Minimalizm Wokół szafy

Prosta szafa w praktyce – Ewelina

28/11/2016

Przed spotkaniem z Eweliną nie mogłam spać. Nie pomagał fakt, że miałam pierwszy raz jechać w nieznane miejsce zupełnie sama, polegając jedynie na wskazówkach GPSa. Nie miałam pojęcia, czego się spodziewać. Wiedziałam jedynie, że Ewelina ma 43 lata, mieszka na wsi i pracuje w przedsiębiorstwie rolnym. Obawiałam się, że nie będę mogła jej pomóc, jednak wizyta u niej była jednym z najciekawszych doświadczeń jakie spotkały mnie w październiku, jeśli nie w życiu. Ewelina jest artystyczną duszą i niesamowicie ciepłą osobą. Wyszłam z jej domu z kilogramem orzechów, kaszą gryczaną, pięknym kubkiem od Rosenthala i nadmiarem wrażeń. A czy udało mi się jej pomóc w porządkach w szafie?

Kiedy Ewelina wprowadziła mnie do domu, jej mąż właśnie drukował zdjęcia na ich wspólną wystawę fotografii. W domu od progu wyczuwało się artystyczną aurę. Było widać, że minimalizm jest im bliski – jasne ściany, niewiele mebli, panujący we wnętrzach spójny cheap chic. Proste starodawne meble kuchenne, własnoręcznie odnowiony stół, a na nim prosta, biała porcelana wprowadziły mnie do odmiennej krainy. Wiedziałam, że przyjechałam pomóc w organizacji szafy, ale tak naprawdę chciałam zostać w tym domu jak najdłużej.

Zaczęłyśmy standardowo od rozmowy, by lepiej się poznać i odkryć oczekiwania Eweliny wobec mnie i jej szafy. Dowiedziałam się, że ta świetna kobieta pracuje w biurze zakładu rolnego, ale w przeszłości pracowała jako rysownik w studio filmów animowanych. Poza tym amatorsko zajmuje się fotografią (interesuje ją szczególnie reportaż) i odnawia stare meble. Po kilku zdaniach poczułam, jakbyśmy znały się od lat.

Kiedy przyszła pora przejścia do sedna, czyli porządków w szafie, Ewelina pokazała mi swoją kolekcję książek o minimalizmie – miała tam wszystkie pozycje Loreau, Ani Mularczyk-Meyer, Asi Glogazy, „Minimalizm w praktyce” Kasi Kędzierskiej. Dziewczyna przeczytała wszystko, teorię miała więc w jednym paluszku, jednak nie mogła się zmusić do przejrzenia ogromnej zawartości szafy. Dlatego wezwała mnie.

Kupiłam kilka książek na temat minimalizmu i z jednej strony lubię je czytać, bo przynoszą mi poczucie spokoju, a z drugiej strony chcąc doprowadzić wszystko do jak najlepszego porządku, zaczęłam kupować za dużo ubrań, żeby stworzyć idealną szafę.

Siedemnaście koszul

Po kilkudziesięciu minutach rozmowy przeszłyśmy do dzieła. Ewelina wyciągnęła wszystkie ubrania ze swoich szaf i rozłożyła je na kilku stertach. Zaczęłyśmy od standardowego podziału na ubrania noszone, nienoszone i te, z którymi nie wiadomo co robić. Co bardzo mnie zaskoczyło, to liczba duplikatów spodni. „Kupuję po kilka sztuk z tego samego fasonu, bo wszystkie spodnie, które noszę, szybko się przecierają” wytłumaczyła mi Ewelina. Tym sposobem ma po dwie a nawet trzy sztuki tego samego modelu, bo boi się zostać bez pasującego jej fasonu i być skazana na kupno czegoś, z czego nie będzie zadowolona. Nie mnie oceniać taką postawę, sama mam problem z kupnem idealnie pasujących spodni i czasem rzeczywiście żałuję, że nie kupiłam dwóch sztuk tego samego modelu, ale nie przyszło mi nigdy do głowy rzeczywiście tak robić. Po porządkach przekonałam Ewelinę, by oddała chociaż po jednej parze zduplikowanych spodni.

