12 niecodziennych rzeczy

12 niecodziennych rzeczy – październik

02/11/2016

Październik już za nami, kolejne niecodzienne doświadczenia zebrane. Lubię te wszystkie nowości, które kolekcjonuję jak kiedyś zbierałam buty czy kolczyki w stylu boho. W ubiegłym miesiącu zdarzyło się wiele ekscytujących rzeczy, które nie tylko wniosły w moje życie nowe spojrzenie, ale też zaowocowały ciekawymi znajomościami.

Co niecodziennego przeżyłam w październiku?

Październik to cała fura niecodzienności, które przeżyła Maja, a my razem z nią. Na początku miesiąca odwiedziliśmy chorzowskie zoo. Poszliśmy tam dopiero po przeprowadzce do innego miasta, a przecież prawie przez pięć lat mieszkaliśmy po drugiej stronie ulicy. Często jednak bywa tak, że „cudze chwalicie, swego nie znacie”. Kiedy coś jest w zasięgu ręki nie wydaje się tak atrakcyjne i trzeba za tym dopiero zatęsknić, by to docenić. Zoo w Chorzowie to nieodzowny element młodości chyba każdego śląskiego dziecka, więc nasza tegoroczna wizyta  z Mają była swoistą wycieczką w czasie.

Od października mała regularnie odwiedza klub malucha, do którego wprost uwielbia chodzić. Codziennie zdobywa nowe doświadczenia i umiejętności, co jest dla niej i dla nas niezłym przeżyciem. Dzięki kontaktowi z innymi dziećmi świetnie się rozwija, a my odzyskaliśmy kilka wolnych godzin w ciągu dnia. Oprócz tego w październiku Maja pierwszy raz nocowała u dziadków, dając nam okazję do dłuższego wyjścia na miasto. Przy okazji tego wydarzenia nie tylko pierwszy raz od bardzo długiego czasu poszliśmy do kina (bardzo polecam „Śmietankę towarzyską” Allena, to zdecydowanie moje klimaty), ale też kolejny raz rozsmakowaliśmy się w sushi.

Po dość długiej przerwie upiekłam chleb. Kiedy studiowałam w  Hiszpanii brakowało mi polskiego smaku chleba i podczas krótkiej wizyty w Polsce dostałam zestaw z prawie wszystkimi składnikami do jego upieczenia. Od tamtego czasu minęło dziewięć lat, więc trochę wyszłam z wprawy, ale jestem pewna, że w kolejnych miesiącach ponowię to pyszne doświadczenie.

Jednak najbardziej ekscytujące doświadczenia zdobyłam pod koniec miesiąca, kiedy to odwiedziłam dwie czytelniczki proszące mnie o pomoc w uporządkowaniu szafy. Po publikacji o porządkach w szafie Pauliny dostałam od Was mnóstwo maili z prośbą o pomoc. Wielu z Was udało mi się pomóc zdalnie, a tylko dwie dziewczyny odważyły się zaprosić mnie do domu. Obie te wizyty wywarły niemały wpływ na moje postrzeganie świata. Nigdy wcześniej nie poczułam aż tak namacalnie, że moje minimalistyczne porady mają sens i pomagają też innym. O efektach wspólnych porządków w szafie będziecie mogli przeczytać już niebawem na łamach Drogi do minimalizmu.

12 niecodziennych - październik

A co u innych uczestniczek #12niecodziennych?

Bogusia

O swojej praktyce jogi na zajęciach zorganizowanych mówiłam już w #12niecodziennych. Teraz po wakacyjnej przerwie (ponieważ zajęcia są w pobliskiej szkole) powróciłam do ćwiczeń. Tym razem nie sama, bo do ćwiczeń zachęciłam moje dwie ciocie, dwie kuzynki, a nawet na ostatnie zajęcia zabrałam ze sobą teściową (60+). Nasza grupa na zajęciach jest niewielka, więc nasza rodzinka to nieraz 80% ćwiczących. To taki nasz wspólny rodzinno-babski wypad i mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się namówić również moją Mamę. Każda z nas czerpie radość z praktykowania jogi i korzyści zdrowotne. Między innymi moja ciocia, która miała problemy ze snem, budziła się w nocy, teraz spokojnie przesypia całe noce i jest wypoczęta.

