Minimalizm

Zapomniałam jak kupować

20/08/2015

Przez to całe odzwyczajanie się od kupowania zapomniałam, jak się chodzi po sklepach…

W związku ze zwiększoną aktywnością ruchową postanowiłam kupić sobie nową koszulkę sportową, najlepiej z wbudowanym biustonoszem, tak żeby służyła mi zarówno do biegania, jak i do jogi. Upatrzyłam sobie taką jedną w internecie i postanowiłam przymierzyć w realu. Jednocześnie stwierdziłam, że przydałby mi się jeszcze jeden t-shirt, bo przez te upały i częste zmiany ubrań nie nadążałam z robieniem prania. I tak planowałam dokupić coś do mojej prawie idealnej garderoby w nieokreślonej przyszłości, więc mogłam upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.

Ta zakupowa wyprawa to była porażka. Upatrzonej koszulki oczywiście w sklepie nie było, przymierzałam inne, ale jakoś mi nie odpowiadały. Nawet nie musiałam sobie powtarzać, żeby stawiać na jakość i nie zadowalać się byle czym, po prostu trzymałam się założonej wcześniej idei. Kiedy wchodziliśmy do trzeciego z kolei sklepu, by znaleźć zwykły t-shirt w serek i kolejny raz nie znalazłam tego, czego szukałam, byłam już tak zmęczona, że nie miałam ochoty na kontynuowanie zakupów. Zdecydowałam się jednak wejść do ostatniej sieciówki, którą normalnie omijam z daleka i okazało się, że wśród poliestrowych strojów o udziwnionych fasonach udało mi się znaleźć granatową koszulkę w serek z wiskozy.

Oglądanie ładnych ubrań jest przyjemne, ale czytanie ich składu na metkach już nie. Wiadomo, że nie wszystko może być z bawełny, ale czy wszystko musi być zrobione ze 100% poliestru? No i dlaczego producenci zakładają, że wszystkie kobiety dobrze wyglądają w okrągłych dekoltach? A co z tymi, które chcą optycznie zwęzić ramiona, zmniejszyć biust czy schować wystający brzuszek? Bardzo to frustrujące. Wydaje się, że w dzisiejszych czasach możemy kupić wszystko, a jednocześnie musimy się naszukać, żeby odnaleźć to, co sobie wymarzyliśmy.

Kiedyś mogłam godzinami przemierzać centra handlowe, chodzenie od sklepu do sklepu nie było dla mnie specjalnie uciążliwe. Teraz… wrócę do zakupów przez internet. Odesłanie niepasujących ubrań nie jest aż takie męczące jak wybieranie, przymierzanie, nieznajdowanie tego, co się chce i powtarzanie tych czynności w kolejnych sklepach stacjonarnych. Chodzenie po centrach handlowych to okropny pożeracz czasu i energii. Głośna muzyka i ostre światła to wielki kontrast dla tego, do czego przywykliśmy robić “po godzinach”, czyli spacerów po parku czy picia kawy w kameralnych kawiarenkach.

Całe szczęście, że mam dobry jesienny płaszcz i zimowe buty, bo jak sobie pomyślę, że w najbliższym czasie znów musiałabym zrobić sklepową eskapadę, to robi mi się słabo… Też tak macie?

Przeczytaj także

  • Staram się wychodzić na zakupy jak najrzadziej, ale wiadomo, że jak trzeba to trzeba. Sam teraz patrzę tylko na 100% bawełna czytając metki, bo to jest najlepszy materiał, który uwielbiam. Znajdzie się kilka rzeczy w mojej garderobie, które nie są zrobione z bawełny, ale teraz kupuję tylko rzeczy zrobione z bawełny – bez wyjątków, nawet jak podoba mi się coś, co ma inny skład niż bawełna.

    • Jasne, bawełna to dobry, oddychający materiał, ale znowu bawełna bawełnie nierówna i czasami można się nieźle przejechać na jakości…

  • Anna Sroczyńska

    Kasiu też tak mam, ostatnio kupuje coś już w ostateczność jak musze, bo jak sobie pomyśle że mam chodzić i szukać i przebierać a i tak nic nie wybiore bo nie będzie takie jak chce albo cena nie taka itp, to już mi się odechciewa, dziwne bo niby wszystko jest a tak ciężko znaleźć coś sensownego

  • U mnie to zależy od dnia. I tak najczęściej idę z gotowym planem działania jak Ty, pierw wertuję internet, później ewentualnie idę przymierzyć. Zgadzam się z tymi metkami, to czasochłonne a i odnalezienie czegoś z sensownego materiału graniczy nieraz z cudem. Często robię pierw selekcję pod względem koloru, później kroju, a na koniec zerkam na skład – jeżeli dobry to wiem, że mam szansę na zakup:)

    • Odhaczam podobne punkty przy zakupach, ale bardzo rzadko udaje mi się coś kupić…