Ostatecznie, po podzieleniu sporej góry ciuchów na trzy kupki (tak, nie, nie wiem) powoli zaczynała się klarować spójna wizja tego, co lubi nosić ta niesamowita dziewczyna. Ewelina wie, co lubi, a lubi koszule we wzory. Niektóre naprawdę bardzo oryginalne. „Tę kupiłam ze względu na wzorek, kolor nie do końca do mnie przemawia, ale ten wzór jest cudowny” powiedziała wyciągając z kupki pod tytułem „nie wiem” koszulę w ciemnozielonym kolorze. Po wstępnej selekcji doliczyłyśmy się 17 koszul. „Wychodzi na to, że nie muszę niczego kupować przez 3 lata” stwierdziła po tym, kiedy zdobyłam się na komentarz. „Czy naprawdę potrzebujesz tyle koszul?” „Ale jak w nich wszystkich chodzę! W tej, i w tej, i w tej, i w tej.” Nie zamierzałam ingerować, bo to Ewelina robi porządki. Ja mogłam jedynie ją wspomóc radą, nakierować na pewien tor, ale to do niej miała należeć ostateczna decyzja odnośnie tego, co zostaje, a co nie. Zasugerowałam jej tylko prowadzenie statystyk, by zobaczyć, które z koszul RZECZYWIŚCIE nosi.

***

W takiej sytuacji można też skorzystać z Metody odwróconych wieszaków. Po wykonanych porządkach chowamy wszystkie ubrania wieszając je na wieszakach skierowanych w tę samą stronę. Za każdym razem, gdy wyciągniemy i założymy daną rzecz odwracamy wieszak w drugą stronę. Po jakimś czasie patrząc na wieszaki zauważymy, w których ubraniach z szafy rzeczywiście chodzimy.

***

Na początku – jak to często bywa – Ewelina miała opory, by cokolwiek zaklasyfikować do wyrzucenia lub przemyślenia, dopiero moje „pytania pomocnicze” (Rzeczywiście lubisz ten kolor? Czy ten fason Ci pasuje? Kiedy ostatnio to założyłaś?) dziewczyna biorąc do ręki każdy ciuch na głos analizowała, dlaczego to ma zostać, a dlaczego nie. Już po chwili sama wiedziała, że „nie jestem pewna co do koloru tej bluzki” oznaczało, że wędruje to na kupkę „nie wiem”, a „to jest już chyba trochę za małe” i „chyba już mi nie wypada nosić takich frędzli” wysyłało ubranie na górę rzeczy do oddania/sprzedania/wyrzucenia.

ewelina-w-trakcie

Góra ciuchów po domu

Po podzieleniu wszystkich ubrań na kupki szybko okazało się, że ubrań po domu (i do ogrodu) jest bardzo dużo. Ewelina obiecała mi, że na spokojnie przeanalizuje, czy rzeczywiście jest jej potrzebne tyle ubrań roboczych. „Przecież po domu też trzeba dobrze wyglądać” argumentowała i nie mogłam się nie zgodzić. Sądząc jednak po ilości koszulek, spodni i bluz leżących przed nami mogłam wnioskować, że Ewelina nie musi robić prania przez jakiś miesiąc. Albo dwa. Kolejny raz zaproponowałam jej prowadzenie małej statystyki najczęściej noszonych ubrań, by mogła sobie uświadomić, w czym rzeczywiście chodzi, a co jej się tylko wydaje, że „ciągle nosi”. Sama zaczynałam od zapisywania noszonych ubrań i właśnie takie statystyki szybko uświadomiły mi, że duża szafa jest mi niepotrzebna.

Plan działania

Po podzieleniu wszystkich ubrań i wspólnej decyzji odnośnie tego, co zostaje, a z czym dziewczyna ma się pożegnać, ustaliłyśmy dalszy plan działania. Dałam Ewelinie kilka wskazówek w formie ściągi (którą przygotowuję dla każdej dziewczyny proszącej mnie o porady):

– Ogranicz zbyt wiele duplikatów – wiem, że lubisz mieć na zapas kilka par spodni, ale postaraj się ograniczyć do jednej lub dwóch par tych, które rzeczywiście dobrze Ci służą.

– prowadź statystykę ubrań – z ciekawości zapisuj codziennie, w czym rzeczywiście chodzisz, a po pewnym czasie sama zadecydujesz, jak wykorzystasz zgromadzone dane. Obserwuj swoje zestawy przez trzy miesiące – to optymalny okres, by ustalić, co jest potrzebne, a czego można się pozbyć.

– nie kupuj już więcej koszul – te które masz są piękne i dopóki się nie rozpadną nie ma potrzeby powiększać tej wyjątkowej kolekcji.

– rozpraw się z ubraniami „po domu” i „po ogrodzie” – obserwuj, które z nich nosisz najczęściej. Nie możesz dopuścić do tego, by Twoja szafa po wspólnych porządkach znowu się rozrosła.

Poza tym poleciłam jej trzymanie się ustalonego wspólnie „uniformu” i palety barw, która wyklarowała się podczas przeglądu szafy. Spodnie, koszula, a do tego kamizelka albo sweter to ulubiony zestaw Eweliny, w którym jednocześnie świetnie wygląda. Kolor bazowy w jej szafie to zdecydowanie granat, a także ciemny fiolet i szarości, do których świetnie pasują pastelowe zielenie, błękity i wrzosy.