Karolina

W październiku ramach akcji 12 niecodziennych rzeczy mogę pochwalić się tym, że pierwszy raz w życiu projektowałam, kupowałam i montowałam (no dobrze, montowali panowie z IKEI ;)) swoją szafę. Wybór padł oczywiście na PAXa. Nie jest to wpis sponsorowany, po prostu uwielbiam tą markę i przynajmniej połowa rzeczy w moim domu jest z Ikei. Długo myśleliśmy o tym, jak zaplanować wnętrze szafy, żeby służyła nam jak najlepiej. Stoi w przedpokoju już od kilku dni, a ja nie mogę się nadziwić, czemu tyle zwlekaliśmy z wymianą starego, odziedziczonego po poprzednich właścicielach komandora, któremu na dodatek szybko zepsuły się przesuwne drzwi. Szafa ma wszystko, czego potrzebujemy – trzy drążki, szuflady i miejsce na pudełka na górze, gdzie będziemy trzymać skompresowane kurtki i ubrania z pozostałych pór roku. Już nie mogę się doczekać, aż wymienimy szafy w garderobie na kolejne PAXy.

***

A jakie niecodzienne doświadczenia zebraliście Wy w październiku?

Przeczytaj także

  • Gosza

    piękny chlebek… ja tez coś upiekłam =) polecone przez Ciebie ciasto jogurtowe i to było bardzo niecodzienne bo nie piekę wogóle…

    • Ooo, super! I jak poszło? To właściwie też było moje pierwsze ciasto i zawsze mi się udaje (mimo tego, że uważam się za kuchenne beztalencie).

      • Gosza

        wyszło dobrze: bez zakalca, jest smaczne, dość puszyste i nie suche… na pewno będę piec go częściej zamiast kupować sklepowe łakocie…

  • Justyna

    O już dawno nie piekłam chleba, ale jakoś nie mam teraz takiej chęci. Mam ogólnie jakiś zastój „pieczeniowy”.Kiedyś wciąż coś wyciągałam z piekarnika, a teraz zrobiłam sobie przerwę.
    Z poprzedniego miesiąca ciągniemy dalej remont, który się przedłużył ( jak to zwykle bywa z remontami), byłam na spotkaniu autorskim z pisarką Małgorzatą Gutowską-Adamczyk, zaczęłam już bardziej regularnie ćwiczyć jogę w domu ( latem wolę rower), nawet wybrałam się z koleżanką na zajęcia jogi ażeby mocniej się powyginać ;) i więcej nie pamiętam ;)

  • Anna

    A ja zapisalam sie na pilates na 6 miesiecy :) i przeczytalam kilka ksiazek o minimalizmie i nie tylko

  • Ale u Ciebie się dzieje! Dobrze, że czytelniczki dały Ci odczuć, że to co robisz jest ważne i potrzebne, bo wiem jak to motywuje do dalszej pracy. No i oczywiście daje wiele radości! ;)

    Też lubię skręcać meble jak Karolina;) Chociaż to trochę męczące;p

  • Manufaktura Zdjęć

    Przyjrzałam się Twojemu zdjęciu w tym wpisie i doszłam do wniosku, że u mnie w październiku też zdarzyło się coś „nowego”. Ma to związek w wyglądem – poszłam na żywioł jeśli chodzi o moje włosy. Mam na głowie naturalnego baranka, którego sumiennie prostowałam. Teraz stwierdziłam, że tracę na to sporo czasu, a pod koniec dnia efekt i tak mizerny. A skoro już zdecydowałam się na ograniczenie makijażu (tylko tusz i szminka), nie mogę przesadzać z modelowaniem włosów :)

    • Kiedy miałam dłuższe włosy też przez jakiś czas regularnie je prostowałam. Kilka miesięcy temu ostatecznie sprzedałam prostownicę. Teraz od czasu do czasu znowu mi się kręcą, ale nie walczę z nimi (chociaż nie zawsze dobrze to wygląda przy cięciu na pazia, no ale takie już są i koniec). Myślę, że jeśli sobie odpuścisz prostowanie i po prostu zaakceptujesz do końca swoje loki, to one Ci się po prostu odwdzięczą ładną fryzurą :)

  • samorozwijalnia.pl

    Marzę o upieczeniu chleba! :)

    • Spróbuj, w sieci jest wiele przepisów na chlebki z ziarnami bez zakwasu. Mi smakują nawet, kiedy wyjdą z zakalcem ;)

      • samorozwijalnia.pl

        Nawet jak zakalec to handmade- wiadomo, że smakuje lepiej niż kupny ;) hihi. Niestety, mam uczulenie na drożdże, więc chyba jestem skazana na zakwas..

