Oczyszczanie przestrzeni

Odgruzowywanie jak nałóg

08/01/2015

Ciągle mi się wydaje, że mamy za dużo rzeczy. Cały czas chodzę po mieszkaniu i kwalifikuję przedmioty do wydania: ręczniki, których nie pamiętam, żebyśmy kiedykolwiek użyli, ubranka Mai, w których nigdy jej nie założyłam i prawdopodobnie już tego nie zrobię, ciuchy po domu, które leżą “na wszelki wypadek”, a i tak nie wygrają z dresem i koszulką B. Chęć pomniejszania naszego posiadania jest jak nałóg!

Przede mną jeszcze jeden większy cel: nieśmiertelny PAX, w którym jest wszystko. Walizki, apteczka, papier do pakowania, pudełka z pamiątkami, pudło z narzędziami, prace studentów, które jeszcze przez rok muszę archiwizować. Cały nasz dom jest w Paxie. Kiedy B pyta “gdzie jest coś tam?” to coś tam zawsze jest w Paxie. Uroki małego mieszkania.

Sprzedaliśmy stoliczki nocne, które straciły swoją rolę bycia nocnymi. B jak tylko je wyniósł i przygotował do odbioru był zachwycony, jak bardzo polepszyła się komunikacja w sypialni i jak dużo miejsca się zrobiło. Widzę, że mój mąż powoli zaczyna wsiąkać w minimalizm, wprawdzie i przed nim jeszcze długa droga – zresztą, nie namawiam go, ale pokazuję, że to fajne – ale gdzieś tam z tyłu głowy ma ideę, że lepiej mieć mniej niż więcej. Oboje się zgadzamy, że ta idea będzie dominowała w naszym małym białym domku. Mam nadzieję, że rzeczywiście tak będzie.

Przeczytaj także