      • Też często wracam z pustymi rękoma, ale to nic, nawet czuję wtedy satysfakcję, że lepiej nie kupić nic niż stertę niepotrzebnych rzeczy:)

  • Zgadzam się! To tez przestało mi sprawiać jakąkolwiek przyjemność i efekt takich zakupów jest zwykle mizerny…

  • Miałam ostatnio podobnie – poszłam do galerii – naprawdę potrzebowałam parę sztuk odzieży gdyż najzwyczajniej niektóre z obecnej garderoby już były na tyle zużyte, że wstyd chodzić…
    I co? Galeria pełna sklepów, a ja… nic nie kupiłam. Nic mi się nie podobało, wszystko jakieś takie słabej jakości, nieładne, na jedno kopyto :( Aż trudno (?) to zrozumieć – tyle sklepów, na pierwszy rzut oka – taaaaki wybór, a ja wyszłam z pustymi rękoma. Pierwsza moja myśl: nie umiem już kupować.
    W wolnej chwili odwiedzę pewnie lumpka i zapewne tam szybciej znajdę to co potrzebuję i lepszej jakości i unikalne i niepowtarzalne :)

    • Ja niestety nie umiem kupować w lumpeksach i zawsze zazdroszczę, że ktoś potrafi tam wyłowić perełki, mnie trochę szkoda czasu na poszukiwania, a i trudno mi znaleźć fajne ciuchy w moim rozmiarze…

  • Agata

    Witam
    Chciałabym przedstawić obraz, którego doświadczyłam ostatnio. Pracuję na pasażu w centrum handlowym, dość dużym. W ostatni piątek (dzień przed wolnym 15/08) cały dzień, przez 12h, klienci wywozili z kas pełne wózki zakupów. Ok, pewnie grill, spotkania ze znajomymi, boją się teogo, że jutro zamknięte. Byłam w pracy kilka godzin również w niedzielę (dzień po wolnym 15/08). Obraz ten sam, tylko więcej ludzi, bardziej wypchane wózki. W galerii masa wózków z małymi dziećmi, całe rodziny tłumnie odwiedzają kolejne butiki. I tak się zastanawiam, czy ze mną jest coś nie tak? Mam satysfakcję z nie wydawania. Prywatnie galerie omijam szerokim łukiem. Nie jest to związane z miejscem pracy, wcześniej też tak miałam. Nie potrafię zrozumieć “przejadania” pieniędzy, życia w niedoczasie, żeby te pieniądze zarobić. A wystarczy w wolny dzień położyć się na łące z rodziną i patrzeć na chmurki. Przecież to nie kosztuje, Wystarczy być razem… To tyle mojego żalenia się. Pozdrawiam
    Agata

    • Agato, dziękuję za komentarz. Pewnie nie jest łatwo mając przekonanie do niekupowania oglądać rozbuchaną konsumpcję tak na co dzień, od strony sprzedawcy. Fajnie, że masz takie zdrowe podejście. Pozdrowienia

  • Bycie wymagającym konsumentem jest bardo wyczerpujące, ale trudno z tego zrezygnować. U mnie najczęściej bywa tak, że jednak kupuję coś, nie planując zakupów. W głowie mam listę rzeczy, których potrzebuję. Wiem, ile mają kosztować, z czego być zrobione i jak mają wyglądać. Zazwyczaj gdy umawiam się na spotkanie w jakimś centrum handlowym, zahaczam przy okazji o jeden-dwa sklepy i wtedy udaje mi się odnaleźć pożądaną rzecz. Chociaż też wolę kupować przez internet.
    Druga sprawa, że często już na dotyk umiem odgadnąć, z jakiego materiału jest ubranie.

    • Trzeba być wymagającym, nie ma co iść na kompromisy, bo to zazwyczaj źle się kończy. Ja jeszcze mam kłopoty z oceną jakości materiałów, ale już więcej wiem, na co trzeba zwracać uwagę (szwy, wykończenie, nie tylko sam skład)

  • Zawsze konieczność kupowania ciuchów wprawiała mnie w rozpacz. NIgdy nie lubiłam spaceró po sklepach, tego całego oglądania i przymierzania, mam wrażenie że sklepy różnią się tylko cenami. Od kiedy jest internet większość zakupów odzieżowych, łącznie z butami robię nie wstając od biurka.

  • Ja sobie szyję ubrania i z tego powodu rzadko odwiedzam sklepy z odzieżą. Ale od jakiegoś czasu zaczęłam zauważać, że już jak oglądam jakieś ubrania w sklepie, to kompletnie nic mi się nie podoba. Bo to, co chcę musi być idealnie takie jak sobie wyobraziłam, więc zostaje tylko uszycie.
    Albo wydanie ogromnej sumy pieniędzy na ubrania z wyższej półki, jeansy za 800 zł były jedynymi, które według mnie nadawały się do chodzenia, ale cóż nie dysponuję taką sumą do wydania na ubrania.
    Ale znów zdarza się tak, że sukienka teoretycznie z wyższej półki jakościowej jest uszyta z poliestru.

