Wokół szafy

Uniform

03/05/2015

Ostatnio mam mało czasu na tę mityczną uważność. Rola mamy, którą odgrywam już jakiś czas, sprawia, że często działam na automacie, mam mało czasu na psychiczny odpoczynek i czasem brakuje mi weny. Dopiero trzydniowy wyjazd pozwolił mi na naładowanie wewnętrznych akumulatorów i napełnił pozytywną energią. Długi weekend w stolicy skłonił mnie do refleksji nad wieloma rzeczami, w tym nad tematem, który chciałabym poruszyć w dzisiejszym poście.

A gdyby tak ciągle chodzić w tym samym?

Na wyjazd wzięłam tregginsy (łączą sobie wygodę legginsów i wygląd spodni-rurek) i zwykłe koszulki o luźnym kroju, na które zarzuciłam sweter. Dopiero na tej wyprawie stwierdziłam, że genialnie czuję się w takim zestawieniu i właściwie nie miałabym nic przeciwko temu, by chodzić tak codziennie do końca życia. Dotarło do mnie, że to, co zawsze wydawało mi się totalnie głupie, nie jest aż takie złe. Chodzi o zbudowanie garderoby bazującej na jednej sylwetce, kolorze, właściwie na tym samym ubraniu w kilku kopiach. Coś jak czarny golf i dżinsy Steve’a Jobsa. Zawsze wydawało mi się, że Joshua i Ryan z The Minimalists mają coś z głową, bo utrzymywali, że w szafie mają tylko kilka par spodni w jednym kolorze i kilka białych koszul. Nie rozumiałam, po co komuś kilka sztuk tego samego ciucha. Chyba już rozumiem. Nie chodzi tylko o łatwość wyboru (więcej w tym artykule), swoisty signature look, ale też o to, by przestać być postrzeganym przez pryzmat wyglądu. Jeśli będziemy chodzić ciągle w tym samym, ludzie mogą spojrzeć na nas inaczej, bo nie będą koncentrować się na tym, co mamy na sobie, tylko na tym, co robimy i mówimy. Ale też chyba nie tylko to jest ważne. Mój zestaw sprawia, że czuję się wygodnie, nie martwię się, czy coś mi się zawija, gniecie, mogę się w nim schylać, biegać, ćwiczyć, gotować, sprzątać…Mogę wszystko.

Co czułabym nosząc codziennie czarne spodnie i koszulkę w marynarskie paski? 

Zadaję sobie pytanie, czy dałabym radę nosić codziennie to samo. Mogłoby to być ciekawe doświadczenie. Moja garderoba jest coraz mniejsza, co nie znaczy, że brakuje w niej różnorodności, ale może jednorodność nie jest taką złą opcją? Czy w dzisiejszych czasach chodzenie w tym samym ciuchu ma w ogóle rację bytu?

Gabrielle_Chanel_en_marinière

Gabrielle Chanel en marinière. Public domain.

Przeczytaj także

  • Magda K-ska 03/05/2015 at 19:55

    Aż tak to bym się nie umiała ograniczyć, znudziłoby mi się szybko. Ale fakt, odkąd jestem mamą to głównie jeansy, legginsy, koszulki w paski albo gładkie, ale dobrze mi z tym, dobrze się w tym czuję. Jednak nie mogłabym mieć kilku takich samych ubrań, źle bym się z tym czuła, jakbym w ogóle nie zmieniała ubrania.

    • Kasia 04/05/2015 at 09:02

      Też mi się wydaje, że na dłuższą metę człowiek znudziłby się jednym i tym samym zestawem, ale kwestię pozostawiam otwartą.

  • BogusiaM 03/05/2015 at 23:02

    U mnie wiele ubrań jest podobnych do siebie; spodnie o podobnym kroju, bluzki, sukienki tak samo. Do kilku kolorów też się ograniczyłam: szary, czarny, biały, granat, pozostałości beżu i brązu oraz jako kolory kolorowe to błękit i pudrowy róż;) Dobrze się tak czuję, bo wszystko do siebie pasuje. Im mniej wymyślne tym lepiej. A buty tylko czarne tak samo torebki – a właściwie ostatnio cały czas króluje jedna torba.

    • Kasia 04/05/2015 at 09:01

      Chyba masz idealną szafę. Moja garderoba też jest spójna kolorystycznie i to naprawdę ułatwia sprawę.

      • BogusiaM 04/05/2015 at 14:04

        Już prawie idealną:) Czekam aż niektóre elementy się zużyją by wymienić je na lepsze jakościowo modele, bo jeżeli chodzi o ich formę to bardzo mi odpowiadają, dlatego żal wyrzucić/ oddać jeszcze nie zniszczone.

  • Marta Tylec 04/05/2015 at 10:26

    Ostatnio myślę o tym samym…wybór uniformu nie jest niestety taki prosty. Wiesz co jest najtrudniejsze (na tą chwilę dla mnie)? Określić jak on ma wyglądać i być spójny na przestrzeni całego roku. W zimie wolę spodnie a w lecie sukienki. Są to jakby dwa style…

    • Kasia 06/05/2015 at 07:22

      Mam podobnie z tymi spodniami i sukienkami, zresztą na przestrzeni lat często się to u mnie zmieniało… Mimo wszystko noszenie raz spodni, raz sukienek chyba nie wyklucza spójności stylu. Ale to raczej kwestia dla kogoś, kto się tym zajmuje, np. Maria z Ubieraj się klasycznie.

      • Marta Tylec 06/05/2015 at 07:26

        No właśnie Ubieraj się klasycznie zainspirowało mnie do przemyśleń i decyzji. A konkretnie połączenie gamine z romansem. Jeszcze nie mam żadnych wniosków…

        • Kasia 06/05/2015 at 07:54

          Powoli dojdziesz do swojego stylu, nic na siłę :)

          • Marta Tylec 06/05/2015 at 08:01

            Dzięki :) A jaki masz pomysł na ujednolicenie szafy zimowej i letniej?

