Minimalizm

Minimalistyczna wyprawka

16/10/2014
minimalistyczna wyprawka

Minimalistyczna wyprawka to temat rzeka. Istnieje już wiele poradników na temat tego, co warto kupić przed pojawieniem się naszego pierwszego maleństwa. Sama na końcówce ciąży przeszukiwałam internet pod kątem porad odnośnie wyprawki. Ostatecznie starałam się zachować umiar i ograniczyć nabywanie niby to potrzebnych gadżetów. Jak wyglądała nasza minimalistyczna wyprawka?

Jak wyglądała nasza minimalistyczna wyprawka?

Do stworzenia tego wpisu skłonił mnie post Wolnego, który „fachowo” podszedł do opisania oszczędnej wyprawki dla swojej dzidzi (nota bene też Mai).

Szczerze mówiąc przed pojawieniem się córki nie mieliśmy w planach oszczędzać na wyprawce, ale bardzo chcieliśmy ograniczyć rzeczy do minimum. Zależało nam na tym, by nie zagracać mieszkania rzeczami, które wydają się potrzebne dziecku, a tak naprawdę w ogóle potrzebne nie są.

Zaszalałam jedynie z wielorazowymi pieluchami, które jak na razie nie weszły do stałego użycia, ale jestem zdeterminowana używać ich jak już dzidzia będzie większa. Wróć, nie zaszalałam, kupiłam parę sztuk otulaczy, kieszonek i AIO, by przetestować wszystkie rozwiązania, a potem ewentualnie poszerzyć asortyment. (Po więcej informacji na temat pieluchowania wielorazowego odsyłam na bardzo pomocne forum Chustomaniaczek.)

Na początku organizowania wyprawki martwił mnie fakt, że moje rodzeństwo dawno już odchowało swoje dzieci, a najbliżsi znajomi jeszcze ich nie mieli, więc nie mogliśmy dostać przynajmniej paru używanych ubranek. Później okazało się, że jest wielu „znajomych znajomych”, którzy chętnie pozbyli się ubranek w bardzo dobrym stanie (niektóre jeszcze z metkami) i to całkiem za darmo. Wyeliminowało nam to dużą część kosztów. Wprawdzie dokupiłam parę bodziaków i śpioszków w rozmiarze 56 (który to rozmiar Maja nosiła do ukończenia 7 tygodnia), ale nie były to tak ogromne koszty.

Przed rozwiązaniem założyłam kartę Rossnę i polowałam na promocje pieluszek (pomimo chęci wielorazowego pieluchowania podeszłam do tego realistycznie – początki mogły być trudne, więc jednorazówki musiały być na podorędziu). Okazało się to średnio potrzebne, bo opakowania pampersów dostawaliśmy na prezent od wszystkich gości.

Oprócz ubranek i pieluszek oczywiście musieliśmy się zaopatrzyć w parę sprzętów do kącika Mai w naszej sypialni. Większość zakupiliśmy w Ikei. Wzbranialiśmy się przed kupnem karuzelki na łóżeczko, ale jak już dzidzia pojawiła się na świecie i okazała zainteresowanie różnymi przedmiotami w zasięgu jej wzroku kupiliśmy uroczy drewniany mobil.

Fotelik samochodowy upolowaliśmy z czterdziestoprocentowym rabatem, bo nieświadomie załapaliśmy się na akcję promocyjną. Przy okazji kupiliśmy przewijak, który nie był na naszej liście – nie żałujemy.

Największym wydatkiem był oczywiście wózek. Od razu wiedzieliśmy, że chcemy wózek nowy (wiecie, pierwsze dziecko…), więc przygotowaliśmy się na większy wydatek. Mieliśmy paru faworytów, jednak poszliśmy na kompromis i jak do tej pory jesteśmy zadowoleni. Co więcej, kolejny raz załapaliśmy się na promocję, 20%, a do tego dostaliśmy gratis funkcjonalny śpiworek.

