Dobre życie

Magia zasłanego łóżka

09/05/2015

Kiedyś wspominałam, że główną zachętą do dążenia do minimalizmu była w moim przypadku obietnica porządku i łatwości sprzątania jako prosta konsekwencja ograniczenia posiadania. Przyznaję jednak, że porządek ot tak się nie robi, w przeciwieństwie do bałaganu, który potrafi się tworzyć z niczego. Kiedy przeżywam gorszy dzień i nie mam siły ani ochoty ogarniać domu, to nieporządek niepostrzeżenie się mnoży, a to sprawia, że w ogóle nie chce mi się sprzątać. Co więcej, nawet najmniejszy bałagan w malutkim mieszkaniu sprawia, że przestrzeni jest jeszcze mniej, co stanowi niestety jeden z minusów mieszkania na 31 metrach (ale plusów jest jednak więcej, o czym pisałam w tym poście).

W wielu poradnikach uznaje się porządek w przestrzeni mieszkalnej za kluczowy element wprawiający w dobre samopoczucie. Ja zaczęłam od ścielenia łóżka.

Kiedy ćwiczę w pokoju dziennym chcąc nie chcąc mam widok na nasze łóżko, które do tej pory wyglądało – łagodnie mówiąc – niezbyt porządnie. Widok pozwijanej byle jak kołdry czy rozrzuconych piżam sprawiał, że nie mogłam się skupić nawet w pozycji psa z głową w dół. W końcu postanowiłam to zmienić i od jakiegoś czasu codziennie rano ścielę łóżko, przykrywam narzutą, otwieram okno i uważam dzień za dobrze rozpoczęty.

W tych samych poradnikach radzi się, by poprzedniego dnia ogólnie ogarnąć dom. Nigdy nie przykładałam do tego wagi, szczególnie ostatnio, kiedy wieczorem marzę tylko o tym, by się położyć, a nie stać przy garach. Postanowiłam jednak się “poświęcić” i posprzątać mieszkanie wieczorem, by rano móc zrobić śniadanie w jasnej kuchni i wdychać zapach kawy zamiast przedzierać się przez stosy kubków i talerzy w zlewie. O ile mycie i chowanie naczyń po kolacji (a czasem i obiedzie) zajmuje kilka dobrych minut, to zebranie zabawek to chwilka, wytarcie blatów i stołu to parę sekund, a wszystko razem daje niesamowity efekt. To trochę taki symbol definitywnego zakończenia dnia – nic nie zostaje na jutro, można spać spokojnie. Sprawdzone, potwierdzam – życie staje się lepsze, kiedy zaczniesz dzień od haustu świeżego powietrza i niezagraconej drogi do łazienki.

Przeczytaj także

  • Basia 09/05/2015 at 22:01

    Mamy z mężem taką umowę, że to on zmywa naczynia (częściej lub rzadziej ;) ), ale niestety – najchętniej zostawia to na poranek. A ja cierpię, tłumaczę że nic mnie tak z rana nie dobija jak brudne naczynia w kuchni! Tak więc z tym bywa różnie, ale zgadzam się z Tobą całkowicie – czysty dom to ważny element dobrego poranka :)

    • Kasia 10/05/2015 at 18:10

      U nas też wcześniej był taki podział, tzn. B. zawsze mył naczynia, ale teraz wolę, żeby się zajął małą ;) Poza tym często wpadam na niezłe pomysł podczas zmywania garów.

  • dwietwarzedwaspojrzenia 09/05/2015 at 22:05

    Mi babcia zawsze powtarzała, że jak się idzie spać to musi być czysto w mieszkaniu( w szczególności w kuchni), bo co by było jakby w nocy przyszła wojna i tu jeszcze dodatkowo taki nieład. I tego się trzymam, może nie z tą wojną, ale porządek musi być. ;)

    • www.simplife.pl 09/05/2015 at 23:31

      Twoja babcia jest mistrzem :)

    • Monika Mo 10/05/2015 at 16:18

      No święta racja tej Twojej babci, może odrobinę wyolbrzymione, ale nigdy nie wiesz co Cię zaskoczy, nagle trzeba będzie pojechać do szpitala, będzie jakiś pożar, jakaś awaria. Lepiej mieć wszystko na swoim miejscu, łatwiej będzie to odnaleźć w pośpiechu.

    • Kasia 10/05/2015 at 18:10

      O to to to, tego się trzymajmy :)

    • minimalnat.com 11/05/2015 at 21:05

      Moja babcia dała mi podobną radę, ale odnośnie związku. Powiedziała że w udanym małżeństwie zona powinna dbać o to żeby nigdy nie kłaść się spać pokłócona z mężem. :) I tego -podobnie jak ty- się trzymam!

  • pani poczytalna 09/05/2015 at 22:12

    od kilku miesięcy, odkąd wiodę żywot kobiety na zwolnieniu lekarskim, rano wstaję najwcześniej, wyprawiam dziecko do przedszkola z mężem lub sama je odprowadzam i kiedy zostaję sama w domu, najczęściej mam armagedon. nawet gdy mieszkanie posprzątane wieczorem, rano jest co robić, bo przedszkolak rano to tajfun. wędruję przez wszystkie 3 pomieszczenia naszego gigantycznego 36 metrowego mieszkanka i dopiero jak jest posprzątane, dzień uważam za otwarty. mimo to wieczorami – kuchnię staram się doprowadzić do porządku, dziecko nie kładzie się spać, zanim nie posprząta.

