Minimalizm

Nie czytam blogów

24/08/2015
jak spędzić dzień offline

Zrobiłam porządki z aplikacjami na tablecie. Nazbierało się tych głupot tyle, że praktycznie żadna apka nie chodziła stabilnie. Po kilkominutowych rozważaniach odinstalowałam Feedly*.

Nie czytam blogów. W rzeczonym Feedly uzbierało mi się ponad 300 postów do przeczytania, a najstarszy miał lipcową datę. Kiedyś głównym powodem, dla którego spędzałam czas w internecie było czytanie wpisów na ulubionych blogach. Teraz mam kilka, na które zaglądam od czasu do czasu, ale nie czekam już z takim utęsknieniem na nowe wpisy. Być może takie wyznanie nie przystoi osobie, która sama pisze bloga z myślą o tym, by ktoś go w ogóle czytał, ale znalazłam się w takim punkcie, że wystarczą mi własne doświadczenia, by zainspirować się do działania. Nie czytam o minimalizmie, bo po tych paru latach upraszczania chyba już wiem, z czym to się je. Nie czytam blogów parentingowych, bo po roku bycia mamą mniej-więcej ogarniam temat. Moda i kosmetyki nie interesują mnie już w takim stopniu jak kiedyś. Gdy tylko mam wątpliwości na jakiś temat, szukam przepisu czy recenzji wpisuję konkretny temat w wyszukiwarkę i zawsze znajdę jakiś odnośnik na ciekawego bloga. Wystarczy.

Nie czytam blogów, czytam książki. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam czas, by spokojnie zatopić się w lekturze. Dzięki temu, że spanie Mai w ciągu dnia uległo poprawie, mogę czytać. Zaczęłam od mojej ukochanej trylogii “U.S.A.” Johna Dos Passosa, którą odkryłam kilka dobre lat temu w bibliotece, a potem kompletowałam przez kilka miesięcy szukając po antykwariatach, bo z niezrozumiałych dla mnie przyczyn nie można jej dostać w księgarniach. Cała powieść opisuje historie zwykłych (i niezwykłych) Amerykanów żyjących na przestrzeni ulubionych przeze mnie lat – począwszy od 1900 roku, kończąc na Wielkim Kryzysie z lat 30. Historie te przeplatane są urywkami z gazet z tamtych lat (i są to moje ulubione fragmenty) oraz życiorysami wybitnych amerykańskich osobistości, które miały wpływ na losy USA z początku XX wieku. No i tak sobie czytam już trzeci, ostatni tom i odczuwam ogromną przyjemność. Nie mam takiego poczucia straconego czasu, które od czasu do czasu towarzyszy mi po  zbyt długim surfowaniu w internecie.

Po internetowym odwyku jakiś czas temu w ogóle ograniczyłam bezmyślne buszowanie w sieci i czas w niej spędzony. Zresztą, ostatnimi czasy w ogóle zreorganizowałam plan dnia stawiając na aktywność sportową i życiową z domieszką tej słynnej uważności. Dzięki tym zmianom o dziwo mam więcej energii do działania, chęci życia własnym życiem. Jakoś tak w ciągu kilku lat z “nolife’a” ewoluowałam do postaci babki żądnej świadomego życia. To nie jest tak, że uważam czytanie blogów za coś złego, po prostu sama już nie znajduję w nich inspiracji do działania. Motywację znajduję gdzie indziej, poza siecią.

Nie czytam blogów, wychodzę na spacer.

 

* aplikacja do czytania blogów na bazie RSS.

 

Przeczytaj także

  • Tomasz Nawrot 24/08/2015 at 09:08

    Dobre podejście i zmiana, ale powiem Ci, że czasami warto zrobić sobie odwyk od Internetu. Osobiście nie odwiedzam więcej blogów, niż te, które posiadam na liście do codziennego czytania – około 20 blogów. Inne odwiedzam, kiedy rzuci mi się w oczy przy okazji coś ciekawego.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 24/08/2015 at 12:14

      20 blogów to już sporo, ja ostatnio zredukowałam do bodajże 10, może 12, a to i tak dość sporo biorąc pod uwagę, że większość aktualizowała się co dwa dni. Można zebrać niezłą listę do czytania :)