    Rozpisałam się trochę nie na temat, ale tak po tym wpisie te rzeczy mi się przypomniały.

    • Zazdroszczę wszystkim, którzy potrafią (i lubią) szyć. Kompletowanie garderoby na pewno jest wtedy łatwiejsze.
      Mnie także dziwi, że w sklepie, który uchodzi za “lepszy”, stosunek ceny do jakości woła o pomstę do nieba…

  • Pamiętam mój pierwszy wypad na zakupy ubraniowe po urodzeniu Syna. Miałam kilka naprawdę palących potrzeb, szukałam tych ubrań, choć nie musiały byc idealne – nie znalazłam niczego w całym centrum handlowym. Wracając wstąpiłam do Pepco i nakupiłam ciuszków Dzidziusiowi. Matka-Polka ;)
    Jakość ubrań (i butów!) moim zdaniem od kilku lat poleciała na łeb na szyję.

    • Czyli nie tylko mnie tak się wydaje – jakość ubrań spadła w ostatnich kilku latach. Do tej pory noszę (i lubię) koszulkę bawełnianą z H&M, która ma już prawie 9 lat, a przy okazji porządków w szafie musiałam się pozbyć takiej kupionej kilka miesięcy wcześniej – tak była znoszona…

  • Lotus Eater

    Ja też od dłuzszego czasu omijam centra handlowe. ostatni moj zakup to sandaly przed wakacjami. ale aby nie tracic czasu na chodzenie od sklepu do sklepu, ogladam obuwie w internecie np. na stronie sklepu ccc i jak mi sie cos spodoba ide tylko do tego sklepu po konkretny model obuwia. oszczedzam czas, zdrowie i pieniadze ;) pozdrawiam

    • Teoretycznie to bardzo dobra zasada, ale najgorzej, jeśli w sklepie nie ma interesującego nas modelu (tak, jak to było w opisanym przeze mnie przypadku). A jeszcze gorzej jest, jeśli sklep internetowy podaje dostępność w konkretnym sklepie stacjonarnym, a na miejscu okazuje się, że jednak go nie ma. Tak miałam z moim ślubnym biustonoszem, po który musiałam się wybrać do Krakowa, a w sklepie zaraz po otwarciu okazało się, że jednak nie ma. Ale to już sprawy techniczne ;)

  • Gdy wiem co chcę idę do sklepu. Szukam. Kupuję i wychodze. Nie lubię kupować przez Internet :)

    • Widzisz, ja też wiedziałam, co chciałam, poszłam do sklepu, nie znalazłam, nie kupiłam, więc i wyszłam ;) Kiedyś kupowałam tylko przez internet, ale odkąd ograniczyłam zakupy w ogóle muszę się znowu do tego przyzwyczajać…

  • Ruda

    Zgadzam się z moimi szanownymi przedmówczyniami, że zakupy to męczarnia – tysiące produktów, a nie ma w czym wybierać. Kiedyś zastanawiałam się, czy to to we mnie jest problem, tzn. że nie mam zdolności ładnego ubierania się… W kwestii pojawiającego się pytania: czy wszystko musi być z poliestru? Podpisuję się dwoma rękami – od kilku miesięcy szukam klasycznego, dopasowanego żakietu w kolorze czarnym – nawet po przecenie (prawie 500 zł) w sklepie jedyny, który był dopasowany i ładnie się układał był 100% z plastiku. A Pani ekspedientka powiedziała mi, że teraz to poliester jest inny niż kiedyś i to wysoka jakość.

    • Pewnie rzeczywiście jest tak, że materiały są teraz inne, “nowocześniejsze”, ale poliester to jednak poliester…

  • zdecydowanie też stawiam na zakupy online :) dużo sprawniejsze i szybsze :)
    a czas wolę spędzić z mężem i synkiem :)

  • wioleta giza

    polecam sklep internetowy Tchibo, maja świetne ubrania sportowe, dobre i przyjemne w dotyku materiały.

    • Dziękuję, sprawdzę ofertę, aczkolwiek nigdy nie rozumiałam fenomenu tego sklepu… Ale może jestem uprzedzona.

      • Ruda

        Ja też nie rozumiałam, ale kilka razy weszłam tam wykończona bezowocnymi zakupami w każdym innym sklepie i… kupiłam najlepszą w życiu pidżamę dla męża (sama czasem ją ubieram, bo jest niesamowicie ciepła, ale nie przegrzewa, a potem to samo miałam z pidżamą dla dziecka i jeszcze z innymi ubraniami. Oczywiście mają również dużo śmiesznych rzeczy, tzn. wymyślają potrzeby, aby coś sprzedać, ale ubrania mogę polecić.