Minimalizm

Nagły brak czasu

22/11/2015

Ostatnio nie narzekałam na brak czasu, a szczerze mówiąc nigdy nie miałam poczucia, że doba jest za krótka. Odkąd jednak podjęłam się nowej pracy oddałabym wszystko za kilka dodatkowych godzin dnia. Teoretycznie jest tak, że im człowiek ma więcej zajęć, tym jest bardziej zorganizowany, ale moja organizacja czasu kuleje. Nie mam czasu pisać bloga, nie mówiąc nawet o czytaniu książek czy oddawaniu się niemyśleniu. Po pracy na uczelni chwilkę odpoczywam, a potem układam albo sprawdzam kolokwium, przygotowuję nowe zajęcia, a dopiero później czytam Mai, oglądamy bajeczki i śpiewamy. Wieczorem z mężem mamy kilka godzin dla siebie, ale szybko chce mi się spać i taka to robota.

W dniu wolnym od uczelni pogrążam się w roli mamy dziecka wymagającego uwagi i ciągłej aktywności. Kiedy tylko zasiadam z zamiarem spisania pomysłu na nowy blogowy wpis ciągnie mnie mała rączka albo jej właścicielka domaga się wzięcia na kolana i puszczenia Świnki Peppy. Gdzieś między wolne chwile chcę wrzucić trochę ruchu, ale niestety regularna praktyka jogi też została w tyle, bo często muszę wybierać pomiędzy ćwiczeniem ciała a zjedzeniem obiadu. Jesienna pogoda i szybko zapadający zmrok nie pomagają mi w ogarnięciu tego, co nieogarnięte.

Chciałabym “jak za starych dobrych czasów” usiąść, upajać się dobrą herbatą, pogrążyć się w pozytywnych myślach, obecnie jednak wydaje mi się to awykonalne. Wiem, że życie wielu osób od dawna wygląda podobnie, ale dla mnie to nowość i przyznaję, że nie przychodzi mi łatwo przystosowanie się do nowego rozkładu dnia. Wolę pisać w dzień, ciemność za oknem zupełnie mnie nie inspiruje, a co więcej – chęć nadążenia za wszystkim strasznie mnie rozprasza, nie umiem zebrać myśli i skupić się na tym, co trzeba zrobić TERAZ. Myślę więc, że jest to idealny moment na wdrożenie wszystkich tych porad z blogów o życiu w stylu slow czerpiąc częściowo też z moich własnych doświadczeń. Moje główne pytanie jednak brzmi: z czego zrezygnować, skoro chodzę do pracy, jak każdy, jak większość zajmuję się domem, opiekuję dzieckiem i gdzieś tam jeszcze doglądam budowy? Nie wydaje mi się, żebym miała za dużo zajęć, a jednak brakuje czasu na dłuższą praktykę jogi czy lekturę zaległych książek. Czy jedynym wyjściem z sytuacji jest wstawianie wcześniej niż obecna 5.45 i ogarnięcie zaległości w tej porannej ciszy? Nie zaszkodzi spróbować.

jezioro

by Łukasz Dec

Przeczytaj także

  • jamaska 22/11/2015 at 20:25

    O nie, 5:45 to horror jakiś. Tak się nie da żyć :D

  • zerostresu 22/11/2015 at 20:53

    U mnie im więcej zajęć, tym bardziej jestem zorganizowany. To działa w taki sposób, że musimy wykonać zaplanowane zadania danego dnia, dlatego też jesteśmy aktywni i ciągle działamy. Kiedy mamy mało rzeczy do zrobienia wydaje się, że mamy na to dużo więcej czasu, a czas ucieka przez lenistwo/odkładanie na potem/chwilę, a jednak nie robimy tego wcale. Wtedy uświadamiamy sobie, że straciliśmy czas i nic nie zrobiliśmy.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 23/11/2015 at 17:14

      Zgadzam się, ale mimo wszystko mając więcej czasu ma się poczucie, że jest się jakby mniej zajętym…

