Oczyszczanie przestrzeni

Odgruzowywanie – reaktywacja

09/11/2015

Jakiś tydzień temu wróciła mi ochota na odgruzowywanie. Jestem pewna, że wiąże to się z postępami na budowie. Mimo że do jej zakończenia zostało jeszcze wiele czasu, to powoli zaczynamy myśleć nad aranżacją wnętrz i organizacją naszego stanu posiadania. Odgrzebałam więc pudełka ze zgromadzonymi “przydasiami” na sprzedaż i w dość szybkim czasie udało mi się sprzedać kilka niewielkich przedmiotów. Najgorzej idą płyty i książki – niektóre z nich wiszą na OLX od jakiegoś roku i niestety nie znajdują nowych właścicieli skłonnych wysupłać określoną przeze mnie kwotę (poniżej której sprzedaż – szczególnie wysyłkowa – byłaby zupełnie nieopłacalna).

Na szczęście dzięki nawykowi niekupowania w naszym domu zadomawia się coraz mniej nowych rzeczy, a jeśli już coś się pojawia, to jest non stop w użyciu. Niestety są u nas jeszcze miejsca nazywane przeze mnie czarnymi dziurami – pudełka czy szuflady pełne badziewia, z którym nie wiadomo co zrobić. Te czarne dziury czekają na moją mobilizację, ale obawiam się, że takowa przyjdzie dopiero przy okazji przeprowadzki. Bardzo mi zależy, by do nowego domu przenieść tylko to, co rzeczywiście jest nam potrzebne. Weźmy na przykład takie świeczniki-pojemniki na świeczuszki-tealighty. Mam tego trochę i trzymam, bo coś tam, ale zastanawiam się właśnie, kiedy ostatnio zapalaliśmy świeczki. No nie pamiętam kiedy. Mamy taką jedną dyżurną świecę, która od czasu do czasu jest zapalana głównie dla zapachu truskawek. Albo takie buteleczki po limitowanej wersji Coca Coli. Fajnie wyglądają z jednym tulipanem czy goździkiem w środku, ale oprócz tych buteleczek mam dwa inne małe wazoniki, też dadzą radę tym goździkom.

Mam nadzieję, że do wiosny uda mi się przejrzeć zawartość szafy, w której jest wszystko, pod kątem użyteczności znajdujących się tam przedmiotów. Czy ktoś z was nie potrzebuje pendrive’ów albo breloków na jakąś loterię fantową? Chętnie oddam, bo nie mam co z takim małym zbiorem zrobić. Mam też sporo pustych ozdobnych pudełeczek, jakichś kart lojalnościowych, pełno cudów wianków. Kto by pomyślał, że w tak małym mieszkanku osoba, która aspiruje do miana “minimalisty” potrafi zebrać aż tyle bzdur. Najchętniej wyrzuciłabym wszystkie niepotrzebne pierdoły, ale czuję dużą odpowiedzialność za te rzeczy i nie mam serca wrzucić ich do kontenera ot tak po prostu. Im więcej czasu poświęcam na odgruzowywanie, tym bardziej dociera do mnie świadomość tego, że łatwiej jest coś kupić niż później się tego pozbyć. Patrząc na te zgromadzone w pudełkach niepotrzebne już rzeczy nie mogę się nadziwić, że mimo nieużywania straciłam na nie tyle czasu i energii (układanie, przekładanie, mycie, poszukiwanie kupców, wysyłanie…). Z odgruzowywania wynika bardzo ważna nauka – by kolejne zakupy były dokładnie przemyślane.

Przeczytaj także

  • Magda K-ska 09/11/2015 at 18:48

    Właśnie ta odpowiedzialność za rzeczy jest straszna. Miałam taki problem z porcelaną. Jako dziecko i nastolatka zbierałam porcelanowe figurki, jak zdecydowałam się je wyrzucić to uzbierały się dwa pudełka po pampersach (132szt. czyli te duże) i nie mogłam ot tak wyrzucić ich na śmietnik. Uratował mnie charity shop, tam oddałam i wiem, że przynajmniej ktoś z tego korzysta:)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 10/11/2015 at 10:54

      My też już dawno oddaliśmy sporo przedmiotów do Sklepu dobroczynnego, ale to, co zostało to są takie pierdoły, że nie mam serca ich wciskać komukolwiek… No zobaczymy, może na coś wpadnę.

