12 niecodziennych rzeczy

12 niecodziennych rzeczy – podsumowanie roku

03/01/2017

Kiedy pod koniec 2015 roku obmyślałam formułę rocznego wyzwania nie wiedziałam, jaki dokładnie będzie jego rezultat. Obawiałam się, że jedyną osobą, która będzie kolekcjonować doświadczenia będę ja, że nikt nie będzie chciał się włączyć i w ogóle akcja nie da rady przetrwać całego roku. Rezultaty jednak przeszły moje oczekiwania.

#12niecodziennych

W wyzwaniu #12niecodziennych wzięło udział ponad dwadzieścia osób. Miałam ochotę policzyć, ile doświadczeń zebraliśmy wszyscy przez cały rok, ale poległam w liczeniu, tyle tego było. Niektóre z nich były spektakularne (jak udzielenie wywiadu w radio, promocja bloga w ogólnopolskim czasopiśmie czy ukończenie budowy domu), inne zupełnie przyziemne (jak kontrola lekarska czy wizyta u kosmetyczki). Poprosiłam uczestników wyzwania, by w kilku zdaniach podsumowali naszą akcję. Przyznaję, że po przeczytaniu tych wszystkich wiadomości trochę się wzruszyłam – nie byłam świadoma, że wymyślony przeze mnie projekt aż tak wpłynął na jego uczestników. Co dało nam wszystkim świadome kolekcjonowanie doświadczeń?

Podsumowanie roku niecodzienności

12niecodziennych-podsumowanie-col

Kasia

drogadominimalizmu.pl

Celem akcji 12 niecodziennych rzeczy miało być skupienie się na zdobywaniu nowych doświadczeń zamiast na dążeniu do materialnych zdobyczy. Miała być to alternatywa postanowień noworocznych, do których zapał opada już gdzieś w połowie stycznia. Wspólnymi siłami mieliśmy kolekcjonować tytułowe niecodzienne rzeczy, spełniać marzenia, doświadczać nowego i tym sposobem ubogacać swoje życie. Cel został osiągnięty.

W ubiegłym roku kilkakrotnie odwiedziłam kosmetyczkę (czego nie doświadczyłam wcześniej), dwukrotnie odwiedziłam Teatr Rozrywki w Chorzowie, pierwszy raz upiekłam tort i przygotowałam potrawę z muli. Poza tym kilka z niecodzienności stało się może nie codziennością, ale już czymś całkiem normalnym. Po styczniowej pierwszej degustacji wraz z mężem staliśmy się wielbicielami sushi i zamawiamy maki średnio raz w miesiącu. Częściej spacerujemy bez celu, pieczemy chleb czy gotujemy zupy.

Mimo że nie planuję w tym roku powtórzyć akcji na łamach bloga, to nadal będę kolekcjonować doświadczenia, bo wiem, że naprawdę warto. W codziennej bieganinie z listą spraw do załatwienia często zapominamy o sobie, o spełnianiu swoich marzeń, rezygnujemy ze spontanicznych działań i czasem boimy się nowości. Przez rok wyzwania #12niecodziennych odważniej podchodziłam do niektórych wydarzeń, częściej niż wcześniej decydowałam się robić coś niezwykłego i za każdym razem wychodziło mi to na dobre. Planuję więc wykorzystać te doświadczenia i nadal kolekcjonować niecodzienności, by żyło mi się lepiej.