  • BogusiaM 22/11/2015 at 22:01

    Nie śpiesz się tak, sen też jest ważny. Ja bym przezimowała, starała się przygotować jeden post na tydzień, a ewentualny wolny czas poświęciła na ćwiczenia. A jak nadejdzie wiosna i dzień będzie dłuższy odżyjesz;P Pewnie też do tego czasu już lepiej się zorganizujesz, wdrążysz w ten rytm. Ale teraz nie zapominaj o sobie, bo nie ma się co przymuszać i przemęczać;)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 23/11/2015 at 17:18

      Dziękuję kochana. Powiem Ci, że nawet dzięki temu, że napisałam ten post nagle się zmobilizowałam do ogarnięcia ważnych spraw :)

  • Agnieszka Kulawczyk 23/11/2015 at 08:47

    Zgadzam się z BogusiąM, teraz trzeba być dla siebie dobrą :) Wiosną jest zdecydowanie łatwiej :) a może poproś męża, żeby posiedział z córeczką 2 razy w tygodniu, a Ty w tym czasie będziesz mogła oddać się jodze? A może zapisz się gdzieś na jogę, zostaw rodzinkę samą na 1,5 godzinki i idź na zajęcia? :)
    Jak miałam zjazdy w prawie każdy weekend, pracę magisterską do pisania, w tygodniu pracę na pełen etat, 3 razy w tygodniu treningi na siłowni i dopiero co uczyłam się prowadzić własne gospodarstwo (końcówka 2014 i 2015 do czerwca), myślałam że zwariuję, ALE mam się dobrze ;) tzn. nie wiem, czy nie wywołało to wpływu na moje zdrowie psychiczne :P (wiesz, czasami płaczę bez powodu, albo jem duże ilości czekolady :D), ale generalnie jest dobrze :P
    Dasz radę Kasiu, tylko pamiętaj o sobie! Maja potrzebuje zdrowej Mamy, pamiętaj! :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 23/11/2015 at 17:20

      Dziękuję, kochana! Oj mąż mi bardzo pomaga przy małej i akurat tutaj nie mogę narzekać – w końcu to on się nią głównie opiekuje podczas gdy ja jestem w pracy. Chyba mam po prostu mały kryzys w związku z tym, że gdzieś tam straciłam kontrolę czasu, ale powoli – m.in. dzięki Waszym komentarzom – się mobilizuję :)

  • Aurinko 23/11/2015 at 11:52

    A może lepiej sobie odpuścić niż kraść cenne minuty ze snu? Niewyspana, zmęczona, raczej nie zrobisz więcej, a na pewno odczujesz mocno. Może chwilę przeczekać i samo się unormuje :)

  • czmiel 23/11/2015 at 12:13

    Nie nie, nie zabieraj sobie wiecej snu. Poszukaj chwil na czytanie gdzies w codziennej podrozy komunikacja miejska (jesli prowadzisz auto moze audiobooki?). Albo… odpusc studentom jedno kolokwium w semestrze? ;)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 23/11/2015 at 17:15

      Oj, chciałabym im odpuścić, ale zgodnie z wymogami uczelni muszę przeprowadzić co najmniej dwa kolokwia w semestrze. Na razie zrobiłam jedno… A studentów mam ok. 250.

  • Maja Sieńkowska 23/11/2015 at 16:29

    Nie wiem, od kiedy pracujesz na uczelni, ale może zwyczajnie potrzebujesz jeszcze trochę czasu na dopasowanie się do nowej sytuacji? Jeśli wcześniej twój dzień wyglądał inaczej, miałaś więcej czasu dla siebie, to nie dziwne, że teraz trudno Ci się odnaleźć. Może warto cierpliwie poczekać, a ułożenie planu dnia będzie intuicyjne.
    Ważne, abyś sama na siebie naciskała. To jest tylko pewien etap, niełatwy, więc odpoczynek i sen są bardzo ważne.
    Trzymam kciuki! :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 23/11/2015 at 17:17

