Minimalizm

Powakacyjna przestrzeń

14/09/2015

Po wakacyjnym zastoju w oczyszczaniu przestrzeni z rzeczy zbędnych udało nam się w krótkim czasie sprzedać lub oddać sporo przedmiotów. Chwilowy chaos powoli oddaje miejsce porządkowi.

Najbardziej ucieszyła nas sprzedaż dotychczasowego wózka. Była to moja najszybsza gotówkowa transakcja na OLX, a pan przyjechał specjalnie spod Krakowa po wymarzony przez żonę wózek. Cena, którą ustaliliśmy była niższa od podobnych ofert, bo bardzo zależało nam na tym, by wreszcie pozbyć się wózka z mieszkania – już naprawdę nie było gdzie go trzymać i tymczasowo wylądował w bagażniku auta. Dzięki wydaniu dalej spacerówki, gondoli, śpiworka i innych dodatków odzyskaliśmy całą dużą półkę we wszystkomającym PAXie, na którą mogło trafić pudełko z zabawkami Mai i parę pudełek stojących dotychczas na wierzchu. Nagle w mieszkaniu pojawiła się nowa przestrzeń.

W międzyczasie do nowych właścicieli trafiło kilka książek, do skupu kilka kilo makulatury, a niedługo oddam dalej dwa segregatory kserówek zbieranych do napisania doktoratu. Doktorat w najbliższym czasie raczej nie powstanie, ale liczę na to, że materiały zostaną mi udostępnione jeśli kiedykolwiek zmienię zdanie. Najbardziej w tym wszystkim podoba mi się myśl, że to, co przez nas nieużywane i zapomniane przydaje się innym ludziom. Życie się zmienia, więc i nasze potrzeby ulegają zmianie. Dzięki skupieniu i obserwacji wiemy, czego używamy, co potrzebne, co zupełnie zbędne. Najgorsze są przydasie, ale na nie też mam metodę: określenie konkretnego celu, do czego dany drobiazg ma się przydać. Kawałek ładnej tasiemki? Przyda się do ozdobienia słoika z własnoręcznie zrobionym dżemem przeznaczonym na prezent. Drewniany nożyk z jednej z knajp? Będzie idealny do wymieszania zaprawy do wypełnienia od wieków czekającej na to dziury w łazience. Jeśli mam plan zatrzymać jakąś pierdołkę, ale nie umiem znaleźć dla niej zastosowania na teraz, po prostu jej nie zatrzymuję. Tych przydasiów może się zebrać ogromna ilość i całe oczyszczanie przestrzeni psu na budę.

Lubię oglądać te wolne miejsca na półkach czy regałach. Oczywiście, od razu pojawia się chęć na wypełnienie tych pustych przestrzeni, ale nie, niech sobie będą. Nasze otoczenie też musi oddychać.

Przeczytaj także

  • BogusiaM 14/09/2015 at 13:58

    Właśnie jestem na etapie wystawiania rzeczy na olx ale to taka mozolna praca!

    • Kasia | Droga do minimalizmu 15/09/2015 at 09:38

      Fakt, bywa mozolna, ale potem już nabiera się wprawy ;) Co zauważyłam to to, że nie warto poświęcać zbyt wiele czasu na dokładny opis – i tak się okazuje, że niewielu go czyta i pojawia się “sto pytań do” ;)

      • BogusiaM 18/09/2015 at 12:52

        A sprzedawałaś na olx ubrania? bo ja wystawiłam właśnie część takich co wiesz, szkoda mi wyrzucić do kosza “caritas” chociaż prędzej czy później tam wylądują… Ale odzewu brak, pomimo, że ceny bardzooo niskie.

        • Kasia | Droga do minimalizmu 18/09/2015 at 17:35

          Sprzedawałam tylko ubranka dziecięce, ale to trochę inna sytuacja. Mam nadzieję, że jednak Twoja sprzedaż szybko ruszy.

          • BogusiaM 19/09/2015 at 19:35

            No tak, dzieciaki szybko wyrastają i to chyba dlatego ludzie chętniej kupują używane.

          • Kasia | Droga do minimalizmu 21/09/2015 at 20:53

            To prawda, dzieci nie zdążą zniszczyć ubranek, a z drugiej strony częściej trzeba je przebierać, więc dobrze jest mieć ubranek trochę więcej.