    • Kasia 10/05/2015 at 18:12

      Mały metraż to jednak zbawienie. Aż się zaczynam bać, co to będzie, jak zbudujemy ten nasz dom…

      • disqus_TEDIsvII1h 11/05/2015 at 09:07

        Wszystko jest kwestią ilości rzeczy, a nie metrażu. Ja przeprowadziłam się niedawno do dużego mieszkania (ponad 100 m2). Wcześniej mieszkałam z rodziną na 60 m2. I muszę stwierdzić, że sprzątania wcale nie jest więcej, powiedziałabym nawet, że mniej. Sporej ilości rzeczy pozbyliśmy się podczas przeprowadzki, planuję pozbycie się kolejnych. Dodatkowo fakt, że mam więcej miejsca nie stał się dla mnie automatycznie impulsem do gromadzenia. A osobne pomieszczenie na szczotki, mopy, odkurzacz i cały ten bałagan bardzo dużo daje.

        • Kasia 11/05/2015 at 14:51

          Całkowicie się z Tobą zgadzam. Liczę na to, że nasz obecny tryb życia nie ulegnie zmianie tylko dlatego, że nagle będziemy mieć więcej miejsca. Boję się tylko, że pewne nawyki mojego męża (jak np. zostawianie kapci w najmniej oczekiwanych miejscach) nabiorą rozmachu ;)

  • BogusiaM 09/05/2015 at 23:32

    Zasada “czystego zlewu” ma w sobie siłę i to ogromną;) Ale do ścielenia łóżka nie przywiązywałam większej wagi bo najczęściej idę do sypialni tylko po to by spać. Za to polubiłam nawet ogarnianie mieszkania rano, na spokojnie jak już mąż jest w pracy a ja mam trochę więcej czasu.

    • Kasia 10/05/2015 at 18:13

      U nas sypialnia otwarta, bo czulibyśmy się już całkiem klaustrofobicznie, gdybyśmy ją zamykali… Stąd ta konieczność ścielenia. A czysty zlew rano robi ogromną różnicę :)

      • BogusiaM 10/05/2015 at 22:54

        Rozumiem, w takim przypadku to konieczność. U mnie drzwi załatwiają sprawę;)

        • Kasia 11/05/2015 at 08:38

          Szczęściara ;)

  • Monika Mo 10/05/2015 at 16:17

    U mnie sypialnia służy tylko do spania, nie spędzam w niej czasu w ciągu dnia, ale lubię mieć ładnie zaścielone, przykryte narzutą. Potem dużo przyjemniej do takiego łóżka wskoczyć, mój syn zresztą też uwielbia się na nie rzucać gdy jest tak równo pościelone.

    • Kasia 10/05/2015 at 18:15

      My – niestety – wcześniej nie przywiązywaliśmy wagi do ścielenia, bo i tak łóżko to było nasze centrum dowodzenia, po narodzinach się trochę pozmieniało.

      P.S. Dzięki, Mo, że pomimo swej niechęci do Disqusa postanowiłaś zostawić swój komentarz. Odwiedziny mojej ulubionej blogerki parentingowej to dla mnie zaszczyt!

  • akasha3791 11/05/2015 at 15:12

    Możesz mi polecić tytuł jakiegoś poradnika, o którym wspominałaś w poście? :)

    • Kasia 12/05/2015 at 08:42

      A widzisz, tu mnie masz: pisząc o poradnikach nie miałam na myśli żadnego konkretnego, bo raczej takowych nie czytam. Może któraś z czytelniczek ma jakieś propozycje?

  • Zuzanna K 11/05/2015 at 21:40

    Od razu lepiej się zasypia. Znam to. ;)
    Ale nie zawsze ma siłę, nawet na te kilka minut ;(

    • Kasia 12/05/2015 at 08:41

      To prawda, nie zawsze jest ochota mimo perspektywy miłego poranka… Ale warto.

  • Mari 30/06/2015 at 22:48

    “Nic nie zostaje na jutro” – piękne zdanie!
    Z łóżkiem miałabym problem, bo mam taką tradycję, że po śniadaniu wracamy tam jeszcze choćby na chwilę.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 01/07/2015 at 09:12

      My za tzw. “dawnych czasów” wszystko robiliśmy w łóżku, może jeszcze to kiedyś wróci ;)

  • Alicja 17/07/2015 at 13:56

    Gdzieś w czeluściach internetu czytałam że pościelone łóżko jest początkiem do udanego życia. Lekkie wyolbrzymienie, ale chodzi o systematyczność i utrzymywanie priorytetów na swoich miejscu. To taka mała czynność ale jak skutecznie porządkuje nasze otoczenie.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 17/07/2015 at 17:37

      Oooo, lubię takie hiperbole ;) Ale coś w tym jest, bo odkąd ścielenie łóżka weszło nam w nawyk, to jakoś milej zaczyna się dzień.

    • Truscaveczka 04/01/2016 at 18:58

      Inne otchłanie mówią, że lśniący zlew ;)