Książki

Fumio Sasaki „Pożegnanie z nadmiarem: minimalizm japoński”

27/06/2017
Fumio Sasaki Pożegnanie z nadmiarem: minimalizm japoński

Kiedy wydawnictwo Burda Książki zaproponowało mi recenzję książki Fumio Sasaki „Pożegnanie z nadmiarem: minimalizm japoński” byłam w trakcie blogowej przerwy. To miał być czas bez pisania i czytania o minimalizmie, ale temat książki mnie zainteresował. Do tej pory o japońskim podejściu do minimalizmu miałam okazję czytać jedynie w książkach Dominic Loreau. Szczerze mówiąc jej ogromna fascynacja japońską kulturą zupełnie mnie nie przekonała. Z ciekawością więc podeszłam do lektury książki Sasakiego, żeby dowiedzieć się, jak naprawdę wygląda japoński minimalizm. W końcu autor to osoba, która nie tylko urodziła się w kraju kwitnącej wiśni, ale również tam się wychowywała, żyje i pracuje.

Już od początku swojej książki Sasaki stawia na szczerość. Otwarcie przyznaje się do swoich nałogów, zakupoholizmu, chomikowania, gromadzenia gadżetów, by zaimponować innym. Opowiada o swoim dawnym życiu singla w wielkim mieście Tokio, gdzie oddawał się beztroskiej konsumpcji. Mimo że Fumio Sasaki odcina się od tego wszystkiego nazywając siebie nawróconym minimalistą, to od początku uderzyło mnie jego obnoszenie się z markami. Sasaki nie ma komputera, ma MacBook Air, nie trzyma danych w chmurze tylko na Dropboxie, nie zakłada białej koszuli, a białą koszulę Uniqlo…

Autor „Pożegnania z nadmiarem: minimalizm japoński” porównuje współczesnego człowieka do przeładowanego komputera i ta metafora ujęła mnie swoją trafnością. Sama jestem przykładem cyfrowego chomika, który na komputerze potrafi trzymać kopie kopii kopii plików. Dobrze wiem, że przeładowany plikami komputer nie tylko wolno działa, ale również brakuje na nim miejsca na rzeczywiście ważne pliki. Podobnie jest z nami, naszymi domami i umysłami – mają określoną pojemność, a ich przeładowanie oznacza same problemy. To tylko jeden z przykładów, który pokazuje, że mimo wzrastania w odległej kulturze Japończycy – tak jak my – borykają się z problemem gromadzenia nadmiaru, przepracowania, bezmyślnych zakupów. Idealistyczna wizja minimalizmu japońskiego pani Loreau jest nie do końca prawdziwa. Sasaki potwierdza, że kultura japońska była niegdyś minimalistyczna, jednak wraz z globalizacją proste tradycje zostały wyparte przez rozbuchaną konsumpcję. Twierdzi, że Japończycy ponownie zainteresowali się minimalizmem dopiero po wielkim trzęsieniu ziemi w 2011, kiedy to wielu z nich nie tylko zostało pozbawionych dobytku, ale i otarło się o śmierć.

Fumio Sasaki

Bardzo przydatnym rozdziałem książki jest ten z 55 poradami, które mogą pomóc uporać się z nadmiarem rzeczy. Porady są krótkie, konkretne i podparte przykładami z doświadczeń autora. Po nich następuje seria kolejnych podpowiedzi na dalszą drogę minimalizowania dla tych, którzy wielkie porządki mają już za sobą. Mimo że większość książek o minimalizmie wygląda tak samo (miałem dużo, nagle coś się wydarzyło, wyrzuciłem na śmieci pół domu, teraz mogę się trochę pomądrzyć), to ta ma oryginalną konstrukcję. Rozdziały są zwięzłe, przeplatane nieoklepanymi cytatami znanych ludzi, a ciekawym bonusem jest wkładka z kolorowymi zdjęciami mieszkań japońskich minimalistów. Dobrany krój czcionki i przyjemny w dotyku papier sprawiają, że czytanie tej pozycji jest luksusową przerwą w ciągu dnia.

Fumio Sasaki jednak nie ujął mnie tak bardzo jak niedawno zrobił to Joshua Becker. Minimalizm Japończyka jest bardzo ascetyczny i kategoryczny, a ten do mnie nie przemawia. Fakt, zazdroszczę mu, że dał radę przeprowadzić się do nowego lokum w pół godziny, że wszystko, co posiada zmieści mu się w walizce, jednak minimalistyczny radykalizm nigdy mnie nie pociągał. Mimo to książka „Pożegnanie z nadmiarem: minimalizm japoński” potwierdza moje zdanie, że każdy powinien znaleźć „swój” minimalizm, to jest tak wprowadzić w swoje życie minimalistyczne zasady, by po prostu być szczęśliwym.

Jeśli zainteresowała Cię ta książka, to chętnie przekażę dalej moją kopię w drodze wymiany. Jeśli na Twojej półce są książki, z którymi chcesz się pożegnać, to prześlij mi listę na maila kasia@drogadominimalizmu.pl. Jeśli coś mnie zainteresuje na pewno się z Tobą skontaktuję.