Karolina

pracowniapodaniolem.blogspot.com

Jak mogę podsumować akcję 12 niecodziennych rzeczy? Początek był pełen energii i zapału. Bardzo krótkie włosy dodały mi energii, ale z drugiej strony narażona byłam na ciągłe spojrzenia ludzi – chora jest? Lepiej nie pytać. Teraz po prawie roku ludzie się przyzwyczaili, a dla mnie to wygoda. Następną rzeczą niecodzienną dla mnie było założenie grupy kobiet szyjących patchworki i ten projekt trwa od lutego i jest bardzo prężny (z ok. sześciu kobiet na początek, teraz grupa ma 28 członków z tego kilkanaście bardzo aktywnych). Spotykamy się regularnie i szyjemy, a to jest chyba najbardziej niecodzienna rzecz z tego roku. Z bardziej przyziemnych ale nie mniej ważnych niecodziennych rzeczy to przebadałam się gruntownie, jestem w trakcie diagnozy ale jestem pełna optymizmu. Odkryłam też,że Wrocław jest całkiem blisko Gdańska i jadąc autostradą jest się całkiem szybko w ogrodzie botanicznym we Wrocławiu, a tam jest cudowne energetycznie miejsce. Czy coś jeszcze? Kilka drobiazgów, zaczęłam walczyć o swoje, poznawać co lubię, poznawać siebie. Czy to był przełomowy rok? Stanowczo tak. Wszystko zaczęło się dzięki Twojej akcji. Potem jak lawina poszło dalej. Dziękuję.

Dorota

ekoeksperymenty.blogspot.com

Nie wiem, czemu wzięłam udział w akcji #12niecodziennych. Była to chyba decyzja spontaniczna. Akcja wydała się ciekawa, historie innych osób inspirujące, a że moje życie zmieniło się w ciągu ostatniego półtora roku diametralnie, wiele działo się rzeczy niecodziennych i postanowiłam się nimi podzielić. Być może dzięki akcji Kasi nauczyłam się je nazywać i dostrzegać?

Od dawna już kolekcjonuję doświadczenia zamiast rzeczy, nie lubię mieć dużo, za to mam dobrą pamięć. W zapamiętaniu tego, co mogłoby z niej ulecieć, pomaga mi prowadzenie bloga, tam jednak nie piszę o wszystkim, więc czasami #12niecodziennych pozwalało mi uchwycić inne mniej lub bardziej ważne wydarzenia.

Czy niecodzienność weszła na stałe w moje życie? Czasem tak. Majowe zachwyty pierwszymi plonami z własnych upraw stały się codziennością i towarzyszyły mi do końca września, a i nadal mamy zapasy własnych warzyw. Czasem były to doświadczenia zupełnie rzadkie i wyjątkowe. Do fryzjera czy kosmetyczki poszłam w tym roku tylko raz i myślę, że w przyszłym roku pozwolę sobie na takie przedsięwzięcie niewiele częściej. Wydarzyło się też sporo niecodziennych rzeczy, na które nie miałam wpływu. W grudniu na przykład po raz pierwszy w życiu widziałam na żywo wydrę, czy dane mi będzie podziwiać jej piękno jeszcze kiedykolwiek? Nie wiem…

Natalia

minimalnat.com

Dzięki temu wyzwaniu cały rok pamiętałam o sobie, o tym, żeby kolekcjonować wspomnienia i robić rzeczy niezwykłe. Czasami musiałam się zmusić, tak było w maju przy oddawaniu krwi czy w czerwcu, kiedy brałam udział w paintballowej bitwie. Ku rezygnacji z tych „przygód” skłaniałam się najbardziej, a zmusiłam się do nich jedynie dlatego, że w tym miesiącu nie działo się nic ciekawego… Rok nabierał rozpędu, robiłam więcej niecodziennych rzeczy, kilka w miesiącu. Zrozumiałam, że tylko ja sama mogę sprawić, że moje życie będzie niezwykłe. Dlatego poszłam sama na wystawę, chodziłam sama na imprezy, do kina i na kabaret. I wiesz co? Kiedy pisałam post z podsumowaniem na mojego bloga pomyślałam sobie, że ten rok był wspaniały. To tak jakbyś zestawiła pozornie nieciekawe miesiące i zdała sobie sprawę, że wcale takie nie były. Życie jest dobre, a każdy rok ciekawy – trzeba tylko dbać, by było w nim kilka „niecodziennych” rzeczy.

Dlatego kończąc 2016 uśmiecham się szeroko, nie żałuję zmarnowanych miesięcy, ale cieszę się nowymi doświadczeniami i wspomnieniami. Pierwszy raz w życiu myślę, że miałam dobry rok, a nie tylko „przeciętny”. Teraz muszę tylko zadbać o 2017.

