Minimalizm

Co mnie napędza: zmiana

11/05/2015

Uwielbiam zmiany.

Ciągle coś przekładam, reorganizuję, wyrzucam, przerzucam. Lubię, jak coś wokół mnie różni się od stanu poprzedniego. Lubię wybierać za każdym razem inną drogę do tego samego celu. Uwielbiam podróże, nawet w te same miejsca, bo zawsze są odskocznią o tego, co znane. Perspektywa zmiany po prostu motywuje mnie do działania.

Kiedy widzę opuszczony dom od razu uruchamiam wyobraźnię i strasznie się nakręcam w swojej wizji. Natychmiast w głowie tworzę listę, jak poprawić stan obecny, co można zmienić, poprawić, odnowić. Kiedy odwiedzam od dawna nieremontowane mieszkanie od razu mam plan, jak usprawnić wewnętrzną komunikację, co jest zbędne, czego brakuje, jak przemalować, ułożyć meble.

Uwielbiam brać się za sprzątanie kątów beznadziejnych. Sprawia mi wiele radości móc za jednym pociągnięciem szmatą odmienić stan powierzchni brudnej na czystą. Trochę brzmi jak objawy jakiejś choroby, ale to właśnie ta zmiana najbardziej mnie nakręca i sprawia, że nawet tak niezbyt lubiane czynności jak sprzątanie zamieniają się w czystą przyjemność. Oczywiście to kwestia nastawienia, ale coś jest w tym moim upodobaniu do zmian.

Niedawno skróciłam włosy (o czym pisałam tutaj) i dało mi to tyle energii, że aż mnie to dziwi. Nigdy nie byłam osobą przesadnie energiczną (co nie znaczy, że należę do flegmatyków, o nie!), tryb mojego życia był daleki od aktywnego, ale z tymi krótkimi włosami ciągle mam ochotę ćwiczyć, spacerować, sprzątać, układać, planować, a najlepiej własnoręcznie wybudować dom. Ostatnio dość często niewiele mi się chciało, przyznaję się bez bicia, a teraz mogę wszystko. Z włosami podobnie jak z przedmiotami – byłam niejako przywiązana do długich kosmyków, kiedyś szkoda mi było je obciąć, ale w momencie, kiedy ich się pozbyłam niczego nie żałowałam. Ta zmiana pozytywnie mnie zaskoczyła.

Chęć zmiany ma też swoje minusy: zdaję sobie sprawę z tego, że czasami porzucam jakieś zadania, bo szukam szybkiej odmiany, ale staram się z tym walczyć, by jednak wszystkie projekty doprowadzić do końca. Czasami frustruje mnie konieczność oczekiwania na widoczne efekty zmian, ale mozolnie uczę się cierpliwości. Podobno lepsze jest wrogiem dobrego, dlatego ograniczam zmiany na blogu, mimo że ciągle chcę coś ulepszać, ale ostatecznie zostawiam tu tak, jak jest. Bo musi być dobrze, skoro tak licznie mnie odwiedzacie.

O zmianie jakiś czas temu pisała też Pani Poczytalna (przeczytaj tutaj), warto zajrzeć do tego tekstu, jeśli zadajemy sobie pytanie “po co to wszystko”? Po co ten minimalizm, ograniczanie, zwalnianie? A właśnie po to, by żyć dobrze. Poprzez rozluźnienie więzi z przedmiotami, które nas otaczają, nic nie stoi na przeszkodzie, by podróżować (a więc zmieniać otoczenie), robić przemeblowania (bo jest niewiele do przekładania) czy farbować włosy na przeróżne kolory. A skoro nie potrzebujemy przedmiotów, to możemy się skupić na przyjemnościach. Na przykład pić zieloną herbatę zamiast czarnej. Zawsze to jakaś odmiana.

Przeczytaj także

  • pani poczytalna 12/05/2015 at 11:50

    dzięki Kasiu :) jak różnie można postrzegać zmianę – ja o niej marzyłam, ale myślałam, że przyjdzie z zewnątrz i będzie spektakularna. tymczasem chodziło o małe kroczki, o z pozoru drobne, acz konsekwentne zmiany w teraźniejszości.
    podzielam Twoją sympatię do podróży, uwielbiałam zmieniać miejsca, choć na chwilę i czerpać z nich energię. ale słabo mi to wychodzi ostatnio… mam nadzieję do podróży wrócić, bo tęsknię za nimi bardzo.
    i włosy, tak tak, ja mam krótkie od paru lat, więc zdążyłam się przyzwyczaić, ale wciąż dzięki nim czuję się energiczniej ;)
    przy okazji, odkryłaś moją słodką tajemnicę – jestem jeszcze bardziej na wordpress.com, ale testuję własną domenę ;)

    • Kasia 13/05/2015 at 10:34

      Ojej, czyli się pospieszyłam? Myślałam, że jestem po prostu niedoinformowana o Twojej własnej domenie, którą znalazłam przypadkowo szukając właśnie odnośnika do Twojego wpisu o zmianie… Trzymam kciuki za szybki powrót do podróżowania, też po narodzinach Mai do tego zatęskniłam i na szczęście udało się przyzwyczaić naszą księżniczkę do częstych wypraw :)
      Jesteś kolejną osobą, która wspomina, że krótkie włosy dodają energii. Dlaczego nikt wcześniej mi o tym nie mówił? ;)