Różności

Odkrycia miesiąca – listopad

08/12/2016

Przy okazji październikowych odkryć stwierdziliście, że lubicie posty z ulubieńcami/odkryciami/podsumowaniami miesiąca. Postanowiłam więc posłuchać Waszych głosów i uczynić z tego nowy blogowy cykl. Listopad minął mi pod znakiem przygotowań do uruchomienia Małego białego sklepu i… chorowania. Mimo to odkryłam kilka rzeczy, które właściwie były mi już dobrze znane.

Zero Waste

Kasia z bloga Ograniczam się już od jakiegoś czasu dzieli się swoimi przemyśleniami i poradami odnośnie filozofii zero waste, czyli ograniczania tworzenia śmieci. Wszystkie jej eksperymenty, wnioski i odkrycia są niesamowicie inspirujące. Od dawna zdaję sobie sprawę z tego, że nasza trzyosobowa rodzina produkuje zbyt dużo śmieci. Tak naprawdę bardzo rzadko zastanawiam się, jak to zmienić. Oczywiście nosimy zakupy w bawełnianych siatkach, korzystamy z wielorazowych pojemników, kompostujemy odpadki, zbieramy makulaturę i w ogóle kupujemy mało. Mimo to w kuble na zmieszane lądują góry śmieci, które następnie zalegają latami na wysypiskach. Bardzo mi to przeszkadza.

Jeśli macie podobnie jak ja, to koniecznie śledźcie postępy Kasi w walce ze śmieciami, być może wspólnie zmobilizujemy się do bezodpadkowego działania. Poza tym jej blog to kopalnia inspiracji.

Opiekun bloga

Druga rocznica powstania Drogi do minimalizmu to kolejne faktury przedłużające własność domeny i hostingu. Jako że mój dotychczasowy dostawca znacząco obniżył jakość usług (przy jednoczesnym podwyższeniu opłat) postanowiłam rozejrzeć się za jakimś innym. Zdecydowałam się przenieść pod skrzydła Opiekuna bloga i żałuję, że dopiero teraz to zrobiłam. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak fantastyczną i błyskawiczną obsługą klienta. Nawet kiedy jednym kliknięciem „zepsułam” mój sklep, dzięki błyskawicznej reakcji Patryka wszystko wróciło do normy po dokładnie trzech (sic!) minutach od zgłoszenia. Opiekun bloga nie tylko oferuje świetną i jak do tej pory bezawaryjną obsługę, ale też służy radą i pomocą. A to wszystko w ramach zakupionego abonamentu.

Tak naprawdę Patrykowi zawdzięczam nie tylko stabilne działanie moich internetowych miejsc, ale też sam fakt istnienia Drogi do minimalizmu w takiej formie, jaką znacie. Być może nieświadomie pomógł mi on rozpocząć „blogowanie na poważnie”, kiedy to dwa lata temu przenosiłam się z jednego miejsca na drugie. To jego sugestie sprawiły, że kupiłam własną domenę, który to ruch – jakkolwiek to brzmi – zmienił moje życie.

Jeżeli chcecie przenieść blogowanie na wyższy poziom, macie dość swego dostawcy albo myślicie o postawieniu własnego sklepu gorąco polecam Wam usługi Opiekuna bloga. Jeśli zdecydujecie się wykupić tam którąś z usług, to proszę, skorzystajcie z tego linku: KLIK, dzięki któremu otrzymacie 10% rabatu na zamówione usługi. Możecie również wpisać kod 4ca7cfc dający tę samą zniżkę.

Sex and the City

„Seks w wielkim mieście” to moje antidotum na zły humor. Zawsze działa, zawsze! Uwielbiam w chwilach zmęczenia (i względnej samotności) przenosić się w odległy świat czterech facetek, z którymi (teraz) nie mam nic wspólnego, przeżyć trochę ich przygód i oderwanych od rzeczywistości problemów. Chyba jednak trochę się starzeje, bo oglądając podczas choroby ostatni sezon tego kultowego serialu kilkakrotnie (jeśli nie kilkanaście razy) z oczu płynęły mi łzy wzruszenia. Strasznie przeżywałam utratę dziecka Charlotte, opiekę Smitha nad chorą Samanthą czy paryską samotność Carrie. Tak, starość nie radość…

Playlista

Skoro w zeszłym miesiącu w Odkryciach pojawiła się playlista, to teraz podzielę się kolejną – jedną z moich ulubionych do jazdy samochodem (i śpiewania w trakcie).

***

A co Wy odkryliście w listopadzie? Czego lubicie słuchać w samochodzie? Czy ostatni sezon „SATC” też Was wzrusza? Podzielcie się wszystkim w komentarzach. 

Przeczytaj także

  • Zero waste to bardzo ciekawy temat, ja również łapię się na tym, że za dużo śmieci produkujemy. Poza noszeniem bawełnianych siatek, przestałam praktycznie korzystać z tesco, bo tam wiele produktów ma dodatkowe opakowania. Myślę intensywnie nad kompostownikiem, mąż się zgadza, pod warunkiem, że ja ten cały bajzel będę ogarniać. Mam na razie wątpliwości, bo to dosyć kosztowne jak na warunki w bloku i czy nie będzie mnie ten cały proces męczył i nie zniechęcę się zbyt szybko, dlatego jeszcze się wstrzymuję.