Bardzo Ci dziękuję za tą akcję. Pozwolę sobie w dalszym ciągu korzystać z instagramowych hasztagów i walczyć o więcej niecodziennych rzeczy.

Agnieszka

Uważam, że „12 niecodziennych rzeczy” to wspaniała akcja! Chociaż nie w każdym miesiącu brałam w niej udział, dała mi możliwość, aby na moment zatrzymać się i przemyśleć chwile, które już minęły. Zauważyłam u siebie – przyznam, że z zaskoczeniem – że moje życie nie jest takie banalne jak mnie samej się wydawało. To znaczy, jestem więcej niż pewna, że dla wielu ludzi byłoby zbyt uporządkowane i nudne. „12 niecodziennych rzeczy” pokazało mi jednak, że między harmonią i organizacją jest miejsce na przeżywanie nowych i niecodziennych rzeczy. Bardzo miło było usiąść przed ekranem lub z kartką i cofnąć się w pamięci do początku miesiąca i poszukać tych niecodzienności, które mnie spotkały. Niektóre były oczywiste – jak wyjazd do Chorwacji, a nad innymi musiałam chwilę pomyśleć (na przykład pierwszy pudding z nasionami chia).

Teraz jest mi trochę smutno, że rok minął tak szybko, a ja w sumie miało zaangażowałam się w całą akcję. Mam ogromną nadzieję, że w kolejnym roku będzie ona kontynuowana i będę mogła pisać bardziej regularnie. Podsumowując, Kasiu, wspaniały pomysł „12 niecodziennych rzeczy”.

Kasia

ograniczamsie.com

#12niecodziennych to wyzwanie, które będę długo wspominać. Mimo że nie świeciłam nim obficie w blogowych wpisach, zakotwiczyło się w mej świadomości na stałe. Odkąd opublikowałaś, Kasiu, pierwsze instrukcje, jak ten rok mógłby dla nas (mnie) wyglądać, wiedziałam, że jest to coś, w co chcę wkroczyć. Wahałam się, na ile mi starczy zapału, ale z biegiem czasu wiedziałam, że nie muszę wymyślać niecodziennych wydarzeń na siłę.

W tym roku przytrafiły mi się niesamowite i te mniej niezwykłe, lecz wyróżniające się wśród szarej rutyny rzeczy. Zapoznałam się z jogą, do której podchodziłam z początku jak pies do jeża. Okazało się, że jest ona zbawienna na mój kręgosłup oraz relaks umysłu, tak potrzebny przy wielu codziennych obowiązkach.

Liznęłam ekstremalnych wrażeń lecąc balonem i jadąc w rajdzie offroadowym. Z łatwością mogłabym robić to częściej niż raz w roku. I z przyjemnością.

Byłam na spokojnych wczasach w Górach Kaczawskich, o których istnieniu wcześniej nie miałam pojęcia. Stanęłam obok jądra starego wulkanu, a to wszystko na południowym-zachodzie naszego kraju.

Zaczęłam też wdrażać zasady bezodpadowego życia, co najpierw miało być eksperymentem, a z czasem przerodziło się w styl, który chciałabym obecnie kontynuować. Korzystam z kompostownika na moim balkonie, unikam plastików jak tylko mogę, wytwarzam własne kosmetyki, ba! zrobiłam swoje pierwsze domowe mydła, czego bym się w życiu po sobie nie spodziewała. Ten rok był pełen zaskakującej wiedzy o mnie samej i o moich możliwościach. Naprawdę wielu rzeczy można się jeszcze nauczyć. Wystarczy działać!

