12 niecodziennych rzeczy

12 niecodziennych rzeczy – listopad

03/12/2016

To już przedostatnie podsumowanie 12 niecodziennych rzeczy w tym roku. Przyznaję, że te jedenaście miesięcy naszego wyzwania szybko mi przeleciały, nawet nie wiem kiedy. Bardzo lubię z codziennych wydarzeń wyłuszczać te niezwykłe chwile i doświadczenia, których dotąd nie zdobyłam, ucząc się siebie. Jakie niecodzienne rzeczy przyniósł listopad?

Moje #12niecodziennych w listopadzie

Po chwilowym przestoju w dekoracji naszego domu udało nam się wreszcie przywieźć pianino, na którym grałam jako dziecko. Transportem antyku z mieszkania moich rodziców zajęła się specjalna ekipa filharmonijna z wieloletnim doświadczeniem, jednak mimo wszystko doglądałam tych przenosin z duszą na ramieniu. Zniesienie takiego instrumentu z metalową płytą z trzeciego piętra wydawało się być nie lada wyzwaniem, jednak panowie świetnie sobie poradzili, niczego nie uszkodzili, nie zarysowali drewna na podłodze. Stres był zupełnie niepotrzebny. Od miesiąca więc cieszymy się tym nowym meblem, który stanął na honorowym miejscu w salonie. Maja od czasu do czasu zasiada, żeby sobie popinkać, a ja korzystając z chwil samotności przypominam sobie różne etiudy, jakie miałam okazję ćwiczyć dwadzieścia lat temu.

W listopadzie postawiliśmy na zwiedzanie okolic i wybraliśmy się do gliwickiej palmiarni. Cudowne (i ciepłe) miejsce pełne intrygujących roślin ogromnie nas zauroczyło. Maja mogłaby cały dzień podziwiać egzotyczne ryby w akwarium, a ja fotografować niesamowite gatunki palm, kaktusów i sukulentów.

Jest jeszcze jedna ważna rzecz, która wydarzyła się w listopadzie i szczerze mówiąc nie byłam pewna, czy mam o niej Wam wspominać. Otóż otwarłam sklep internetowy. Sklep nazywa się Mały biały sklep i oferuje wyjątkowe i proste dodatki do wnętrz. Właśnie ten sklep ostatnio bardzo mnie pochłonął, więc stwierdziłam, że podzielę się z Wami tą nowiną, by usprawiedliwić moją nieobecność na blogu i zbyt późne odpisywanie na maile.

Jakkolwiek to zabrzmi – zawsze chciałam mieć sklep z pięknymi rzeczami. Stwierdziłam, że teraz jest dobry moment na to, by zacząć spełniać to marzenie przynajmniej online. Wydaje mi się, że lepiej nam się żyje w ładnym otoczeniu z delikatnymi, prostymi dodatkami i właśnie to zawsze chciałam robić – wybierać wyjątkowe rzeczy, by się nimi podzielić. W Małym białym sklepie śląscy artyści i rękodzielnicy dzielą się swoim talentem i pasją, by ładniej nam się żyło. Niedługo nasz asortyment wzbogaci się o ręcznie robione dodatki do pokoiku dziecięcego, lniane akcesoria czy też piękne grafiki na ścianę, więc jeśli jesteście zainteresowani ofertą Małego białego sklepu to zapraszam pod adres malybialy.pl, na nasz fanpage na Facebooku i profil na Instagramie. Możecie też zapisać się do newslettera, aby otrzymywać informacje o nowościach i promocjach. (Przy zapisie do newslettera otrzymacie specjalny kod na 5% rabatu na pierwsze zakupy.) Nie namawiam Was jednak do kupowania, bo przecież idea tego bloga jest zupełnie inna. Uważam jednak, że w dzisiejszych czasach fajnie otaczać się wyjątkowymi rzeczami, których nie znajdziecie nigdzie indziej i właśnie to oferuje Mały biały sklep.

12 niecodziennych - listopad

A jak minął listopad u innych uczestniczek #12niecodziennych?

Wiola

W związku z chłodną aurą postanowiłam częściej niż zwykle zażywać kąpieli, takiej z pianą w wannie i olejkami. Okres jesieni i zimy to też najlepszy czas, żeby zadbać o skórę. Dlatego kąpieli zawsze towarzyszy nałożenie maseczki lub peeling całego ciała. Takim sposobem wiosna mnie nie zaskoczy tym, że przyjdzie za wcześnie. I jeszcze jedno: jedzenie zupy na kolację. Zupa jest dużo zdrowsza niż tradycyjne kanapki, lekko strawna i rozgrzewająca. Można przemycić dużo warzyw, których nie jemy na co dzień lub za którymi nie przepadamy do zupy kremu. W moim przypadku to np. korzeń pietruszki, seler.

