Dobre życie

7 sposobów na oswojenie zimy

14/12/2016
Sposoby na oswojenie zimy

Nie znoszę zimy. Nie lubię śniegu, mrozu, lodu. Nie umiem jeździć na nartach, nie pociąga mnie jazda na łyżwach. Nie cierpię się ślizgać, ubierać na cebulkę, ogrzewać czerwony od zimna nos. Nie udało mi się uciec od zimy nawet mieszkając przez rok w niby-to-ciepłej Hiszpanii, gdzie zdarzało się, że wychodziłam na zajęcia przy trzynastostopniowym mrozie. Skoro więc nie możemy uciec od zimy, to trzeba się z nią oswoić. Oto moje sposoby na oswojenie zimy.

Ciepła herbata

Ciepła herbata

Herbata to numer jeden na mojej liście jeśli chodzi o mroźne jesienno-zimowe wieczory. O ile latem wypijam hektolitry wody, to już od września połykam hektolitry herbaty, przechowując ją głównie w termosie, by zawsze była ciepła. Jestem fanką zielonej herbaty, ale zimą najczęściej pociąga mnie ta czarna, do której dodaję miód i imbir, by dodatkowo podnieść odporność. Ciepły kubek w dłoniach pomaga zwalczyć zimno i pozwala zapomnieć o śnieżycy za oknem.

Czekolada

czekolada

Nie da się ukryć, że najczęściej nabieramy ciała właśnie zimą. Czy jest to wina naturalnej skłonności do gromadzenia zapasów na gorsze warunki pogodowe, świątecznego obżarstwa czy też częstszym przesiadywaniem w domu – nie wiadomo. Faktem jest, że to właśnie na początku wiosny mamy najwięcej motywacji do ruchu i lepszej diety, co zdarza nam się zaniedbywać zimą. To właśnie w mroźne dni mam największą ochotę na czekoladę i mam nawet wrażenie, że wtedy smakuje najlepiej. Dzięki słodkościom zima nie jest nawet taka zła.

Koc

kocyk

Jestem zmarzluchem, więc kocyk to mój odwieczny kompan (nawet latem). Jeśli tylko znajduję czas na czytanie, leżenie czy leniuchowanie zawsze przykrywam się kocem. Pod nim jest mi ciepło, miło i jakoś tak bezpieczniej. Od razu czuję trochę więcej sympatii do zimy. (Podobno Dzieciątko planuje w tym roku zostawić mi pod choinką koc elektryczny, to musi być dopiero gorące szaleństwo.)

Świece

świece

Nie jestem jakąś wielką fanką palenia świeczek w domu, jednak zimą zapalam je zawsze wieczorem. Nawet niewielkie tealighty są kolejnym źródłem światła – na które trzeba postawić już od 16 – a przy okazji tworzą wyjątkowy domowy klimat. Ciepłe światło świec sprawia, że człowiekowi milej na duszy, więc i zima za oknem mu nie straszna.

Czytanie

czytanie

Zimą znajduję najwięcej czasu na czytanie, co pewnie łączy się z tym, że mróz i śnieżyce są doskonałą wymówką, by nie wychodzić z domu. Czytanie pod wspomnianym kocykiem i z ciepłą herbatą w pogotowiu to chyba najprzyjemniejsze zimowe momenty. Teraz oprócz samotnej lektury lubię razem z Mają odkrywać świat dziecięcych książek. Rodzinne wieczory przy książkach zdecydowanie dodają plusów zimie.

Bieganie

bieganie

Najbardziej lubię biegać zimą. W mrozie lepiej mi się oddycha i łatwiej mi zmusić moje mięśnie do wysiłku. Uwielbiam też biegać po świeżym śniegu, kiedy to każdy krok wydaje przyjemny dźwięk. Bieganie zimą szybko rozgrzewa i chyba mniej męczy. Biegowe szlaki są też bardziej puste i ciche, co zdecydowanie przemawia na korzyść zimy.

