Goście Minimalizm

Co daje minimalizm w pielęgnacji? Odpowiada Olga z bloga Make Happy Day

20/04/2017
Minimalizm w pielęgnacji

Olga, autorka bloga Make Happy Day, to pasjonatka zdrowego stylu życia i naturalnej pielęgnacji. Mało kto wie o kosmetykach tyle, co ona. W tym wpisie gościnnym postara się odpowiedzieć na pytanie, jak minimalizm w pielęgnacji wpływa na naszą skórę i w jaki sposób wprowadzić go w życie.

***

Czy minimalizm w pielęgnacji jest możliwy?

Olga, makehappyday.com

Autorka: Olga, makehappyday.com Na co dzień mieszkająca w Norwegii uśmiechnięta pasjonatka naturalnej pielęgnacji i zdrowego jedzenia.

Panujący kanon piękna, który nakazuje nam mieć nieskazitelnie gładką, jędrną i zawsze świetnie wyglądającą skórę, skłania nas do ufania w cudowną moc kosmetyków. Kupujemy je często bez zastanowienia, w zbyt dużej ilości. Pod wpływem reklamy, impulsu i wiary w to, że po kilku zastosowaniach cudownego eliksiru nasza skóra będzie o 10 lat młodsza. Zamiast tego w efekcie mamy zapchane kosmetykami szafki, mniej pieniędzy w portfelu i skórę, której wciąż daleko do ideału.

Sposobem na to, żeby w naszej pielęgnacji zapanował porządek, kosmetyczka zawierała tylko to, co niezbędne, a skóra była traktowana niewielką ilością dopasowanych do jej potrzeb kosmetyków jest minimalizm w pielęgnacji. O tym, że jest możliwy przekonałam się jakiś czas temu i mimo tego, że prowadzę bloga o tematyce pielęgnacyjnej, wciąż udaje mi się zachować konsekwencję i nie kupować więcej kosmetyków, niż rzeczywiście potrzebuję.

Minimalizm kosmetyczny był (i nadal jest) moim świadomym wyborem, którego dokonałam zmieniając sposób pielęgnacji. Zastępując stosowane kosmetyki naturalnymi produktami przekonywałam się, że tak naprawdę nie potrzebuję mieć więcej, żeby moja skóra wyglądała lepiej. Przestałam też kupować kosmetyki pod wpływem impulsu, bo wiedziałam, że te, które mam, mają tak krótki termin ważności, że nie zdążę zużyć ich wszystkich w jednym czasie. Szkoda mi było też pieniędzy na kupowanie kosmetyków, które były droższe od tych z drogerii, w większych ilościach, niż tego potrzebuję.

I w ten sposób zawartość mojej kosmetyczki zmniejszyła się o ponad połowę. Zniknęły z niej wszystkie zbędne kosmetyki, które często się dublowały. Zamiast trzech balsamów do ciała zaczęłam stosować jeden. Zwracając uwagę na składy kosmetyków ograniczyłam ilość nakładanych na skórę substancji i zaczęłam sięgać po te, które mają łagodniejsze działanie. Przestałam też gubić się w tym, co jest do czego i poczułam, że moja skóra zaczyna być mi za to wdzięczna.

W ciągu ostatnich kilku lat zapomniałam o wielu problemach pielęgnacyjnych, z którymi się zmagałam, wykonanie makijażu zajmuje mi kilka minut, a na półkach w łazience znalazło się miejsce na kwiaty doniczkowe i świecę sojową.

Jak wprowadzić minimalizm kosmetyczny?

To, od czego sama zaczęłam i do czego zachęcam to przejrzenie zawartości kosmetyczki i wszystkich łazienkowych szafek. Warto poświęcić na to nawet całe popołudnie, by przekonać się, ile mamy kosmetyków i ile z nich tak naprawdę używamy.

Kolejnym krokiem jest sprawdzenie daty ważności kosmetyków i wyrzucenie tych, które są przeterminowane.

Pozostałe kosmetyki polecam pogrupować. Oddzielnie balsamy do ciała, kremy do twarzy, toniki, szampony do włosów itd. Jeśli są wśród nich kosmetyki, których nie używacie, bo Wam nie służą, nie lubicie ich ze względu na zapach itd., a są to produkty już otwarte – spróbujcie je komuś oddać.

Teraz zróbcie spis kosmetyków, które macie (w jednej kolumnie) i których używacie na co dzień (w drugiej). Czy widzicie, że coś jest absolutnie zbędne, a czegoś innego macie za dużo?