  • The Natural Minimalism 14/09/2015 at 16:07

    Też muszę się zabrać do takich porządków, bo mam mnóstwo niepotrzebnych mi rzeczy, a komuś mogą się przydać :)

  • jamaska.pl 14/09/2015 at 16:57

    Próbuje sprzedać ciuchy i książki, przydasie upycham po szafkach :P

    • Kasia | Droga do minimalizmu 15/09/2015 at 09:39

      Hehe, ja już nie upycham, bo potem ani nie wiem, gdzie są i w dodatku zabierają dużo miejsca.

  • Pensjonarka 15/09/2015 at 09:42

    staram się mocno ograniczać “przydasie”, ale czasami coś jeszcze się zostawia :)

  • Anna Zumi 15/09/2015 at 09:58

    Ja również, jeśli coś zostawiam to zastanawiam się do czego dana rzecz ma się przydać. Jeśli takiego celu nie ma to oznacza, że najprawdopodobniej jej nie potrzebujemy.

  • akalabor 16/09/2015 at 14:24

    A ja mam pytanie :-) Co z prezentami? Na dnie jednej z szaf mam poupychane w kartonie po makaronie większość drobiazgów jakie nazbierały mi się przez lata. Świeczki, świeczuszki, figurki, książki i inne pierdoły. O ile z rzeczami za które sama zapłaciłam potrafię się jakoś rozstać, to te wszystkie podarki powodują u mnie poczucie winy. Nie mam sumienia wyrzucić czegoś co ktoś dał mi od serca. Jak tutaj sobie radzicie?

    • Kasia | Droga do minimalizmu 16/09/2015 at 18:21

      To też na początku była moja pięta achillesowa, ale to, co mogę poradzić to… odpuścić. Pomyśl, czy Ty chciałabyś, by prezent od Ciebie komuś ciążył? Na pewno nie, więc myślę, że osoby, które podarowały Ci nietrafiony podarek nie miałyby nic przeciwko temu, byś przekazała go dalej, tym potrzebującym. Co więcej, ludzie raczej nie robią kontroli w stylu “Czy akalabor ma jeszcze ten świecznik, który podarowałam jej 15 lat temu?”. Czasem nawet się nie pamięta, co się sprezentowało.

      Z prezentami jest trochę tak jak z pamiątkami (pisałam o tym tutaj: https://drogadominimalizmu.pl/2014/12/jak-zatrzymac-wspomnienia/) Warto zatrzymać tylko te, które mają dla nas jakąś wartość. Jeśli coś nam się nie podoba, nie wzbudza pozytywnych myśli, to nie warto tego trzymać. Można za to poświęcić czas, by znaleźć odpowiednią osobę, którą dana – niepotrzebna nam – rzecz ucieszy.

  • Magda K-ska 16/09/2015 at 21:06

    Mój mąż wreszcie mógł uporządkować swoje papiery, dokumenty, notatki i wszystko co mu się nazbierało ze studiów podyplomowych, tak więc zakończyliśmy etap porządkowania i wyrzucania. Teraz już tylko układamy, każda rzecz dostaje swoje miejsce i mam nadzieję, że już pozostanie tak na dłużej:)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 17/09/2015 at 15:51

      No to gratulacje! :) Oby rzeczywiście tak było i spokój pozostał z Wami jak najdłużej :)

  • Tomasz Nawrot 17/09/2015 at 19:59

    Takie oczyszczanie często bardzo pomaga w codziennym funkcjonowaniu, a oddanie/sprzedanie rzeczy zbędnych jest idealnym rozwiązaniem. Myślę, że raz na jakiś czas potrzeba nam przestrzeni, która z czasem, gdzieś zanika. Warto poszukać zbędnych rzeczy i pozwolić im żyć, gdzieś indziej niż we własnym mieszkaniu.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 18/09/2015 at 09:00

      Tak jest, ale mimo wszystko warto to robić regularnie, a przede wszystkim nie zapraszać do domu nieprzemyślanych zakupów.

  • Mari 21/09/2015 at 19:02

    Mam takie pragnienie wyniesienia z domu części rzeczy, książek itp. Trzeba znaleźć na to czas i odzyskać przynajmniej część przestrzeni. Kłopot z ta odpowiedzialnością za rzeczy, bo należałoby znaleźć na nie chętnych, zainwestować czas, czyli znowu oddać część życia za przedmioty.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 21/09/2015 at 20:49

      Mari, świetna uwaga – inwestujemy czas nawet w to, w co już nie chcemy tego czasu inwestować. Kolejny powód, by tysiąc razy przemyśleć swoje zakupowe nawyki.