      Dziękuję za wsparcie! Wiem, że potrzebuję czasu, ale trochę się martwię, że już prawie grudzień, a ja nadal nie ogarniam ;)

      • disqus_TEDIsvII1h 24/11/2015 at 10:51

        Cóż Ci napisać? Dla mnie zawsze początek roku szkolnego (pierwsze dwa miesiące) jest trudny. Po wakacyjnej przerwie do normalnej pracy nagle dochodzi transportowanie dzieci do i z placówek oraz ich zajęcia poza lekcyjne. Przez jakieś dwa miesiące zwykle nie mogę się pozbierać i bez przerwy mam wrażenie, że gdzieś gonię. Dopiero później przychodzi rutyna i pewne czynności się automatyzują, a plan tygodnia się ustala. Głowa do góry.
        Na pewno nie rezygnuj ze snu. Ja się już pogodziłam z tym, że na pewne rzeczy (chociażby czytanie książki przez godzinę bez przerwy) nie mam czasu, na pewno nie będę tego robiła kosztem snu, bo i tak nie mam go za dużo.

        • Kasia | Droga do minimalizmu 24/11/2015 at 12:10

          Ja śpię w sam raz, nie narzekam na brak snu, wstawianie 15 minut wcześniej prawdopodobnie nie będzie szokiem dla mojego organizmu, a jest szansa, że nadgonię chociaż w sporcie ;) Mimo wszystko jak to fajnie usłyszeć, że nie jestem sama w moim szkolnym nieogarnięciu :)

  • J | mojawyprzedaz.blogspot.com 23/11/2015 at 20:25

    Ja wprawdzie nie jestem specjalistka od organizacji czasu, ale nie znam sie to sie wypowiem ;) Z tego co czytalam, to pomaga zrobienie listy priorytetow. Ustalenie co jest DLA CIEBIE wazne. Rozlozenie spraw na 3 kupki: te, ktore musza byc zriobione, te ktore moga byc zrobione i te niewazne. Nastepnie nalezy olac 2 ostatnie ;)
    Kasiu, jesli nie oagarniasz to zawies pisanie na blogu. My, czytelnicy bedziemy zawiedzeni, ale jakos przezyjemy. Najwazniejsze zdrowie. Zycze ci przede wszystkim spokojnego snu i zadowolenia z zycia :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 24/11/2015 at 12:12

      Dziękuję! Pozwalam sobie na wdrażanie różnych pomysłów organizacyjnych, zobaczymy. Na razie najbardziej chyba kopa dają mi Wasze komentarze, nie spodziewałam się aż takiego wsparcia!

  • Oszczędnicka 23/11/2015 at 23:14

    Bardzo mnie ciekawi jak się rozwinie ta sytuacja. Ja wprawdzie wracam do pracy dopiero za 4 miesiące, ale czasami się zastanawiam jak to wszystko ogarnę. Dojeżdżam do pracy 140 km… (w dwie strony) na szczęście nie codziennie… Jeszcze nie zdecydowaliśmy czy Junior pójdzie do żłobka, czy raczej opiekunka się nim zajmie…
    Lepsza organizacja pewnie przyjdzie z czasem :)
    Pozdrawiam gorąco na przekór tej pogodzie.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 24/11/2015 at 12:14

      Dziękuję! U nas na razie działa system łączony opieki nad Małą, ale nie wiem, jak długo uda się to pociągnąć, mam nadzieję, że u Was też wszystko się wyklaruje i ułoży w dobrym kierunku.

  • Karolina Mojko 24/11/2015 at 22:30

    Każdy okres w życiu rządzi się swoimi prawami :) Czasami ma się czas na prowadzenie domu, pracę i wychowywanie maluszka ale wiąże się to z tym ,że nie ma się czasu na dodatkowe zajęcia:) i to trzeba zaakceptować. Nie da się być we wszystkich dziedzinach zawsze aktywnym. Nie bez wpływu na jakość spędzania tego czasu. Czas to zabawna wielkość fizyczna, ciągle płynie tak samo ale od nas zależy jak go wykorzystamy.