Dobre życie

Lato w stylu slow: dobre jedzenie w Katowicach

12/06/2015

Lubimy jeść poza domem. Lubimy poznawać nowe smaki, połączenia, by potem spróbować je odtworzyć samemu, w domu (z różnym skutkiem). Myśleliśmy, że wraz z narodzinami Mai nasze wychodzenie do restauracji się skończy albo przynajmniej zostanie ograniczone, jednak odkąd nasza dzidzia wcina stałe pokarmy, smakuje nowości razem z nami.

W cyklu Lato w stylu slow przedstawiamy naszą subiektywną listę lokali z dobrym jedzeniem w Katowicach i okolicach.

MadMick – burgerownia na Warszawskiej. Jesteśmy wiernymi gośćmi odkąd lokal otwarł się na Plebiscytowej, niedaleko naszego dawnego mieszkania. Kuba, właściciel, kiedyś także kelner, potrafił stworzył świetny klimat dbając jednocześnie o wysoką jakość jedzenia. Ja zawsze biorę mocno wysmażonego bacon-cheeseburgera, do którego wrzucam sos słodko-ostry, a frytki maczam w genialnym sosie barbecue. Oprócz wymyślnych hamburgerów można tu zjeść pyszne kanapki, frytki i sałatki. MadMick otworzył też filię na Placu Oddziałów Młodzieży Powstańczej, gdzie serwowane są niezłe hot dogi z parówkami własnej roboty.

Hurry Curry – na ul. Stanisława. Zawsze tam zaglądamy, gdy mamy ochotę na coś pikantnego. Spróbowaliśmy już wszystkich rodzajów oferowanych tam curry (ja podarowałam sobie te najbardziej ostre) i polecamy wszystkie! A na początek ostra zupa Tom Yum albo ciekawa w smaku pietruszkowo-cytrynowa.

Kafej – nasze ostatnie odkrycie niedaleko katowickiego ronda. Tyle razy tamtędy przejeżdżaliśmy, że musieliśmy w końcu wejść i na pewno jeszcze tam wrócimy. Świetne bajgle i kanapki ze świeżymi składnikami, genialna kawa i ciekawy klimat. A dla dzieci piaskownica :)

Złoty Osioł – kultowa wegetariańska knajpka niedaleko Mariackiej, najbardziej imprezowej katowickiej ulicy. Osioł oblegany jest przez wszystkich entuzjastów porządnego jedzenia. Codziennie świeże menu, można wybierać i przebierać wśród rozmaitych warzywnych zapiekanek, sałatek i napitków.

Cukiernia u Dłucika – najlepsza lodziarnia w Katowicach, przy ul. Panewnickiej 35. Gałka własnoręcznie kręconych lodów wielkości dwóch i pół standardowych! Do tego domowe ciasta i miła atmosfera – nie dziwią więc tłumy w tej niepozornej lokalizacji.

Ponadto lubimy też wpadać do LenArte, Baraboo (oba na Mariackiej), nieźle zapowiada się też odwiedzony przez nas raz Baron Makaron przy Jagiellońskiej.

Chorzowski bonus:

Mañana – bistro na ul. Wolności w Chorzowie. Zawsze odwiedzaliśmy ten lokal wracając z basenu. Pyszne śniadania, świetne kanapki, sałatki, dbałość o szczegóły (pyszne oliwki jako dodatek do większości dań) i ogród zimowy – to wszystko sprawia, że lubimy tam wracać.

A Wy, jakie knajpki polecacie w Waszych miastach?

Zapraszam do wcześniejszego odcinka cyklu Lato w stylu slow o śląskich parkach.

Katowice-Ulica Mariacka.2

Katowice, ulica Mariacka. Autor: Aragorn25x (Praca własna), Wikimedia Commons

Przeczytaj także

  • www.simplife.pl 12/06/2015 at 20:37

    A ja jeszcze nigdy przenigdy nie byłam w Katowicach. Nawet przejazdem ;)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 13/06/2015 at 17:33

      No to dziewczyno, przyjedź koniecznie! Najpierw do nas na kawę, a potem do zwiedzania :)

      • www.simplife.pl 13/06/2015 at 18:33

        będę miała na uwadze, zwłaszcza zaproszenie na kawę ;)

  • Natalia Dawidowska 12/06/2015 at 21:07

    A naszym ostatnim odkryciem jest “Granat” na Korfantego i absolutnie genialne oryginalne kebaby ormiańskie, które tam serwują :) Takie same jak jedliśmy w Armenii. Rozsądne ceny. Polecam! No i jeszcze El Mexicano na Mariackiej, choć kiedyś jedzenie tam było lepsze. Pozdrawiam Cię Kasiu :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 13/06/2015 at 17:35

      Natalio kochana, dzięki za polecenie! Ostatnio właśnie będąc przejazdem na Korfantego widziałam ten Granat i się zastanawiałam, co tam serwują. Mariacką raczej omijamy, ale skoro polecasz tą meksykańską knajpkę, to pewnie i tam zajrzymy.

  • Ranczo Od Nowa 13/06/2015 at 08:50

    Jestem ze Śląska i moim zdecydowanym faworytem jest Byfyj na Nikiszowcu – to co oni wyprawiają w kuchni jest niesamowite! Uwielbiam ich.
    MadMick też lubię, ale odkąd poznałam burgery w bytomskim Zelterze – przepadłam. Do tego robią prawdziwe domowe fryty, wyśmienite sosy i mają taki wybór piw! Gorąco polecam!

    • Kasia | Droga do minimalizmu 13/06/2015 at 17:36

      Super, dzięki za rekomendacje! Wstyd się przyznać, ale na Nikiszowcu byliśmy raz, przejazdem – musimy wreszcie porządnie pozwiedzać i wtedy na pewno zajrzymy do Byfyja.

  • Kala 16/06/2015 at 16:03

    W Mañanie jest przepyszny sernik z białą czekoladą i gałką lodów do tego ^^ albo obok w Coco mają super shake’i :)

    • Kasia | Droga do minimalizmu 16/06/2015 at 20:14

      No proszę, jakoś nigdy nie byliśmy tam w porze “deseru”, ale sernik z białą czekoladą brzmi niesamowicie :)