Minimalizm

Co jest złego w pożyczaniu?

10/02/2015

No właśnie, co jest złego w pożyczaniu? Zadaję sobie to pytanie od jakiegoś czasu. Kurczę, życie byłoby naprawdę o wiele łatwiejsze, gdyby dla ludzi pożyczanie przestało być widziane jako wprawiające w zakłopotanie czy nawet poniżające.

Często kiedy pytam mamę, czy nie ma pożyczyć formy do ciasta/szczotki do butów/nietypowego garnka zamiast używanego sprzętu nagle staję się posiadaczką nowego, którego użyję raz lub dwa. Przecież między innymi dlatego go chciałam pożyczyć, bo nie jest mi potrzebny na co dzień. Zapewne w przypadku mamy jest to jej wewnętrzne przeświadczenie o tym, że jesteśmy młodym małżeństwem i musimy kompletować wszelkiego rodzaju sprzęt domowy.

Pożyczanie książek czy filmów postrzegane jest jako normalne, więc dlaczego pożyczanie rzeczy, z których korzystamy od wielkiego dzwonu, też nie może takie być?

Kiedy zapraszamy gości, pożyczamy krzesła, bo mamy tylko dwa. Na podróż poślubną pożyczyliśmy aparat, bo żadni z nas fotografowie, lustrzanki mieć nie będziemy, ale zdjęcia wbudowanym w komórkę aparatem nie powalają efektem. Zdarzyło nam się pożyczyć wiertarkę i wkrętak, B. miał pożyczony krawat na jednej z oficjalnych imprez, a niektóre przedmioty z mojej garderoby był nieraz wypożyczane babkom z rodziny, bo okazja była wyjątkowa, ale nie aż tak, żeby kupować nowy ciuch. Nie mówiąc o tym, że kilka razy pożyczaliśmy komuś samochód, bo akurat był w potrzebie. No i fajnie. Nikomu niczego nie ubyło ani nie przybyło, a przydało się w tamtym konkretnym momencie.

Pożyczanie ułatwia życie, naprawdę. Nie ma co się wstydzić pożyczać, wymieniać, oddawać, przyjmować. Jest tyle zamienników kupowania, więc dlaczego skupiamy się głównie na tym?

Przeczytaj także

  • Marta 10/02/2015 at 17:24

    oj mamy (i moja teściowa też) tak mają. U mnie to samo jak chce coś pożyczyć to później dostaje.

    Nie mam nic przeciw pożyczaniu od mamy, siostry ale z kolei nie za bardzo lubię pożyczać od znajomych. Boje się że coś zniszczę. Także innym chętnie pożyczamy (pożyczaliśmy aparat fotograficzny, samochód, książki…) ale sami po prostu wolimy obejść się bez tej brakującej rzeczy.

    • Kasia 11/02/2015 at 08:41

      To fakt, często boimy się zniszczyć to, co należy do kogoś innego. Nasz wykształcony – lub nie – brak przywiązania do przedmiotów nie oznacza, że inni też mają podobnie. Rzeczywiście jeśli coś pożyczamy to raczej od rodziny (i rodzinie), bo ta chyba jest bardziej wyrozumiała ;)

  • Monika Mo 11/02/2015 at 15:40

    Ojej, straszna jest na niechęć do pożyczania. Moi rodzice tak mają. Kiedyś sąsiad chciał od moejgo taty pożyczyć jakieś tam wiertło, bo nie miał akurat tego rozmiaru. Ojciec był oburzony, powiedział mu, że on sobie musiał to wiertło kupić, więc czemu sąsiad też sobie nie kupi swojego? Nie kumam tego. Do tej pory rodzice z oburzeniem wszystkim opowiadają o tej prośbie.
    Pamiętam, że jako nastolatka pożyczyłam od koleżanki szpilki. Nie miałam swoich, a potrzebowałam tylko na jedna imprezę. Kiedy moja mama się o tym dowiedziała – była oburzona i dostałam wielki opieprz, po czym pojechałyśmy na zakupy obuwnicze i kupiła mi buty na obcasie (które potem założyłam raz, bo w szpilkach zaczęłam sporadycznie chodzić dopiero wiele lat później).
    Ja często coś pożyczam znajomym i coś pożyczam od znajomych. Pożyczyłam koleżance maszynę do szycia, pożyczyłam aparat fotograficzny, obiektywy pożyczam. Za to ktoś mi pożycza lampę błyskowa do aparatu (nie używam zbyt często więc nie opłaca się wydawać na nią 1500 zł by pstryknąć dwie fotki dwa razy w roku), pożyczam czasem GoPro (też raz w roku, więc po co kupować na własnośc, żeby leżało w szafie?). przecież te rzeczy nie stracą na wartości jak ktoś ich użyje.