          • Kasia 06/05/2015 at 09:48

            Szczerze mówiąc, to nigdy nie dzieliłam szafy na letnią i zimową. Do sukienek, które nosiłam latem zawsze zakładałam rajstopy, gdy tylko robiło się chłodniej.
            Kurczę, tak mi miło, że pytasz mnie o sprawy związane ze stylem, ale obawiam się, że nie jestem dobrym doradcą w tych kwestiach… Zawsze nosiłam to, na co po prostu miałam ochotę, a dopiero od niedawna, odkąd moja szafa liczy mniej niż 30 rzeczy, staram się ujednolicić to wszystko przynajmniej kolorystycznie.

          • Marta Tylec 06/05/2015 at 14:54

            Pytam o styl bo lubię :)

            A wszystkie wskazówki i opinie są dla mnie cenne.

            Staram się też zachować minimalną garderobę dlatego też w szafie zmieszczą się rzeczy przypisane do zimy i lata :) Być może w ogóle źle myślę bo…zdaje się, że nadłuższą porą roku w Polsce jest ta przejściowa, hm…

            Kolorystycznie…muszę pooddawać rzeczy, które pasują do ciepłej bazy…moje kochane panterki :/

          • Kasia 06/05/2015 at 15:25

            Hehe, a może jednak zostawisz panterki? Nie ma co rezygnować z ukochanych kolorów/wzorów tylko dlatego, że teoretycznie jesteśmy jakimś tam typem urody. Szczególnie, że co człowiek, to ma swoje zdanie, jak to mawiała moja profesorka od rosyjskiego ;)

          • Marta Tylec 06/05/2015 at 16:34

            Panterka na pewno pozostanie bo jest w 1/3 moją wizytówką ale te rzeczy które mam są w zupełnie nietrafionych kolorach. Czemu nikt mi nie powiedział? ;)

  • Miejska Legenda 04/05/2015 at 19:19

    Z jednej strony bardzo podoba mi się idea minimalizmu w garderobie, jednak chodzenie ciągle w tym samym jakoś do mnie nie przemawia. Z jednej strony źle jest oceniać kogoś po wyglądzie, ale musimy też pamiętać że to jak się prezentujemy, jest bardzo ważne. Także nie popieram stałego uniformu w stylu Mark Zuckerberg, ale raczej dobrze dobraną garderobę, którą możemy np. podziwiać na blogu Simplicite :)

    I jeszcze jedna mała uwaga – nie napisałabym, że odgrywasz rolę matki, bo oznacza to że coś udajesz, grasz, ze naprawdę nią nie jesteś – a przecież jesteś :) Wypełniam rolę matki – to brzmi bardziej trafnie :)

    A tak po za tym pozdrawiam, bardzo miło się ciebie czyta :)

  • Miejska Legenda 04/05/2015 at 19:23

    Z jednej strony bardzo podoba mi się idea minimalizmu w garderobie,
    jednak chodzenie ciągle w tym samym jakoś do mnie nie przemawia. Z
    jednej strony źle jest oceniać kogoś po wyglądzie, ale musimy też
    pamiętać że to jak się prezentujemy, jest bardzo ważne. Także nie
    popieram stałego uniformu w stylu Mark Zuckerberg, ale raczej dobrze
    dobraną garderobę, którą możemy np. podziwiać na blogu Simplicite :)

    I jeszcze jedna mała uwaga – nie napisałabym, że odgrywasz rolę matki, bo
    oznacza to że coś udajesz, grasz, ze naprawdę nią nie jesteś – a
    przecież jesteś :) Wypełniam rolę matki – to brzmi bardziej trafnie :)

    • Kasia 06/05/2015 at 07:24

      No widzisz, tworząc tę konstrukcję słowną nie wpadłam na to, że tak może zostać odebrana. Mimo wszystko czuję, że rolę odgrywam, bo jeszcze nie do końca się w niej znajduję…
      I oczywiście, uwielbiam zestawienia Kasi Kędzierskiej, chciałabym umieć w ten sposób zestawić garderobę i chyba powoli, powoli mi się to udaje.

  • Ula (Pani Strzelec) 05/05/2015 at 15:54

    Uniform czy w ogóle minimalizowanie garderoby mają ten plus, że jedna decyzja, którą musisz podejmować codziennie (w co się ubrać), jest o wiele łatwiejsza do podjęcia lub całkiem znika. Jeśli mamy różne cele poza ‘wyglądaniem’, to warto mózgowi odjąć tę codzienną robotę.
    Idzie lato, ja zachęcam do sukienek. Mieć kilka, w których wygląda się dobrze, rano złapać za tą, na którą ma się nastrój lub za dowolną i gotowe.

    • Kasia 06/05/2015 at 07:25

      O tak, miałam okres, że chodziłam tylko w sukienkach, nie miałam nawet dżinsów. Obecnie w szafie mam tylko sukienki, które nadają się tylko do biura… Mam za to idealną spódnicę, więc na pewno niedługo ją wykorzystam.

  • Pensjonarka 13/05/2015 at 14:54

    u mnie nie ma jednego uniformu, ale jest ograniczona liczba kolorów – biel, czerń i szarości, a także wybrane modele, które do mnie pasują. Nie wbijam się na siłę w modną aktualnie sukienkę, bo wiem, że model jest nie dla mnie. Tym sposobem nie tracę też czasu na zakupach na mierzenie, bo wiem po latach doświadczeń w czym mi dobrze :)

    • Kasia 14/05/2015 at 09:02

      Super! To się nazywa minimalizm :)