  • Elly G 24/08/2015 at 09:37

    Widzę, że jesteśmy na podobnym etapie :) ja korzystam głównie z Bloglovin, ale ostatnio bardzo rzadko w ogóle otwieram tą aplikację, zazwyczaj kończy się na szybkim ogarnięciu tytułów, stwierdzenia “Nic nowego” i wyłączeniu apki. Najulubieńsze blogi oczywiście wciąż odwiedzam, ale wiele z tych, które dawniej ceniłam niestety podupadło, ciągną na “Moja toaletka, edycja piąta, lato 2015”, “Recenzja produktu X i rozdanie ufundowane przez markę” oraz wydawaniu książek :P

    • Kasia | Droga do minimalizmu 24/08/2015 at 12:15

      Kiedyś też lubiłam Bloglovin’, ale ich aplikacja mobilna była straszna, więc przerzuciłam się na wspomniany Feedly. A co do kiedyś ulubionych blogów – masz rację, wiele z tych popularnych stało się komercyjnymi, a mnie to zupełnie nie przekonuje…

  • Kocham Szycie 24/08/2015 at 10:22

    ja chyba się już uzależniłam od blogów, ale tylko takich poruszających kilka moich najulubieńszych tematów. Lubię różne punkty widzenia na dana rzecz. :)

  • Magda K-ska 24/08/2015 at 10:35

    Chyba każdy tak ma, że przychodzi przesyt. Też już nie czytam blogów. Zamiast bloglovin, mam po prostu polubione na fb i jak zainteresuje mnie dany post to czytam, jak nie, przechodzę dalej:)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 24/08/2015 at 12:17

      O, też tak robię, że jak widzę coś ciekawego na FB, to klikam, ale też fejsbuk robi różne chocki klocki z aktualizacjami profili, więc zdarza mi się przegapić całkiem fajne wpisy…

      • Magda K-ska 24/08/2015 at 12:29

        Wiem, dlatego robię tak, że jak już trafię na fajny wpis to przeglądam w tył kilka postów, po tytułach lecę i jak coś mnie zainteresuje to czytam. Ale też ograniczyłam liczbę polubionych stron na fb do tych naprawdę ulubionych, więc rzadko zdarza mi się coś przegapić, bo czytam przynajmniej jeden post w tygodniu na każdym z tych blogów:)

  • Karalajn 24/08/2015 at 14:08

    uwielbiam Cię czytać ;)
    również nie czytuje blogów – mam kilka ulubionych – w tym Twój – a i tak zaglądam bardzo rzadko :)
    i podobnie jeśli potrzebuję info na dany temat – szukam wtedy konkretnie w sieci lub w książkach
    a te czytam na potęgę – aż żal mi że mam tak mało czasu, bo z książkami notorycznie mam tak, że chciałabym więcej i więcej… tylko czasu brak ;)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 25/08/2015 at 08:00

      Ojej, dzięki za miłe słowa! Cieszę się, że mój blog znalazł się w gronie Twoich ulubionych, staram się jak mogę ;) Faktem jest, że na czytanie już nie mam tyle czasu, co kiedyś, ale zawsze coś.

  • BogusiaM 24/08/2015 at 19:47

    Ja czytam, ale nie mam ani jednego którego czytałabym od dechy do dechy. Korzystam z bloglovin ale i tak przeglądam tylko te posty, które przykują moją uwagę – tak jak ten;)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 25/08/2015 at 08:01

      Ha! Udało mi się przykuć Twoją uwagę, to już coś :)

      • BogusiaM 26/08/2015 at 09:49

        Tobie nie będzie ciężko, bo tematy które poruszasz są mi bliskie;) Nawet bardziej od tych wszystkich kosmetycznych od czego sama zaczynałam pisać bloga.

  • Aurinko 25/08/2015 at 11:31

    Ja powoli zaczynam czuć to samo… Moja aktywność na blogach ogranicza się sporadycznych komentarzy co jakiś dluższy czas. Pisanie mojego własnego też jakoś mnie przerosło. Chyba za dużo chciałam, a moze macierzyństwo i nowy dom mnie tak pochlonęły.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 26/08/2015 at 08:06

      Każdy z czasem kieruje się ku własnym priorytetom i dobrze, że stawiasz na dzidziusia i budowanie nowego gniazdka, a nie czytanie blogów ;) Ale dziękuję, że weszłaś tutaj i znalazłaś czas na komentarz.