    • Kasia 11/02/2015 at 16:17

      No właśnie. Kurczę, jeśli osoby pożyczające mają do siebie nawzajem zaufanie, to sam akt pożyczania nie powinien być problemem. Wychodzę z założenia, że nawet jeśli ktoś zepsuje/zniszczy/nadpsuje pożyczoną ode mnie rzecz, to przecież nie znaczy, że ja sama bym tego nie zniszczyła. A poza tym – to tylko przedmioty, nie warto się do nich przywiązywać.

      • Monika Mo 12/02/2015 at 13:15

        Dokładnie, to tylko przedmioty, poza tym zawsze można je naprawić lub odkupić gdyby zdarzył się jakiś wypadek. Ja miałam taką sytuację z książką, którą pożyczyłam od koleżanki. Przez roztargnienie zostawiłam ją w pociągu i mimo starań nie udało się jej odzyskać (prawdopodobnie poszła dalej w świat z innym pasażerem). Odkupiłam nową dla koleżanki. Nie czułam się z tym źle. Ona pewnie postąpiłaby podobnie.

        • Kasia 12/02/2015 at 13:29

          Oczywiście, to, co się pożyczyło traktować jak swoje, więc naprawić lub odkupić w razie potrzeby. Myślę, że każdy porządny człowiek powinien tak postąpić, ale różnie z tym czasami bywa…

  • Kasia 11/02/2015 at 16:20

    No proszę, jak się wstrzeliłam :) Też mi szkoda, że te relacje sąsiedzkie się rozluźniły. My mamy super sąsiadów, wprawdzie nie przychodzimy do siebie na kawę, ale pomagamy sobie w potrzebie.

    • pani poczytalna 11/02/2015 at 16:41

      A przepraszam, przypomniało mi się, ciuchy ciążowe pożyczam. Pożyczałam swoje i pożyczam od znajomych. Jaka to radość, gdy zamiast opiętej już na brzuchu kurtki, pojawia się nagle wygodny, pożyczony od koleżanki płaszczyk. I jaka wdzięczność :)

  • Anna Betkowska 13/02/2015 at 12:03

    Ja nie mam nic przeciwko pożyczaniu. Pożyczamy między sąsiadami, przyjaciółmi, znajomymi. Sąsiedzi pożyczają od nas wiele rzeczy tak jak my od nich, od sprzętów jak kosiarka do apapu w środku nocy, bo dziecka boli głowa. Minus jest tylko jeden, kilka rzeczy przepadło mi na zawsze, pożyczone, nie zwrócone.

    • Kasia 13/02/2015 at 15:18

      Świetnie, że w Twoim otoczeniu idea pożyczania nadal jest chętnie “kultywowana”. Fatalnie jednak, że kilka rzeczy do Ciebie nie zwróciło, takie akcje często zniechęcają do pożyczania…

      • Anna Betkowska 13/02/2015 at 15:39

        Pożyczanie to jednocześnie pomoc i zaciśnianie więzi międzyludzkich. Mnie takie przypadki jak niezwrócenie rzeczy nie zniechęca, to tylko pojedyncze przypadki, a rzeczy jak to rzeczy nie są wieczne. :)

  • disqus_TEDIsvII1h 13/02/2015 at 12:21

    JA bym bardzo chciała, żeby pożyczanie znów było w modzie. Kiedyś to było normalne, że pożyczało się od sąsiadki szklankę cukru albo mąki. Dziś to jest nie do pomyślenia, od razu leci się do sklepu.