        • O kurczę, no to faktycznie, niefajnie… ale podobno zakwas nie jest trudny do zrobienia. Podobno, bo ja swój pierwszy zepsułam i od tamtej pory boję się robić go drugi raz ;)

  • Ruda

    Ja chciałabym się pochwalić – udało mi się po 5 latach przerwy – znów z mężem poszliśmy zatańczyć tango. Od dwóch lat szukałam wolnego terminu, który by nam pasował i się udało – tym magicznym dniem jest poniedziałek godz. 19.00-20.30. Wreszcie i nareszcie.

    • Jeja, ale genialnie! Świetnie, że w końcu udało wam się dograć termin. Tango z mężem to musi być magia :)

      • Ruda

        Tańczenie to moje niespełnione marzenie z dzieciństwa. To, że mogę teraz je realizować z mężem (jeszcze przed tangiem chodziliśmy do klubu tańca towarzyskiego) jest tym bardziej fajne, że wiem, że wybrałam właściwego faceta, który też przekonał się do tańca i podziela moje zainteresowanie nim.
        A tango to w ogóle magia – z jednej strony „słuchanie” tego, co chce przekazać partner (jaki jest następny krok), a z drugiej strony im więcej umiemy, tym bardziej ja mogę proponować czy sugerować kolejne figury,a druga osoba to wyczuwa i odpowiednio na nie reaguje.

        • Tango to chyba taka rozmowa, wymaga porozumienia i zrozumienia partnera. Myślę, że dzięki tym lekcjom Wasz związek jeszcze bardziej się wzmocni, super!

  • Przegapiłam 12 niecodziennych, ale już nadrabiam :) Ja w październiku pierwszy raz użyłam kubeczka menstruacyjnego i jestem zaskoczona, jakie to wygodne i higieniczne! Poza tym pierwszy raz umyłam włosy sodą oczyszczoną i płukałam: a to octem jabłkowym, a to siemieniem lnianym. Wymagało to ode mnie nie lada odwagi, większej niż przy kubeczku, ale podołałam. Czy będę z takiej pielęgnacji włosów korzystać regularnie? Nie wiem. Na razie widzę, że gdyby nadszedł kryzys, włosy można umyć sodą ;)

    • Dzięki, Kasiu, śledzę Twoje zmagania w drodze „zero waste” i jestem naprawdę pod wrażeniem. Niesamowicie inspirujący cykl!

  • Hah, widzę po komentarzach, że nie tylko mi umknęły październikowe niecodzienne wydarzenia. I widzę, że poro się u Ciebie wydarzyło :) U mnie niecodzienna była wyprawa do Radomia :) Czyli misja: dbamy o kontakty z przyjaciółmi, którzy wyjechali. Bardzo chciałabym odbudować kilka wiezi, niektóre utrzymać na takim poziomie w jakim są teraz, wieć wkładam sporo pracy w pisanie maili, dawanie znac, co u mnie i wpraszanie się do nowo zakupionych mieszkań ;) Ostatnio uświadomiłam sobie, że strasznie ciężko poznać równie fajnych ludzi, co ci, którzy już są w moim życiu wiec zamiast szukać nowych znajomości – odbudowuje stare. :)

    • Super, Natalia! Też niedawno odwiedziłam strasznie dawno niewidzianą kumpelę. A ile było śmiechu i radości!

  • Renata

    A ja zrezygnowałam z kawy

    • No proszę, i jak sobie z tym radzisz? ;) Ja zrezygnowałam z kawy tylko w czasie ciąży i nie było to jakieś bardzo trudne, ale po porodzie szybko wróciłam do kawowego uzależnienia. A jaka jest Twoja motywacja?