Wreszcie, dzięki wspólnej pracy dobrych ludzi z Poznania, postawiliśmy 2 (słownie: dwa) giveboxy, odsłaniane 3-krotnie. Najpierw jeden na Jeżycach, po pół roku kolejny w tym samym miejscu, po rozpadzie pierwszego, a na koniec givebox dla dzielnicy Św Łazarz, nieopodal Areny. Mimo mnóstwa energii i wysiłku, jaki w to władowaliśmy, czuję, że był to dobry ruch dla tych dzielnic i dla całego miasta. Giveboxy są uczęszczane, o nich się mówi, koło nich się bywa, w nich dzieli się naszymi skarbami i skarby się wynajduje. Projekt Giveboxa na razie uważam za zamknięty, ale liczę na to, że komuś jeszcze się przyśni, by postawić „wspólną szafę” koło swojego domu.

12 niecodziennych to projekt, który na długo, jeśli nie na stałe poprzestawiał mi w głowie. Od tej pory kolekcjonuję doświadczenia, które mnie bogacą i uczą, onieśmielają i zachwycają. Zmieniam moje życie i to SIĘ DZIEJE.

Dziękuję, Kasiu :)

Bogusia

pieknoiminimalizm.blogspot.com

Z ogromną przyjemnością dołączyłam do wyzwania #12niecodziennych i chociaż nie pamiętam każdego z osobna, co dokładnie zrobiłam, czego doświadczyłam, to pamiętam doskonale dwie rzeczy: pierwsze zajęcia jogi na których uczestniczyłam w maju, co przerodziło się w regularną praktykę pod okiem instruktorki. Z zajęć na zajęcia widzę u siebie postępy, robię rzeczy o których nigdy wcześniej nie marzyłam np. stawanie na głowie przy ścianie. Nie tylko czuję się lepiej, wyglądam lepiej. Mam więcej spokoju w sobie, dystansu do złych momentów w życiu. Drugim takim niecodziennym wydarzeniem w naszym (moim i męża) była decyzja na adopcję drugiego kota, zaraz po naszym urlopie. Gdy wcześniej uparcie twierdziliśmy, że jeden wystarczy. Teraz Perun ma towarzystwo Findka (którego wciąż nazywam maleństwem) i oby dwa dają nam ogrom czułości, radości.

Edyta

lifesimplicityproject.blogspot.com

Rok 2016 to rok rewolucji w mojej głowie. Wielu inspiracji, przemyśleń i doświadczeń. Akcja ’12 niecodziennych rzeczy’ była jednym z nich.

Przede wszystkim był to doskonały pretekst do dania sobie prawa i znalezienia przestrzeni do zrobienia od czasu do czasu czegoś specjalnego tylko dla siebie. Niestety, codzienny kołowrotek sprawia, że łatwo o tym zapomnieć. Myślę sobie, że po prostu o wiele łatwiej i szybciej sobie coś po prostu kupić w nagrodę lub na pocieszenie, poszukiwanie nowych doświadczeń wymaga większego zaangażowania, a my lubimy sobie przecież wszystko maksymalnie ułatwiać… ’12 niecodziennych…’ było więc dla mnie trochę takim ćwiczeniem się w uważności, koncentrowaniu na ‚tu i teraz’ i na prawdę na mnie i moich odczuciach.

Na blogu nie opisałam wszystkiego, część rzeczy wydała mi się zbyt trywialna, nieciekawa dla czytelnika. Mój blog ma dopiero rok i ciągle szukam swojej drogi. Teraz myślę, że trochę szkoda, bo życie każdego z nas i to co nas spotyka może być dla kogoś innego zupełnie niezwykłe i stanowić inspirację. Jeśli nie samo wydarzenie, to już sposób w jaki je opiszemy, przeżyjemy, jakie wnioski wyciągniemy – na pewno tak.

Postanowiłam kontynuować akcję ’12 niecodziennych rzeczy’ w kolejnym roku. Postaram się jeszcze bardziej koncentrować na wyszukiwaniu tej niecodzienności w codzienności, bo to jest chyba największa sztuka w życiu.