Podziwianie uroków zimy… z domu

zima z okna

Zima to idealna pora roku dla domatorów takich jak ja, którzy już całkiem bezkarnie mogą zaszyć się w domu z dobrą książką. Nie ulega wątpliwości, że zima to bardzo urokliwa pora roku. Lubię oglądać padający śnieg czy oszronioną trawę za oknem. Drzewa okryte kołderką śniegu wyglądają jak jakieś drzewa sztuki. Podziwianie tych zimowych uroków będąc w ciepłym domu należy do bardzo przyjemnych czasoumilaczy.

Oswoić zimę można na wiele sposobów. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest wiele osób, które czekają z utęsknieniem pierwszych płatków śniegu i wcale nie muszą sobie umilać mrozu i lodu, bo i tak je lubią. Kto wie, może za kilka lat też będę należeć do tej grupy i uda mi się skutecznie oswoić zimę, podobnie jak stało się to z jesienią. Na razie jednak pozostaje mi czekać do wiosny z kubkiem herbaty, czekoladą na stole, książką w ręce i kocem w pogotowiu.

***

A jakie są Wasze sposoby na umilenie sobie zimy? A może należycie do tej dziwnej grupy, która zimę uwielbia? Proszę, podzielcie się wszystkim w komentarzach.

Zdjęcia pochodzą z moich ulubionych banków darmowych zdjęć.

Przeczytaj także

  • Dorota Czopyk

    Szydełkowanie!!! ;)

  • I termofor :D

    • Właśnie wczoraj wyciągnęłam z szafy zapomniany lekko termofor i się w nim zakochałam :D

      • Najlepsze są takie z puchatym, futerkowym pokrowcem :)

        • Mam właśnie taki, milusi i ciepły :D

        • Marrus

          A ja pozbyłałam się puchatych sztucznych i uszyłam nowe ubranka z grubych sfilcowanych wełnianych szalików z lumpka. Jeden od DKNY:), nie wiem co na to Donna ale co tam. Trzymają ciepło o kilka godzin dłużej niż te akrylowe!

  • Bardzo lubię zimę, ale tylko taką całkowicie śnieżną, a o takie w Polsce ostatnio bardzo trudno.. :( Taką oszukaną zimę oswajam zawsze herbatą, świeczkami i czytaniem :) Pozdrawiam!

  • O, a u mnie właśnie śnieg pada od rana (w końcu) i właśnie uskuteczniam podziwianie uroków zimy z domu :) Oj, jakbym biegała w Krakowie zimą to chyba bym się udusiła od smogu ;)

  • Agnieszka Kulawczyk

    Mnie jest szkoda, że obecne warunki życia nie pozwalają dostosować się do pór roku. Zdecydowanie wolałabym cieszyć się urokami zimy i krótszego dnia pracy :) Myślę, że 9-14 byłoby ok ;-)
    a tak serio: marzę o śniegu, chociaż jako kierowca trzęsę się na myśl o nim ;-) marzy mi się taki cudowny spacer w śniegu, puchatym i błyszczącym, słoneczkiem i skrzypieniem butów <3
    nic nie mam do zimy, jest naturalną koleją rzeczy (czas siania, zbierania, rodzenia i umierania). Brakuje mi tylko właśnie zwolnienia tempa i zaszycia się w domu. Lubię zapach kominka i palonego drewna zimą (w bloku niestety go nie uświadczam ;-) ) i gorącą czekoladę :)

    • No właśnie, zima to naturalna kolej rzeczy, więc ja z niecierpliwością czekam na następującą po niej wiosnę ;)

      • Agnieszka Kulawczyk

        Ja też :-) jestem dzieckiem wiosny i to moja ulubiona pora roku! :-)

  • kpirozek

    Herbata (szukam dobrej owocowej sypanej, wiec wszelkie rady mile widziane ;)), świeczki (dzieci tez lubią i same zapalają, ale tylko jak się zgodzę), kocyk, książka, szydełkowanie. To podstawa.

