Proste życie

O samorozwoju

04/06/2015

Ci z Was, którzy śledzą mnie na Instagramie albo przeczytali wczorajszy newsletter, wiedzą, że nie umiem jeździć na rowerze. Nie wstydzę się do tego przyznać, bo przecież nie trzeba umieć wszystkiego, a poza tym już pisałam o mojej wcześniejszej awersji do sportu (przeczytaj TUTAJ). Jako dziecko szybko się zniechęcałam, jeśli tylko coś mi nie wychodziło, porzucałam to na zawsze. Tak było i z rowerem – mimo kilku ambitnych podejść nie zdołałam posiąść sztuki utrzymywania równowagi na dwóch kółkach.

W tym roku – głównie zachęcona postępami w jodze – się zawzięłam i mimo, że nie robiłam noworocznych postanowień, to postawiłam sobie jako zadanie nauczyć się jeździć na rowerze. Nie wiem, czy złapię bakcyla, ale ma to aspekt praktyczny – kiedy już zamieszkamy w małym białym domku, chciałabym zrezygnować z przemieszczania się po mieście samochodem. Zanim jednak do tego dojdzie mamy w perspektywie wrześniowe wakacje nad morzem – tam już chciałabym wykorzystać umiejętność jazdy na rowerze, by móc w pełni cieszyć się urokami polskiego wybrzeża.

Moje kolejne, ale pierwsze w dorosłym życiu, podejście do nauki jazdy na dwóch kółkach miało miejsce tydzień temu – trochę sobie przypomniałam co i jak, ale to była taka pierwsza lekcja na oswojenie przeciwnika. Lekcja druga, dzisiejsza, zakończyła się niemałym sukcesem – po tylu latach nauczyłam się samodzielnie startować, przejechałam nawet kilka razy dłuższe odcinki prostej trasy i jestem naprawdę bardzo, bardzo zadowolona. Ot, takie małe radości, bo wiecie, coś mi zaczęło wychodzić, nie mam nawet powodu, by się zniechęcić. Przypominam sobie pierwsze praktyczne zajęcia nauki jazdy samochodem – też tak kurczowo trzymałam kierownicę, wykonywałam nerwowe ruchy. Porównuję tamten etap z moim obecnym stylem jazdy, tak daleki od ślimaczego tempa. Tłumaczę sobie, że dzięki praktyce wkrótce będę wesoło śmigać na upatrzonej holenderce.

Przede mną jeszcze długa droga, by swobodnie poruszać się na rowerze, ale cieszę się, że udało mi się pokonać strach, ten dziecięcy strach przed podniesieniem nogi z podłoża, strach przed prędkością, utratą równowagi, przeszkodą na drodze. Zawsze byłam ostrożna i bojaźliwa, więc odkrywam nową siebie – może nie bardzo odważną, ale potrafiącą z uporem dążyć do postanowionego celu. Wiem, że to blog o minimalizmie, dążeniu do prostoty, ale przecież potrzeba odwagi i uporu, by wprowadzić w życie nową jakość, nowe, proste zasady, zawalczyć z wewnętrznym chomikiem, umieć pozbyć się złej energii czającej się w przedmiotach, wydarzeniach, ludziach. Pamiętacie mój post, w którym nawoływałam “Zacznij teraz“? Sama musiałam zacząć już, nie mysleć “No, kiedyś nauczę się jeździć na rowerze”, tylko “Mężu drogi, jutro wypożyczamy rower i uczę się jeździć”. Czasem warto zacząć już, żeby wprowadzić pozytywne zmiany do swojego życia.

Lekcja druga zakończona sukcesem :) #rower #bike #bicycle #lifelonglearning #paski #stripes #uczęsię #nextbike #3stawy #trzystawy

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kasia (@drogadominimalizmu)

Przeczytaj także

  • Anna Sroczyńska

    no i pięknie :) brawo :)

  • Najważniejsze, to się przełamać. Powodzenia dalej! :)

  • Maciej Socha

    Gratulacje siostrzyczko :) Przy okazji również dzięki za Twoje słowa, które pomogły mi w pewnej ważnej kwestii.

  • Gratuluję jeszcze raz i życzę Ci zakochania się w rowerze tak jak ja go kocham :) to dobry przyjaciel, który odwdzięcza się na każdym kroku (albo każdym kilometrze:)), od kilku lat jeżdżę sezonowo do pracy rowerem, w zeszłym roku jeździłam też w zimie (bo była łagodna i bez śniegu:) teraz mam przerwę ze względu na ciążę, ale strasznie tęsknię i z pewnością w przyszłym roku wrócę na 2 kółka :) w miejskich korkach to wygoda, z pogodą też można sobie poradzić – jak kiedyś będziesz potrzebowała to mogę Ci polecić kilka rzeczy, żeby nie obrosnąć w gadżety, ale nie wyglądać po porannej podróży do pracy jak po wojnie :)

    • Super, dziękuję za wsparcie! Będę pamiętać i na pewno do Ciebie się zgłoszę, jak już nabiorę wprawy :)

  • Gratuluję! :) Rower to super sprawa i życzę być go pokochała. :)

  • Wow! To już wszystko jasne. Myślałam, że odświeżasz sobie umiejętność jazdy na rowerze a ty się uczyłaś jeździć. Chylę czoła bo wiem, ze to trudne (ja uczyłam się jeździć na nartach – bezskutecznie! )

    • No nie jest lekko, ale na razie szło mi dobrze, więc wiem, że po prostu muszę zawalczyć z wewnętrznym strachem i powinno jakoś pójść ;) No i kondycja, muszę jej trochę nabrać, bo nawet po tych kilkunastu metrach, które udało mi się sprawnie przejechać złapałam zadyszkę…

      • Trzymam kciuki! Mam nadzieję, że polubisz jazdę na rowerze, ja uwielbiam :)

  • Podziwiam Cię za to,że się przyznałaś do braku umiejętności jazdy na rowerze. Albo nie – za to, że nie czujesz się tym zawstydzona i że próbujesz to zmienić. Bardzo inspirująca postawa!

    • Dziękuję! Nigdy nie byłam typem, który by coś próbował zmienić w swoim życiu, teraz przyszedł na to czas, a przede wszystkim ochota na zmiany.
      Nie umiem też pływać, ale to już nie jest takie oryginalne ;)

  • Alicja

    Brawo! Gratulacje. To teraz kolej na następne wyzwanie :) Masz już jakieś?

    • Nauczyć się pływać ;) Ale powoli, nie wszystko naraz (a z przełamaniem niechęci do głębokiej wody już tak łatwo nie będzie) :)