Dziękuję Kasiu za ten pomysł i impuls do działania :)

Ania

www.youcancallmeann.pl

Wyzwanie „12 niecodziennych rzeczy” było dla mnie świetnym i cennym doświadczeniem. Z przyjemnością planowałam kolejne miesiące i starałam się przynajmniej raz zrobić coś niezwykłego. Przez przerwę związaną z dopinaniem wesela na ostatni guzik, moje miesięczne podsumowania przekształciłam na dwumiesięczne. „12 niecodziennych rzeczy” wykształciło u mnie nawyk, którego bardzo mi brakowało – planowania i bycia wdzięcznym. Wdzięcznym za możliwość robienia niezwykłych rzeczy i doceniania każdej chwili. Przyznam, że tak bardzo przyzwyczaiłam się do „12-stu”, tak wiele radości mi sprawiały, że w tym roku planuję zapoczątkowaną przez Ciebie akcję podtrzymać jako tradycję.

Ewa

przygodayvette.pl

Ostatnią niecodzienną rzeczą jaką zrobiłam w minionym roku, dokładnie 31 grudnia, to wegańskie muffiny. Ja i dieta wegańska nie mamy ze sobą nic wspólnego poza osobą Ani z bloga bezarchitekta.pl, i to właśnie ona zmobilizowała mnie do wybrania przepisu wegańskiego podczas przygotowywania muffinek na imprezę sylwestrową. (…) Na tym kończę mój niecodzienny rok 2016, ale oczywiście niecodzienne rzeczy mam zamiar robić nadal. Takie malutkie, jak jedzenie szparagów i takie wielkie, jak moja zbiórka charytatywna, z której jestem naprawdę dumna. (…)

Kasiu – dziękuję Ci za tę akcję i życzę Ci wspaniałego, niebanalnego roku 2017! Ściskam! A Was zachęcam do takiej zabawy, to naprawdę przyjemne przyjrzeć się swojej codziennej rutynie i odkryć w niej rzeczy niecodzienne, które ubarwiają nasze życie, a które czasami niestety przemykają niezauważone i niedocenione.

Przeczytaj także

  • Genialne podsumowanie! Ile tego było! Każda z uczestniczek, jak widać skorzystała z tej akcji.
    Przypominam sobie, że również chciałam pójść do teatru,ale wciąż nie było czasu itd. Ale w tym roku już nie odpuszczę! :) Chcę też więcej podróżować, chociażby na weekend.

    Kasiu również dziękuję za akcję #12niecodziennych :)

  • Fantastyczne podsumowania. Przyznaję, że ja trochę poległam, ale poległam tylko w notowaniu i w pisaniu podsumowań. Jednak miałam w głowie hasło 12 niecodziennych przez cały rok. :-) Po pierwsze pozwalało mi ono pewne rzeczy dostrzegać, ćwiczyć uważność, myśleć – robię coś niecodziennego, coś niezwykłego, coś wyjątkowego,nawet jeśli to był zwykły falafel. :-) Po drugie przełamywało lęki. Dziwnie tak samej iść do kina? No to pójdę. Będzie niecodziennie. :-)
    Nie zamierzam rezygnować z akcji w tym roku, dlatego jeśli pozwolisz zostawię sobie jeszcze banerek na blogu. Będzie mi przypominał, o tym że jestem niecodzienna. (czytaj wyjątkowa :-), jakoś te dwa słowa bardzo mi do siebie pasują :-D).
    Dziękuję Ci za tę akcję. Czytając podsumowania zauważyłam pewien mały, choć bardzo ważny szczegół.
    Wszystkie uczestniczki miały dobry rok. Ja też. :-) Oby 2017 był równie dobry albo i jeszcze lepszy. :-)

    • Basiu, cieszę się, że poczułaś się wyjątkowa w tym minionym roku, tak miało być! Jesteś kolejną osobą, która postanawia kontynuować wyzwanie… może jednak trzeba ciągnąć to dalej? :)

      • No właśnie. Może należy dać szansę kolejnym uczestniczkom, które też chętnie się przyłączą. :-) A może i uczestnikom? Choć chyba kobiety chętniej biorą udział w tego rodzaju wyzwaniach. :-D

