Minimalizm

Pokusy (nie)kupowania

30/11/2015

Pomimo całej determinacji i kilku pomysłów na blogowe wpisy musiałam zmodyfikować wszystkie założenia z powodu awarii laptopa. Planowaliśmy zrobić wielkie czyszczenie dysku, więc zdążyliśmy skopiować ważną zawartość, zanim padł wysłużony wentylator. Już od pewnego czasu mieliśmy ochotę na zakup nowego komputera, ale odkładaliśmy to zgodnie z naszymi nowymi zasadami. Tym razem pokusa była bardzo blisko – nie naprawiać, kupić nowy. Albo naprawić stary, ale na teraz kupić nowy tylko dla mnie – w końcu laptop to moje główne narzędzie pracy (i nie chodzi o blogowanie). Układanie zajęć, korespondencja z uczniami i zleceniodawcami, tworzenie list i zestawień – tego wszystkiego nie da się zrobić tylko na telefonie czy tablecie. Zaczęliśmy więc oglądać modele nowych laptopów, ale ostatecznie zrezygnowaliśmy z zakupu. Na tą chwilę pożyczyłam komputer mamy (który nota bene należał kiedyś do mnie), a B. zamówił nowy wentylator. Gdzieś tam jeszcze z tyłu głowy pozostała chęć zakupu nowego sprzętu, wiecie, zapach nowości, czysta karta, odkrywanie nowych funkcji. Z drugiej jednak strony wiemy, że nowy laptop to zbytek, bo stary bardzo dobrze nam służył, a dość tanio da się go naprawić.

Kilka dni temu postanowiłam pokazać Wam pewne zdjęcie, tylko nie wiedziałam, w jakim kontekście je umieścić. Okazuje się, że bardzo dobrze zilustruje dzisiejszy wpis.

IMAG0208

Zdjęcie sprzed 3 lat. Mój komputer i dwa laptopy B. Śmiejemy się z tego ujęcia, bo mówi wiele o naszym dawnym stanie posiadania, podejścia do technologii i pewnym zbytku, jakim się otaczaliśmy. Przy okazji najnowszej awarii przypomniałam sobie te czasy i tamtą bezcelowość posiadania trzech laptopów dla dwóch osób w jednym domu. Służbowy komputer męża jest mu niezbędny do pracy, ale na użytek domowy wystarczy nam jeden.

Dzisiejsza sytuacja to przykład tego, jak bardzo zmieniło się nasze myślenie dotyczące kupowania. Z jednej strony dzięki racjonalnemu podejściu do oszczędzania możemy sobie pozwolić na większe niezaplanowane zakupy, z drugiej strony staramy się odkładać je w czasie, przemyśleć, ustalić ich zasadność. Kolejny raz dużą rolę odgrywa tu świadomość tego, co nam jest potrzebne, a co nie, jak żyjemy, co lubimy robić, jak wygląda nasz rozkład dnia. Dzięki temu jesteśmy w stanie kupować z głową, by zminimalizować poczucie straty wydanych pieniędzy. Dzięki konsekwentnej pracy nad nawykami zakupowymi udało nam się bezboleśnie wypracować system, który oszczędza nam rozczarowań i ogranicza napływ przedmiotów do naszego otoczenia, które z takim trudem oczyszczamy od tych paru lat. Może dla Was to nic takiego, ale dla mnie samo odkrywanie różnic między tym, jak kupowaliśmy kiedyś, a jak robimy to teraz, jest bardzo satysfakcjonujące. Cieszę się, że jestem świadomym konsumentem i tyle.

Przeczytaj także

  • Też mnie czasem złapie taka chęć na kupowanie. 90% z takich chęci przechodzi po kilku dniach. Cieszę się, że mogę znalazłam Ciebie i inne blogerki, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że to nie mój świr, tylko, że można tak żyć, i że to jest fajne. Bo “w realu” spotykam się raczej z komentarzami spod uniesionych brwi :) To jest nadal takie dziwne, że ktoś woli nie kupić niż kupić…

    • Też się cieszę, że coraz więcej osób zaczyna wierzyć w niekupowanie. Przecież to jest tak samo fajne jak wydawanie ;)

      • To jest fajniejsze :P Oczywiście wszystko w granicach rozsądku :)

        • Dużo fajniejsze! Rany, że ja kiedyś nie zdawałam sobie sprawy z tego, że dreszcz emocji może przejść jak się nie kupi a nie jak się kupi :) Hahahaha, może to jednak jest trochę szalone..

    • O! Wiem dokładnie o czym mówisz, ostatnio tez zderzyłam się z takim środowiskiem. Nie wiedziałam, że ludzie mogą wręcz agresywnie reagować na to, że ktoś woli sobie czegoś odmówić niż zaspokoić swoje zachcianki. Dlatego ten wirtualny świat jest dla mnie ulga i odskocznią, gdzieś są ludzie wyznający te same wartości co ja :)

  • U nas też w domu były 3 komputery jeszcze 5 lat temu, teraz korzystamy z jednego + służbowy mojego męża, mniejszy notebook czy jak to się nazywa leży nie używany, ale chcę go komuś oddać, bo my raczej już nie będziemy z niego korzystać. Pokusy kupowania są szczególnie silne, gdy człowiek jest na dorobku, chce wtedy wszystko to na co nie mógł sobie z różnych względów pozwolić. Ja za to od miesiąca biłam się z myślami o zakupie samochodu i niestety z mężem po części zmuszeni jesteśmy kupić dwa auta zamiast jednego wspólnego, bo nikt nie chce iść na kompromis. Tzn. ja po prostu nie poradzę sobie jeździć tak wielkim autem gabarytowo jak wymyślił to sobie mój małżonek. Nawet teraz w samochodzie który posiadamy “nie czuję” tyłu auta i mam problemy z parkowaniem, co dopiero z combi…

    • Wiem co czujesz, bo też nie umiem jeździć samochodem męża. Mam plan w nowym miejscu zamieszkania przerzucić się na rower, ale muszę więcej trenować :)

      • Wszędzie gdzie mogę chodzę pieszo, często też jeżdżę komunikacją miejską, ale czasami po prostu trzeba wsiąść w samochód i jechać…

  • Nam w domu zalegają komputery stacjonarne, bo teraz wszyscy przerzucili sie na laptopy. Sama tez do niedawna myslam o kupnie laptopa- stwierdziłam jednak, że taki wydatek jest bezsensu.Pokusa ta byla spowodowana tak jak u ciebie, potrzeba naprawy – dokładnie monitora.