    • Kasia 13/02/2015 at 15:20

      Inna sprawa, że kiedyś nie było na wyciągnięcie ręki aż tylu otwartych do późna sklepów. Mimo wszystko dzisiejsza anonimowość głównie w miastach sprawia, że czasem nam głupio iść do sąsiada “po prośbie”…

  • Ola 19/02/2015 at 09:19

    Ja nie widzę nic złego w pożyczaniu, ale wiem że są ludzie, którym wstyd jest ciągle coś pożyczać od sąsiadów, tym bardziej jeśli sąsiedzi nic od nich nie pożyczają. My, często korzystamy z wypożyczalni obiektywów czy sprzętu budowlanego. Wiertarki potrzebujemy może dwa razy do roku. Koszt wypożyczenia na cały dzień to kilkanaście złotych, nowa dobra wiertarka – kilkaset.

    • Kasia 23/02/2015 at 08:09

      Olu, a możesz podać adres, gdzie wypożyczacie taki sprzęt? Może inni skorzystają, bo to fajna sprawa.

      • Ola 24/02/2015 at 06:53

        Ja mieszkam w małym mieście, a wypożyczalnia tutaj nie ma nawet strony internetowej, ale wystarczy wpisać “wypożyczalnie sprzętu budowlanego + nazwa miasta” albo “wypożyczalnia sprzętu foto”. W przypadku tych drugich warto przejrzeć kilka stron, bo niektórzy wypożyczają obiektywy/aparaty na minimum 3 dni, a niektórzy na 24h i czasami nie opłaca się wypożyczać sprzęt na 3 dni, skoro potrzebujemy go tylko na kilka godzin. ;)

        • Kasia 24/02/2015 at 07:24

          Dobrze wiedzieć :) Dzięki za info.

  • Dorota Czopyk 05/03/2016 at 20:33

    Pożyczanie jest super!

    Ja uwielbiam społeczny aspekt pożyczania. Zacieśnia relacje między ludźmi i interakcje z nimi. Skłania do wymiany doświadczeń (gdy pożyczamy sprzęt remontowy zaopatrujemy się w masę porad jak z niego korzystać), rozmowy. Jako pożyczający uczymy się nieprzywiązywania do rzeczy, czerpiemy radość z tego, że posiadana rzecz posłuży tez komuś innemu, a kiedy musimy coś pożyczyć, widzimy, że nie jesteśmy na tym świecie sami! Cudowne!

    • Kasia | Droga do minimalizmu 06/03/2016 at 08:50

      Też lubię pożyczać, mam wtedy poczucie głębokiego wykorzystania danej rzeczy (jeśli wiesz o czym myślę )

      • Dorota Czopyk 06/03/2016 at 08:52

        TAK!!!

  • Norbert G. 11/07/2017 at 00:16

    Pożyczcie coś sąsiadom, którzy notorycznie coś od was chcą, czasem coś lekko uszkodzą i nie odkupią, nie naprawia i nic nie powiedzą, a za tydzień znowu coś chcą pożyczyć. Więc nie dziwię się że ojciec pewnej dziewczyny z komentarza miał z tym problem wiertła się zużywają jak wszystko z resztą, ale jest sklep idziesz i kupujesz a nie oszczędzasz na innych którzy płacą potem drugi raz za dany przedmiot bo ten już się nie nadaje a sąsiad zadowolony bo pożyczył za darmo. Często bez wdzięczności.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 11/07/2017 at 10:15

      Nie mówimy tu o “patologicznym” pożyczaniu, tylko takim z głową, mądrym, jednorazowym i traktowaniu cudzych rzeczy jak swoich. Raz w roku pożyczam kilka talerzy od mamy, bo mamy więcej gości, dwa razy nożyce do cięcia żywopłotu sąsiada. Mamy też jeszcze pożyczoną kosiarkę, bo tata ma drugą, ale do tej kupiliśmy nowe noże i naprawiliśmy uchwyt do kosza. Po prostu tak trzeba i w taki sposób widzę sens pożyczania.

      • Norbert G. 11/07/2017 at 16:04

        Rodzina tak, pod warunkiem że jest zaufana