    Biega się faktycznie lepiej, ale ja z reguły mogę znaleźć czas dopiero wieczorem i nie jest to już takie fajne, bo jest ciemno. Poza tym w naszej małej miejscowości ludzie palą w piecach bądź czym, wiec chyba lepiej by było do lasu jechać, a to już wyprawa ;)
    O łyżach trzeba pomyśleć. Wszyscy jeździmy i to lubimy, nawet jeśli nie jest to łyżwiarstwo na światowym poziomie.

    • To fakt, dym z kominów może skutecznie zniechęcać do biegów w okolicy. Ja lubię biegać rano, też jest ciemno, ale dymu jakby mniej, a ruch się jeszcze nie zaczyna :)

    • Asiek

      Moja ulubiona herbatka owocowa to suszone owoce: dzikiej róży, żurawiny, aronii, głogu i jarzębiny. Wiekszość samodzielnie zbierana.
      Jeśli nie mam takiego suszu to gotuje garnek kompotu z jabłek z dodatkiem różnych mrożonych owoców a teraz obowiązkowo z suszona śliwką.
      Sklepowe herbaty owocowe niestety zazwyczaj są robione z wytłoków z owoców z dodatkiem sztucznych barwników i zapachów ?

      • Oj tak, sklepowe herbaty owocowe to dziwny twór, sama jednak nie umiem robić suszu. Masz jakieś podpowiedzi?

        • Asiek

          To bardzo proste, trzeba zebrać owoce, np te które wymienilam, można kupić jabłko, zurawine. Pigwa jest super, to nasza tradycyjna polska cytryna, niestety trochę zapomniana. Drobne owoce, jak dzika róża, glog, czarny bez, żurawina, porzeczka, cokolwiek przyjdzie do głowy i jest aktualnie dostepne trzeba rozłożyć cienką warstwą na materiale bawelnianym albo na papierze, tekturze i zostawić w mało naslonecznionym przewiewnym miejscu. Jabłka, pigwe i temu podobne pokroić na cienkie plastry i tak samo suszyć. Żeby przyspieszyć efekt można użyć suszarki do grzybów lub piekarnika z termoobiegiem na 40 stopni, nie więcej bo owoce stracą dużo witamin.

          No i jest też prostszy sposób i dla osób, które mieszkają w mieście lub nie znają się na ziołach. Można poprostu kupić suszone dzikie owoce w sklepie zielarskim i samemu skomponować ulubiona herbatkę. Do herbaty można też użyć owoców i ziół. Teraz w okresie przeziebieniowym biorę np. Łyżkę mieszanki suszonych owoców, gotuję na małym ogniu przez 5 min i dodaje po łyżce kwiatów lipy i bzu czarnego i zaparzam pod przykryciem. Jeszcze odrobina miodu do tego i można przetrwać zimę ?

          • Asiu, dziękuję Ci bardzo! W ogóle nie byłam świadoma, że można tak sobie zrobić susz na herbatę :) Świetna sprawa.

          • Asiek

            Cieszę się bardzo. Mnie głównie interesują zioła i ich zastosowanie. Dzięki temu, że robię własne specyfiki na różne dolegliwości często udaje mi się omijać lekarzy i apteki szerokim łukiem.

          • No proszę, taka z Ciebie znachorka :) Mam wrażenie, że zioła są niedoceniane i bagatelizowane.

  • Diana

    Zawsze zimą mam problem z dbaniem o siebie. Makijaż zero bo albo lzawia oczy albo ściera się od szalika zakrywajacego twarz. Golenie nog- wiadomo. W zimie jestem całkowicie bez kształtna kulka. Najgorzej jest w ogóle wyjść ż domu. Najchetniej cale dnie spedzalabym pod kocykiem. Z herbatka i ksiazka. W zimie żałuję że nie mogę zapaść w sen na te kilka nieprzyjemnych miesięcy ;-)

  • Dorzucam jeszcze kominek. Uwielbiam ciepło jakie daje i klimat, który tworzy. Do tego stopnia, że nawet latem, gdy jest zbyt ciepło by w nim rozpalać, wstawiam do niego świecie.
    A bardziej od zimy nie lubię jesieni :)