Edyta

Już dawno nie zamieściłam żadnego wpisu w ramach akcji #12 niecodziennych. Bynajmniej nie dlatego, że zupełnie nic ciekawego nie robiłam – czasami po prostu po jakimś czasie dochodziłam do wniosku, że spotkało mnie coś fajnego o czym w sumie mogłam napisać, ale nie miałam weny ;)

W zeszłym tygodniu jednak wzięłam udział w bardzo fajnych zajęciach i zdecydowanie chcę o tym napisać. Była to ‚Joga dla oczu’ – (…) same ćwiczenia ogromnie mi się spodobały, bo po nich naprawdę wyszłam zrelaksowana i jakaś taka wypoczęta. (…) Tak więc, od kilku dni robię codziennie ćwiczenia, których nauczyłam się na zajęciach. Nie zajmują więcej niż 20 minut, razem z rozgrzewką całego ciała i są idealne na czas tuż przed pójściem spać. Niesamowicie wyciszają, rozluźniają i mam wrażenie, że tuż po naprawdę lepiej widzę ;)

(…) I jeszcze jedna ważna rzecz: zauważyłam, że wydanie pieniędzy na tego typu zajęcia, sprawiają mi o wiele większą frajdę, niż zakupy. Mam wewnętrzne poczucie, że zrobiłam coś dobrego dla siebie i chociaż wydałam pieniądze, to w najlepszym z możliwych celu.

Więcej o jodze dla oczu przeczytacie na blogu Edyty.

A co niecodziennego spotkało Was w listopadzie? Koniecznie podzielcie się wszystkim w komentarzach :) Pamiętajcie, kolekcjonujemy doświadczenia, nie przedmioty :)

Przeczytaj także

  • Gratuluję sklepu. :) Powodzenia w jego rozwoju!
    Z listopada chyba najbardziej w pamięci utkwił mi Bieg Niepodległości. Startowałem już po raz drugi, ale odczucia wciąż niesamowite. Blisko 15 tysięcy biegaczy, centrum Warszawy, białe i czerwone koszulki składające się na gigantyczną flagę. Do tego grające na trasie orkiestry, przybijające „piątki” dzieci i hymn o 11:11. Coś wspaniałego. :)
    Dawid

  • Przez chorobę odnoszę wrażenie, że nic ciekawego mnie nie spotkało. Jednak nie przejmuję się tym zupełnie.

    Super, że otworzyłaś swój sklep, zawsze o tym marzyłam, tylko do końca nie wiem co bym chciała sprzedawać hehehe.

    Też lubię jeść zupy, tak jak Wiola nawet na kolację:)

    A o jodze dla oczy idę poczytać więcej:)

    • Chorowanie też samo w sobie może być niecodziennym doświadczeniem ;)

      • To było koszmarne doświadczenie, które moją Mamę położyło do szpitala, ale już na szczęście jest w domu. A kaszel mnie jeszcze trzyma:/

  • Przyłączam się do gratulacji :) Oby sklep dobrze funkcjonował.

    Z niecodziennych rzeczy, które zrobiłam w listopadzie. W zeszły weekend zjadłam:
    1. jeżowca,
    2. ser kozi z marmoladą z marchewki,
    3. chirimoyę
    4. yukę
    5. małże nożeńce
    6. horchatę
    7. trzcinę cukrową (to raczej kij niż trzcina w naszym rozumieniu)
    8. pasteles de Belém
    9. surowe ostrygi
    10. flan de huevos
    11. empanadas
    12. baklavę
    Czyli wspomnienia z Hiszpanii ;)

    • No nieźle, tyle dobroci! :) A jak te surowe ostrygi? Nie wiem, czy bym się odważyła, ale z drugiej strony zawsze ciekawią mnie takie „dziwne” smaki.

      • Surowe ostrygi akurat nie były takie dziwne w porównaniu do jeżowców (też surowych). Ostrygi mogłabym nawet powiedzieć były całkiem neutralne. Zwłaszcza z winem ;) Też miałam obawy, ale traktuję to jako rozszerzanie horyzontów ;) Nieważne, że niedobre, wiesz już jak smakuje :)

  • O super, ta książka z przepisami Mikołajka jest właśnie w drodze do mnie :) Będziemy pichcić z Mają :) A bycie offline to też ostatnio moja przyjemność.