      • Aurinko 22/09/2015 at 16:35

        Może troszkę się wypaliłam? A może chciałam zbyt wiele od tego bloga?

        • Kasia | Droga do minimalizmu 22/09/2015 at 18:58

          Czasami też nie mam czasu/sił/pomysłów na pisanie, ale myśl o czytelnikach, których znam, kojarzę i wiem, że rzeczywiście czytają, daje mi siłę, inspirację i natchnienie. Trzymam kciuki, by i Twoja wena wróciła.

  • Klaudia Jaroszewska 25/08/2015 at 14:34

    Staram sie wszystko razem pogodzić i czytam gdy mam czas :)

  • www.simplife.pl 26/08/2015 at 11:41

    Też ostatnio złapałam się na tym, że czytam bardzo wybiórczo. Nie da się przeczytać wszystkiego, a prawda jest taka, że przeskakiwanie od bloga do bloga potrafi wessać cały dzień.

  • Natalia | minimalnat.com 27/08/2015 at 20:38

    Przez ostatni miesiąc nieczytania blogów uzbierało sie u mnie ponad 300 wpisów…. I w końcu dzisiaj, dzięki Tobie- usunęłam prawie 50 blogów, które juz nic mi nie daja. A rano, wybierając coś do czytania przy porannej kawie, z przyjemnością będę zaglądać na mojego bloglovina :) Az chce sie powiedziec uffff :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 28/08/2015 at 09:01

      Podziękuj sobie, bo to była Twoja decyzja (a moja niewielka inspiracja). Duża ilość postów do przeczytania zawsze mnie odstraszała, więc wiem, co poczułaś . Teraz na pewno będziesz miała więcej przyjemności z czytania wartościowych blogów.

  • Kasia W | Ograniczam Się 28/08/2015 at 13:21

    To ciekawe, bo w ostatnim tygodniu przeszłam podobną, lekką metamorfozę. Zaczęłam więcej działać niż szperać po internecie. Szyję na maszynie! Co mnie pochłania bez reszty :) I organizuję moją lokalną społeczność, by żyło nam się trochę lepiej. Okrywam, co mi się w życiu tak naprawdę podoba. To całkiem miłe uczucie :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 28/08/2015 at 19:14

      No właśnie widziałam na Insta, że działasz na maszynie. Super sprawa! Sama bym chciała umieć tworzyć takie cuda… Świetnie, że działasz lokalnie, takie inicjatywy to skarb.

  • pani poczytalna 28/08/2015 at 14:22

    A ja bym chciała czytać, a nie mam czasu ;) Nie czytałam nigdy przesadnie dużo, ale teraz czuję, że trochę tęsknię za byciem na bieżąco.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 28/08/2015 at 19:13

      Kochana, już niedługo złapiesz oddech, życzę, by jak najszybciej! Przesyłam serdeczne pozdrowienia dla Ciebie i dzieciaczków.

      • pani poczytalna 28/08/2015 at 21:43

        Dzięki Kasiu :)

  • Marta Roter 28/08/2015 at 20:25

    Zazdroszczę, też chciałabym nabyć umiejętność bycia offline. Blogowy światek jest dla mnie tak atrakcyjny poprzez swoją różnorodność i dawanie mi szans do rozwoju, że dodaje do aplikacji kolejne strony w efekcie po ostatnim tygodniu bez zasięgu odczuwałam duże wyrzuty sumienia i zaniedbania obowiązku bycia na bieżąco z najnowszymi notkami moich ulubieńców, których nota bene było około 80 ! Lubie czytać blogi, uważam że bardzo dużo się dzięki nim nauczyłam ale wolałam czasy kiedy była to dla mnie czyta przyjemność a nie przyjemny obowiązek :) Cóż..szukam dalej złotego środka

    • Kasia | Droga do minimalizmu 05/09/2015 at 16:42

      Złoty środek to lekarstwo na wszystko ;) Czasami też miałam wyrzuty sumienia, że byłam do tyłu z notkami na znajomych blogach, zupełnie niepotrzebnie. Czytać od czasu do czasu jest ok, ale też nie warto popadać w skrajności i cierpieć z powodu nie nadążania z czytaniem. Trzymam kciuki za Twoją blogową optymalizację ;)