Różności

Nigdy nie mów nigdy cd.

01/10/2015

Jakiś czas temu przy okazji kolejnego cyklu odgruzowywania naszego mieszkania zajęłam się segregowaniem papierów i dłużej zatrzymałam się przy jednym, okropnie grubym segregatorze opisanym “Materiały do nauki hiszpańskiego”. Kiedy kilka lat temu zrezygnowałam z pracy na uczelni zarzekałam się, że już nigdy nie wrócę do uczenia innych, więc stwierdziłam, że zawartość wspomnianego segregatora może spokojnie wylądować w skupie makulatury. Zostawiłam go jednak na tzw. wszelki wypadek – był to jeden z niewielu przypadków “przydasiów” w podjętym przeze mnie procesie oczyszczania przestrzeni.

Dzisiaj oficjalnie rusza moja firma.

O swoim własnym biznesie myślałam już od dawna, jednak zostawiłam to na czas, kiedy Maja pójdzie do przedszkola. Zdawałam sobie sprawę z tego, że minie bardzo dużo czasu, zanim zdobędę klientów, do czego będę potrzebowała mnóstwo energii. Parę tygodni temu dostałam telefon ze szkoły, która zaproponowała mi przejęcie sporego zlecenia i wtedy moje plany założenia firmy odżyły i nabrały konkretnych zarysów. Otrzymana propozycja była dość niespodziewana i – jak się szybko okazało – dokonała niemałej rewolucji w naszym życiu. Trzeba było totalnie przeorganizować nasze plany, zgrać wszystko czasowo i logistycznie. Sam fakt tej niezapowiedzianej zmiany dał mi niesamowitego kopa, dał i jednocześnie zabrał energię, ale przy okazji wzbudził uśpione pokłady kreatywności. Okazało się, że zostawiony segregator z materiałami może się niedługo przydać.

Przyznaję, że obawiam się powrotu do uczenia po paroletniej przerwie. Pomimo doświadczenia w pracy ze studentami trochę się boję, czy uda mi się znaleźć wspólny język z nie-filologami, czy wdrożę się w nowy dla mnie tryb pracy, czy… Za dużo pytań, za dużo obaw, za mało czasu, za dużo kombinacji. Lubię zmiany, ale tym razem nie byłam zbyt dobrze na nie przygotowana. Mimo wszystko cieszę się, że coś się dzieje, świat się kręci, będą nowe doświadczenia, nowi ludzie. Dzięki temu dużemu zleceniu nie muszę aż tak agresywnie “walczyć” o klientów, tylko spokojnie rozpuszczać wici. Po krótkiej przerwie wracam na rynek pracy i to od razu jako pani prezes ;)

Dwa dni i jeden wieczór w pracy, reszta czasu w roli pani domu – wydaje się, że to bardzo dobra kombinacja dla chcących wrócić do pracy mam. Jestem wdzięczna za tę możliwość, bo mogę mieć coś swojego jednocześnie nie rezygnując z obserwowania postępów dziecka. Zdaję sobie sprawę, że niewiele młodych matek może sobie na to pozwolić, więc bardzo doceniam tę szansę.

Z związku z tym wszystkim całkiem prawdopodobne, że na blogu będzie się pojawiać mniej treści. Będąc zaangażowana w pracę i dom nie znajdę aż tyle czasu na myślenie w minimalistycznych ramach. A może życie znowu mnie zaskoczy i znajdę w nowych doświadczeniach głębię życia w stylu slow? Któż to wie? Zaglądajcie, sprawdzajcie, komentujcie. No i nigdy nie mówcie nigdy.

Przeczytaj także

  • Magda K-ska 01/10/2015 at 20:19

    Super. Gratuluję i życzę powodzenia!

  • Marta / Pani Poczytalna 01/10/2015 at 20:42

    Super :) Dzieje się. Dasz radę na pewno. Uczenie to fajna sprawa. No i faktycznie wymiar rozsądny dla młodych mam

    • Kasia | Droga do minimalizmu 05/10/2015 at 20:04

      Uczenie to nie do końca praca moich marzeń, ale po pierwszym dniu zajęć jestem pełna optymizmu ;)

  • A.| Dama na damce 02/10/2015 at 13:32

    Powodzenia “na nowej drodze życia” :)

  • BogusiaM 02/10/2015 at 20:22

    Ogromnie się cieszę, że Ci się udaje! I trzymam kciuki:) Na pewno odnajdziesz się szybko w nowej rzeczywistości i nie zapomnisz o minimalizmie, tego się nie zapomina jak się już zacznie;p

  • marta 02/10/2015 at 22:13

    super. domyśliłam się że chodzi o życie zawodowe. moim skromnym zdaniem to bardzo dobra decyzja że wróciłaś do pracy. a wymiar czasu pracy akurat by spędzać sporo czasu z dzieckiem a oprócz tego zaangażować się zawodowo. Powodzenia!

  • Pensjonarka 05/10/2015 at 09:54

    powodzenia :) trzymam kciuki!

  • Kasia W | Ograniczam Się 05/10/2015 at 12:26

    Fajna opcja, własna działalność i w dodatku na takich warunkach to jak prezent od losu. Cieszę się Twoim szczęściem i będę ciekawa pierwszych wrażeń “z pola walki”. Kogo będziesz uczyć, zdradzisz? :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 05/10/2015 at 20:07

      O jak mi miło :) Pracuję jako lektor na katowickiej uczelni. Muszę przyznać, że w pierwszym dniu zajęć studenci zdołali mnie przekonać, że przyjęcie tego zlecenia to może nie była najgorsza decyzja ;)

  • Mari 08/10/2015 at 11:55

    Gratuluję firmy!
    A tryb pracy dobrze mi znany. Uwielbiam zajęcia że studentami. Mam nadzieję, że zarazisz pasją do hiszpańskiego.
    Powodzenia!

    • Kasia | Droga do minimalizmu 09/10/2015 at 08:51

      Dziękuję!
      Mnie do uwielbienia dla pracy ze studentami daleko, ale też nie chodzę jak
      na ścięcie jak na początku mojej kariery wykładowcy. Zmiana nastawienia jednak sporo robi.

  • Natalia | minimalnat.com 11/10/2015 at 19:24

    Kasiu- Wielkie gratulacje! Tak sobie pomyślałam, jakie cudowne jest zycie! Ktos dzwoni i nagle spełniamy nasze marzenia! Wspaniale, ze chwyciłaś ta szanse, która dal ci los! Trzymam kciuki za kolejne zlecenia :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 12/10/2015 at 19:08

      Hm, w sumie tamten telefon to nie było spełnienie marzeń, ale początek zupełnie nowego, nieoczekiwane rozdziału, co oczywiście może oznaczać początek spełniania marzeń :)