Ściąga z szafy Eweliny

Co o tym doświadczeniu sądzi Ewelina?

Kasiu, cieszę się, że poznałam Cię osobiście i jeszcze raz dziękuję za pomoc w czyszczeniu szafy. Dowiedziałam się, że nie tak łatwo pozbyć się tych lepszych rzeczy, mimo że nie jest to dla mnie jakaś nowość – co jakiś czas oddaję rzeczy, w których nie chodzę. Chciałabym, żeby ta rzecz kogoś cieszyła i była wykorzystana, a nie była dodatkowym balastem upchanym na półce. W każdym razie dorosłam do tego, żeby marynarkę kupioną na koncerty w zamku pszczyńskim oddać w dobre ręce, spodnie z dziurami spalić, a „ubrania, co do których nie jestem pewna” wydać.
Okazało się, ze jestem kolekcjonerką koszul i bluzek. Jedni kolekcjonują biżuterię, jedni kosmetyki, jeszcze inni obrazy, a ja zbieram koszule.

Moje codzienne zestawy nie są tak spektakularne jak te na ściądze, którą mi przygotowałaś, ale też świetnie się w nich czuję. Koszule wietrzę, czyli codziennie chodzę w innej. Ze spodniami oczywiście masz rację… Ciekawa jestem czy jest wiele takich ludzi, którzy w amoku kupują po kilka sztuk? W sumie na razie mam tyle ciuchów, że nawet nie mam parcia na oglądanie nowych, mam nadzieję, że taki stan utrzyma się u mnie długo.

Ulubione zestawy Eweliny

Ulubione zestawy Eweliny

Dziękuję, że poznałam tak inspirującą osobę, jak Ty. Poprosiłam , żebyś przyjechała do mnie ponieważ w ciągu ostatnich dwóch lat moja szafa bardzo urosła, a ja chcąc doprowadzić swoją garderobę do perfekcji kupowałam wciąż nowe rzeczy i nie potrafiłam przystopować, mimo że wiedziałam, że więcej mi nie potrzeba.
Praca z Tobą uspokoiła mój niedosyt i pragnienie stworzenia idealnej szafy.
Dobrze jest kiedy popatrzy ktoś z boku i powie, że dawno nie widział tyle ciuchów. Łatwiej z kimś przesegregować, odrzucić, wyrzucić, wydać… Bez sentymentów.
Stworzyłyśmy z tego co mam, bazę, która posłuży mi przynajmniej 3 lata. Nie jest to szafa minimalistyczna, ale na pewno są w niej moje ulubione rzeczy. Chodziło mi o to, żeby zatrzymać się w impulsywnym kupowaniu co raz to nowych „ładniejszych” ciuchów, w końcu mam ich całą masę. Zwracam uwagę na gatunek i jakość więc na pewno długo mi posłużą.
Jeszcze raz dziękuję Ci Kasiu za pomoc w czyszczeniu szafy i jeżeli jakaś dziewczyna zastanawia się, czy zaprosić Cię do swojego domu, by ogarnąć swoją szafę, mówię zdecydowanie TAK, zaproś Kasię do siebie i posprzątajcie.

 

Epilog

Z porządkami w szafie Eweliny udało nam się uwinąć w mniej niż zaplanowane trzy godziny. Po dobrze wykonanym zadaniu przyszedł czas na poczęstunek. Jadłam najlepszy swojski chleb, pyszne sery, załapałam się na szarlotkę z lokalnej cukierni i wysłuchałam historii z niesamowitego życia Eweliny i jej męża. W ciągu kilku godzin zdobyłam tyle nowych doświadczeń i informacji, jak chyba nigdy wcześniej. Oczarowana słuchałam relacji z podróży łodzią po polskich rzekach i kanałach (słyszeliście o pochylniach?), ciekawostkach z pracy rysownika, lokalnych zwyczajach i zapomnianych sprzętach. Miałam również okazję obejrzeć zdjęcia przygotowane na grudniową wystawę. Nie znam się na fotografii, ale te zdjęcia, które wtedy zobaczyłam, zrobiły na mnie ogromne wrażenie. To wszystko w połączeniu z przepięknym wiejskim widokiem z kuchennego okna, ciszą sobotniego poranka i optymistycznymi promieniami słońca sprawiły, że opuściłam dom Eweliny jak zaczarowana. Tak bardzo chciałam zatrzymać w pamięci te kilka godzin, że całą drogę powrotną do domu zapisywałam w głowie wszystko to, co usłyszałam, by zaraz po powrocie z tej innej krainy wpaść w szał pisania. Nie dałam rady zapisać wszystkiego, aż tyle tego było. Z jednej strony pomogłam Ewelinie wprowadzić w życie trochę zmian, a z drugiej ona nauczyła mnie czegoś nowego. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie okazja, by ją odwiedzić w tym jej magicznym, sielskim domu.

