Oczyszczanie przestrzeni

Cyfrowe graty

24/03/2015

Przesłane z aparatu.  Backup Mobile. Blog. Zdjęcia. Maja.

Gramática. Traducción. Górnictwo. Bluetooth. Gmail Attachments.

To tylko kilka folderów na moich wirtualnych dyskach. I tylko w tych paru folderach znajdują się kopie kopii kopii. W katalogu Zdjęcia znajdują się te same pliki, które w Backup Mobile, a niektóre powtarzają się nawet w Gmail Attachments.

Człowiek ogarnia przestrzeń z przedmiotów, a tak naprawdę nadal gromadzi nadmiar w postaci cyfrowej. Na dyskach zewnętrznych mam dwie kopie zapasowe plików z mojego starego laptopa i od kilku lat nie mam ochoty zabrać się za ogarnianie tego cyfrowego chaosu. Nawet teraz robimy kopie zdjęć Mai, bo boimy się, że któreś z nich nie zostało zgrane/zapisane i zniknie, a wraz z nim… No właśnie, dlaczego zakładamy, że wraz z jakimś zdjęciem znikną wspomnienia? Moja pamięć do wydarzeń z przeszłości nie jest zbyt dobra, a szufladki pamięci otwierają się jedynie poprzez zdjęcia właśnie. Sama jednak zadaję sobie pytanie: czy potrzeba aż tylu zdjęć by pamiętać?

Dzisiaj wreszcie usunęłam zapisywane od lat trzech smsy. Wiadomości tekstowe zapisywałam od czasu, kiedy dostałam pierwszy telefon. Czy to z sentymentu, czy też z chęci udowodnienia komuś czegoś robienie kopii esemesów było dla mnie normalne i przed ich skasowaniem z pamięci telefonu rytuałem było zapisanie na innym nośniku. No i po co? Myślę, że ani razu nie spojrzałam do tych dawnych zapisów rozmów. Te, na których – wtedy – najbardziej mi zależało i tak zniknęły w gąszczu tych zupełnie nieciekawych czy toksycznych.

Hasło “Żyj tym, co tu i teraz” zawsze wydawało mi się zupełnie nie dla mnie. Życie przeszłością i marzenie o lepszej przyszłości jawiło mi się dużo bardziej atrakcyjne. Od dłuższego czasu jednak znajduję radość w teraźniejszości i niechętnie wracam do przeszłości. Oczywiście z wielką przyjemnością wspominam to, co dobre. Często z B. przeglądamy zdjęcia z naszych podróży, otwieramy pudełeczka z pamiątkami. Pomimo wielkich chęci ograniczenia przedmiotów w naszym życiu nie mamy zamiaru rezygnować właśnie z tych małych radości jakie dają pozytywne pamiątki. Oczywiście staramy się ograniczać ich ilość (patrz post o przeglądzie ślubnych pamiątek), ale mimo mojej osobistej ciągoty do spakowania całego życia w jednej walizce – nie ma szans, by zrezygnować z pamiątek. Mogę z całą pewnością zrezygnować z cyfrowych gratów, więc mój plan na najbliższe dni to ogarnięcie tych kopii kopii kopii…

 

Przeczytaj także

  • Gazela 25/03/2015 at 13:54

    Właśnie wczoraj zaczęłam robić porządki w zdjęciach i to tylko dlatego, że od roku obiecuję sobie je wywołać. Zostawiam tylko te najlepsze, wywołam, a potem pliki ze zdjęciami planuję porozsyłać do najbliższych i skasować. Jeszcze jakieś 3 dni pracy przede mną, żeby wszystkie ogarnąć.

    Nie powiem, zapisywanie smsów… nigdy bym na to nie wpadła :) Miałam kiedyś w podstawówce koleżankę, która przepisywała smsy do zeszytu.

    • Kasia 26/03/2015 at 14:32

      Hm, wydaje mi się, że też miałam podobny etap w nastoletnim życiu, tzn. zapisywanie w zeszycie ;) Człowiek robił szalone rzeczy ;)

      • www.simplife.pl 26/03/2015 at 19:54

        ahaaha też tak robiłam :) ale wstyyyd :D

        • Kasia 27/03/2015 at 08:13

          Uf, czyli nie muszę się wstydzić sama ;)

  • Pokochać małe mieszkanie. Minimalizm przedremontowy | PANI POCZYTALNA 26/03/2015 at 12:37

    […] sprzętów domowego użytku. Czy wreszcie gratów cyfrowych, o których również pisała Kasia [klik]. Jak to się stało, że samych płyt z kopiami nie-wiadomo-czego mam całą szufladę? Skąd one […]

  • www.simplife.pl 26/03/2015 at 19:55

    Fajnie że napisałaś taki post. Oczyszczamy te “widoczne” rzeczy, podczas gdy w telefonach, na komputerach, kartach, dyskach przenośnych zbieramy wszelkie możliwe graty.

    • Kasia 27/03/2015 at 08:20

      Niestety tak jest. Ale myślę, że to kolejny etap po tym, kiedy posprzątamy to, co widoczne.