejstwo poprzez zabiegi mentalne i siłę woli (“Nie będę kupować”, “Nie potrzebuję tego”), o tyle ograniczenie fizycznej przestrzeni może zadziałać skuteczniej. Mając zajęte wszystkie wieszaki w szafie albo kupisz nową koszulę rezygnując z jednej starej, albo nie kupisz jej wcale. Mając wypchany po brzegi regał z książkami prawdopodobnie dwa razy przemyślisz zakup następnej pozycji ryzykując albo potrzebą zakupu nowego regału, albo nieuchronnym bałaganem w domu.

Jednym z przyziemnych przykładów zastosowania metody ogranicznika w naszym domu jest zahamowanie gromadzenia foliowych reklamówek, których wcześniej mieliśmy mnóstwo. Mimo namiętnego korzystania z materiałowych siatek przy okazji zakupów zdarzało nam się (i nadal zdarza) pakować zakupy w foliówki. Nie da się ukryć, że czasami są one przydatne, ale nie ma potrzeby gromadzić ich na tony w dedykowanym pojemniku z Ikei. Patent na ogranicznik siatek foliowych podpatrzyłam na Pintereście – opakowanie po chusteczkach:

ogranicznik

Nie dość, że siatki nie walają się po całym domu, opakowanie w miarę ładnie wygląda i można go łatwo schować, to dodatkowo niewielkie gabaryty pudełka wymuszają małą liczbę zatrzymanych foliówek (w praktyce ok. 8). Przykład ten może wydawać się trywialny, ale u mnie działa.

Technika ogranicznika wymaga względnego porządku, a przynajmniej ułożenia rzeczy w logicznych dla nas kategoriach. Kiedyś przeznaczyłam maleńką szufladę na świeczki i tealighty, co wyraźnie pozwoliło mi ograniczyć niewielkie uzależnienie od świec zapachowych. Musiałam najpierw zużyć te z szuflady, by kupić więcej, bo nie miałam gdzie ich gromadzić.

Inne przykłady zastosowania metody “ogranicznika”

  •  Określona ilość wieszaków w szafie sprawi, że kilka razy zastanowisz się nad niepotrzebnym powiększeniem garderoby. Na nową sukienkę, marynarkę, koszulę potrzebny jest wieszak, co oznacza albo zakup kolejnego (co równa się kolejnej wycieczce do sklepu i mnóstwem straconego czasu), albo rezygnację ze starego ciucha. A stare ubrania kochamy, prawda? ;)
  • Umieszczenie przyborów piśmienniczych w jednym niewielkim pojemniku pozwoli na bieżące wykorzystywanie długopisów i ołówków. Dwa razy się zastanowisz nad otrzymanymi gratisami albo zabraniem kolejnego ołówka z Ikei ;)
  • Podziel miejsce w szafce na buty na wszystkich domowników. Jeśli szafka nie ma ułatwienia w postaci szuflad, wydziel w niej przestrzeń (po równo!) za pomocą kartoników albo kolorowym paskiem taśmy washi. Ważne, by fizyczne wydzielenie granicznej przestrzeni było widoczne.
  • Gromadź wszystkie pamiątki w niewielkim pudełku. Ja kiedyś gromadziłam wspominki z każdego roku w osobnym pudle, ale kiedy przejrzałam te pudełka stwierdziłam, że nie ma sensu trzymać aż tyle niewiele już mówiących rzeczy. Ograniczyłam się więc do chowania pamiątek w kopertach z opisem roku. (O moich podpowiedziach, jak zatrzymać wspomnienia, przeczytaj TUTAJ)

Oczywiście, bardzo łatwo zamienić ogranicznik na większy pojemnik, ale… po co się tak oszukiwać? Przecież oczyszczamy przestrzeń dla siebie, dla własnego dobra i to my sami decydujemy się na ograniczenie swojego stanu posiadania. Jeśli chcemy mieć czegoś więcej, to żaden ogranicznik nie pomoże. Ta technika – tak jak sama decyzja o porządkach – wymaga samozaparcia i chęci zmian. Bez tego nie damy rady.

Stosujecie podobne metody ograniczania napływu przedmiotów? Podzielcie się swoimi patentami w komentarzach.

Technika oczyszczania przestrzeni: ogranicznik

Przeczytaj także

  • Ola

    Oprócz tej reklamówkowej, wszystkie zasady stosuję od dawna. Mam w domu drewniany pojemnik na chusteczki, wykorzystam go do tych reklamówek :)

  • Mam bardzo małą szafkę na kosmetyki w łazience, serio nawet nie mieści się tam szczoteczka na zęby i pasta. Tylko minimum kosmetyków do codziennego użytku jeżeli chodzi o pielęgnacje twarzy. To też hamuje mnie przed kolejnymi zakupami.