  • Marrus

    Kominek i prawdziwa wełna a najlepiej kaszmir gdzie się tylko da: koc, legginsy, podkoszulki, skarpetki. No tak luksusowo jeszcze u mnie nie jest, ale lumpeksy są łaskawe i mam coraz więcej kaszmiru, nawet bluzy w których śpię i szlafrok. W takiej przytulności mroźne poranki to pikuś.
    A na dwór wełniane wkładki do butów, dużo warstw cieniutkiej wełny na ciało i auto w warsztacie czyli szybkie marsze na długie dystanse.

    • Mam uraz do prawdziwej wełny, a kaszmiru jeszcze mi nie było dane „miziać”… chyba muszę się rozejrzeć :)

  • Podziwianie z domu przez duże okno z kubkiem gorącej herbaty!
    Kasiu, absolutnie ślicznie wygląda tekst z tak wstawionymi zdjęciami. Trochę czasu musiało Ci to zająć. Brawo :)

    • Ulu, dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że spodobał Ci się efekt. Najwięcej czasu poświęciłam na wyszukanie odpowiednich zdjęć, zrobienie kolaży to już była pestka :)

  • Edyta

    Ja lubię zimę i nawet gdy jako kierowca narzekam na nieodśnieżone czy oblodzone drogi, to jednak nie mogę się doczekać śniegu i mrozu. Jak dziecko się cieszę. Ale to tak tylko do końca roku. Od stycznia wypatruję już wiosny :-)
    A zimą gorąca herbata, kocyk i książka są nieodzownym elementem moich długich wieczorów :-)

    • O, ciekawe, dlaczego akurat od stycznia? Czy dla Ciebie zima=święta, stąd to uwielbienie? ;)

      • Edyta

        Dokładnie tak :-)

  • Anna Zumi

    Ja bardzo lubię zimę, więc nie muszę niczego oswajać, ale wszystkie Twoje pozycje sprawiają, że jest jeszcze przyjemniej!

  • Wszystko zalecane przyjmuje! Herbatę i gorącą czekoladę litrami piję jesienią i zimą. Najlepiej taka z cytrynką i mięta. Do tego dodałabym dużo jedzenia, ciepłego jedzenia. Za chudym w zimę nie jest zbyt dobrze, no bo co nas ochroni przed zimnem jak nie nasz tłuszczyk! Do tego koc i śnieg za oknem, którego brak.

    • Tak, zimą przychodzi mi największa ochota na zawiesiste zupy, bigosy i inne tego typu cuda ;) Masz jakieś ulubione przepisy?

  • Też nie lubię zimy. Nie przekonują mnie jej atrakcje, zwłaszcza w mieście, gdzie śliczny biały śnieg po godzinie zamienia się w paskudną, szarą breję. Radzę sobie, dorzucając do kolorów ubrań malinową czerwień – nigdy jej nie noszę w cieplejszych porach roku. Malinowy sweter czy żakiet mają działanie zdecydowanie energetyzujące. Mam nawet taką kurtkę, którą zakładam, kiedy muszę wyjść, a nastrój mi wyraźnie siada.
    Poza tym – zieleń w domu. Latem zajmuję się ogródkiem, kwiatom domowym poświęcam zdecydowanie mniej uwagi. Zimą w największym pokoju urządzam kącik zieleni – taki ogród zimowy w miniaturze, przy dużym oknie. Do stałego zestawu moich roślin dokupuję kwitnące – cyklameny, cynerarie, azalie… Na Boże Narodzenie pięknie kwitł mi amarylis. No i grudniak, który tej zimy trochę się spóźnił i dopiero zaczyna rozwijać pąki.

    • Tak! Kolory zdecydowanie poprawiają humor zimą. Sama też zaczynam bardziej dbać o zieleń w domu, bo do tej pory nie miałam ręki do roślin, ale widzę, że wystarczy poświęcić im trochę więcej uwagi i będzie im lepiej :)