    Nie wiedziałam o czymś takim jak Opiekun bloga, mój blog próbowałam już kiedyś przenieść na inną domenę, ale niestety połowa postów i komentarzy nie chciała się ładować. Z czym nawet miał problem znajomy informatyk, który na co dzień zajmuje się właśnie pracą nad stronami www. Odpuściłam. Bo blog to i tak dla mnie głównie hobby, więc nie musi być jakiś super hiper extra.

    Osobiście nigdy nie rozumiałam fenomenu „Sexu w wielkim mieście”, a wręcz byłam w szoku jak żyją główne bohaterki. Nie żebym była strasznie cnotliwa w wieku w którym na ten serial natrafiłam, ale widziałam jak niekorzystnie pod jego wpływem zmieniają się moje rówieśniczki. Ja byłam w stałym związku z obecnym małżonkiem, a one zapragnęły sexu z różnymi mężczyznami, a im więcej tym lepiej. A rozmowy o wibratorach i wyczynach z najdrobniejszymi szczegółami ich różnych partnerów mnie po prostu obrzydzały. Zawsze krępowało mnie później poznanie tego partnera, bo wiedziałam o nim tak wiele. I myślałam też o tym, że nie chciałabym by mój mężczyzna rozmawiał o nas tak drobiazgowo ze swoimi kolegami… Nie wiem, może mi ten serial nie leży, właśnie przez otoczenie w jakim w tym czasie życia przebywałam.

  • Też uwielbiam „Sex and the city” choć akurat mnie najbardziej pasują trzy pierwsze sezony. Później serial zaczyna robić się troszkę zbyt poważny, a to był właśnie cały jego urok, że poważny nie był :)

    W zakresie śmieci. Masz może zamontowany młynek do odpadków? Można dzięki niemu znacznie zminimalizować ilość organicznych śmieci.

    • Ja zawsze pomijam sezony z Aidenem, bo mnie cały ten związek wkurzał ;) Młynka nie mam, może to rzeczywiście jakieś wyjście, ale na nadmiar organicznych nie narzekam, gorzej z takimi, których ani się nie da kompostować, ani segregować…

      • Mnie kiedyś nudził. A teraz uważam, że był uroczy :)

  • Diana

    Mnie zastanawia co ludzie widzą w kompostownikach. Fajnie zmniejszają pojemność śmieci, ale co dalej? Do czego to wykorzystać? Bo raczej jako nawóz się nie nada….

    • Diana, kompost to właśnie nawóz :)

      • Diana

        Kasiu! Tyle to wiem! Tylko z doświadczenia (ze wsi jestem) wiem, że nawóz z odpadków domowych nie do końca daje dobre efekty. Moja mama zawsze się irytowala bo po położeniu takiego nawozu wyrastały ogórki w miejscu w którym rosnąć nie powinny :-P pestki/nasiona rozkładają się bardzo powoli. U mnie obecnie stosuje się nawóz odzwierzecy ;-)

        • A widzisz, czyli znasz temat :) U mnie kompostowym ekspertem jest tata, który od jakichś 40 lat ogarnia różne ogrody i to on nakłonił mnie do kompostowania. Stwierdziłam więc, że skoro ma doświadczenie, to wie co i jak ;) Ale z ciekawości go zapytam, czy mu też tak niespodziewanie wyrosły ogórki ;)

        • Diana, wszystko zależy od tego, jakie są wskazania dotyczące Twojego kompostownika. Do mojego nie wrzucam nasion, bo się nie zaleca, również z tego powodu, o którym piszesz. Nie wrzucam też resztek z obiadu pokrytych tłuszczem. Najlepiej obierki z warzyw i odpadki roślinne z balkonu. Plus kawa, herbata, łatwo rozkładalny papier, filtry do kawy – to wszystko się nada. A sok z kompostownika jest świetnym biohumusem dla domowych roślin!

  • Ostatnio rozglądam się za domeną i hostingiem. Widziałam, że kilku blogerów, których obserwuję, polecało Opiekuna Bloga, a Twój post umocnił mnie w podjęciu decyzji o wyborze :) Dziękuję i pozdrawiam!

    • Tak jak wspomniałam, żałuję, że dopiero teraz się przeniosłam, bo poprzedni dostawca hostingu wkurzał mnie od samego początku… nie wiem, czemu tak długo zwlekałam.

      • Najważniejsze, że masz już spokój :) Wyobraź sobie, że po moim wczorajszym komentarzu wykupiłam u Opiekuna Bloga domenę i hosting! To chyba najszybciej podjęta decyzja w moim życiu, ale jestem z siebie bardzo zadowolona i żałuję, że tak długo czekałam :) Od wczoraj nie robię niczego innego tylko ogarniam wtyczki, personalizuję motywy..

