Minimalizm

Potrzebne wsparcie

21/07/2015

Zawsze mnie śmieszy, jak mój mąż mówi “Jesteśmy minimalistami”. To, że ten blog nazywa się “Moja droga do minimalizmu” wcale nie oznacza, że rzeczywiście dążę do posiadania minimum, zresztą już o tym pisałam TUTAJ. Minimalizm w kontekście wszystkiego, co opisuję to pewne uproszczenie, a o upraszczanie życia głównie mi chodzi. A śmieszy mnie to, co mawia B., bo jakoś tak wyszło, że dążenie do minimalizmu obrałam ja, a mąż po pewnym czasie i dokonanych obserwacjach, że upraszczanie się sprawdza, po prostu dołączył do moich starań.

Jestem przekonana, że sama, bez wsparcia mojego męża, nie byłabym w stanie doprowadzić naszego życia do tego etapu prostoty, na jakim jesteśmy w tej chwili. Wspominałam o tym, że B. jest chomikiem, ale też chwaliłam go za zrobienie porządków w swojej szafie. Powoli razem ze mną zmienia sposób myślenia na temat wydawania pieniędzy czy kwestii posiadania, dlatego w ostatnich postach stosuję formę “my”, bo to już nie tylko ja upraszczam nasze otoczenie, ale też mój mąż dba, by znowu nie wkroczyły weń komplikacje. Razem stoimy na straży wydatków i listy życzeń, razem jeździmy na wyprzedaże garażowe czy wystawiamy przedmioty na OLX. Obydwoje dopracowujemy plany budowy i urządzenia domu, by w gąszczu chciejstwa nie zatracić głównej idei, jaka nam przyświeca przy tym projekcie, czyli PROSTOTY.

Myślę, że nie byłabym w stanie z sukcesem ograniczyć przedmioty w naszym domu czy zerwać z przywiązaniem do nich, gdyby mój mąż nie zaakceptował tych idei. Nie wyobrażam sobie pozbywać się książek, kubków czy nadmiaru ręczników, gdyby B. zaczął znosić do domu narzędzia, długopisy czy kable. Z drugiej strony od czasu do czasu potrzebuję hamulca, by nie popadać w ekstremum, we wszystkim przecież należy zachować umiar.

Mamy naprawdę bardzo fajne życie, bo oboje pracujemy nad tym, by było fajne. 

Przeczytaj także

  • BogusiaM 21/07/2015 at 16:16

    Mój mąż docenia wiele moich pomysłów i uproszczeń, na szczęście nie znosi do domu bibelotów, ale do elektroniki ma niestety słabość:/ Cały czas próbuje go namówić na sprzedaż move’ów od playstation bo z nich nie korzystamy, ale na razie nie daje za wygraną…

    • Kasia | Droga do minimalizmu 21/07/2015 at 19:08

      No faceci i elektronika to temat rzeka. Na całe szczęście B. mimo informatycznych zainteresowań nie jest gadżeciarzem.

      • BogusiaM 21/07/2015 at 20:27

        Szczęściara!

        O dziwo, nie wiem co się stało usiadł i robi porządek z płytami;p

    • Alicja 22/07/2015 at 07:45

      Mnie mój luby namawia żebym sprzedała move’y, bo też ich nie używamy :P Ale za to ostatnio sprzedałam mega pakę jego sprzętów do komputerów, których już nie potrzebował. Niestety, nawet jednej wolnej półki nie uzyskałam po pozbyciu się tego wszystkiego.

      • Kasia | Droga do minimalizmu 22/07/2015 at 08:08

        No właśnie czasem jest tak, że wydaje nam się, że oddając/sprzedając/wyrzucając powinniśmy odzyskać dużo wolnego miejsca, a potem się okazuje, że tak nie jest. Zastanawiam się, dlaczego, czyżby udało nam się naginać prawa fizyki? ;)

        • Alicja 22/07/2015 at 08:21

          Ja to nazywam Tetris’em w wersji dla dorosłych :) Ale teoria o naginaniu praw fizyki też mi się podoba :P

  • Tomasz Nawrot 21/07/2015 at 17:39

    I to nazywa się wspólne pokonywanie trudności w dochodzeniu do minimalizmu.

  • Karolina 22/07/2015 at 00:08

    Właśnie mój ukochany to jest urodzony minimalista :) Podziwiam, że to może przychodzić z taką łatwością. Ja nie jestem taka mobilna :P

    • Kasia | Droga do minimalizmu 22/07/2015 at 08:10

      Właściwie B. został wychowany w większym stopniu posiadania mniej niż ja, więc tak de facto rzeczy, których się pozbywamy są w większości moje, bo on nie ma aż tak dużo, ale oboje mamy chomicze nawyki ;)

  • Natalia | minimalnat.com 23/07/2015 at 11:16

    Słucham ostatnio namiętnie Dave Ramsey’a, guru od oszczędzania, i chyba we wczorajszej audycji dodzwonił się mężczyzna, który sam, przez trzy lata próbował spłacić długi swojej rodziny. Jego żona przyłączyła się do niego po trzech latach i razem, z jej wsparciem, w ciągu trzech lat spłacili pozostałe 70 % swojego zadłużenia. Takie historii można mnożyć, nie tylko w przypadku tych mówiących o oszczędzaniu, ale o minimalizmie też. Twój przykład pokazuje, jak ważne jest wyznawanie tych samych wartości przez małżonków, dzielenie się ideami i pomysłami. Razem możecie więcej :)