    Prawda, że dokupiłam szafkę pod zlew, ale po to by móc schować rzeczy do włosów rzadziej używane np. olejek lub krem do depilacji i np. suszarkę bo jej widok na wierzchu już mnie denerwował. Ale w dalszym ciągu te kosmetyki są trzymane w małym plastikowym pojemniku, którego nie mogą przekroczyć;p Sama nie wiedziałam, że takie ograniczniki sobie wyznaczam a jednak.

    Pamiątki? Trzymam w średnim słoju po świecy Yankee Candle, najczęściej mapki z miejscowości w których byliśmy, bilety wstępu, kilka muszelek:) To mi wystarczy.

  • Nie mam co prawda problemu z gromadzeiniemi zbyt duzej ilosci rzeczy, ale takie pomysly na organizowanie przestrzeni/rzeczy sa super, chetnie poszukam wiecej!

  • Bardzo ciekawa idea! Powiem szczerze, że przemawia do mnie, bo to właśnie mala szafa zmusiła mnie do zastanowienia się nad ilością moich ciuchów. Jestem na etapie corocznych porządków i planuje w niektórych półkach zrobić generalny remanent. Podział ich na mniejsze kategorie to świetny pomyśl. :)

  • Mnie wystarczająco ogranicza 30 parę metrów mieszkania, ciągle wyrzucam :) Nie ma możliwości, aby było tu coś, czego nie będę używać, bo każdy skrawek przestrzeni się liczy.

    • Też mieszkamy na 30 metrach, więc wiem o czym mówisz :) aczkolwiek już nie mam poczucia, że walczę o powierzchnię, mamy też sporo wolnej przestrzeni.

  • Marrus

    Kilka lat temu, kiedy przeprowadzaliśmy się, miałam setki rzeczy: ubrania, inne tekstylia, kosmetyki, durnostojki, ale ubrań najwięcej. Nie mogliśmy sobie pozwolić na szafy i dotąd trzymaliśmy rzeczy w kartonach i na przygodnych półkach. I dobrze. Jak pomyślę jakiej wielkości byłyby wtedy szafy na moje rzeczy, gdyby nas było na nie stać, to mam skręt żołądka. Teraz mam mało rzeczy, jeszcze to nie jest capsule wardrobe choć w tym kierunku zmierzam. Dopiero teraz jesteśmy na etapie projektowania szaf i będą one małe, bo obmyślam je jako ograniczniki. Mąż zrobi takie, ile ubrań chcę aby pomieściły. Właściwie będą to głównie komody, bo sprawdziło mi się składanie metodą Marie Kondo, ale również zaprojektowane jako ograniczniki. Metraż mnie nie ogranicza ale wolę mieć metry wolne dla dzieci do biegania niż załadowane meblami pełnymi rzeczy.

    • Super! Ja właśnie przed przeprowadzką planuję ostatecznie ogarnąć szafę swoją, męża i dziecka, żeby nie znosić w nowe miejsce rzeczy zbędnych. Trzymam kciuki za Twoją capsule wardrobe.

      • Marrus

        Dzięki:-) Zazdroszczę, że wejdziesz w nowe tak oczyszczona. Żałuję że nie byłam taka mądra przed przeprowadzką. Wydawało mi się wtedy najzupełniej naturalne żeby zabrać ze sobą kilkadziesiąt kartonów z nieużywanymi rzeczami zwłaszcza że zmienialiśmy lokum na większe. To był dla mnie dowód mojej gospodarności, zaradności życiowej i organizacji (!) No cóż nie ma co ubolewać, trzeba działać, lepiej późno niż wcale.

        • Jasne, że tak. Każdy w pewnym momencie dojrzewa do zmian i zdobywa doświadczenia w swoim czasie. A zmiany można wprowadzać zawsze, nic straconego :)

  • Ogranicznik? Świetna idea! Mnie ogranicza przestrzeń każdej szuflady i pudełka, szczególnie w pokoju dzieci. Zakładam, że nie możemy mieć więcej, niż tam się zmieści, dlatego sukcesywnie przeglądamy zabawki i książki. Domyślam się, że po Świętach (już się boję) będzie kolejny sprawdzian. Pudełko na foliówki? Genialne w swojej prostocie.

    • Czasem dobrze założyć sobie konkretną ilość do ograniczenia. Cieszę się, że mogłam coś podpowiedzieć :)

  • wg mnie to najlepszy sposób na ograniczanie rzeczy. Stosujemy tę metodę w szafie i w całym domu. Jak jest coś nowego to coś starego wypada. Jeśli nie chcemy oddać czegoś starego to znaczy, że nic nowego nam nie jest potrzebne :)