U mnie były to kremy do stóp, których praktycznie nie używałam, ale miałam ich aż trzy tubki. Zauważyłam też, że mam dużo szamponów i balsamów do ciała. I dlatego w kolejnych miesiącach nie kupowałam ich wcale. A gdy już zużyłam wszystkie zapasy, zaczęłam kupować po jednej butelce szamponu, rezygnując z promocji 3 za 2 i kupowaniu na zapas.

Uporządkowanie kosmetyków uświadomiło mi, że mam ich za dużo. Dlatego zaczęłam stopniowo ograniczać ich ilość, sprawdzać składy i starać się, by i one, były jak najkrótsze. Wiele kosmetyków zastąpiłam produktami typu 2w1, a część wcześniej stosowanych okazała się być zupełnie zbędna. Z czasem przestałam zaglądać do sklepów z kosmetykami, tylko po to, by przejrzeć zawartość półek. Gdybym to robiła, na 100% wychodziłabym z nich z nowymi kosmetykami, których przecież nie potrzebowałam.

Wprowadzenie minimalizmu w pielęgnacji okazało się być łatwiejsze, niż myślałam. A związane z nim korzyści (uporządkowana pielęgnacja, mniej kosmetyków w domu, mniej wydawanych pieniędzy) spowodowały, że zachęcam innych do tego, żeby też spróbowali.

Zasada mniej znaczy więcej w kosmetyczce też się sprawdza. Spróbujecie?

Przeczytaj także

  • Kasiu, bardzo się cieszę, że mogłam podzielić się z Tobą i Twoimi czytelniczkami moimi przemyśleniami oraz doświadczeniami związanymi z minimalizmem kosmetycznym. Mam nadzieję, że wpis będzie pomocny i inspirujący :)

    • Dziękuję, że się zgodziłaś. Jestem pewna, że zainspirujesz niejedną osobę z przeładowaną kosmetyczką :)

  • Też regularnie walczę z nadmiarem kosmetyków, myślę że bardzo ważne jest to co napisałaś aby przestać zaglądać do sklepów jeżeli nie mamy żadnych konkretnych potrzeb, często takie wizyty u mnie kończą się przypadkowymi zakupami najczęściej rzeczy zbędnych.

  • Gosza

    najgorzej to odnaleźć się w tych wszystkich kosmetykach i wiedzieć co jest dla mojej skóry dobre… potrzeba na to dużo wiedzy i czasu a w kremy do stóp nigdy nie wierzyłam zawsze jak miałam suchawe stopy używałam po prostu balsamu albo kremu do rąk….

    • Krem do stóp i do rąk to zawsze była dla mnie rzecz zbędna, teraz przyznaję, że od czasu do czasu warto sięgnąć po takich specyfik – komfort nie do opisania.

  • Ruda

    W mojej łazience to samo – 1 szampon dla całej rodziny zamiast osobnego dla mnie do włosów farbowanych, dla mężczyzn i dla dziecka. Został tylko dla dziecka. Szare mydło do mycia rąk i pod prysznic – dzięki temu przestaliśmy mieć problemy z wysuszoną skórą. Jedna odżywka do włosów. I tak z każdej rzeczy pod jednej sztuce. Łazienka była zaprojektowana pod tonę kosmetyków, a teraz jest tam pusto. Od razu można wszystko znaleźć – po prostu koszmar – odradzam każdemu, bo potem będzie już tylko gorzej – porządek w łazience i pieniądze w portfelu.

  • Agata

    Kosmetyki mam już zminimalizowane. Moje i całej rodziny. Te, które mogą być wspólne, nie dubluję. Większość kosmetyków została zastąpiona innymi o lepszym składzie bez zbędnej chemii. Makijaż jest banalnie prosty, trwa chwile i nie eksperymentuję, a wyglądam dobrze. Mam listę kosmetyków, które kończąc się zawsze nas zaskakują, tj pasta do zębów, mydło itp, dlatego zawsze mam po 1 w zapasie. Z miminimalizmem bawię się od ok. 2 lat, wiele stref zostało uporządkowanych. Między innymi łazienka, i bardzo komfortowe jest sprzątanie łazienki dosłownie w kilkanaście minut, na półkach nic nie jest postawione, a koszyczki, w których trzymam tematycznie kosmetyki wymieniam na coraz mniejsze. Pozdrawiam Agata