Wokół szafy

Ku idealnej szafie

27/01/2015

To jeszcze nie ten post, na którym podzielę się zawartością idealnie, w moim przeświadczeniu, zestawionej szafy. Jeszcze będzie czas na zdjęcia i zestawy. Na razie zdałam sobie sprawę z tego, że na okrągło noszę te same ubrania zestawiając je tylko w różne kombinacje. Mimo wszystko nie chcę na razie pozbywać się reszty, czyli tych rzeczy, których dawno nie nosiłam, bo część z nich musi zaczekać. Jeszcze przez jakiś czas będę karmić mojego żarłoka, a nie wszystkie ubrania oferują wygodny dostęp, przez co czekają na lepsze czasy.

Mój styl przez ostatni rok zmienił się prawie o 180 stopni. Wcześniej chodziłam tylko w sukienkach i spódnicach, ale było to podyktowane głównie moją pracą, zarówno w biurze, jak i na uczelni. Oczywiście na co dzień też chodziłam w tych samych kieckach, bo zawsze wydawało mi się to wygodniejsze i bardzo kobiece. Dopiero miesiąc przed zajściem w ciążę po dość długim czasie kupiłam sobie pierwsze dżinsy, które teraz noszę na okrągło na zmianę z legginsami. Fakt, ciężko kroczyć z dzidzią na rękach w niebotycznych szpilkach, do których miałam słabość i ołówkowej spódnicy (nie neguję jednak, że da się tak robić), ale to chyba nie zmiana roli życiowej podyktowała zmianę stylu. Zaczęłam znowu doceniać wygodę i zaakceptowałam fakt, że aby dobrze wyglądać trzeba tak naprawdę dobrze się czuć w tym, co ma się na sobie.

M.in. dzięki określeniu swojego typu urody za pomocą świetnego bloga Marii Ubieraj się klasycznie, dodałam do swojej szafy więcej koloru. Prawdopodobnie jestem intensywną zimą, do której pasują kolory, które tak naprawdę zawsze mnie pociągały (spójrzcie na moją tablicę na Pinterest). Dodanie żywszych kolorów do bazowej czerni i granatu jest moim celem na drodze do idealnej szafy.

A tak prezentuje się zestaw kilku sztuk, które królują u mnie od ponad pięciu miesięcy:

Moja obecna minimalistyczna garderoba

Nie mam lustrzanki i prawdopodobnie nigdy nie będę jej mieć, więc na razie musimy zadowolić się takimi zdjęciami.

  • ciemne jeansy
  • czarne legginsy
  • szary kardigan i ten w kolorze fuksji
  • różowy sweter
  • bluzki z krótkim rękawem: w paski i w kwiaty (ta jest vintage mojej mamy, ma prawdopodobnie 35 lat)
  • koszulki bez rękawów: czarna i szafirowa
  • tunika w kolorze chambray (teoretycznie ciążowa)

Do powyższego zestawienia nie wliczam ubrań tzw. “po domu”, bo za takowe służą legginsy lub spodnie z dresu i koszulki męża. Madame Chic nie byłaby zadowolona z faktu noszenia rozciągniętych ubrań po domu, ale ja nie wyobrażam sobie wieszania prania w ładnej sukience pobrudzonej mąką i marchewką…

Czy dobrze liczę? Jest to tylko 10 sztuk ubrań? No tak, tyle właśnie rzeczy wystarczy, by stworzyć zestawienia odpowiadające mojemu obecnemu trybowi życia. Fakt, do tego zestawu dorzucam jeszcze elegantsze spodnie, jeśli akurat wybieramy się w gości.

Zawsze bałam się, że ograniczenie ilości ubrań będzie się wiązało z moim złym samopoczuciem, tzn. nie będę się czuła kobieco lub elegancko mając świadomość powtarzalności zestawów. Nic takiego jednak się nie dzieje. Być może jest to przedłużenie mojego stylu ubierania się w ciąży (o tym pisałam tutaj), być może po prostu powoli znajduję złoty środek.

Cała moja obecna szafa liczy 40 sztuk różnego rodzaju fatałaszków. Jak widać, ubieram tylko 25% z nich. Jestem pewna, że już niedługo stworzę swoją idealną szafę.

Przeczytaj także

  • Rosa Rugosa 27/01/2015 at 10:57

    Temat dla mnie na topie. Ostatnio zdałam sobie sprawę z tego, że: 1. Nie mam się w co ubrać (haha, tak, wiem…) 2. Szafy mi się nie domykają 3. Ciągle chodzę w tym samym. 4. Tak być nie może. Przede mną ostra selekcja ubraniowa. Ideałem jest dla mnie stworzenie bazy – sprawa nieco problematyczna bo jestem w trakcie transformacji, ewidentnie upodobania mi się zmieniają i już sama nie wiem czego się pozbyć :)

    • Kasia 27/01/2015 at 11:38

      Rzeczywiście, nasz styl ewoluuje i czasem ciężko stwierdzić, czy coś zatrzymać, bo “a nuż” ;) Chyba jednak warto przyjrzeć się temu, co podoba nam się TERAZ i tego się trzymać. Poza tym, dobra baza to jej ponadczasowość, do klasyki można dobierać dodatki i ciuchy aktualnie modne. Trzymam kciuki! Koniecznie daj znać, jak tam postępy :)

  • pieceofsimplicity 27/01/2015 at 23:14

    U mnie to wygląda dość podobnie. Zwykle chodziłam w sukienkach, jednak obecna przeprowadzka i zmiana klimatu wymogła na mnie porzucenie zwiewnych haleczek i rajstopek na rzecz porządnych portek. Może to i wygodne, na pewno praktyczne, jednak ja osobiście nie jestem usatysfakcjonowana moim stylem i na liście “rzeczy do zrobienia” widnieje znalezienie złotego środka w sposobie ubierania :)
    ________

    Natalia, http://pieceofsimplicity.blogspot.com

    • Kasia 28/01/2015 at 06:24

      No właśnie, pogoda robi swoje i trochę wymusza te długie spodnie. W lecie nie mam zamiaru grzać się w dżinsach ;) trzymam kciuki za Twój złoty środek. Daj znać, jak Ci idzie.

      • pieceofsimplicity 28/01/2015 at 23:19

        Jak na razie średnio. Deszcz wymógł na mnie gumowce, jeansy i kurtkę przeciwdeszczową ;)

        • Kasia 29/01/2015 at 08:49

          Śnieg u mnie wymógł niewychodzenie z domu, więc wiem, o czym mówisz ;)