Minimalizm

Tabula rasa

19/12/2014

Blank page. Carte blanche. Niezapisana karta.

Czasami chciałabym mieć możliwość zacząć wszystko od początku. Nie mieć nic i dopiero zaopatrywać się w to, co rzeczywiście potrzebne. Ułożyć sobie wszystko w idealnym porządku, w idealnym połączeniu przyczynowo-skutkowym. Wysoko cenię utylitaryzm, więc każdy przedmiot byłby pożyteczny. Jednocześnie jestem estetką, więc to co praktyczne, byłoby też piękne i budziło niesamowite wrażenia estetyczne.

Porządkowanie życia jest trudne. Dokonywanie wyborów, co zostawić, czego nie i związane z nimi dylematy, żale, niemożność pożegnania się z głupotami… Wszystko to łatwe nie jest, bo pomimo, że zdajemy sobie sprawę, że coś nie jest nam tak do końca potrzebne, to z tyłu głowy mamy “ulubione” stwierdzenie minimalistów “Przyda się”. Kurczę, w dzisiejszych czasach mamy taki dostęp do wszystkiego, że być może z czasem siła “przyda się na później” zmaleje. Marzy mi się taka wypożyczalnia wszystkiego, miejsce, gdzie możliwe byłoby wypożyczenie wiertarki, maszynki do mielenia mięsa, sztucznej choinki czy drabiny, czyli rzeczy, których używa się od wielkiego dzwonu, a tak naprawdę leżą sobie po kątach i zajmują cenną przestrzeń. Mimo wszystko, czy taka wypożyczalnia przyjęłaby się w społeczeństwie, które tak bardzo ceni posiadanie?

Bardzo mnie cieszy nasz projekt pt. “mały biały domek”, bo właśnie to będzie częściowo nasza niezapisana karta. Niestety, zwieziemy do niego cały bagaż przeszłości… Na szczęście wiemy, co jest nam potrzebne, co nie, jakie meble pojawią się w domu (a jakie nie). Systematyczne odgruzowywanie jedynej szafy ze szpargałami (nieśmiertelny PAX) sprawi, że za ten rok czy dwa przeprowadzka będzie prawie bezbolesna. Oby ta nasza tabula rasa była ostatecznym początkiem nowego, dobrego, niezagraconego życia.

 

Przeczytaj także

  • Adrianna Zielińska 24/12/2014 at 09:32

    Bardzo często łapię się na myśli, że chciałabym zacząć “nowe” życie w innym mieście, posiadając wyłącznie jedną walizkę rzeczy. Z jakiegoś powodu ilość posiadanych przeze mnie rzeczy nieco mnie przytłacza, z drugiej strony, trudno jest nie kupować, gdy co chwilę coś jest potrzebne.

    • Kasia 24/12/2014 at 09:55

      To fakt, czasami czegoś potrzebujemy “na już”, jednak to wielka frajda wykorzystać to, co już mamy i znaleźć dla tej rzeczy nowe zastosowanie. Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie! Trzymam kciuki za mniej przytłaczające otoczenie. Może uda Ci się to bez zaczynania od nowa, jeśli oczywiście tego chcesz.

  • Dorota 28/12/2014 at 21:50

    Ostatnio bardzo mocno zastanawiam się zanim coś kupię, podyktowane to jest tym, że nieustannie przeprowadzam się i widzę które rzeczy są mi potrzebne a które tylko zagracają miejsce. Wypożyczalnia wszystkiego to świetny pomysł. Pozdrawiam ! :)

    • Kasia 29/12/2014 at 10:16

      Przeprowadzka to zawsze dobry powód do refleksji nad stanem swojego posiadania. Dziękuję za komentarz i zapraszam ponownie!