  • Małgorzata eS

    W jakimś stopniu mogę się czuć uczestniczką tej akcji, bo mimo wszystko gdzieś tam w zakamarkach umysłu świeciła się ta mała żaróweczka przypominająca mi o tym, że warto czasem, a nawet częściej, zrobić coś niecodziennego :) I tak patrząc na miniony rok muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem mojej walki ze stagnacją praktycznie w każdej dziedzinie życia, no bo:
    – wreszcie ruszyłam się ze swoimi gratami i poszłam na swoje, bo jak nie teraz to kiedy?
    – postanowiłam też wreszcie zmienić wpis w rubryce ‚stan cywilny’, bo jak nie teraz to kiedy?
    – przestałam wmawiać sobie, że jestem kołkiem i wraz z narzeczonym zapisaliśmy się na kurs tanga argentyńskiego, o którym marzyłam od dawna, ale zawsze dystansował mnie ten bardzo bliski kontakt na parkiecie i ta konieczność otwarcia się i to dużego otwarcia się na drugą, nierzadko zupełnie obcą osobę. Co prawda chodzimy na lekcje indywidualne, bo wciąż walczę z oporem, ale już niedługo wybierzemy się na pierwszą milongę… mam nadzieję, że bez połamania nóg i bez palpitacji serca ;)
    – przestałam też wmawiać sobie, że literatura piękna to strata czasu. Dawniej połykałam książki tonami, potem coś się zmieniło, a konkretnie zmieniła się ilość wolnego czasu i spojrzenie na każdą czynność z punktu widzenia jej praktyczności… zaczęłam czuć przymus robienia rzeczy wyłącznie bardzo użytecznych, takich, które w namacalny sposób wpływają na moją rzeczywistość i tym sposobem beletrystykę uznałam za fanaberię. Lody zostały przełamane za sprawą audiobooków, których mogę słuchać wykonując te różne swoje praktyczne czynności, bo szczęśliwie geny wyposażyły mnie w niezłą podzielność uwagi. I tak małymi krokami doszłam do miejsca, w którym czekało na mnie 7 tomów „W poszukiwaniu straconego czasu”… obecnie jestem na etapie 3 i smakuję każdą linijkę tego niezwykłego dzieła ;)
    I chyba najważniejszym wnioskiem tego roku jest świadomość, że potrafię, że naprawdę potrafię zmieniać swoje życie i może nie wszystko zależy ode mnie, bo życie to cała konstelacja zależności, ale tego, co zależy, jest wystarczająco dużo, by czuć się panią swojego życia :)

    • Małgosiu, dziękuję za ten komentarz! Jestem pod wrażeniem Twoich zmian i determinacji. Podziwiam za „W poszukiwaniu…”, podobno to fantastyczna książka, ale ja bym chyba nie dała rady ;) Zazdroszczę zajęć z tanga, ja nie mogę wyciągnąć męża na salsę, ale kto wie, może za jakiś czas… ;)

  • Justyna

    Faktem jest, że niektóre rzeczy niecodzienne stają się zwykłymi, powtarzalnymi czynnościami. To jest chyba w tym najfajniejsze, że zaczynamy żyć trochę mocniej, lepiej, szczęśliwiej. Jestem nastawiona na to, że kolejny rok niesie ze sobą nowe wyzwania i niecodzienności i czym jestem starsza bardziej otwieram się na to wszystko co ze sobą niesie życie i już staram się nie walczyć, nie siłować, nie zmuszać się do czegoś po coś tylko płynąć spokojnie z nurtem życia.

  • Patrycja Czubak

    Świetna akcja :) Będzie kontynuacja w tym roku? :)

    • Jesteś kolejną osobą, która o to pyta… Może trzeba ciągnąć to dalej?

      • Patrycja Czubak

        Jestem chętna do wzięcia udziału :)

  • Pieruńskie maszkety

    Bardzo fajna akcja, w grupie łatwiej jest się zmobilizować do działania, brawo dla wszystkich, którzy wzięli udział

  • Jeej, ale super akcja! Chętnie wzięłabym w niej udział, więc podobnie, jak niżej – też pytam o kontynuację i jednocześnie o nią proszę! :)