Chustę kupiłam dopiero teraz i był to strzał w dziesiątkę – Maja jest bardzo towarzyska i jak zaczyna już mocno marudzić pakuję ją w chustę, robię swoje (tzn. jem), a ona w 5 minut zasypia. Na razie nie odważyłam się wyjść z nią w chuście na dwór (pogoda!), ale myślę, że im lepiej opanuję wiązanie i wkładanie bobasa, tym częściej będziemy się nosić.

Oczywiście przydały się też biustonosze do karmienia oraz Linomag, Sudocrem i chusteczki nawilżane (tylko na wyjścia, w domu przemywamy wodą).

To właściwie wszystko. Na naszej liście nie było smoczka, butelek, podgrzewaczy, termosów, bo byliśmy (i jesteśmy) zmotywowani do radzenia sobie bez tego. Na razie dajemy radę, oby tak dalej ;) [Z pewnych powodów musiałam kupić laktator, ale nie żałuję.]

Ile wydaliśmy na naszą wyprawkę?

Podsumowując, powyższe wydatki rozłożyły się tak (w zaokrągleniu):

  • Wózek (+akcesoria) 1600 zł
  • Fotelik samochodowy (+adaptery) 300 zł
  • Łóżeczko, materac, prześcieradła, wanienka 530 zł
  • Przewijak, kocyk 50 zł
  • Pieluszki jednorazowe 200 zł
  • Pieluszki wielorazowe (w tym mnóstwo tetry) 400 zł
  • Ubranka nowe 250 zł
  • Kosmetyki, leki, inne 70 zł
  • Biustonosze 70 zł
    Laktator 70 zł
  • Karuzelka na łóżeczko 35 zł

 

SUMA 3.575 zł

Jeden miesięczny budżet, ale biorąc pod uwagę niektóre wyliczenia z internetu to i tak dobrze…

***

A jak wygląda (wyglądało) kompletowanie wyprawki w Waszym przypadku? Co było potrzebne, a okazało się pieniędzmi wyrzuconymi w błoto? Proszę, podzielcie się wszystkim w komentarzu.

Przeczytaj także

  • Minimalistyczna wyprawka | PANI POCZYTALNA 07/05/2015 at 09:21

    […] ja pierwsza poruszam ten temat, więc tradycyjnie już odsyłam do przedmówców [klik], [klik], choć ja jestem w tej komfortowej  – także dla portfela – sytuacji, że pojawia […]

  • Mama Racjonalna 18/09/2015 at 10:53

    Wbrew pozorom, jak się spisze wszystkie poszczególne rzeczy potrzebne dla noworodka, to robi się z tego niezła lista, choć jest to tylko “niezbędne” wyposażenie. Osobiście polecam rzeczy używane, które można potem przekazać dalej i nie zagracają (małego) mieszkania (okazuje się, że tym samym chyba też blisko mi do minimalizmu :) Zapraszam do siebie http://www.mamaracjonalna.pl

    • Kasia | Droga do minimalizmu 18/09/2015 at 11:53

      Rzeczywiście, przekazywanie dalej używanych rzeczy po swoim dzidziusiu to świetna inicjatywa, szczególnie, że dzieciaki szybko rosną i niewiele zdążą zniszczyć. :)

  • Monika Wielki Kufer 03/08/2016 at 21:08

    Ja też bardzo ograniczam się z wyprawką. Nie czuję potrzeby kupowania sterylizatorów, podgrzewaczy i innych cudów. Stawiam na naturalną pielęgnację dziecka (sama robię kosmetyki). Ubranka mam nowe ( nie miałam nikogo, kto chciałby się podzielić) ale kupiłam tylko po kilka sztuk, bo i tak pewnie każdy przyniesie w prezencie, dokupię jak Mała się urodzi itp. Jestem z tego powodu bardzo dumna, bo wiem, że ciąża potrafi spuścić portfel ze smyczy.

    • Kasia | Droga do minimalizmu 04/08/2016 at 10:31

      Ja też byłam dumna, że nie dałam się wkręcić w marketingową machinę tego, co niby trzeba koniecznie kupić dla dziecka. Postawiłam na naturalność i swoją intuicję – bardzo dobrze się sprawdziło, więc jestem pewna, że u Ciebie też tak będzie.