      • disqus_TEDIsvII1h 12/11/2015 at 08:12

        Takie rzeczy ja, niestety, wywalam. Zazwyczaj nikt tego nie chce wziąć nawet za darmo, więc nie bardzo istnieje inna opcja. Na swoje usprawiedliwienie powiem tylko, że wiele z takich drobiazgów dostaję sama za darmo i wcale o nie nikogo nie proszę: a to dzieci przywloką jakieś gratisy z jakiejś imprezy, a to teściowa obdaruje ich promocyjnymi breloczkami, a to jakieś smycze gdzieś dostaną. Jednak moja przestrzeń jest zbyt cenna, żebym miała gromadzić takie badziewie.
        Maga

  • BogusiaM 09/11/2015 at 20:44

    U mnie też kolejne odgruzowania. Wszelkie świeczniczki poszły już dawno do kosza, właściwie postawiłam je w worku obok, gdyby ktoś chciał z nich skorzystać. Pozwalam sobie na świece YC czy WW w słojach – słoje po zużyciu używam do przechowywania herbaty, kawy czy innych kuchennych artykułów. Ale staram się nie kupować jednocześnie kilu słoi tylko jeden – dwa zależy od pory roku, jak kupiłam ostatnio duży, bo bardziej wydajny to zostało mi jeszcze 1/3 grejpfrutowego, ale teraz ten zapach prawie nie wyczuwalny przy obecnej aurze więc kupiłam drugą dużą świecę, tamta poczeka do wiosny:)

    Co do płyt i książek, u Kasi Tusk na blogu widziałam wzmiankę o portalu wiewiórka, która skupuje tego typu rzeczy i ja właśnie tak zamierzam się rozstać z niechcianymi płytami. Szkoda, że nie wiedziałam o tym jak pozbywałam się ubrań, bo na produkty są minimalne limity, co do ubrań to 12 kg, a tyle już na pewno nie uzbieram.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 10/11/2015 at 10:55

      Bogusiu, dziękuję za informację o Wiewiórce, już się zarejestrowałam i może skorzystam, jak tylko rozkminię, jak to dokładnie działa ;)

  • Klaudia Jaroszewska 09/11/2015 at 21:32

    październik był dla mnie takim miesiącem na porządki :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 10/11/2015 at 10:56

      No proszę, może to sprawka jesieni i pogody za oknem, że aż tak nam się chce sprzątać? :)

  • Kasia W | Ograniczam Się 10/11/2015 at 09:59

    Kochana, a może masz w okolicy coś a la Babi Targ albo innego typu targ różności, w którym mogłabyś wziąć udział? A może masz czas i ochotę zorganizować coś na przykład wyprzedaży garażowej? Wiem, że uczniowie/studenci bywają chętni do uczestniczenia w takich tanich wyprzedażach. Ja w tym celu raz na jakiś czas robię wymienianki – były już dwie edycje i pozbyłam się całkiem sporej ilości niepotrzebnych ubrań. A jeśli Ci nie szkoda, to może po prostu wystaw je na OLX z opcją ‘za darmo’ – u mnie to też się sprawdza.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 10/11/2015 at 10:58

      Jasne, brałam udział już w kilku wyprzedażach garażowych i na dzień dzisiejszy nie mam info o żadnej w okolicy. Wystawiam sporo rzeczy za darmo na OLX, ale są też takie przedmioty, które są praktycznie nowe albo w idealnym stanie i mimo wszystko chciałabym odzyskać za nie chociaż część pieniędzy. Niestety, ostały się takie totalne pierdołki, których mi szkoda komukolwiek wciskać…

      • Oszczędnicka 11/11/2015 at 19:50

        Dziewczyny, a skąd dowiadujecie się o takich wyprzedażach/targach/wymiankach etc?

        • Kasia | Droga do minimalizmu 12/11/2015 at 08:12

          Miałam okres intensywnych poszukiwań takich eventów po prostu w sieci, czasami dowiaduję się pocztą pantoflową. W Warszawie jest dużo cyklicznych wyprzedaży garażowych, zobacz tutaj: https://www.facebook.com/WyprzedazGarazowa/?fref=ts

          • Oszczędnicka 13/11/2015 at 20:21

            ehh w Warszawie, w Warszawie wszystko jest :) w dużych miastach zawsze łatwiej z takimi spotkaniami. A w mniejszych chyba samemu trzeba zorganizować :)

          • Kasia | Droga do minimalizmu 15/11/2015 at 09:34

            To fakt, mam jednak nadzieję, że ta moda w pewnym momencie trafi do mniejszych miejscowości. Dwa lata temu wystawiałam się np. w Pyskowicach, a to przecież niewielka miejscowość. Fakt, że odwiedzających było niewielu, ale cykliczność wyprzedaży na pewno przyciągnie więcej ludzi.

  • J | mojawyprzedaz.blogspot.com 11/11/2015 at 18:52

    U mnie jeszcze sporo zostalondo odgruzowania. Ze sprzedaza ciezko. Natomiast z wydaniem nie mam problemu. U nas w pracy organizujemy szafe na wymiane 2 razy do roku. Mozna przyniesc nie tylko ubrania, ale rozne gratki tez. Co nie znajdzie nowych wlascicieli, jedzie do Caritasu.

  • zerostresu 12/11/2015 at 20:42

    Warto myśleć przed zakupem.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 15/11/2015 at 09:42

      Wiesz, czasami to nawet nie jest kwestia zakupów, bo sporo z tych bzdurek to prezenty albo “gratisy” namiętnie dodawane w ramach promocji czy kampanii marketingowych.