Książkę Fumio Sasaki „Pożegnanie z nadmiarem: minimalizm japoński” możecie również kupić tutaj:

Przeczytaj także

  • Agnieszka Kulawczyk

    Ciężko mi powiedzieć, w którym momencie zaczęła się moja fascynacja Japonią. Obecnie jestem zakochana w Kraju Kwitnącej Wiśni i podróż tam stanowi jedno z moich dużych marzeń.

  • Magda Kędzierska

    Jestem w połowie książki i właśnie ten radykalizm mnie męczy.

    • Mnie trochę też. No i to uwielbienie Steve’a Jobsa ;) Ciągle tylko Jobs i Apple, taki z niego minimalista-gadżeciarz ;)

      • Iz

        Można być minimalistą-gadżeciarzem. Patrz: Trendnomad. ;)

      • Magda Kędzierska

        No to mi w ogóle nie pasuje do radykalizmu z jakim Sasaki podchodzi do minimalizmu. Rozumiem, że stawia na jakość, tylko że cena Apple to nie tylko jakość, ale też marka. Sądzę, że jest wiele firm mających równie dobre, jeśli nie lepsze sprzęty w nieco niższej niż Apple cenie i to stawianie Jobsa i jego firmy na piedestale trochę mi się kłóci z ascetyczną formą minimalizmu, jaki prezentuje Sasaki.

        Zgadzam się, że Becker przedstawia minimalizm jako przystępny dla przeciętnego człowieka, natomiast Sasaki cóż, nie wyobrażam go sobie jako człowieka żyjącego z osobą, która nie jest tak skrajnym minimalistą jak on, nie mówiąc już o rodzinie, dzieciach, bo tutaj lista rzeczy naprawdę niezbędnych rozrasta się do całkiem sporych rozmiarów, których Sasaki mógłby nie znieść. Ale może zrewiduję swoje zdanie jak dokończę książkę. Na razie zakochałam się w „I cóż, że o Szwecji” – fantastycznie się czyta, a autorka pisze o bardzo ciekawych rzeczach.

        • No tak, Sasaki jest singlem i pewnie dlatego łatwiej mu ten radykalizm utrzymać. Jak zwykle się z Tobą zgadzam ;)

  • Ciekawe, od jak dawna Sasaki jest minimalistą, czy wspomina o tym? Pytam, bo często najbardziej radykalni są neofici ;) I czy ten radykalizm jest reprezentatywny dla japońskich minimalistów (ten podtytuł)?

  • Skończyłem czytać tę książkę kilka dni temu i mam mieszane odczucia. Z jednej strony radykalny minimalizm, a z drugiej przywiązanie do marek i epatowanie nimi (co uważam za absolutnie nie-minimalistyczne). Sam nazywam się minimalistą – gadżeciarzem, więc rozumiem podejście autora do elektronicznych „zabawek” – ale nie widzę sensu robienia producentom reklamy.
    Twoja recenzja jak zwykle super! :)

    • Dokładnie o to mi chodzi – nie ma niczego złego w byciu minimalistą-gadżeciarzem, ale nakłanianie do ograniczania konsumpcji i obnoszenie się z markami jest trochę… nie na miejscu.

  • też czytałam :) niedługo będzie o niej słówko na blogu, ale mnie nieszczególnie przekonała, nie będę ukrywać ;)

    • Zawsze mam problem z ocenianiem książek o minimalizmie, bo tyle ich już było, że chyba trudno wymyślić coś nowego… W tej przekonała mnie forma, treść już mniej ;)

  • Goch Lisiecka

    Przeczytałam kilka książek nt. minimalizmu. O dziwo jedną z książek, która najbardziej do mnie dotarła jest „Sztuka prostoty” Loreau. W recenzjach tej książki często spotykam się z zarzutem, że ta książka nie przystaje do naszych realiów i że jest napisana zbyt napuszonym językiem. Sama nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale obok książek dwóch polskich blogerek, jest to moja ulubiona lektura, do której wracam.
    Książki, którą tu zrecenzowałaś, nie czytałam i nie wiem czy przeczytam, raczej pójdę do księgarni i przekartkuję, bo mam wrażenie, że minimalizm, podobnie jak to słynne hygge, stał się po prostu dobrym towarem do sprzedania w myśl panującej teraz mody, że przecież każdy książkę napisać może.

    • Zgadzam się z Tobą, moda na minimalizm sprawiła, że ten temat wychodzi nawet z lodówki. Do mnie Loreau nie przemówiła, Sasaki też nie, ale może dlatego, że sięgnęłam do nich, jak już wielkie upraszczanie życia miałam za sobą.

  • miec mniej

    Również jestem zdania, że nie ma dwóch tych samych minimalizmów i każdy powinien znaleźć swój indywidualny, taki, który da mu satysfakcję i poczucie szczęścia. Jednakże wszelkie te opowieści o minimalizmie są bardzo inspirujące i z pewnością dają do myślenia, a przy okazji inspirują, co w dążeniu do minimalizmu jest niezwykle cenne. Pozdrawiam:)