***

Jeśli Ty też chciałabyś, żebym pomogła Ci w stworzeniu (prawie) idealnej prostej garderoby proszę, napisz do mnie maila na adres kasia@drogadominimalizmu.pl. Jestem otwarta na nowe doświadczenia, znajomości i wyprawy nawet na drugi koniec Polski. Chętnie pomogę Ci w porządkach, podpowiem co zostawić, czego się pozbyć, by stworzyć spójną i dobrze działającą zawartość szafy.

Przeczytaj także

  • Uwielbiam tą/tę? serię!
    Każdy lubi co innego jedni koszulki inni koszule a jeszcze kto inny swetry. Super, że Ewelina ma teraz tylko te co rzeczywiście jej się podobają w 100%. Może jej się wydawać, że jej zestawy nie są tak spektakularne jak na zdjęciach z pinteresta, ale są wyjątkowe, bo są jej i to na pewno każdy widzi, gdy na nią spojrzy. Że czuje się w tym swobodnie, dobrze i w dalszym ciągu jest elegancką babką :) Tak trzymać! I trzymam oczywiście kciuki za ogarnięcie rzeczy „po domu” i „po ogródku”.

  • Agnieszka Kulawczyk

    Wielki szacunek Kasiu :) Wspaniała sprawa, której się podejmujesz :) Bardzo mi się podoba :) Trzymam kciuki! :)

  • Info dla Eweliny – nie jesteś sama, też posiadałam (i jeszcze trochę posiadam) kolekcję koszul – we wszystkich odcieniach bieli i błękitu :)

  • Świetna seria! Moja kolekcja koszul we wzory też jest ogromna. Najczęściej biorę je ze względu na fajny deseń, ale zupełnie nie zwracam uwagi na kolorystykę, która w wielu wypadkach zupełnie nie współgra z moim typem urody. Teraz pomału uczę się wybierać koszule tylko w takim kolorze i fasonie, w którym naprawdę jest mi do twarzy, a pozostałe – choćby nie wiem jak oryginalny wzór przedstawiały – konsekwentnie odwieszam z powrotem na sklepowy wieszak.

    • Czyli masz coś wspólnego z Eweliną :) Ja kiedyś podobnie miałam z butami – kupowałam, bo były ładne, ale rzadko w nich chodziłam, bo były niewygodne…

  • jovita

    Doskonale rozumiem posiadanie kilku takich samych spodni :) Sama mam w sumie 5 par, z czego 3 to ten sam model (2 czarne, jedne we wzory). Nienawidzę kupować spodni, a ten model mnie naprawdę urzekł (no i były tanie).

    • Też mi się rzadko udaje znaleźć pasujące mi spodnie, więc też czasem żałuję, że nie kupiłam więcej par, natomiast poszłabym w inne kolory, nie mogłabym mieć takich samych par, ale jak wiadomo to kwestia indywidualna :)

  • Gdyby tylko moja mama zgodziła się na Twoją pomoc, bo ja nie jestem w stanie przekonać ją do niczego.

    Fantastyczna seria, chcę więcej. Musi to być wspaniałe doświadczenie.
    Pozdrawiam

    • Rzeczywiście, te spotkania z dziewczynami to cudowne doświadczenia. Jestem im wdzięczna za zaufanie i za tę możliwość „wykazania się”, ale najbardziej cieszy mnie fakt, że moja rady się sprawdzają i że są zadowolone z efektów.

  • dobre :) i sprawdza się – statystyki staram się robić sobie raz w roku i uczciwie pozbywam się tego, w czym nie chodzę
    ufff ;D

    • Ja uwielbiam wszelkie życiowe statystyki i zapisywanie tego, co noszę zdecydowanie pomogło mi ogarnąć chaos w szafie.

  • Bardzo podoba mi się atmosfera tego wpisu i niesamowicie zazdroszczę wyjazdu.
    Chyba mam dużo wspólnego z Eweliną: lubię koszule i duplikaty. Zieloną w kratkę sama bym przygarnęła.

    • Ja natomiast koszul nie znoszę, ale potrafię zrozumieć duplikaty :) Spotkanie z Eweliną było niecodziennym doświadczeniem, rzadko kiedy mam okazję poznać tak ciekawych ludzi.