        P.S. A z Panem Patrykiem kontakt jest rzeczywiście ekspresowy, jestem w bardzo pozytywnym szoku :)

        • No to witaj wśród zadowolonych klientów :) Własna domena to zawsze poważniejsze podejście do blogowania, takie mam wrażenie :)

  • Justyna

    Nigdy nie oglądałam „Seksu w wielkim mieście”, jakoś ani nie miałam okazji ani mnie nie ciągnęło ( to chyba bardziej).
    Jeśli chodzi o odkrycia to wciąż i to wciąż na nowo od bardzo wielu lat odkrywam książki Jane Austen i filmy na ich podstawie ( szczególnie stacji BBC). Skończyłam czytać „Pamiętniki Jane Austen” Syrie James i choć to literacka fikcja przeplatana z faktami z życia autorki ”Dumy i uprzedzenia” to jestem urzeczona i zafascynowana kolejny raz tą pisarką. Oczywiście od razu musiałam zobaczyć kolejny raz Rozważną i romantyczną (mini serial BBC z 2008) choć wersję z Emmą Thompson też lubię.
    Teraz mam zamiar wybrać się do biblioteki i wypożyczyć powieść Jane Austen – jeszcze nie wiem którą ;) – już chyba wszystkie dostępne w naszej placówce czytałam i dylemat którą znów wybrać.

    • Nigdy nie czytałam Jane Austen i… nigdy mnie nie ciągnęło :) Tak to jest, z gustami się nie dyskutuje ;) Widzę, że jesteś fanką epoki georgiańskiej, a może bardziej klimatu tamtych powieści?

      • Justyna

        Chyba jestem zagorzałą wielbicielką tego okresu, a w tym klimatu tej epoki :) – chyba już od czasów licealnych. To moja romantyczna dusza i narodziny gatunku literackiego jakim jest powieść.
        Jeśli nie książki to może filmy Cię zainteresują :)
        Ps. O gustach uważam można dyskutować tylko w kulturalny sposób, z zachowaniem wzglądu na czyjś odmienny punkt widzenia z dozą dystansu, obiektywizmu, empatii.
        To jest ciekawe i fascynujące, że każdy coś innego lubi. Nudno byłoby gdyby wszyscy zachwycali się tym samym.

        • Całkowicie się z Tobą zgadzam – gdyby wszyscy byli tacy sami byłoby nudno :) Dla mnie takim Twoim okresem georgiańskim jest międzywojnie <3

      • Wiktoriańskiej, nikt nie używa określania gregoriańskiej.

        Ja zajmowałam się ogólnie XVIII-XIX wiekiem na studiach, mało by brakowało, a bym się doktoryzowała z Dickensa ;) To były czasy.

        • Właśnie spotkałam się ze stwierdzeniem, że niepoprawne jest określanie epoki panowania królów Jerzych epoką wiktoriańską (no coś w tym jest, w końcu królowa Wiktoria to koniec XIX wieku, a Jane Austen zmarła na początku tamtego wieku), stąd moje spolszczenie. Ale żeby doktoryzować się z Dickensa… no no :) Dla każdego coś miłego :)

          • Już wtedy wiedziałam, że nie pasuję do świata ;) Ale niestety warunki finansowe i ogólnie to, jak wygląda robienie doktoratu na filologii sprowadziło mnie na ziemię i oto jestem minimalistką pracującą w drugim najbardziej znienawidzonej przez tą społeczność zawodzie (po sprzedaży) – marketingu :)

          • Haha, ironia losu ;) Trochę jak z moich sklepem, ale trzeba coś robić w życiu ;)

  • Z „Seksem” powtarzam sobie angielski – odcinki są teraz powtarzane na jednym z anglojęzycznych kanałów. A co do śmieci – też staram się je ograniczać; materiałowe torby na zakupy to już mój nawyk. Jeszcze do niedawna irytowała mnie konieczność pakowania poszczególnych zakupów (najczęściej warzyw i owoców) do jednorazówek, ale znalazłam już rozwiązanie – jednorazówki zabieram ze sobą z domu.

    • Mnie też denerwuje pakowanie warzyw i owoców do jednorazówek i Twoje rozwiązanie wydaje się najbardziej sensowne.

  • Ja w grudniu zmieniłam playlistę z gimnazjum. Czyli lista, która miała 10 lat. To jest dopiero lenistwo :)

  • Nie jestem na bieżąco z blogami i niestety dopiero teraz zauważyłam, że Mały Biały Sklep to Twoje dzieło! Wow, gratulacje! Jestem pod wrażeniem :) Piękne drewniane ozdoby choinkowe macie :)
    Ja jestem wielką fanką SATC, mogę go oglądać w kółko i każdy odcinek wg mnie przekazuje wielką mądrość o relacjach damsko-męskich (choć nie wiem, czemu facecei tak sie przed nim bronią). Oczywiście z przymrużeniem oka, ale to chyba tym większa wartość :)

    • Dokładnie, nie warto SATC brać na poważnie, tylko dać się ponieść świetnym dialogom i nietypowym sytuacjom. Ja na co dzień nie mam takich przygód jak dziewczyny, więc chętnie oglądam, żeby takie fikcyjnie przeżyć ;)