Różności

Nigdy nie mów nigdy

28/09/2015

Dzisiaj mija tydzień od mojego ostatniego wpisu. Muszę przyznać, że brakowało mi blogowania, ale niestety, nie miałam na to czasu. Stało się więc to, czego udawało mi się unikać przez dość długi okres. Multitasking, układanie spotkań na zakładkę, robienie kilkunastokilometrowych tras, by złożyć jeden podpis, a wszystko w imię… No właśnie, zdradzę Wam za parę dni. Nie jest to nic spektakularnego, jak np. news o książce Kasi Kędzierskiej, ale to krok, który też wymaga ode mnie wyjścia ze strefy komfortu. Przy okazji decyzja ta łączy się z lekko wyświechtanym hasłem, by nigdy nie mówić nigdy. Więcej napiszę w następnym poście, a teraz znikam, bo na dziś jeszcze trzy zadania do odhaczenia. Kurczę, prawie z dnia na dzień moje życie w stylu slow zamieniło się w fast, a nawet hectic, ale chyba tylko dlatego, że długo tkwiłam w typowej rutynie Pani Domu. Na pewno już niedługo się ogarnę i przyzwyczaję do nowego tempa, a do nowej rutyny powoli wprowadzę dawne rytuały.

Przeczytaj także

  • pani poczytalna 29/09/2015 at 07:27

    Super, trzymam kciuki i kibicuje. Mnie samą też czekają pewne zmiany, jestem ciekawa jak się odnajde

  • BogusiaM 30/09/2015 at 01:50

    Ale mnie zrzera ciekawość:p U mnie też mały zastój, ale mam nadzieję, że efekty sesji, którą zorganizowałam będą tak świetne i wywiad z uczestniczkami, że czytelnicy nie będą rozczarowani długim czasem oczekiwania:p

  • Natalia | minimalnat.com 11/10/2015 at 18:50

    Ja tez powolutku przyzwyczajam sie do nowej rutyny i szukam w niej miejsca dla bloga :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 12/10/2015 at 19:07

      Potrzeba trochę czasu, żeby sobie wszystko ułożyć. Nie ma pośpiechu, nie warto szaleć, wszystko w swoim czasie :)